처음 200줄입니다.
W POPRZEDNICH ODCINKACH
Nie mamy dużo czasu.
W tej dzielnicy każdy dostaje automat z papierosami.
Włamujesz się tu, podrzucasz jakieś akta i...
Próbuję pomóc w tym twoim małym śledztwie.
Zabiję Cormaka. Potrzebuję was.
To, co narobili twoi ludzie,
zwrócił uwagę Rady Najwyższej na zaginioną prasę.
Masz trzy dni.
Większość nie opowiada o sobie wszystkiego.
Mój brat wie coś jeszcze, czego nie wiem ja?
Próbujemy zebrać ekipę. Ale to chyba misja samobójcza.
Dlaczego jesteś człowiekiem, który zabije Cormaka?
- Tam. - Zbrojownia.
To Święty Graal.
Mógłbyś jechać ze mną.
Niestety to niemożliwe.
Będziemy tęsknić za twoją muzyką.
Nie, tu chodzi o sprawiedliwość.
Daję ci możliwość, by zdecydować,
kim chcesz być, zanim będzie za późno.
Mam dość ludzi, którzy mnie okradają.
Co próbował ukraść Thomas?
Ciebie.
NOWY JORK - 1955
Śpijcie, tylko bez wiercenia się.
Dlaczego tu śpimy? Ktoś nas ściga?
Mogliby, gdyby zobaczyli was przez okno.
Wrócę rano ze śniadaniem.
Dokąd idziesz, mamo?
Do pracy.
Śpij już, synku.
W razie czego.
Nie zawsze tak będzie.
Obiecujesz?
Obiecuję.
Słodkich snów.
Odpierdol się ode mnie!
Byłem na wojnie!
Na wojnie!
Byłem na wojnie!
Stop!
Boże, Lemmy, potraktuj to poważnie, dobra?
Co? Moja postać to brazylijski najemnik
z objawami demencji.
Kilka ciosów w plecy go nie powstrzyma.
Wali ślepakami.
Co? Wczuwam się.
Masz ze mną jakiś problem?
Nie, skąd. W naszej branży wyobraźnia jest kluczowa.
W porządku, załóżmy, że dotrzecie do zbrojowni.
To kwestia minut, zanim pojawię się z kluczem. Jasne?
„Załóżmy”?
Dotrzemy do zbrojowni.
Martwi nas to, że nie zdobędziesz klucza.
Jesteś pewien, że Cormac ma klucz do zbrojowni?
Jak wszyscy despoci, to paranoik, nikomu nie ufa.
Z pewnością ma ten klucz przy sobie.
A co z tym dzieciakiem w środku? Charon?
Nie. Skupmy się na planie.
Myśleliśmy, że taki był plan.
Hej. Wszyscy ci zabójcy...
Nie przynoszą broni na imprezę?
Mają coś do ochrony osobistej.
Ale w przypadku zmasowanego ataku Cormac otwiera zbrojownię,
a jego goście mają do dyspozycji sprzęt klasy wojskowej.
A w tym wypadku my mamy.
Jednak nawet jeśli dotrzemy do zbrojowni przed nimi,
cała ta broń okaże się bezużyteczna bez armii Mazie.
Spoko. Mazie do nas dołączyła.
Co?
Od kiedy?
Od za kilka godzin od teraz.
„Od teraz”?
Kurwa, co z tobą, Winston?
Ze mną, Miles?
Powiem ci. Wszyscy oczekujecie gwarancji.
Tu nie ma żadnych gwarancji!
Więc jeśli chcecie się wycofać, teraz macie okazję.
Ale ja i tak zabiję Cormaka i odbiorę mu ten pieprzony hotel
z wami albo bez was.
Do zobaczenia na ponownym otwarciu.
KARATE BURTONÓW - OD 1952 ROKU
MATERIAŁ WYBUCHOWY C4
Więc nadal to robimy?
Dopóki nie powie inaczej.
Kto?
Nie wiem. Twój brat.
Nie masz własnego zdania?
Wiem. To popieprzone.
Ale czasem mi tego brakuje.
Dzień dobry.
Szukam Winstona Scotta.
Nie kojarzę.
Brzmi jak jakiś pedofil.
To podejrzany.
A kim pani jest?
Co jest w skrzyni, Lemmy?
Zgadza się. Znam twoje imię. Wiem wszystko o tym miejscu.
W porządku. To powiedz mi, co znajduje się w skrzyni.
Naprawdę chcesz się tak bawić?
Słuchaj, wiem, jaki biznes prowadzi stąd twój brat.
