처음 200줄입니다.
SZYBKI KURS MIŁOŚCI
Mój telefon.
No, dalej.
WUJEK
Wujek.
PRZESUŃ, BY WYŁĄCZYĆ
- O nie! - Dzwońcie po karetkę.
Niech ktoś zadzwoni po karetkę!
- O, Boże. - Szybko!
- Nie żyje? - Potrącił ją?
- Co robimy? - Potrącił ją samochód.
Bardzo jest poturbowana?
PRZEPRASZAM, MAMO… WUJKU JAE-WOO, OPIEKUJ SIĘ MAMĄ…
Nie mogę w to uwierzyć.
ROZDZIAŁ 14: ZNAJDŹ NIEPOWTARZALNE ROZWIĄZANIE
Nie, mówię wam. Połączenie trwało około pięciu sekund.
Proszę, sprawdźcie to ponownie.
- Pospieszcie się, proszę. Dziękuję. - Połączenie nie może być zrealizowane…
Będą w stanie ją znaleźć?
Badają tę sprawę.
Jeśli jej telefon naprawdę się włączył,
uda im się namierzyć nadajnik.
Poszukam jej jeszcze.
Martwi mnie, że tak się włączył i zaraz wyłączył.
Jakby Hae-e prosiła nas o pomoc.
- Dzięki. - Połączenie nie może być zrealizowane.
- Wypij to i znowu pójdziemy w teren. - Zostaw wiadomość…
Haeng-seon. Halo?
Daj mi to. Hae-e dzwoni?
Tak, jestem jej mamą. Kto mówi?
Ze szpitala?
Przepraszam.
SALA OPERACYJNA
Jae-woo.
Zachowajmy siły.
Musimy…
chronić Haeng-seon i Hae-e.
Jesteśmy mężczyznami. Prawda?
Usiądź. Nie wiemy, ile to potrwa.
Nie martw się.
Hae-e to silna dziewczyna.
Haeng-seon.
Nie wierzę.
Jak to się mogło stać?
Dlaczego to spotkało Hae-e?
Panie Choi.
Co my zrobimy?
- Panie Choi. - Hej.
TRANSPORT DO SALI POOPERACYJNEJ SALA OPERACYJNA
Miała liczne złamania kości udowej, więc je zoperowaliśmy.
Operacja się udała.
Na szczęście nie ma krwawienia śródmózgowego.
Ale problemem jest obrzęk mózgu.
Na razie czekamy, aż zejdzie opuchlizna.
Przykro mi to mówić, ale pacjentka jest w śpiączce.
W śpiączce?
Kiedy się obudzi? O której godzinie? Nie będzie spała wiecznie, prawda?
Możemy jedynie podawać jej leki i czekać.
Niestety nie mogę stwierdzić, jak długo to potrwa.
Może kilka dni,
a może nawet całe lata, choć to nie jest częste.
Jej stan może się nie poprawić.
NAM HAE-E
Nadal nic?
Prawda?
Cholera. Zaraz oszaleję.
Jeśli nie odpisze do lunchu,
udostępnijmy to w social mediach, urwijmy się i poszukajmy jej.
OK. Poproszę drużynę hokejową, żeby nam pomogli.
Dobrze. Zwołaj wszystkich.
Sun-jae, ty też idziesz.
Nie mam na dziś żadnych ogłoszeń.
Ale Hae-e…
Miała wypadek samochodowy.
Przeszła operację i jest
na OIOM-ie w Szpitalu Uniwersyteckim Ganghyeon.
Módlmy się o jej szybki powrót do zdrowia…
Sun-jae.
Lee Sun-jae!
Przepraszam, panie Jeon.
Dziękuję.
Dziękuję.
Sporo tu miejsca.
Nigdy nie byłam w sali dla VIP-ów.
Nie było potrzeby.
Na OIOM-ie nie ma częstych odwiedzin.
A tutaj możesz z nią zostać.
Musi słyszeć twój głos, jeśli chcesz, by się szybko obudziła.
Tak. Teraz jest pora, by przyjąć pomoc dzianego chłopaka.
Prawda, Jae-woo?
Yeong-ju, powinnaś iść do knajpy.
Mamy zbyt wielu stałych klientów, by nie otwierać lokalu.
Z pewnością ci nie dorównam, ale dam z siebie wszystko.
Więc nie martw się o knajpę i skup się na Hae-e.
Dzięki.
Jae-woo, idź z nią.
Nie, zostanę tutaj.
