YOU

YOU (You)

Polish 자막 다운로드

시즌 4

릴리스 정보

You S04E01-05 720p NF WEB-DL DDP5 1 H 264-SMURF
You S04E01-05 1080p NF WEB-DL DDP5 1 H 264-SMURF
You S04E01-05 1080p NF WEB-DL x265 10bit HDR DDP5 1-SMURF
다음의 해설 Pati1989
Oficjalne tłumaczenie z Netflixa

태그

Web-DL
web-dl
web
WEB-DL
720p
720
1080
x265
HD
게시일: 2023-02-09
다운로드: 44
청각 장애인용: No

Polish 자막 미리보기

처음 200줄입니다.

Miłość.

Dzień dobry.

To ona daje chęć życia.

Sprawia, że chce się być lepszym, postępować słusznie.

- Być dzielnym. - Wyję do ciebie.

Ale Love całkowicie mnie wypaliła.

Tak, moja żona. Jej imię znaczy „miłość”.

Czemu już mnie nie kochasz?

- Urodziła mi dziecko. - Zabiłam dla ciebie Natalie!

Starałem się, ale była… Nie znoszę nazywać kobiet „szalonymi”, ale…

Robiłem wszystko, by być dobrym mężczyzną, dobrym mężem i ojcem.

Zawsze daję z siebie wszystko.

Nie powiem, że moja historia związków jest imponująca.

Ale moje serce jest po właściwej stronie.

Love mnie nie rozumiała, nie to, co ty, Marienne.

Byliśmy tacy sami,

idealnie do siebie pasowaliśmy.

- On cię okłamał. - Słucham?

A gdybym ci powiedziała, że Joe zabił twojego eks?

Nie. Ryan był ofiarą napadu.

Musicie uciekać. Zniknąć.

Ryan to dopiero początek.

Dopóki Love nie nastawiła cię przeciw mnie.

Nie winię cię, Marienne.

Oboje wiemy, czyja to była wina.

Przez Love moje życie stanęło w płomieniach, a ja…

Jak można było przeczytać w New York Magazine, People

Na szczęście znałem dobrych ludzi, którzy zajęli się Henrym.

Musiałem go zostawić. Tymczasowo.

To była najtrudniejsza decyzja w moim życiu.

Miłość poddaje nas próbom.

Szczególnie mnie.

Zmieniłem się w ducha.

Bezdomnego, bezimiennego, wszystko dla ciebie.

Muszę więc przyznać,

że gdy zacząłem cię szukać,

powiedziałem sobie, że to ostatni raz.

Albo ty…

albo nikt inny.

Jak powiedział problematyczny człowiek, zdzierając z tęczowego poety,

„serce chce tego, czego chce serce”.

To miłość wybiera nas.

My mamy tylko kontrolę nad tym, co robimy,

jak daleko się posuniemy.

W opowiadaniu Teda Chianga „Piekło to nieobecność boga”

Neil Fisk traci miłość swojego życia.

Była dobrą osobą. Jest w niebie.

Jedyny sposób, by móc znów poczuć jej miłość,

to też trafić do nieba.

Tylko że Neil nie był materiałem na anioła.

- Musi znaleźć drogę do odkupienia. - Przepraszam, ale nie.

Cały koncept tego opowiadania to portki.

Nie zgadzam się.

Było tam parę niemal głębokich momentów jak na fantastykę.

- Co to znaczy? - To ledwo literatura.

Ale w sylabusie musi być, Amerykanie piszą tego masę.

Nie będę się z tym kłócił.

Zajęcia o tytule „Amerykańscy obrazoburcy opowiadań”.

Dziekan pewnie myślał o Hemingwayu, ale zatrudnili mnie na ostatnią chwilę.

- Nadia, powiedziałaś „portki”. - Tak powiedziałam, co za zgroza.

Proszę, wyjaśnij „portki” Amerykaninowi.

Dno, kupa, coś niedobrego.

Wykładowcy mają swe triki, na przykład…

- Rozwiń. - To nie odkupienie.

- On jest samolubny. - Czy to ważne, jeśli postępuje dobrze?

Chiang nie mówi, że odkupienie to dobre uczynki.

Mówi, że to po prostu miłość.

Moje triki to w sumie jeden trik,

którego nauczyłem się od Ellie.

Daj im się wygadać. Nastolatki pokłócą się za ciebie.

Tak, „miłość” oznacza tu również coś głębszego.

Wszystkie cywilizacje, religie, całą literaturę.

- Hiperbola. - Albo się pozabijają,

albo za rok wezmą ślub.

Mówi ktoś, kto nigdy nie czuł miłości.

Dobrze, wystarczy na razie. Odłóżmy to na bok.

Przeczytajcie „Serce oskarżycielem”

i przygotujcie się na dyskusję o miłości według Poego.

Dobrze? Na dziś to wszystko.

- Profesorze Moore. - Jeszcze nie przywykłem.

- Jakieś pytanie? - Nie. W sumie tak.

Czemu zadaje nam pan lektury jak Ted Chiang

zamiast zwyczajowego kanonu lekko rasistowskich pijaków?

Ludzie wymyślający kanon się mylili.

Ci, którzy zadają takich pisarzy, są leniwi, a to są moje zajęcia.

Nie doceniłam pana.

To przez ten akcent, co? Przepraszam.

- Dobry ze mnie profesor. - Co to?

Rhys Montrose.

Nie jest popularny w USA?

Tu wszyscy chcą, by został burmistrzem i uratował Anglię.

Poprzeczka jest tak nisko,

że wytknięcie najoczywistszej hipokryzji czyni go zbawicielem.

