200 baris pertama.
No dobrze, na dziś już wystarczy opowieści, młody człowieku.
Mama da mi ochrzan, jeśli będę
trzymał cię dłużej na nogach.
Proszę, wujku Nick. Potem od razu pójdę spać.
To będzie musiało poczekać na inny raz,
Proszę.
I tak nie zasnę. Dziś w nocy zobaczę Świętego Mikołaja.
Tak myślisz?
Lepiej miej nadzieję, że jednak go dziś nie zobaczysz,
Dlaczego?
Ponieważ Wigilia to bardzo niebezpieczna noc.
To jedyna noc w roku
kiedy Święty Mikołaj może sam wejść do twojego domu,
a czasami nie jest
zbyt miły.
Czasem nie zostawia prezentów pod choinką,
tylko skrada się po schodach, stopień po stopniu,
wymachując swoją
niezawodną siekierą.
Siekierą?
Wchodzi do twojego pokoju i sprawdza,
czy śpisz twardym snem.
Widzisz, Mikołaj wie, czy byłeś niegrzeczny.
Gdyby odwiedził Chestera, spałbym
z jednym okiem otwartym,
ponieważ widzi cię,
kiedy śpisz i wtedy
cię dopadnie!
Dobrze, mistrzu. Czas spać.
Mam nadzieję, że wujek Nick za bardzo cię nie rozemocjonował
tymi wszystkimi historiami.
Obawiam się, że może być trochę zbyt podekscytowany,
żeby dziś zasnąć.
Pożegnaj się z wujkiem Nickiem, Chester.
Musi już wracać do domu.
- Chester, - Zostaw chłopca w spokoju. Nathan,
Przepraszam, Nick.
Nie wiem, co w niego wstąpiło tego wieczoru.
Brutalny seryjny morderca, Henry Bates, uciekł z
sanatorium Willow Bridge.
Jest uzbrojony i niebezpieczny.
Ma metr osiemdziesiąt pięć wzrostu, 45 lat
i prawdopodobnie ma na sobie strój Świętego Mikołaja.
Niezidentyfikowany mężczyzna został znaleziony brutalnie
zamordowany w okolicy Beggars Creek.
Policja rozpoczęła obławę
z pomocą policji stanowej, która wkrótce dotrze na miejsce.
- O mój Boże. Nathan, - Zalecamy wszystkim...
Beggars Creek jest zaledwie
kilka mil stąd.
- Proszę zachować ostrożność. - Spójrz,
Ten facet dawno już uciekł, ale dopilnujemy, żeby go zamknąć.
Wszystko w porządku? Kochanie.
- Wszystko w porządku, skarbie? - Co się stało? Chester
Mikołaj tu był.
Przyszedł po mnie. Chciał mnie skrzywdzić.
Pewnie słyszałeś radio, kochanie.
To był tylko zły sen, nic więcej.
Wracajmy do łóżka. No już.
Widziałem Mikołaja, mamo. Naprawdę.
Na pewno ci się tylko wydawało, kochanie. Spójrz.
Koniec z opowieściami wujka Nicka przed snem.
Dobranoc, mistrzu.
Śpij dobrze.
Zanim się obejrzysz, będzie poranek świąteczny.
Dziękuję bardzo.
Jak się masz, Chester?
- Jak zwykle, pogodnie. - Jak nowy lek?
Zabija moją osobowość, ale na razie bez skutków ubocznych.
Osobowość wydaje się działać całkiem dobrze.
Nadal planujesz podróż?
To mój następny przystanek.
Mam do ciebie pełne zaufanie, Chester.
Może właśnie to muszę usłyszeć, żeby przekonać samego siebie,
że robię właściwą rzecz.
To ostatni etap twojego leczenia,
zmierzenie się ze wspomnieniami i lękami.
Bezpośrednio.
- Wiem. - Więc wiesz, że nie ma już
czego się bać.
Henry Bates jest zamknięty od bardzo długiego czasu.
Myślę, że 17 lat w szpitalach,
leki i terapeuci wpoili mi to na dobre.
Tak, nie ma morderczego Świętego Mikołaja.
Są tylko niewyobrażalne zbrodnie bardzo chorego człowieka.
Po prostu ten okres w roku bardzo mnie nakręca.
Jak poszło?
Nic nowego. Po prostu więcej tabletek.
Teraz mam ich tyle, że mógłbym otworzyć własną aptekę.
Przykro mi. Może ja poprowadzę.
Jasne
Nie masz przypadkiem wątpliwości, prawda?
Co pięć minut, ale podjąłem decyzję.
Nie sądzę, żebym mógł iść dalej, dopóki tego nie zrobię.
Dopóki my tego nie zrobimy.
Pamiętaj, jestem przy tobie na każdym kroku.
Jestem z ciebie dumny.
Dobra, wystarczy. Jedźmy.
Chesterze Van Buren.
