처음 200줄입니다.
ALCHEMIA DUSZ CZ. 2
Wyobrażałam sobie, że siedzę sama na szczycie wysokiego drzewa.
Nikogo nie znałam.
Byłam bezsilna i samotna.
Liczyłam, że ktoś mnie uratuje.
I wtedy przybyłeś ty.
O co…
tu chodzi?
To moja historia.
Takie miałam myśli, gdy siedziałam w tamtym pokoju.
Nie mam teraz przy sobie tego kamienia.
Przez ciebie chyba…
tracę rozum.
Czemu ciągle mi mieszasz?
A czym tu być zmieszanym?
Trzymasz mą dłoń, słuchasz mych historii,
a myślisz o kimś innym.
Skoro tak za nią tęsknisz, może trochę bardziej ci pomogę?
Może utulę cię i położę do łóżka?
Mam robić wszystko to, co ona?
Takie drzewo naprawdę istniało.
Duże, wysokie drzewo.
Obiecaliśmy sobie, że na to drzewo
wespniemy się razem.
Ono jest w Danhyanggok?
Naprawdę?
Ciekawe, skąd znam to miejsce.
Może byłam tam, gdy byłam mała.
Dlatego trudno mi uwierzyć, że one są twoje.
Sam zdecyduj, czy mi wierzyć.
Ale to moją dłoń trzymasz
i to ja będę cię tulić i kłaść do łóżka.
Więc…
gdy na mnie patrzysz, dostrzeż prawdziwą mnie,
tak jak tamtego wieczora.
Nie śnię.
Poznajesz mnie?
Tak.
Obudziłaś mnie.
Ktoś właśnie tu wszedł.
Dostrzegam ludzką energię
za tym drzewem.
Poznaję tę energię. To chyba ktoś, kogo znam.
Ktoś, kogo znasz? Czy to ktoś z Jinyowon?
Nie.
To twój przyjaciel.
Seo Yul?
Jang Uk?
To naprawdę ty.
Powiedziała, że dostrzega twoją energię.
Co tu robisz?
Szukam kogoś.
Wiem, jak pozbyć się pasożyta krwi.
Jeśli powiesz mi, kto wie, pozwolę tej osobie żyć.
Wiedziałam.
Czyli jest sposób, żeby go wydostać.
Tak. A teraz mów, kto wie.
Mów.
- Jin Mu. - Jin Mu?
Nie.
Park Jin z Songrim.
Co?
Właściwie to…
jego wysokość król.
Chciałam dać ci bezbolesną śmierć,
ale sama to na siebie ściągnęłaś.
Sprawdźmy, czy utrzymasz język za zębami
nawet po tym potwornym eliksirze.
Lady Jin.
Jang Uk chce się z tobą widzieć.
Teraz? Powiedz, że poszłam spać.
Wie, że nie ma cię w pokoju.
Byłby kłopot, gdyby zaczął cię szukać.
Co tu robisz o tej porze?
Przyszedłem prosić o przysługę.
Proszę, pozwól mi wejść na chwilę do Jinyowon.
Do Jinyowon?
Chciałem poprosić Bu-yeon, żeby po kryjomu mnie wpuściła,
ale to by było niestosowne, więc przyszedłem prosić ciebie.
So-i, obudź się.
Poznajesz mnie?
Seo Yul?
Tak.
Trzymaj się mnie.
Powiedziała, że jest sposób.
Można cię ocalić.
Nie mamy czasu. Pogadamy na zewnątrz.
Jin Bu-yeon?
Wszystko w porządku? Moja matka ci to zrobiła?
Musisz naprawdę wierzyć, że jesteś Jin Bu-yeon.
Co masz na myśli?
Pomogła mi cię znaleźć.
Najpierw się stąd wynośmy.
To jest ognisty ptak.
Widzę, że jeszcze się nie wykluł.
Gdy ognisty ptak wykluje się z jaja,
świat dotkną ciężkie susze.
A Jinyowon upadnie,
jeśli jajo zostanie stąd zabrane?
Jasne.
Nie zamierzam tego robić, więc bez obaw.
Mistrz Lee mógł mnie poprosić, żebym mu to pokazała.
Ciekawe, czemu poprosił, żebyś to sprawdził.
