Dangerous Animals

Dangerous Animals

Polish 자막 다운로드

릴리스 정보

Dangerous Animals 2025 1080p WEBRip x264 AAC5 1-[YTS MX]
다음의 해설 Zuzolong

태그

webdl
게시일: 2025-08-09
다운로드: 174
청각 장애인용: No

Polish 자막 미리보기

처음 200줄입니다.

Wygląda na wymarłe.

Może po prostu sobie pójdziemy?

Nie zarezerwowaliście, co?

Pomyśleliśmy, że spróbujemy szczęścia.

Nie polecam.

Zwłaszcza tobie.

Tak? Dlaczego?

– W ostatniej grupie, którą zabrał był młody facet –

podobny do ciebie. Student.

Stał i sikał za burtę łodzi,

a wtedy wyskoczył żarłacz.

Odgryzł mu interes.

Boże!

Nie wróżę ci dobrze.

Tuck zaczął dziś swoje wakacje,

a on nie przerywa urlopu dla nikogo.

O, właśnie idzie.

Milo, zamknij się!

Stary, to nie będzie ci potrzebne.

Mamy żywą przynętę.

Kogo my tu mamy?

Greg.

Tucker. Amerykanin?

– Kanadyjczyk. – Szczęśliwie ci się upiekło.

A ta sympatyczna twarz...?

Heather.

Niech sama odpowie, Greg.

– Jestem Heather. – Heather, miło mi.

Niech zgadnę – Angolka?

Nie, cholera, podobno nie wolno tak już mówić.

W porządku. Tak, jestem z Anglii.

– Mówiłem im, że jesteś na urlopie, Tuck.

Gdzie się zatrzymaliście, gołąbeczki?

Nie jesteśmy razem...

Po prostu... Po prostu w hostelu.

– Rozumiem. – Przepraszamy, że nie zarezerwowaliśmy.

Mieliśmy jechać razem z grupą do SeaWorld,

ale zaspa­liśmy.

Była impreza.

Domyślam się.

Przykro mi.

Żaden z waszych znajomych nie wie, że tu jesteście?

Dlaczego pytasz?

Chciałbym się upewnić,

że macie spisany testament.

W końcu będziemy pływać z rekinami.

Super.

Więc miałem siedem lat.

Pływałem sobie na desce

i pluskałem się na płyciźnie.

Chude ramiona, nogi machają

i płynę sobie dalej.

Pewnie od spodu wyglądałem jak foka.

Jeb! Z nienacka.

Dopadł mnie cholerny biały.

– I tak po prostu cię puścił? – Tak.

Patrzysz na prawdziwy, chodzący cud.

Bolało?

No, nie łaskotało.

Zdecydowanie nie łaskotało.

Ale to mnie obudziło, wiesz?

Od tamtej pory jestem ciągle czujny.

To było zupełnie przypadkowe?

Podobno była tablica

z ostrzeżeniem o rekinie czy coś takiego, ale...

Nikt cię wtedy nie pilnował?

Powiedzmy, że dużo czasu spędzałem sam.

Nie wierzę, że robisz to zawodowo.

Ja nie wszedłbym po czymś takim do wody.

To nie wina rekina.

Wszystko w porządku?

– Będzie dobrze. – Spoko.

To będzie świetne doświadczenie.

Dobra, ekipo!

Koniec wstępów. Czas was zmoczyć!

Spokojnie, pomogę ci.

– Boże, nie wierzę, że dałam się namówić.

– O, rekin mako. Gepardy mórz.

Nie dam rady.

Ja... ja nie...

Teraz jeszcze nie dasz rady.

Została jeszcze jedna rzecz do zrobienia.

To bardzo stara

praktyka relaksacyjna, której mnie nauczono,

a potem latami doskonaliłem ją na morzu.

Jeśli mi zaufasz, obiecuję, że pomoże.

Zamknij oczy.

Weź głęboki wdech.

I wydech.

I wdech.

I wydech.

– Działa tylko, gdy śpiewasz razem.

Mój Boże, to było niesamowite!

Lepsze niż Sea World, co?

Możesz to powtórzyć.

– Będzie o czym opowiadać kiedyś wnukom.

Naprawdę super.

