처음 200줄입니다.
NA SPRZEDAŻ
Mają dzieci?
Nie pytałam.
Cholera!
Will, co to jest?
Pewnie szczur.
Cokolwiek to było, dawno sobie poszło. Basen jest chujowy. Wygląda jak bagno.
- Przestań. - Czemu?
Kiedyś lubiłaś się zabawić w ładnych domach.
Ten jest za ładny?
Jestem w środku ciemnego tunelu, a mój wóz właśnie zgasł.
Siedzę tam sama i szukam latarki.
Nagle słyszę nadjeżdżający pociąg,
ale go nie widzę.
Macam w poszukiwaniu kluczy, by włączyć akumulator i błysnąć światłami,
ale ich nie ma.
Słyszę, że pociąg się zbliża,
więc próbuję wysiąść, ale nie mogę.
- Zamieram. Nie mogę się ruszyć. - I co dalej?
To wszystko. Jak myślisz, co to znaczy?
Może boisz się, że cię przyłapie?
Tu Summer Elswick z Nieruchomości…
Jaki jest sekret przetrwania?
Jak przetrwaliśmy, gdy inni nie zdołali?
Zdradzę wam ten sekret.
Ale najpierw chcę, żebyście zrobili coś dla mnie.
- Nie znoszę tej brody. - Oczywiście.
Nie wygląda dobrze.
Weźcie wszystko, co wiecie o waszych firmach,
i zapomnijcie.
Dobrze. Powtórz.
Reklama?
Zapomnijcie.
Gdy szukanie kupca zajmuje pół roku, mówimy sobie:
„Mamy problem z marketingiem”.
Ale to nie jest problem marketingowy.
DOM SPRZEDASZ TYLKO UMIEJĘTNOŚCIAMI!
Problemem
NIE CHODZI O MARKETING
jesteśmy my.
Prawdę mówiąc,
w tej branży jest sporo dupków.
Dobra wiadomość jest taka, że to dobra wiadomość dla was.
Nie chciałam prezentować nieruchomości.
Stresuje mnie to.
Ale Bill, ojciec Willa, niech spoczywa w pokoju, nalegał.
Mówił: „Musisz, Camille”. Pamiętasz to, kochanie?
Dziękuję, skarbie.
Na zewnątrz stał taki facet…
Gdzie ty, kurwa, byłaś?
Przepraszam. Zasnęłam.
Wiedziałaś, że to dla mnie ważne.
I gdzie byłaś?
Zasnęłaś?
Spoko.
Summer, słucham.
Słuchaj, muszę kończyć.
- Dajesz czadu. - Hej, stary.
Przepraszam. Szalony dzień.
Te zadłużone domy to złoty interes.
- Sprytnie to rozgrywasz. - Każdy chce zarobić.
Tylne drzwi otwarte.
Hej, jestem w kuchni.
SUMMER ELSWICK PRZYJEDŹ DO WHITCOMB
WSZYSTKO W PORZĄDKU?
- Możemy zatrzymać się po drodze? - Spoko.
Tu Summer El…
To zajmie tylko chwilę.
W porządku.
Frontowe drzwi otwarte.
Halo?
Halo?
Summer?
GAD
Wyjeżdżasz do Francji?
Na mnie nie patrz.
To miejsce wybrał Tommy.
Uwielbia wszystko, co francuskie.
- Francuski sos… - Francuzów.
Francuzów, francuskie pocałunki…
- Nareszcie. - Jak tam moja ulubiona siostrzenica?
Hej.
- Modnie spóźnieni. - Nie, późno ruszyliśmy.
Co się stało?
Skaleczyłem się. Wypadek w kuchni.
- Sześć szwów. - Gówno prawda. Judy go dźgnęła.
Zasłużyłeś.
- Spójrzcie. - Młoda miłość.
- Hej, my tu czekamy. - Co pijecie? No już.
- …dwa tygodnie w podróży. - Wybrałeś coś, Vic?
- Nic nie rozumiem. - Dobra…
Poproszę ślimaki…
Hej, Wally.
Nie dość, że Oklahoma umie tańczyć, to jeszcze mówi po francusku.
Judy, popatrz. Malta, Chorwacja.
- O tak. - I zamek Scarborough…
- Poproszę spaghetti. - Nie, proszę dać mu kaczkę.
- Kaczkę. - Dobry chłopiec.
- Podobno jest nawiedzony. - Boisz się?
