처음 200줄입니다.
...i Mathias, ona myślała, że to takie śmieszne...
Kiedy przychodziłeś codziennie o drugiej po swojego ciasto korzenne.
Miałeś zaledwie pięć lat
i przeszedłeś przez ulicę zupełnie sam.
Nigdy nie sprawiłeś nam żadnych kłopotów, to prawda, nigdy,
oprócz jednego razu, kiedy odmówiłeś pójścia ze mną do kina.
Powiedziałeś...
Nie pójdę z nią do kina.
Miałam na sobie kapelusz. Zdjęłam go.
Nigdy o tym nie zapomniałam, Mathiasie.
Miałeś dziesięć lat i wstydziłeś się mnie.
Nie podobał ci się mój kapelusz.
Ale wybaczyłam ci już dawno temu.
Wiesz, nigdy nikomu nie zrobiłam krzywdy.
Mathias, czy pytałeś małego Louisa, czy zaopiekuje się grobem w Wielkim Tygodniu.
Tak, zrobiłem to, nie martw się.
A wybrałeś te dwie doniczki z chryzantemami?
Są bardzo piękne.
Ile jestem Ci winna?
Nic.
Nie zapomnisz? Bo ja... Tutaj, to dla Anne.
Powiedz jej, że czekam na spotkanie z nią.
Nadal nie masz dzieci.
Przepraszam, Panie Profesorze, chciałem...
Proszę o radę w sprawie
problemu z moim zadaniem.
Jeśli pan to zatwierdzi, to by potwierdziło moje trzy argumenty
odnośnie oryginalnych notatek
z wykładów z językoznawstwa ogólnego.
Masz na myśli Saussure'a.
Zajmę się tym.
Myślę, że pokazałem to w zeszłym tygodniu, jako przykład,
jak różnorodne są znaczenia Symbolu,
nawet jeśli ograniczymy jego użycie do sfery czysto językowej.
Jednak obecnie w niektórych kręgach uważa się,
że same nauki ścisłe
mogą być używane do ustalania aksjomatów językowych
i pomóc w dokonaniu ważnych postępów
w organizowaniu spójnego widoku zjawisk uniwersalnych.
Ja ze swojej strony uważam, że takie podejście,
jest quasi-religijne, niemal mistyczne
i może jedynie zaszkodzić racjonalnym pewnikom
uzyskanym poprzez lingwistykę - po wielu pracach - przez Saussure'a.
Zauważam, że dziś wieczorem byłem zaproszony na pobliski uniwersytet,
by przedstawić podsumowanie tych badań
i bronić stanowiska, o którym przed chwilą wspomniałem.
Czy mogę przerwać, profesorze?
Bardzo mi przykro. Jestem zdumiony, że widzę tu tak mało osób.
Wygląda na to, że wasi flamandzcy koledzy strajkują dziś po południu.
Rozumiem ich reakcje przeciwko władzom kościelnym,
ale bardziej niepokoi mnie
ich stanowisko wobec francuskojęzycznych kolegów.
W przeciwnym razie popieram ich całym sercem.
Cóż, chętnie porozmawiam na tematy językowe.
Panowie, do następnego razu.
I pomyślałam, że...
w pierwszej kolejności wolę...
Elckerlyca ponad angielskim Everymanem
Ze względu na precedens?
Tak, oczywiście.
...oto moje tłumaczenie, możesz je przeczytać?
Bóg mówi...gdzie jesteś, moja śmierci, Ty, która nikogo nie oszczędzasz?
Wyjdź i posłuchaj moich rozkazów.
Lepiej byłoby powiedzieć "najpierw"
Bóg rozkazuje... a potem... Gdzie jesteś, moja śmierci?
Ponieważ w średniowieczu "ty" miało to samo znaczenie co teraz.
A Elckerlyc, każdy człowiek? Każdy człowiek? Nie, Everyman jest lepszy.
Następnie idź i poszukaj Everymana i powiedz mu, żeby odbył tę pielgrzymkę,
z której nikt nie wraca i że powinien przedstawić mi swoje sprawozdanie.
"Rekeningen doen”, czyli „daj „rozliczenie”, jest dla mnie bardziej bezpośrednie.
Tak naprawdę Śmierć nie ma wiele do powiedzenia i wyraża to bardzo małą ilością słów.
Elckerlycu, możesz nagle stracić to, co zawsze uważałeś za swoje.
Pielgrzymka, z której nikt nie powraca.
Przynieś swoje konto, swoje pisma, sporządzone z najwyższą starannością.
Na co, rzecz jasna, nie jestem przygotowany. Oddaj swoje konto Bogu. Dlaczego?
Kim jesteś, posłańcu?
Jestem Śmiercią, która nikogo nie oszczędza.
Wcale nie jest źle.
Czy powinnam zachować archaizmy?
Nie, przetłumacz je na XV-wieczny francuski, jeśli to możliwe.
Ale zachowaj biblijną formę.
Porozmawiamy o tym jutro.
Do zobaczenia, Ilzo.
Bremen, zamierzasz teraz demonstrować?
Demonstrować? To nie jest takie proste.
Moim zdaniem powinniśmy wykazać solidarność ze studentami.
Czy prześladowanie mniejszości jest solidarnością?
Apartheid, rasizm, czekaj... Czy to ci czegoś nie przypomina?
Łatwo mówić.
Jeszcze łatwiej można to zrobić.