– Dzięki wielkie, że nas wcisnąłeś –

Witaj na pokładzie.

– Powinny być tam. Sprawdzałeś, gdzie mówiłem?

– Sprawdzałem. Nie mogę znaleźć kabli rozruchowych.

Muszą być gdzie indziej.

Dzięki.

Nie masz przypadkiem swoich?

Nie.

Co tam?

Jak leci?

Piękny dzień, co?

To znowu ja.

Mówiłam, że nie mogę pomóc.

Serio nie masz kabli rozruchowych?

– Do tego? – Co mogę powiedzieć?

Żyję na krawędzi.

– Myślę, że kasjer może chcieć zobaczyć ten zapis z monitoringu.

Serio?

Naprawdę to robisz?

Szantażujesz mnie.

– Chcę tylko dostać się do mojego auta.

– Przeszedłem z dziesięć przecznic i nigdzie ich nie ma.

– Spokojnie, nie jestem seryjnym mordercą, okej?

Obiecuję.

Przy oknie czy przy przejściu?

Mam taką teorię...

Ludzie przy przejściu są bardziej otwarci i towarzyscy,

a ci przy oknie są bardziej...

zamknięci i zamyśleni.

– Czuję od ciebie mocne „okienne” wibracje.

To jakaś mormońska rzecz?

– Bo ja nie dołączę, więc możesz sobie darować.

– Czemu myślisz, że jestem mormonem?

– Wyglądasz, jakbyś wyszedł z „Księgi Mormona”.

Nie, ja...

Pracuję w nieruchomościach.

Świetnie.

– Sprzedaję mieszkania a nie wieczne zbawienie.

Możesz po prostu się zamknąć?

Jasne.

Jasne.

– Fajne auto. – Po mojej mamie.

Zaoferowała mi dobrą cenę.

To też po twojej mamie?

Gdzie surfowałaś?

Głównie w Snapper. Było fajnie.

Fala trochę się przesuwa.

Chcesz poznać lokalny sekret?

Jasne.

Ale nikomu nie możesz powiedzieć.

Jestem tą od okna, pamiętasz?

Tak.

Następnym razem, gdy wypłyniesz,

spójrz w stronę brzegu, na niebieską ławkę.

Usiądź dokładnie na jej środku.

Podwoisz liczbę złapanych fal.

Dzięki.

I wiesz, tak dla jasności...

Nigdy nie podkablowałbym cię w sprawie tego Slurpee.

– Jasne, pewnie nie powinienem był

oceniać książki po okładce, więc... jest okej.

Moses Markley.

– Zephyr. – Miło cię poznać, Zephyr.

A teraz idź i odpal samochód.

Tak jest, proszę pani.

Ratujesz mi życie.

– Pewnie. – Dzięki.

Lubisz Creedence, co?

Jasne, a ty?

Tak, ale nie ten kawałek.

Co jest nie tak z „Ooby Dooby”?

Jest „Fortunate Son”,

o biednych dzieciakach walczących w wojnach bogaczy.

A potem masz „Long As I Can See the Light”,

o outsiderze, który szuka zrozumienia.

A potem jest „Ooby-pieprzone-Dooby”,

o jakimś głupkowatym tańcu.

Nie wiem, no... To słaby utwór.

Obiektywnie. – Okej.

Taniec to metafora.

Piosenka jest o miłości.

– Chodzi o to „ooby dooby”, to uczucie w sercu...

– Okej. – ...kiedy znajdzie się tę jedyną

i po prostu musi się za tym pójść.

To jaka jest alternatywa?

Co?

To klucz do statecznika.

– Podaj liczbę. – Nie ma mowy.

No weź, nie będę oceniać. Obiecuję.

Okej.

Dziewięć.

Dziewięć?! Kurde.

– Daj spokój. Sam mówiłeś – zero oceniania.

No tak, ale...

Dziewięć bułek w jeden dzień?

Co mogę powiedzieć?

Fale były super,

a bułki są tanie.

Masz poważne problemy psychiczne.

Przepraszam.

– To zaszczyt, że marnujesz jedną na mnie.

Nie jest zmarnowana.

– Wiesz, ile konserwantów jest w tym czymś?

댓글

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left