Czy ja widzę uśmiech na tej twarzy? Czyżby?
Zapinaj pasy.
Wszystko w porządku?
W porządku. Nie musisz ciągle pytać.
Przepraszam. Nawyk.
Właściwie cieszę się ze spokoju przed burzą.
Zanim utknę na kilka dni z ciocią Marion i moim
kuzynem.
Na pewno nie mogą być aż tak źli.
A ty na pewno pożałujesz, że to powiedziałaś.
Dobrze, jeśli są tacy źli, to dlaczego spędzać z nimi Święta?
Przypuszczam, że z powodu matki.
Ciocia Marion jest w końcu jej siostrą,
a nie mam przecież żadnej innej rodziny.
Kiedy nie byłem w szpitalu, spędzałem
Święta w Connecticut z nimi.
Ale odkąd mój wujek Edgar zmarł kilka miesięcy temu,
ciocia Marion nie mogła sobie pozwolić na pobyt,
więc pozwoliłem jej wprowadzić się do starego domu razem z Burkiem.
Więc jesteś właścicielem ich domu?
Moja matka i ciocia Marion nie zakończyły sprawy w
dobrych relacjach.
Więc odziedziczyłem dom
i cały majątek Van Buren, kiedy skończyłem 21 lat,
który dzięki astronomicznym rachunkom za terapię,
jest dużo mniejszy niż kiedyś.
Myślę, że ciocia Marion zawsze była urażona,
że nie uwzględniono jej w testamencie, a Burke...
Cóż, to po prostu kawał pracy,
ale nie mogłem widzieć ich bezdomnymi, więc miało to sens.
To pierwszy raz od 17 lat,
kiedy tu wracam.
Muszę powiedzieć, że moja ciekawość sięga zenitu. Jesteś gotowy?
Nie.
Mój Boże, Chester! Widziałam przez okno, jak wchodziłeś.
Przyjechałeś aż tutaj, żeby się ze mną zobaczyć!? Chyba tak.
I ta słodka buzia. Słodki! Słodki.
- Cześć, ciociu Marion. - Jak minęła podróż?
Mam nadzieję, że nie była zła.
Była bardzo przyjemna. Nie mogłam się doczekać spotkania z tobą.
Ty musisz być Afton.
Słyszałam, jak Chester często o tobie mówił.
Burke, chodź tutaj.
Witaj w domu, kuzynie.
Nie zaczynajmy kłótni.
Chodźmy do środka, napijemy się koktajlu i powiemy kilka kłamstw.
Brzmi świetnie. Wchodźcie.
Uważajcie. Stopień jest całkiem zbutwiały.
Pamiętam.
Wejdźcie do naszego skromnego domu.
Jaki wspaniały dom.
Dziękujemy. Kochamy go. Nie, nie.
Huck się tym zajmie.
Huck, podejdź tutaj i weź te torby.
Zanieś je na górę.
W porządku. Dam radę.
Huck zajmuje się w tym
domu wszystkim, co trzeba
załatwić, a czego sama nie mogę zrobić.
Wygląda na to, że całkiem się już zadomowiłaś.
To dzięki tobie.
Huck robi całą robotę, której ja tu nie chcę robić.
I jestem pewien, że to bardzo go zajmuje, Burke.
Cześć, jestem Afton. Miło cię poznać.
Miło mi.
Cześć, jestem Melody, dziewczyna Burka.
Moje kondolencje.
Twój suchy dowcip. Zawsze trafia prosto w punkt.
Wygląda na to, że mamy tu całkiem pełny dom.
Postanowiłam
przygotować dla ciebie dawną sypialnię twojej matki,
no i dla Afton.
Miło z twojej strony.
Myślałam, że tak pomyślisz.
Proszę tędy.
Chcesz, żebym sprawdziła, czy ciocia Marion
może dać nam inny pokój?
Nie. Jest w porządku.
Dobrze. Więc ciocia Marion...
wydaje się miła, ekscentryczna, ale słodka.
Manipuluje.
Wprowadza cię w pełne poczucie bezpieczeństwa.
Przynajmniej z Burkiem. Wiesz, czego się spodziewać.
Durnia.
Idę sprawdzić, czy jest tu kawa.
Chcesz trochę?
Pewnie. Zaraz będę.
Eden?
- Chester, to ty? - We własnej osobie.
Mój Boże, jak dobrze cię widzieć.
- O mój Boże. - Nie mogę uwierzyć, że to ty.
Minęło dużo czasu.
Jak mnie w ogóle rozpoznałeś?
Jak mógłbym zapomnieć?
Poza tym ty mnie rozpoznałaś, prawda?
Minęło chyba z 15 lat?
- 17. - Chester, co tu robisz?
Moja ciocia i kuzyn wprowadzili się,
więc niechętnie spędzam z nimi Święta.
Rozumiem.
Wiedziałam, że ktoś się tu wprowadził.
No comments yet. Be the first to leave one.