Nie.
Mam pana Choi i pielęgniarki, a Yeong-ju będzie całkiem sama.
Proszę?
Powinieneś iść.
- Hae-e! - Hae-e!
Czemu tu jesteś?
Lekcje się jeszcze nie skończyły. Jakim cudem tu jesteście?
Proszę pani, to znieczulenie jeszcze nie zeszło, prawda?
Niedługo się obudzi, prawda?
Jest zbyt niecierpliwa, żeby tak długo leżeć.
Wkrótce się obudzi.
Zawoła: „Niespodzianka!”.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
- Pani jest matką? - Tak.
Jesteśmy z komisariatu w Jungbu.
List pożegnalny?
Mówi pan, że wyskoczyła na ulicę?
Obawiam się, że tak.
Znaleźliśmy
list pożegnalny w jej telefonie.
To jej, prawda?
To niemożliwe.
Chwila. Jak można uznać to za samobójstwo
tylko na podstawie tej notatki?
Kierowca już złożył zeznania.
A kamera w aucie
zarejestrowała, jak specjalnie wybiega przed to auto.
To niedorzeczne. Czemu miałaby zrobić coś takiego?
Może to ma coś wspólnego z jej niewypełnionym egzaminem?
Wiadomo, jak stresująca dla uczniów jest rekrutacja na studia.
SZPITAL UNIWERSYTECKI GANGHYEON
Naprawdę myślisz, że zrobiła to z powodu jednego egzaminu?
Po prostu w to nie wierzę.
Że oddała pustą kartę odpowiedzi i próbowała się zabić.
Ale co ważniejsze,
nie miałam o niczym pojęcia.
Nie wiedziałam, przez co przechodzi
i zachłysnęłam się szczęściem w związku.
To dlatego, że nie jestem jej mamą.
Nie zadręczaj się.
Nikt nie potrafi czytać w myślach innych,
nawet najbliższych osób.
To mnie należałoby winić.
Jak tak sobie myślę, tego ranka
wydawało mi się, że chciała mi coś powiedzieć.
Powinienem był się zorientować.
Jak myślisz, co chciała mi powiedzieć?
- Dziękuję. - Do widzenia.
Yeong-ju, jak mogę się przydać?
Pójdę po zakupy.
Zrobisz mi listę zakupów?
Jae-woo, nie powstrzymuj tego.
Swoich emocji. Wyrzuć je z siebie.
Wiem, że od czasu pobytu w szpitalu powstrzymujesz łzy.
Wiem, że zrobiłeś to dla Haeng-seon.
Ale teraz jej tu nie ma, więc daj upust emocjom.
Zawsze chodziło o mnie.
To ja zawsze je straszyłem.
To mnie zawsze musiały szukać.
To wiecznie ja byłem chory i przykuty do łóżka.
Za każdym razem Haeng-seon i Hae-e mnie chroniły.
Ale widok Hae-e…
nieprzytomnej w łóżku…
smuci mnie.
Choć jestem jej wujkiem,
nic nie mogę zrobić.
Nieprawda.
Zamartwiasz się o nią.
Możesz płakać, jeśli chcesz. To normalne.
Potrafię dochować tajemnicy.
Hae-e na pewno zrozumie. Obudzi się.
Nie traćmy w to wiary. Dobrze?
Bez obaw.
Sun-jae tak ogólnie miał dobre wyniki, więc nikt nie będzie go podejrzewał.
I nikt go nie oskarży, bo nie ma dowodów.
Nawet jeśli coś pójdzie nie tak, pani tego nie odczuje.
Kazałam mu milczeć,
więc proszę się nie martwić.
Oddzwonię później. Do widzenia.
Sun-jae, co cię sprowadza do mojego biura?
O co chodzi?
Mamo.
To nasza wina.
Co?
Hae-e rzuciła się pod samochód.
I to jest nasza wina!
W jakim jest stanie?
Miała operację.
Ale wciąż jest nieprzytomna.
Jak bardzo jest ranna?
Obudzi się czy nie?
A co?
Chciałabyś, żeby się nie obudziła?
Lee Sun-jae.
Jak możesz tak mówić?
Mamo. Po prostu…
Po prostu powiedzmy szkole…
i ponieśmy karę.
To pomoże mi
spojrzeć Hae-e w oczy, kiedy się obudzi.
Lee Sun-jae.
Uspokój się i pomyśl racjonalnie.
No comments yet. Be the first to leave one.