처음 200줄입니다.
Magiczną krainę Coventry ogarnęła Ciemność,
pokonując siły światłości.
W Halloween narodziły się bliźniacze córki Słońca i Księżyca,
a wraz z nimi zstąpiła nowa nadzieja.
Proroctwo głosi, że tylko czarownice-bliźniaczki,
mogą przywrócić światłość Coventry.
Lecz czy umkną Ciemności w dniu swych narodzin?
Dziewczynki wciąż żyją.
- Musimy je ukryć. Wezmę Apollę. - To ja Artemis.
Ostrożnie, podeprzyj główkę.
- Jasne. - Szybciej!
Nasz los jest w ich rękach.
- W zasadzie w naszych. - Co?
Skoro są naszą przyszłością, a trzymamy je na rękach, to...
Ruszaj! Ciemność nie spocznie, póki ich nie znajdzie.
Spotkamy się w innym wymiarze.
Razem nie są bezpieczne.
Zmierzamy do wymiaru fioletowego...?
Biegnij!
Będziesz bezpieczna, maleństwo.
Miejmy nadzieję, że Karsh zdołał uciec.
Wszystko będzie dobrze.
Portalu, otwórz się!
Nie martw się. Nic nam nie grozi.
Chyba nas nie śledzą.
Przepraszam.
Cukierek albo psikus!
Spoko.
Nic się nie bój.
Przyzwyczaisz się do ich dziwactw.
21 LAT PÓŹNIEJ
Niespodzianka!
Mam was!
Kiedyś wylądujesz z głową w torcie.
Mówiłam ci, że nie da się zaskoczyć.
Jest czujna jak ważka.
- Sto lat, Camryn! - Dziękuję, mamo.
Bardzo proszę.
Co planujesz na dzisiaj?
Jesteś dziś pępkiem świata.
Podobnie jak wczoraj,
przedwczoraj i zawsze.
Prawidłowo.
Zrozumiałeś to dopiero po 21 latach?
Kocham cię.
Cami, ale piękny.
Patrz, David. Jej autoportret.
Sama nie wiem.
Wygląda jak ja, ale coś mi nie pasuje.
To nie ty, bo nie gada.
Tato! Zaraz cię kopnę.
Jesteście niemożliwi!
Nie umażcie tapety tortem!
- Ja ci pokażę gadanie! - Akurat.
Niespodzianka!
Nie mogłabyś się przebrać za królewnę, jak inne dziewczynki?
Miałaś zrobić jej niespodziankę,
a nie śmiertelnie wystraszyć.
Przepraszam, siorka.
Wszystkiego najlepszego.
Specjalne śniadanie na sofie.
Moje dzieło. Jogurt z truskawkami, płatkami i żelkami.
Dzięki za pamięć.
Moja mama przyjdzie wieczorem.
Bała się, że spóźni się na autobus, jeśli będzie czekać, aż się obudzisz.
Przepraszam.
Pisałam pamiętnik i nim się obejrzałam, było po północy.
Kiedy ty sypiasz? Twoja mama mówiła...
Moja mama zawsze powtarzała, że muszę być wilkołakiem.
Kiedy wschodzi księżyc, nie zasypiam.
- Tęsknisz za mamą? - Nicole.
Co?
Tak, bardzo.
Dzięki, że spytałaś.
Muszę już iść.
Masz urodzinowe plany?
Staram się o pracę.
Naprawdę pycha.
Dzięki, Alex. Sto lat.
Nic mi nie jest.
Chciałabym zrobić coś innego.
Może jutro.
Catering przyjeżdża o 12 i będzie setka gości
na twoim urodzinowym balu.
Nie mówię o imprezie, mamo, tylko o życiu.
- Aut! - Wcale nie!
Był aut. Na pewno.
Coś nie tak z twoim życiem?
Nic.
Ale mam już 21 lat.
Czuję, że powinno zdarzyć się coś wyjątkowego.
6:0 z tatą to dla ciebie za mało?
Rety!
Żartujesz?
Wygrywam codziennie.
Odbiorę.
Nie słyszałem dzwonka.
Dzięki.
Cześć, Beth.