Cześć, czy aktorzy nadal ćwiczą?
Nie, dziękuję, nie zawracaj sobie głowy.
Gdzie jesteś, moja śmierci?
Która nikogo nie oszczędza?
Wypełniam Twoje rozkazy, Wszechmogący Boże.
Idź i powiedz Elckerlycowi...
Że musi odbyć pielgrzymkę
i że będzie musiał mi bezzwłocznie zdać sprawę.
Oto moje rozkazy.
Elckerlycu, dokąd idziesz?
Czy zapomniałeś o Bogu?
Dlaczego mnie o to pytasz?
Dziękuję Franz, dziękuję Henrik.
Widzisz Anne, to jest niemożliwe.
Henrik jest owinięty płaszczem.
Nie ma wolnej ręki i jest odizolowany.
Jeszcze raz.
Będę panować na ziemi...
To tradycyjna reprezentacja Śmierci w średniowieczu.
Ma absolutną moc symboliczną.
Chociaż w adaptacji Mathiasa śmierć jest jedną z 1001 innych rzeczy, które mogą się zdarzyć.
To jedno z wielu wydarzeń.
To siła, którą Elckerlyc może opanować.
To jak osoba publiczna,
jaka cnota, taka spowiedź.
Mimo wszystko nie możemy zmienić tej Śmierci, Werner.
To fikcja, której korzenie tkwią w przeszłości.
Jak Chrystus.
Nie jest ani Draculą, ani Nosferatu, ale i tak to niepokojąca postać.
Wyobraź sobie rodzaj plastikowego materiału lub jakiś srebrzysty materiał...
Postać świecąca delikatnie w ciemności.
Czy w jego pasku są baterie?
Nie bądź głupi, nigdy nie będę w stanie zrobić tego do jutra.
Pracownicy sceny pracowali całą noc.
Jesteś geniuszem, na pewno znajdziesz sposób.
Co tu robisz?
Skończyłem wcześniej.
Dziś demonstrowali studenci.
Byłeś tam?
Muszę pracować całą noc, nie będzie Cię tam?
Mój pociąg odjeżdża wieczorem. Konferencja zaczyna się o 8.30.
Będę o Tobie myśleć.
Muszę wymyślić nową Śmierć.
Czy będzie szczupły?
Twarda.
Zimna.
Mała śmierć.
Kiedy?
Bezzwłocznie.
Jak ci idzie z Wernerem?
Mathias, co tu robisz?
Myślę, że coś odkryliśmy.
Spójrz. Elckerlyc nie rozmawia ze Śmiercią, mówi o Śmierci.
Jakby był niewidzialny.
W rezultacie mamy wspaniały monolog Elckerlyca z Elckerlyckiem.
Oczywiście. Cała ta sztuka jest monologiem.
Elckerlyc wie, że rozmawia sam ze sobą.
Dlatego jest silniejszy niż Śmierć, silniejszy niż Bóg.
Ponieważ zgadza się grać w tę grę.
Jest jednak sam.
Tak więc jego dialog ze Śmiercią jest zasłoną między jaźnią i nie-jaźnią.
Widzisz?
Zasłona między jaźnią a nie-jaźnią...
Zdać sprawę Bogu? To bez sensu.
Kim jesteś, posłańcu?
Jestem Śmiercią,
która nikogo nie oszczędza.
Wiesz? Doszłam do wniosku,
że człowiek może być tak pochłonięty inną osobą,
że nigdy nie będzie mógł zobaczyć samego siebie.
To jak śmierć, jak męka śmierci.
W międzyczasie muszę na nowo przemyśleć tę sztukę,
poszukać materiałów w archiwach,
i przygotować wszystko przed godziną 10.00.
Kto się tym bawił?
Wiesz? Nigdy nie skończymy przed popołudniem. Jestem tego pewna.
Chcę sprawdzić to raz jeszcze.
Co?
Powiedziałam, że chcę rozwinąć ten pomysł.
Bernard uznał, że wywiad z Freddiem był bardzo dobry.
Wiesz, że Freddy nagrywał to przez co najmniej dwie godziny?
Tak czy inaczej, połowę można wyrzucić.
Mógłbyś dać mi jakąś sugestię a propos kostiumów na końcu?
Nie potrafię sobie tego dokładnie wyobrazić.
Oczywiście, moja droga.
Jedno dla siebie... Jedno nie dla siebie...
Chcesz serwetkę?
Nie musimy mieć tych białych.
Znasz Wernera, zrobi zamieszanie.
Tutaj jest za jasno, nie uważasz?
Spróbuj. Zobaczysz.
Rocznik '61.
Za anioła.
Anioł rozkłada skrzydła i mówi:
"Wyrywam duszę spoza ciała".
Jej substancja jest czysta i lekka.
Niosę ją ku niebu, ku błękitowi,
tam, gdzie wszyscy będziemy mogli się spotkać.
Nie wierzysz?
To najpiękniejsze wersy w całej sztuce.
Uważam je za godne podziwu.
Czego w nich nie lubisz?
Aniołowie nie mają płci.
Ubrań również.
Całą noc o tym myślałam.
By ubrać Śmierć, która ukrywa swoją udrękę,
pomyślałam także o aniele.
Pamiętasz?
Gdyby Bóg nagle strącił nas wszystkich do piekła,
wtedy cały deszcz w niebie, i wszystkie ziemskie oceany
No comments yet. Be the first to leave one.