I gówno mnie to obchodzi.
Bronisz brata. Rozumiem.
Sama miałam brata.
Szukam tylko Winstona Scotta.
Jeśli wiesz, gdzie jest,
zadzwoń do mnie.
PIES
Mój dozorca nie wspomniał, że pan przyjdzie.
Słyszy pani?
Co?
Ma pani współlokatorów?
Nie.
No to teraz już tak.
Za tym piecem jest pełno odchodów tego samego gatunku...
- Odchody? - Co oznacza, że zlokalizowałem gniazdo.
Gniazdo?
Proszę spojrzeć. Tutaj.
Nie, spokojnie. Ten już kopnął w kalendarz.
Dawno temu.
Proszę się nie martwić.
Kierownictwo zgodziło się umieścić panią w bardzo ładnym hotelu,
a ja zajmuję się tym makabrycznym zadaniem.
Widzę, że ma pani doświadczenie z ładnymi hotelami.
Byłem w Toskanii podczas wojny.
Mam nadzieję, że się pani nie obrazi,
ale myślałem, że jest pani Laną Turner.
Naprawdę.
Mój Boże.
Bardzo doceniam to, co pan robi.
Nie. Gdzie tam.
Jedno, co wiem o szczurach, to że...
nienawidzą blasku słońca.
Za taki widok można zabić.
Jenkins potrzebuje czegoś mocniejszego.
Gdzie jest, kuźwa, Winston?
Świetne pytanie.
Robimy to w ogóle?
Nie wiem.
Daj znać, jak się dowiesz.
PAMIĘCI HIERONYMUSA BURTONA 7 MARCA, WTOREK
POGRZEB 11.00 KOŚCIÓŁ BAPTYSTÓW
Hej, potrzebuję nabojów przeciwpancernych. Możesz jechać do Jersey?
Co jest?
Może oszalałam, ale mam przeczucie,
że coś jest nie tak.
Ja się na to piszę. Nie ma żadnych gwarancji.
Nie o tym mówię.
A o czym?
Tata wiedział, że Jenkins miał tam pokój?
Chyba tak.
A co z tym nowym skurwysynem Chenem
i jego automatami z papierosami?
- Skąd te pytania? - Chcę znać prawdę.
Nieprawda. Zaufaj mi.
Chcesz wiedzieć, co myślę?
Skorzystałeś z okazji, żeby zaatakować hotel,
bo zrobiłbyś wszystko, żeby być innym niż on.
By być przeciwieństwem jego wartości.
Podoba ci się prawda?
To kłamstwa.
Daj znać, czy możesz pojechać do Jersey.
Kończy nam się czas.
NIECZYNNY
Na dzisiaj koniec.
Proszę wysiąść z pojazdu.
Kuźwa, powiedziałem... Jezu!
Pan wybaczy najście.
Pamięta pan człowieka, który zapłacił panu za prywatne spotkanie ze mną?
Gdzie go pan wysadził?
Robię kilkadziesiąt przystanków dziennie.
Nie wiem, gdzie go zostawiłem.
Jakiś hotel w pobliżu parku. Nie jestem pewien.
Proszę sobie przypomnieć.
Dobra. Mówię wam wszystko, co wiem!
Proszę. Jak mówiłem, jest za dużo ludzi.
Powiedziałem wszystko, co wiem!
Podrzuciłem go do hotelu Rhodes. To wszystko, co wiem. Proszę.
Przyszłaś.
Masz pięć minut.
Proszę.
Nie mogłem zrozumieć, że nie chcesz moich pieniędzy.
A jednak tu jesteśmy. W banku.
Ironia losu, prawda?
Jak byłem dzieckiem, mama pracowała po nocach.
Zarabiała jakieś 16 dolarów tygodniowo na polerowaniu i szorowaniu podłóg
w banku takim jak ten.
Pewnego wieczoru wróciła do domu
i znalazła przybity do drzwi nakaz eksmisji.
Pijany, bezużyteczny ojciec zalewał się łzami.
Matka była dumną kobietą.
Następnego ranka pomaszerowała do banku, ciągnąc za sobą mnie i Frankiego
prosto do działu pożyczek.
Mogliśmy tylko siedzieć i patrzeć, jak jej duma znika,
gdy facet w garniturze kazał jej zabrać swoje brudne dzieci
w łachmanach i się wynosić.
A potem mama zrobiła coś, czego nigdy wcześniej nie robiła.
Padła na kolana i błagała o pieniądze.
Poddała się mężczyźnie w garniturze.
No comments yet. Be the first to leave one.