Proszę. Pewnie się panu spodoba.

Brytyjczycy to najbardziej oczytany naród na świecie.

Oni tu naprawdę czytają.

Nie tylko kupują. Czytają. Od początku do końca.

Co za szacunek.

Może nie ma szczotki do włosów, ale czy zrobi ośli róg w książce?

Jeśli LA było czyśćcem, a przedmieścia piekłem,

Londyn może się w końcu okazać moim dobrym miejscem.

Wciąż za tobą tęsknię, Marienne. Bardzo.

Ale czuję, że rozpaczliwie potrzebuję tych moich europejskich wakacji.

Najważniejsze to się nie wychylać.

Muszę zarabiać, ale uczenie jest fajne, a Londyn nie jest zły.

Miasto sztuki, teatrów, książek.

Jonathan!

I okazjonalnych palantów.

- Amerykanin! - Jak ten facet.

- Profesor Harding, dzień dobry. - Mów mi Malcolm!

Kiedy dasz sobie pokazać prawdziwy Londyn?

- Nigdy. - Wkrótce.

- Jak mieszkanie? - Cudowne, dzięki.

Spotkałem go po rozmowie o pracę. Była druga, a on mógł być pijany.

Naprawdę jestem wdzięczny. Dzięki.

Cholera, chyba mam dyżur.

Jasne. Biegnij. Kształtuj młode umysły i tak dalej.

To część tej pracy. Podobno. Ja nic o tym nie wiem.

Założę się.

- Wyjdziemy na piwo. - Wolałbym wypić farbę.

Kampus i moje mieszkanie dzieli pół miasta, ale w Londynie

spacery to przyjemność.

Można by rzec, że tu młodnieję.

Nie wiem, kiedy pokolenie Z dorosło, ale szczerze, podoba mi się to.

Po to są miasta. Musisz pracować, by nadążyć.

W pewien fundamentalny sposób

wszystkie metropolie są takie same.

Zawsze się znajdą nieznośni hipsterzy

i ludzie z przedmieść na wyprawie życia.

I zaczynają wcześnie pić. Czas w pubie i weekendy to świętość.

Pierwsza myśl na widok tej okolicy:

jestem w filmie z Hugh Grantem.

Nie planuję romansu rodem z Nothing Hill,

czy raczej South Kensington, ale nie zaprzeczę, jest tu miło.

Cicho. Dobra, śpiąco.

To dobrze.

Nawet idealnie.

Chodząc po Londynie miałem dużo czasu na rozmyślania, Marienne.

Cytując pewnego poetę,

złamane serce to najlepszy nauczyciel,

więc dzięki za tę mądrość.

Mogę tylko rzec, że nigdy więcej.

Żadnej miłości.

Żadnych ludzi.

Tylko książki.

Kocham to mieszkanie.

Ma urok, wbudowane półki na książki,

kominek na każdym rogu.

Z całym szacunkiem, Williamsburg się nie umywa.

Ale najbardziej mnie interesuje to,

co widzę z okna przez alejkę.

Malcolm raczej o tym nie wiedział, gdy polecał mi to mieszkanie.

On to tak zwana „imprezowa bestia”.

A to kto?

Czy to jego dziewczyna?

Jaka kobieta…? Nie. Nie.

Nie interesuje mnie to.

Żadnych ludzi. Nie moja sprawa.

Jak mawiał niejaki Mooney, „nie mój cyrk, nie moje małpy”.

Nie chcę wiedzieć.

Najłatwiej się nie wtrącać w cudze sprawy,

gdy się wie, co to za sprawy.

Ona głównie pracuje.

On głównie się bawi.

Malcolm zdał wszystkie właściwe szkoły, jak ojciec i dziadek.

Nigdy nie będzie musiał pracować,

ale lubi być wykładowcą.

To mu nadaje aurę szacunku, która przeczy założeniu,

że jako efekt pokoleń bogactwa i chowu wsobnego nie jest za mądry.

Inni wykładowcy uważają go za czarującego przygłupa.

Choć podobno jest też świetny w łóżku i ma ponadprzeciętnego…

Wiesz co? Mam zajęcia w bibliotece.

Słyszę wszystko, czy tego chcę, czy nie.

A kim jest ona?

Kate Galvin.

Kate nie zdradza za wiele.

Jej społecznościówki skupiają się na pracy.

Kuratorka, miłośniczka sztuki, niezamężna, córka Grety Galvin,

wyzwolonej modelki z lat 90., która teraz mieszka na Ibizie.

Zgaduję, że Kate wyrosła na przeciwieństwo matki.

Skupiona, ambitna, z najlepszą amerykańską etyką pracy.

Wszystko wskazuje na to, że mam rację.

Nie muszę ich poznawać.

A gdy Malcolm się gdzieś upija, ona wciąż pracuje.

Skąd to skupienie?

Okej, teraz już chyba nie śledzi wiadomości o sztuce.

Witaj.

Malcolm jej nie zadowala, czy…? Nie, nie patrzę.

Czemu wszechświat ciągle mi to robi?

Nie dam się na to złapać.

To nie moja pierwsza seksualna frustratka, która zapomniała zasłonić okna.

Chcę zrozumieć, co ich napędza, żeby uniknąć cyrku.

Nic nie stanie między mną a moimi europejskimi wakacjami.

Ale tęsknię za kimś.

Kimś wartym obserwowania.

Zagadką wartą rozwiązania.

Za tobą.

Ale tęsknota mi cię nie zwróci.

Myślałem, że dystans, jaki pokonałem, będzie coś znaczyć.

Przemierzałem Francję tygodniami, miesiącami.

More Polish subtitles for YOU

댓글

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left