200 baris pertama.
Ofiarą jest Aoi Kuramoto.
Adiunkt na Uniwersytecie Teito.
No cóż... Doprawdy niezwykła śmierć.
Przepraszam, ale postronnym nie wolno tu wchodzić.
Tych państwa proszę wpuścić.
Ale...
Sakurai.
Kogo moje oczy widzą! Doktor Ameku!
Pani Kuramoto...
Faktycznie.
Spektakularna śmierć.
Tak.
Moi koledzy uważają, że przyczyną było nieostrożne obchodzenie się z ogniem.
Nie ma żadnych śladów włamania.
Samobójstwo też to raczej nie jest.
Tylko dziwne, że tak nagle stanęła w płomieniach.
Dlaczego ogień nie zajął niczego w pokoju?
Czemu spłonął tylko człowiek?
Niczym samospalenie wietnamskiego mnicha.
Samozapłon?
Co?
W 1731 roku hrabina Cornelia de Bandi
spłonęła niemal doszczętnie, zostały tylko nogi poniżej kolan.
A w 2010 roku Irlandczyk Michael Faherty
został znaleziony spalony w swoim salonie, ale ogień nie zajął niczego wokół.
Koroner stwierdził samozapłon jako przyczynę śmierci.
Na świecie odnotowano kilka przypadków zapalenia się ciała
bez udziału zewnętrznych źródeł ognia.
Myślałam, że skończyliśmy na kryptokokozie...
Wyzwanie przyjęte.
Wyjaśnię przyczyny samozapłonu.
No proszę.
Ileż tu macie osobliwości.
Tak. Rodzina Murota od pokoleń gromadziła te przedmioty.
Faktycznie bogata kolekcja.
Czyż to nie zbroja z okresu Azuchi-Momoyama?
A ta porcelana została przywieziona z kontynentu w okresie Edo.
Kiseru – przedmiot luksusowy z okresu Taisho.
Aż strach pomyśleć, jakie skarby kryją się w sejfie.
Ależ oczywiście.
Dlatego kod do sejfu znają tylko i wyłącznie
członkowie rodziny Murota.
Ci, których przeklął Enzo Ashiya, zawsze ginęli w płomieniach.
Pozostawał po nich tylko cień,
a źródła ognia nigdy nie odnaleziono.
Tak przynajmniej podają historyczne zapiski.
Zupełnie jak z Kuramoto.
To są starodawne zapiski o Enzo Ashiyi.
Pani doktor Ameku, pomogę w każdy możliwy sposób.
Jeśli trzeba, proszę wziąć wszystko, co związane z Enzo.
Tylko proszę... Błagam, niech pani zdejmie tę klątwę!
Ze szpitala?
Tak. Tu Takanashi.
Co?
Tak. Bardzo dziękuję.
Pani doktor.
Wygląda na to, że profesor Ikari... nie żyje.
Jasne.
Czyli klątwa znów uderzyła!
Najpierw zmarła Aoi, a teraz Ikari!
Wychodzi na to, że jestem następny.
Nie trzeba było ruszać tajemnic Enzo Ashiyi.
Ale nie zamierzam ginąć od jakiejś klątwy!
Pan Kagaya?
Pan Takanashi.
A gdzie profesor Murota?
Nie przyszedł.
I na pogrzebie też się nie pojawi.
Rozumiem.
Jak się trzyma?
Zamknął się w składziku.
Haruka się nim teraz opiekuje.
Rozumiem. Ciężkie zadanie.
Co się stało?
Kochanie!
Mamo! Musimy uciekać!
Pożar! Proszę opuścić budynek!
To klątwa Enza!
Spalona żywcem... Spalony trup...
Potężna ta „klątwa” naszego Enzo Ashiyi, nie ma co.
Bzdura. Nie ma czegoś takiego jak klątwy.
No właśnie.
Co?
A skoro przyszliście przesłuchać Ptasia, to znaczy, że nie wierzycie w te zabobony.
O czym pani mówi?
Przyczynami pożaru najpierw zajmuje się straż pożarna.
Jeśli zachodzi podejrzenie zaniedbania lub podpalenia, wkracza policja.
A skoro to wy wkroczyliście do akcji,
wczorajszy incydent nie mógł być dziełem przypadku.
Biorąc pod uwagę, jak szybko policja rozpoczęła śledztwo,
musieliście już znaleźć jakieś poszlaki.
W trumnie znaleziono resztki mechanizmu zapłonowego z timerem.
Mechanizm zapłonowy z timerem?
Ten dziwny dźwięk, który usłyszeliście przed wybuchem ognia, to był właśnie timer.
Czyli jest sprawca?
