Rocky

Rocky

Muat Turun Sari Kata Polish

Maklumat siaran

Rocky pl-pl cc
Ulasan oleh ZaffyGSi
01:59:41

Tag

other
Diterbitkan pada: 2023-05-07
Muat Turun: 82
Masalah Pendengaran: No

Pratonton sari kata Polish

200 baris pertama.

25 LISTOPADA 1975 FILADELFIA

Dalej. Przywal mu.

Folgujesz mu. Podkręć frajerowi śrubę.

Walczysz jak jakiś bubek. Poradzić ci coś?

Wody.

Mam brać zakłady, że walka nie potrwa trzech rund?

- Czujesz się mocny? - Jasne.

Dać ci dobrą radę? Ruszaj się.

Przyłóż mu.

Dobra, dobra.

Następnie sześciorundowy pojedynek między bokserami wagi lekkiej,

Kidem Brooksem i Sugarem Johnsonem.

- Hej. - Hej, co?

- Masz fajkę? - Tak. Bierz.

Dupek z ciebie.

Dupek. Wiesz o tym? Dupek.

WŁOSKI OGIER

Miałeś dziś farta.

Spider, trzymaj działkę pokonanego: 40, minus 15 za szafkę i pomocnika,

pięć dolców prysznic i ręcznik, siedem procent podatek. Razem 17,20.

Stoczyłeś dobry pojedynek, Spider.

Balboa, ty masz działkę zwycięzcy: 65, minus 15 szafka i pomocnik,

pięć za prysznic i ręcznik i siedem procent podatku.

Razem 40,55.

- Kiedy mam następną walkę? - Może za dwa tygodnie. Zadzwoń.

Lekarz powinien przyjechać za około 20 minut.

Piesku. Dobry piesek.

Z roku na rok jesteście coraz lepsi.

Pewnie.

Wasz staruszek nieźle sobie dziś poradził.

Dlaczego was tam nie było? Powinnyście były mnie widzieć. Głodne jesteście?

Macie.

Proszę.

Chcecie się zobaczyć z waszym przyjacielem Moby Dickiem?

Jak leci, Moby Dick? Tęskniłeś za mną dzisiaj?

Co?

Przywitaj się. Jakbyście potrafiły śpiewać czy tańczyć, ja bym nie musiał tego robić.

A ten pokarm dla żółwi to...

Do tego pokarmu trzeba dodać więcej much. Jest w nim więcej ciem.

Więcej much... Więcej ciem... Kogo to interesuje?

Jak się czujesz? Pełna życia?

- Świetnie. - Jak leci, morderco?

- Jak tam żółwi pokarm w tym tygodniu? - Świetnie.

- Jestem lekko wkurzony, wiesz? - Przykro mi.

- Nie twoja wina. Nie chcesz posłuchać? - Pokażę ci kogoś, kto nie chce.

Jak się masz, Gloria?

Ostatni pokarm dla żółwi, jaki tu kupiłem, zawierał więcej ciem niż much.

Ćmy stanęły żółwiom w gardle.

Zakrztusiły się, ja je klepnąłem w skorupę. Jak sądzisz, co im było?

No, co im było?

No... Były skorumpowane. Skorumpowane.

- Zaczynasz dzień od kiepskich kawałów? - Wymyślanie dowcipów nie jest proste.

To nie był dowcip.

Jak się dziś ma mój koleś? Hej, Butkus.

- Nie miałam czasu go sprawdzić. - Butkus.

Adrian, idź na dół i wyczyść wszystkie klatki dla kotów. Są zapuszczone.

Musisz zapłacić za pokarm dla żółwi.

Nieuczciwość nie popłaca. Wiesz o tym, Gloria.

- Rock, jak tam twój szef? - Doskonale.

- Znowu walczysz? - Tak, tu i tam.

- Wkrótce zarobimy prawdziwe pieniądze. - Pewnie, milion dolarów.

Hej, ty, dokąd to?

Gdzie idziesz? Gdzie lecisz?

- Nie w twarz. - Zamknij się. Pan Gazzo chce te 200.

Jestem spłukany.

Pan Gazzo mówi, że mam dostać 200 albo złamać ci kciuka.

- Proszę. Błagam. Nie łam... - Przypomnij, jak ci na imię?

- Bob! - Posłuchaj, Bob...