- Nie, cieszę. - Spójrzcie na twarz Allena.
To mina faceta, który więcej wyda na kolację
dla czterech kolesi, których nie lubi,
niż na Deenę, dzieci, urodziny, święta, wakacje…
- Pominąłem coś? - Nie.
- Przepraszam, muszę odebrać. - Przepraszam?
Dzwoni bank.
- Opowiedz to o Jessem Jamesie. - Ty robisz to lepiej.
No opowiedz!
Dawno, dawno temu Jesse James i jego gang rabowali pociąg.
Trzymał wszystkich na muszce.
I mówi: „No dobra,
oddajcie pieniądze, bo zabijemy kobiety i zgwałcimy mężczyzn”.
Jeden z rabowanych pyta: „Przepraszam, nie chciałeś powiedzieć,
że zabijecie facetów i zgwałcicie kobiety?”.
Na co odzywa się gej z tyłu:
„Pan James chyba wie najlepiej, jak rabować pociąg”.
- Chce ktoś? - Potrzebujemy więcej.
Opowiedz o tej wycieczce.
Trwa dwa tygodnie
i kończymy ją w zamku w Scarborough, w Anglii.
Podobno jest nawiedzony. Śpimy tam trzy noce.
Nie spodoba mu się to.
On nie wie, że jest nawiedzony.
Czekajcie, 7-2, ulica zachodnia 21, nr 3.
Umiesz dochować tajemnicy?
Jasne.
Jestem chory.
To znaczy?
Stwardnienie rozsiane.
Dowiedziałem się tydzień temu.
Spokojnie, nie umrę ci tutaj.
Jezu Chryste.
Zabierz stąd tych ludzi.
I żadnej prasy. Ani pary z ust. Cleary, co my tu mamy?
Agentkę nieruchomości.
- Masz już numer sprawy? - Tak. 19H-012.
…i okap nad strychem.
Dużo tu zakamarków. Obejrzałeś już cały dom, tak?
Są jakieś schody z tyłu? Coś takiego?
Zaglądałeś do piwnicy? Co tam jest?
Sprawdź podwórko. Są tam szopy i inne takie.
Przyjrzyj się dokładnie takim miejscom.
Zabójca czegoś zapomniał.
Dźgnięto ją tak mocno, że utknął w miednicy.
To moja.
Jak masz na imię?
Joe.
Joe, gdy przechodzisz przez te drzwi,
obserwuje cię 12 przysięgłych. Rozumiesz?
Tak jest.
Usłyszałam podjeżdżające auto. Facet podszedł do frontowych drzwi.
- Moment, Brenda. Gdzie byłaś? - W tamtym domu.
Wyszłam na papierosa.
Mieszkasz tam?
Nie, jestem opiekunką.
Usłyszałaś podjeżdżające auto.
Spojrzałaś w tę stronę.
I co dalej?
Mężczyzna wszedł do domu.
- Rób swoje! - Widziałaś go kiedyś?
- Spokojnie. - Nie.
- W jakim mógł być wieku? - Nie wiem.
- Jak wyglądał? - Nie wiem. Miał bluzę z kapturem.
Ale dziwnie chodził.
To znaczy?
Jakby utykał.
Cześć, Will.
Jestem Tom. Wydział zabójstw w Scarborough.
Wszystko jest nagrywane.
Zanim zaczniemy, chcę powiedzieć, że przykro mi z powodu tej sytuacji.
Jak długo byliście razem?
Jakieś półtora roku.
Jak opisałbyś wasz związek?
Był normalny.
Wzloty i upadki.
Jak każdy inny związek.
Kiedy ostatnio ją widziałeś?
Dziś rano.
Zauważyłeś cokolwiek dziwnego?
Nie.
Ale pokłóciliśmy się.
Wieczorem.
O co?
Teraz to już nieważne. Miałem prezentację.
Nie przyszła.
Wiesz, z kim miała się spotkać?
Nie wiem.
Nie znam nazwiska.
Nie mówiła mi.
Chciałem się z nią ożenić.
Powiedziałem to mamie.
Gdy ją poznałem.
Powiedziałem…
„Poślubię ją”.
- Czemu nie poślubiłeś? - Bo w sumie nadal jest mężatką.
Wiem, że to brzmi dziwnie, ale byli w separacji.
Jak nazywa się jej mąż?
Sam Gifford.
Will, czy zgodzisz się na wariograf?
Tak.
No comments yet. Be the first to leave one.