처음 200줄입니다.
THE UNCANNY COUNTER 2
Nie.
Nie!
Proszę.
Pani Chu.
Mun.
A więc to ty.
Owszem.
W końcu musieliśmy się spotkać.
Szkoda.
Nie chciałem cię zabijać
tak szybko.
Dziękuję.
Chciałem cię zobaczyć raz jeszcze.
To twój koniec, śmieciu.
Jang-mul.
Jang-mul.
O rany.
Tego się spodziewałem.
Jakie to ekscytujące.
Uciekajcie. Zajmę się nim.
Dobrze.
- Jang-mul. - Mun…
Masz.
Tam.
Uważaj, nie potknij się.
O rany, normalnie lata.
Jejku. Czekaj na mnie!
Zły duch nie żyje?
Co? Czekaj.
Ten zapach.
Ten zapach.
- Co? - To…
Powoli się zbliża.
Z której strony?
Z tamtej.
Nie, czekaj!
Jeok-bong, uspokój się.
Czekaj. Zbliża się!
Czekaj!
Nadchodzi stamtąd.
Zbliża się!
Gdzie jest?
Ha-na, jesteś cała?
- Gdzie jest? - Co?
Gdzie zły duch?
- Czujesz? - Przemieszcza się.
Z tej!
A teraz?
Gdzie jest?
Na drugiej!
Jakie gołąbeczki.
Dokąd to?
Jestem tutaj.
Poradzisz sobie?
Pewnie. Nie jestem dzieckiem.
Połam mu kości!
Zaraz wracam.
Właśnie.
To mam na myśli!
Tak?
Nie cieszysz się?
Nie?
Mierzysz się z godnym przeciwnikiem.
Nie cieszą mnie spotkania ze złymi duchami.
Nie?
Myślisz, że zabijanie to zabawa?
Wiesz, co zrobiłeś?
Wiesz, jakich ludzi zniszczyłeś?
Ha-na?
Ha-na.
- Ha-na! - Nie!
Przepraszam.
Jeok-bong.
Żyjesz?
Tak.
Nic mi nie jest.
Gdzie zły duch?
Ona…
Ten zapach…
Gdzie się podział?
Skupisz się czy co?
Co? Nie wyczuwam jej.
Cholera.
O rany!
Ha-na! O nie!
Krwawisz!
Co teraz?
Ha-na!
Pozwoliłem ci zadać ten cios.
Nie jestem popychadłem, starucho!
Mo-tak.
Niech mnie pani nie pomija, jak łapie tę mendę.
Pani Chu.
Może połączymy siły jak za dawnych czasów?
Dobry pomysł.
Już mi go szkoda.
Co nie?
Chodź no tu.
Chodź tu!
Cofnąć się!
Unik!
Unik!
Odsuń się!
Dlatego mogłeś mnie nie prowokować.
Żałujesz teraz?
Myślisz, że różnimy się od siebie?
Nie. Mylisz się.
Sprawdzasz swoją siłę
i niszczysz przeciwników.
I ci się to podoba.
Jaka szkoda.
Będzie mi bez ciebie nudno.
Ale jak cię pochłonę,
pomyśl, jaki będę silny.
Mam jeszcze jedną tajemnicę.
Niedługo zostanę ojcem.
Pani Lee była w ciąży, a i tak ją zabili.
I podobało im się.
Nie wybaczę im.
Draniom, którzy jej to zrobili.
Musimy ich odnaleźć.
Trzeba znaleźć
i złapać tego drania.
Przysięgałem.
Przysięgałem,
że cię złapię.
Mun.
Nigdy nie będziesz silniejszy ode mnie.
Bo to nasz Obszar.
Zdecydowanie…
jestem silniejszy.
To twój koniec, zły duchu!
Nie sądzisz,
że masz zbyt wielu, aby to zakończyć?
Co?
Musisz chronić tyle osób.
Nie!
Mun!
- Mun! - Prezes Choi.
- Żyję. - Mun!
Ha-na jest ranna,
a ja nic nie czuję.
Co mam zrobić?
Oczy są za wolne.
Musisz to poczuć.
Muszę to poczuć.
Wyczuć jej ruchy.
Muszę to poczuć.
Złapałaś mnie?
No to zajrzę do twojej głowy.
Jasna cholera!
Cholera!
Ha-na.
Tyle pani przeszła, pani So.
Obiecałyśmy sobie spotkanie.
Ale nie sądziłam, że tu.
Dziękuję, pani Chu.
Nie ma za co.
Ale co za ulga, że udało się
nam spotkać.
Co z Papą i resztą?
Bez obaw.
Uratujemy ich.
Dopilnujemy,
abyście byli razem.
Ma pani moje słowo.
Wiem, że wstyd to mówić, ale proszę się postarać.
Dobra robota.
Dzięki wam
pani So i inne uwięzione dusze
bezpiecznie dotarły do Yung.
A jeśli…
A jeśli to my byśmy spotkali pierwsi
te złe duchy?
Gdybyśmy nie umieli się bronić,
spotkałby nas ten sam los.
Mun, zwariowałeś?
Nie możesz się podkładać!
Rozum postradałeś?
Ale…
Miałem nic nie robić?
No jasne!
Jeśli ktoś ma umrzeć, to ja.
Co zrobimy, jak ty umrzesz?
To bez sensu.
Miałem tylko patrzeć, jak pan obrywa?
Absurd.
Ty mały gnojku.
On naprawdę nie jarzy.
Nie rozumiesz?
Jeśli zginiesz, to będzie po nas.
Tak?
Nie wiesz, kim jesteś?
Naszym filarem.
Ja mogę umrzeć.
Ale ty musisz żyć, nawet jeśli reszta zginie.
Masz za zadanie łapać złe duchy.
Nie wiedziałeś?
Jang-mul.
No comments yet. Be the first to leave one.