Jak chcesz tańczyć, to trzeba zapłacić orkiestrze.

Jak chcesz pożyczać, to trzeba oddawać.

Nie angażuję się w to emocjonalnie, Bob, rozumiesz? Daj mi trochę szmalu.

Daj mi trochę szmalu. No już.

- Tu jest 130. - To wszystko. Jestem spłukany.

Hej, Bob. Hej.

Jeszcze wisisz 70.

Nie musisz nic łamać. Trzymaj, weź płaszcz. Jest wart 50, 60 dolców.

Bierz ten płaszcz.

- Bądź mądry. - Trzeba było zaplanować na zaś, wiesz?

- Trzeba było zaplanować na zaś. - Zawinę sobie rękę.

- Trzeba było zaplanować na zaś. - Gazzo nie musi wiedzieć.

Nigdy się nie dowie. Gazzo się nigdy nie dowie.

Nie...

Miał tylko 130, ale myślę, że resztę odda w przyszłym tygodniu, panie Gazzo.

Pewnie, Rocky. Bob odda.

Na dziś to wszystko. Jutro odzyskaj od Del Rio.

- Zalega już trzy tygodnie i nie leży mi to.

Jutro, trzy tygodnie, Del Rio.

Mam. Jak się pisze Del Rio?

- Jak ci wczoraj poszło? - Świetnie.

- Zapisałeś numer rejestracyjny? - Czego?

- Ciężarówki, która ci przejechała po ryju.

Uspokój się, koleś. Zjedź tutaj.

Wysadzę Rocky'ego, chcę z nim pogadać.

Dlaczego mu nie złamałeś kciuka?

- Skąd wiesz, że nie? - Słyszę różne rzeczy.

- Dałem ci dziś rano zadanie? - Tak.

To dlaczego nie złamałeś mu kciuka?

Jak nie robisz tego, o co cię proszę, to psujesz mi reputację, Rock.

Pomyślałem sobie... Jak mu go połamię, to go zwolnią, nie? Nie będzie mógł...

Myślenie zostaw mnie, dobra Rock? Od teraz, pozwól, że ja będę myślał.

Faceci pomyślą, że prowadzę organizację charytatywną i że im się upiecze.

Odtąd masz robić, co ci każę,

bo inaczej cierpi moja reputacja. Kumasz, Rock?

Kumam.

Jak się pisze Del Rio?

- Sprawdź w słowniku, Rock. - No weź...

To już się więcej nie powtórzy - z tym kciukiem.

Wiesz?

Na razie, palancie.

Powinienem był tobie połamać palce.

- Podobno nieźle się wczoraj spisałeś. - Trzeba było mnie widzieć.

- Powinieneś odpocząć. - Nie, plecy mnie bolą.

- Plecy? - Bolą mnie plecy. Jesteś głuchy?

Nie, jestem niski.

Mike. Gdzie moja szafka? Czyje rzeczy są w mojej szafce?

Dippera. To już nie jest twoja szafka.

Co ty gadasz? Przez sześć lat była moja. Gdzie moje rzeczy?

Mickey kazał, żebym włożył do worka i powiesił.

Odłożyłeś moje rzeczy na slumsy?

Mam szafkę przez sześć lat, a ty wystawiasz moje rzeczy na slumsy?

Mickey mi mówi, co mam robić, a ja to robię.

- Gdzie on jest? - Na zewnątrz, ćwiczy z Dipperem.

- Jest w złym humorze. - Ja też.

Ręce wyżej. Tak jest. Trzymaj ręce wysoko.

- Mick. - Zamknij się.

O to chodzi.

Czas.

- Co jest, do diabła...? Czego chcesz? - Jak się dzisiaj czujesz?

- A ty co, lekarz jesteś czy co? - Masz dzisiaj problemy?

- Mniejsza z tym. Czego chcesz? - Rozmawiałem z Michaelem.

- Dlaczego wyrzucono mnie z szafki? - Bo Dipper jej potrzebował.

Dipper to zdobywca, triumfator. Wiesz, czym ty jesteś?

- Czym? - Ciotą.

Zrozum to. Ja tu prowadzę interes, a nie jakąś kuchnię dla ubogich.

- Walczyłeś wczoraj? - Tak.

- Wygrałeś? - Przez nokaut w drugiej.

- Z kim walczyłeś? - Spider Rico.

