처음 200줄입니다.
THE UNCANNY COUNTER 2
JUNGJIN, KOREA POŁUDNIOWA
Chcemy jechać!
Chcemy jechać!
Proszę pana.
To dla pana.
Dzieci, pasy.
- Na-yul, na miejsce. - Dobrze.
LUBIĘ CIĘ
Pasy zapięte?
- Tak! - Tak!
Możemy jechać.
- W drogę! - W drogę!
PRZEDSZKOLE DASEUL
Wkroczył.
Panie kierowco.
Może pan zwolnić?
Dzieci się boją.
Dlaczego? Jest fajnie.
Co?
Zły duch wiezie grupę dzieci.
To przedszkolaki.
Żółty autobus, w chmurki.
Skrzyżowanie, Jungjin.
Gdzie jesteś?
Chowasz się, tchórzu?
Rozniosę cię!
Będzie jeszcze fajniej.
Ty pajacu!
Rety, biedne dzieci!
Jungjin 2-ga!
Ratujmy dzieci!
Szybko, zanim się rozpłaczą.
ROBOTY DROGOWE
Co on wyprawia?
Co się…
Kurde! Uciekać!
Stój!
Kieruje się na bulwar.
Musimy go zatrzymać!
Ruszam.
Dalej, pani Chu!
Czekaj, mamy rannego.
Szlag.
Mamusiu!
- Mamo! - Niech to.
Naucz się jeździć.
Cholera.
Nie zatrzymam autobusu.
Hamulce padły.
Kojarzysz remontowany most?
Kieruj się tam.
Robi się.
Ocal ich za wszelką cenę.
Ha-na!
KONIEC DROGI
Tutaj to zakończymy.
Dawaj.
Trzymajcie się!
Nic ci nie jest?
Żyjesz?
Wszyscy cali?
Nic pani nie jest?
Nie, nic.
Na-yul.
Nie!
Postaw ją.
Postaw ją!
Dobrze się bawiłem.
Przeszkodziliście mi.
Nie.
Odstaw dziecko.
Ty mały…
Ani drgnij.
Nie. Nie może jej skrzywdzić.
Ani drgnij!
Co się dzieje?
Wybaczcie.
Tyle czekaliście.
So Mun!
So Mun, głupku.
Nie słyszałeś?
Pamiętaj.
Ty ją zabiłeś.
- Nie! - Cholera!
Już po wszystkim.
Nie dla ciebie.
Pa!
Brawo.
Cześć.
Zasłonimy im oczy?
Niech patrzą, jak dostaje za swoje.
Ale pamięć im wyczyścimy.
Bo będą miały koszmary.
To miłe.
Jesteście bezpieczni.
So Mun.
Żeń-szeniu się najadłeś?
Nastraszyłeś mnie.
Z telemarkiem.
Musisz się zawsze spóźniać?
Myślałem, że nie przyjdziesz.
Bohater musi się spóźniać, co?
- Nie… - To choroba.
Nadaje się na bohatera.
Ważne, że jestem.
To nieuleczalne?
Zupełnie.
Fajnie tak być razem.
No nie?
A ten co?
Żałosne.
Zajmę się nim.
THE UNCANNY COUNTER 2
POSTERUNEK POLICJI JUNGJIN
Znowu?
Tak.
Znowu.
Wystawiliśmy list gończy, a nie mogliśmy go znaleźć.
Skąd Mo-tak wiedział, że jest kierowcą?
- Mówił… - No?
- …że to przeczucie. - Właśnie.
Kiedy to poczuł?
Jak siedział na kiblu.
Wiedziałem!
Co idzie do kibla, łapie bandziora.
Brawo, So Mun.
Do usług.
SO MUN – WI-GEN
Ha-na, w porządku?
Pewnie.
U-sik, schudłeś?
HA-NA – U-SIK
Dobra robota z tą rurką, mamo.
CHU MAE-OK – SU-HO
Znowu Ga Mo-tak.
Dobrze.
Mówię, że dobrze.
Rozumiem.
Nic nie rozumiesz.
Przestańcie mną pomiatać.
Wszystko ma swoje granice.
Haruję jak wół.
Mo-tak! To ja, Han-ul.
- Czego? - Otwórz.
Masz. Kapitan prosi…
- Co to? - …żebyś kogoś złapał.
Han-ul.
Różowy?
Nie dziwi mnie, że się wkurza.
Pamiętacie, co powiedział,
jak namówiliście go na dwa etaty?
Mieliście załatwić młodego, entuzjastycznego stażystę.
So Mun nie poszedł
na studia, żeby z nami harować.
- Po co to wyciągać? - Powiedz.
A nie oblałeś wstępnych?
Celowo złożyłem papiery na za dobre uczelnie.
Co takiego?
Współpracuj, co?
Mo-tak wrócił do pracy w policji,
co dla Kontry jest wielkim atutem.
Pomaga mu Choi Jang-mul, więc…
Pan Choi młodszy nie będzie, niedługo straci licencję.
Dobrze mówi!
Czemu ja obrywam?
Spotkanie w Yung się przedłuża.
Rety, pani Chu.
Trochę przesadziliśmy.
Nadal nikogo nie mamy?
W Kontrze nie jest łatwo.
Staramy się, cierpliwości.
Może jesteście zbyt wybredni.
Skąd ten powszechny egoizm?
Jak już jest dobry kandydat,
to bez manier.
Hej.
Współpraca między kontrasami a Yung jest kluczowa.
Pomyślcie o ludziach w terenie.
Nie możesz odrzucać wszystkich, Jong-guk.
Nie robię tego dla siebie.
Jak źle wybierzemy, to wam się oberwie.
Co takiego?
Maniery.
Droga pani.
Nienawidzę go.
Dobrze. Zacznijmy zajęcia z telekinezy.
Najpierw ziarno ryżu.
Potem fasola.
Potem przeszliśmy do piłki do golfa.
Wasze postępy
napawają mnie dumą.
Przywołaj już Obszar.
No dobrze. Dziś…
Nie za ciężka?
Zapomniałaś?
Dam radę.
Damy radę.
Dam radę!
Damy radę!
No comments yet. Be the first to leave one.