Bo ci nie ufa.
Raz nawet ujawniłaś lodowy kamień.
Taką podjęłam decyzję, by ratować Bu-yeon, gdy byłam z nią w ciąży.
Osobą, która nie oddała kamienia po jego użyciu,
był twój ojciec, Jang Gang.
A ostatecznie
jego syn skończył z lodowym kamieniem w swoim ciele.
Na pewno nie będzie nam łatwo się dogadać,
skoro masz tyle powodów, by mnie nienawidzić.
Dlatego chcę zakończyć ten związek.
Moja córka miała się świetnie pod moją opieką.
Dlaczego ją zabrałeś?
Nie miałem powodu…
póki nie ujrzałem tego mroku.
Ukrywanie jej w tym pokoju
i wszywanie nici w skórę. Tak nie robi kochająca matka.
To jest twym zdaniem dobre?
Może lubisz takie rzeczy?
Siedzieć zamknięta w ciemnym pokoju i kłuć się igłami?
Chroniłam ją.
Jest najstarszą córką rodu Jin.
Jej obowiązkiem jest chronić Jinyowon,
rodząc córkę i przedłużając ród.
Próbujesz wywrzeć na mnie presję?
Mogłaś chociaż podać na obiad kurę nioskę.
Z drugiej strony pokazałaś mi ognistego ptaka,
więc uznam to za zachętę.
Osoba, której szukał Yul, jest ranna.
- Kto to był? - Jakaś kobieta.
Miała na imię So-i.
So-i?
Zgaduję, że dostałeś moją wiadomość,
skoro przybyłeś mi na ratunek.
Tak.
Mówię prawdę.
Prawdziwa córka Jin Ho-gyeong
to Mu-deok z wioski Sari.
Czyli ta Jin Bu-yeon, którą zobaczyłaś, to oszustka?
Tak myślałam, kiedy tam poszłam, ale okazało się,
że jest prawdziwa.
- Co takiego? - Jin Ho-gyeong
wyłowiła ciało Mu-deok z jeziora Gyeongcheondaeho i ją uratowała.
Rzecz w tym,
że w jej ciele wciąż żyje…
dusza Naksu.
Naksu?
Tak.
Naksu mieszka w ciele Jin Bu-yeon.
Ponadto obecna twarz Jin Bu-yeon
to oblicze Naksu.
Nic dziwnego, że wydała mi się znajoma.
Nie rozpoznałem jej, bo nie wyobrażałem sobie,
że znów ją spotkam.
Tu jesteś.
Ona żyje.
Jin Bu-yeon…
cały czas nią była.
Wszystko w porządku?
Wyglądasz, jakbyś miał płakać.
Czy czasem
nie czujesz się źle?
O co chodzi?
Bardzo źle się czujesz?
Jestem tak zdezorientowany,
że nie potrafię zebrać myśli.
Pozwól mi tak zostać…
tylko przez chwilę.
Nie mogę cię tak zostawić.
Będzie lepiej, jeśli powiem Jang Ukowi.
Nie mów mu.
Nie chcę, żeby wiedział.
Nie zrobiliśmy nic złego.
Panicz Seo Yul nas wpuścił.
Yul?
Zgadza się.
Ja ich tu sprowadziłem. Daj mu spokój.
Co się stało?
Słyszałem, że ocaliłeś So-i.
Czemu się z nią zadajesz?
Coś ci zrobiła?
Nie martw się.
Miałem u niej dług.
Słyszałem, że Lady Jin ją uprowadziła, więc pomogłem jej w ramach przysługi.
Czemu masz dług u So-i?
Opiekowała się mną, gdy byłem ciężko ranny
wewnątrz bariery.
Panienka Heo też to wie.
Rozumiem.
Wciąż nie wierzę, że wspiąłeś się na mury Jinyowon.
Dzięki tobie wyszedłem i nikt mnie nie złapał.
Rany.
Mogę ci pomóc w czymś jeszcze?
Jest coś, czym muszę zająć się sam.
Odpowiadam za to teraz.
Szybko nas obezwładnił, więc nie dostrzegłyśmy twarzy.
Ale to z pewnością był mężczyzna.
Kto to mógł być?
No comments yet. Be the first to leave one.