Jak ona to robi?
Pewnie tak samo, jak zgaduje wszystkie nasze drętwe pomysły.
Nie jestem drętwy.
Tata znowu próbuje grać w tenisa.
Chciałem schłodzić twarz.
Mogłeś mnie ostrzec.
Podziwiaj.
Żyjesz?
W porządku.
Cześć, laska.
To nudna praca,
ale zapytam kierowniczkę, jeśli chcesz.
Lepsze to niż mieszkać kątem, ze wspólną łazienką i frytkownicą.
Musisz to załatwiać dziś? Masz urodziny.
Zrób coś wyjątkowego.
Gdy nie masz gdzie mieszkać, nie stać cię na wyjątkowość.
Znów odpalasz gadkę o ciężkim życiu?
Wybacz. Brałam cię na litość.
Nie wyszło.
Może zmienię fryzurę i sprawię sobie pieska?
Możesz, ale to absurdalna rozmowa.
Możesz mieszkać z nami, ile chcesz. Jesteś jak rodzina.
„Jak” robi różnicę.
O co ci chodzi?
Sama nie wiem. Od rana mam przeczucie,
że zdarzy się coś strasznego.
Masz urodziny i nic ci nie grozi.
To tylko przeczucie.
- Pozdrów mamę ode mnie. - Ale...
Niesamowite.
Masz niezwykłe moce.
Cześć, mamo.
Pozdrowienia od Alex.
To tylko przeczucie. Nie umiem go wyjaśnić.
Jak wtedy, kiedy czułaś, że zostaniesz królową balu?
Właśnie.
Tylko lepiej.
Dzieciarnia przeszła. Ruszaj.
A dlaczego...? Ładna bryka.
Co takiego ma się wydarzyć?
Naprawdę nie mam pojęcia.
Więc skąd wiesz, że to się już nie zdarzyło?
Bo to będzie coś, co zmieni moje życie.
Jak nieudany pedicure?
To może zmienić życie!
Pamiętasz, jak przez miesiąc nie mogłam nosić sandałów?
Muszę mieć wyostrzone zmysły.
Zwracać szczególną uwagę na otoczenie.
- Patrz! - Co?
Wyprzedaż w moim ulubionym sklepie!
To może odmienić życie!
Wchodzę. Skoro chcesz iść do obuwniczego, spotkamy się później.
Skąd wiedziałaś, że chcę?
Sama powiedziałaś.
- Wcale nie. - Owszem.
Jednak nie.
Rety, jesteś gotowa!
Mogłabym... Albo nie.
Chociaż... Nie.
To byłoby dziwne.
Powodzenia.
Przepraszam.
Dzięki. Spotkamy się tutaj.
- Miałaś się nie podniecać. - Przepraszam.
Ale już tyle lat zabraniasz mi ingerować...
Bo nie ma powodu.
To przeznaczenie.
ZATRUDNIMY PRACOWNIKA
NIE WYMAGAMY DOŚWIADCZENIA
Kazaam!
JESTEŚMY W DESPERACJI
Co?
Subtelne.
Możliwe, że jest nieco...
Możliwe, że jest nieco uparta.
Podniosłeś na mnie głos.
Wybacz, ale ty znowu...
Słucham?
Bardzo ci w tym do twarzy.
Widziałam ogłoszenie w witrynie...
Rozmiar 2, którego szukałaś.
Jestem chętna do pracy.
Praca ci się przyda.
Ta sukienka kosztuje 600 dolarów.
Sześć stów za to?
To absurdalnie...
tanio jak za coś tej jakości.
Nieźle wybrnęłaś.
Dzięki! Wszędzie jej szukałam.
Co?
Nie będę kłamać, że mam doświadczenie,
ale jestem pracowita, szybko się uczę,
i bardzo potrzebuję pracy.
Imponująca szczerość.
Niestety nie popłaca w branży mody i w handlu.
Ale na pewno gdzieś znajdziesz pracę.
Rozumiem, dziękuję.
O rany!
Fantastyczne buty! Istne cudeńka!
Dzięki. Dopiero co...
Dobrze, dam ci szansę.
No comments yet. Be the first to leave one.