Zgadza się.
To jakiś specjalny mechanizm?
Nie. W internecie bez problemu można znaleźć instrukcję.
Żeby było jasne, nie potrzebujemy pomocy amatora.
Sztuczka jest oczywista.
Znajdziemy winowajcę, to tylko kwestia czasu.
Czyżby z Kuramoto było tak samo?
Po tym, co się stało, wydział śledczy wziął na warsztat wersję o celowym podpaleniu.
Dwoje współpracujących ze sobą naukowców zostało pochłoniętych przez ogień, jedno po drugim.
Naturalnie nasuwa się podejrzenie, że to ogniwa tego samego łańcucha.
Doktorze Takanashi.
Czy widział pan jakieś podejrzane osoby w pobliżu miejsca zdarzenia?
Podejrzane osoby?
Widziałem motocyklistę w kasku.
Patrzył w naszą stronę.
Rozumiem.
W jakich okolicznościach go pan widział?
To było, kiedy wpisywałem swoje imię...
Pytałem o pana Murotę...
Doktor Ptasiu!
Jestem Takanashi.
Coś się stało?
Hmm? Nie.
No jasne! Problemy sercowe?
Przecież dobrze wiesz, że nie mam dziewczyny.
A co z panią doktor Takao?
Pan doktor lubi samochody, nie?
Niech pan ją weźmie na przejażdżkę.
Myślisz, że szukam pomysłów na randkę czy jak?
A nie?
Może w takim razie pójdzie pan ze mną? Chciałam pokazać panu mojego ulubieńca.
Ulubieńca?
O! Jest pan zainteresowany? Proszę, niech pan zobaczy!
Wszystko w porządku?
No niechże pan spojrzy!
Nie, dziękuję.
Doktorze Takanashi!
Hmm?
Proszę.
Człowiek w czarnym kombinezonie i kasku prosił, żeby panu to przekazać, doktorze Takanashi.
W kasku?
Był strasznie niemiły.
„Ptasiu”?
Toż to prawdziwy anonim!
A co to za klątwa?
No, w skrócie...
Pożar?!
Wybuch!
Wezwać straż pożarną!
Nie...
Proszę zaczekać! Co pan wyprawia! To niebezpieczne!
Moja RX-8!
Tylko nie moja RX-8!
Spokojnie, doktorze Ptasiu!
No cóż... Po prostu koszmar.
A temu co? Strasznie hałasuje.
Znowu ten w kasku...
Doktorze Ptasiu?
Jasne! To przestępca...
Muszę powiedzieć pani doktor Takao!
Nie.
Co się stało?
Konoike.
Tak?
Chciałaś mi pokazać swojego ulubieńca.
Tak myślałem.
Wiedziałem, że mnie zaatakujesz, jak powiem, że przyjdę tu sam.
Hej! Nie uciekaj!
A to ci siłaczka.
Ćwiczę aikido.
I w ogóle się pan o mnie nie martwi, co?
„Ptasiu” to ksywka, którą wymyśliła mi szefowa.
To naprawdę byłeś ty, Yuta Ashiya.
Ależ zdobycz, doktorze Takanashi!
Daj pan spokój. I dziękuję za tak szybki przyjazd.
Ale skąd pan wiedział, że to on jest przestępcą?
Dostałem ten list.
Uznał, że mam na imię Ptasiu
i miał powód, by mnie zaatakować.
Poza tym, biorąc pod uwagę treść listu i słowa o klątwie,
było oczywiste, że autor listu wie o Enzo Ashiyi.
Oprócz tego jego nawyk.
Wspólny dla Yuty Ashiyi i tajemniczego motocyklisty w kasku.
Doszedłem do wniosku, że jeśli tak jest, to spróbuje mnie zaatakować.
Chcę jeszcze raz zbadać grób Enza.
Pójdziesz sam?
Tak. Tylko ja.
No proszę.
To było zagranie godne pani doktor Ameku.
A gdzie tam, nie aż tak.
Tylko niech pan na siebie uważa.
Ludzie nam tu umierają.
A martwy nie mógłby nas pan wezwać.
Oczywiście.
Cieszę się, że wszystko się udało.
Ale następnym razem najpierw proszę dzwonić na policję.
Jasne. Bardzo mi przykro.
No dobrze. To by było na tyle.
Ależ jestem zmęczony.
„Jemu zależy tylko na mnie”.
„Nie mogę w to mieszać doktor Takao”.
Miłość kwitnie.
W każdym razie doktor Takao jest panu bardzo droga.
Obawiam się, że z doktor Takao byłoby jeszcze niebezpieczniej.
No już, już.
No comments yet. Be the first to leave one.