To dupek.

- Wszystkich moich przeciwników masz za dupków. - A nie są?

Masz serce, ale walczysz jak jakiś goryl. Nic szczególnego nie pokazujesz.

Nigdy nie roztrzaskali ci nosa. Zostaw to tak i to, co zostało ci z mózgu.

Mick, idę się wykąpać. Wiesz czemu?

Świetnie mi wczoraj poszło. Powinieneś był mnie widzieć.

- Wielkie mi coś. - Ty też mnie powinieneś widzieć.

Myślałeś kiedyś, żeby się wycofać?

- Nie. - To pomyśl.

- Dobra. Czas. - Hej, ty.

- Co? - Podoba mi się twoja szafka.

Mroźna noc.

Można nabawić się zapalenia płuc.

Pomóc ci przy tej klatce?

Dziś wieczorem będzie dobry mecz w Spectrum.

Chcesz iść na mecz koszykówki?

Butkus. Cześć, stary.

Miałem ciężki dzień. Zabrali mi szafkę.

Przez sześć lat była moja, ale to mnie nie rusza.

Szafki są niedobre. Ludzie odgadują szyfry na kłódkach.

Przez sześć lat zwędzili mi z niej ze 20 dolców.

Wiem, że to wydaje się niedużo, ale to się tak zbiera.

Nieważne. Kogo to obchodzi?

Mroźna noc... Ptaszki. Patrzcie, kto tu jest?

Patrzcie, kto tu jest. Wielki robal.

Spójrz na te ptaki. Czy nie wyglądają jak cukiereczki? Latające cukiereczki?

Chcecie mnie zabrać do domu?

Chcesz, żeby cię ktoś odprowadził?

Nie.

Jest mroźno. Na twoim miejscu, jeśli masz pieniądze, wziąłbym taksówkę.

Za dużo tu wkoło żuli, wiesz?

Co parę ulic stoi jakiś żul. Zawsze można ich rozpoznać.

Dobra, pójdę już. Do zobaczenia.

Rozruszajcie się trochę. Wiem, że miałyście w klatce ciężki dzień.

Idę do domu, wymyślę jakiś dowcip. Jutro opowiem ci nowy kawał, co?

- Dobranoc, Adrian. - Dobranoc, Rocky.

TAWERNA POD SZCZĘŚLIWĄ SIÓDEMKĄ

Trzymaj. Przyniosłem ci przyjaciela.

- Cześć, Rock. - Jak leci? Widziałeś Paulie'ego?

Jest w kiblu.

- Rocky, co ci się stało z okiem? - Biłem się.

- Mam nadzieję, że wygrałeś. - Dobrze mi poszło. Trzeba było mnie widzieć.

- Rock, z kim walczyłeś? - Spider Rico.

- Jeszcze walczy? - Tak, dobrze mu idzie.

Na pewno lepiej sobie radzi od ciebie. Paulie, zamknąłeś drzwi?

Chciałbym zatłuc kretyna, który stłukł lustro.

Paulie.

Codziennie, co wieczór, mijam ją. Twoja siostra mnie ignoruje.

- Zapomnij o niej. Stać cię na kogoś lepszego. - Nic nie będę zapominał.

Co wieczór mijam to miejsce, opowiadam kawał. Co rano opowiadam kawał. I nic.

Tylko na mnie patrzy, wiesz?

- Patrzy? - Tak jakbym był talerzem z resztkami.

Muszę mieć cadillaca, żeby zaskoczyć z twoją siostrą? Coś nie tak z moją twarzą?

Okropna z niej pierdoła. Czasem doprowadza mnie do szału.

- Mógłbym jej rozwalić łeb. - Nie wariuj, koleś.

- Trafiłeś na mój zły humor. - Zawsze go masz.

Adrian nie jest bystra. Adrian to oferma.

Dobiega trzydziestki i jak nie będzie uważała, to umrze samotnie.

- Ja też mam 30. - I ty też umrzesz samotnie.

- Jakoś tłumu koło ciebie też nie widzę. - Zatłukę kretyna, który stłukł lustro.

Dobra, spadajmy z tej rudery. Jazda.

- I tak chciałem z tobą pogadać. - O czym?

- Pracujesz jeszcze dla Gazza? - Jasne.

More Polish subtitles for Rocky

Komen

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left