200 baris pertama.
RÓŻOWE SNY
Wstał już? Obudź go.
Co będzie na obiad?
Wydajesz za dużo pieniędzy.
Najadłeś się, to idź spać.
Zbudziłaś go?
Ile razy mam go budzić?
Znów boli mnie żołądek.
Jakub!
Znów trzyma ręce pod kołdrą?
Tylko nie przesól, jak poprzednio.
Śpi już?
- Jakub, wstałeś już? - Boli go brzuch?
Nie znasz go?
Chodź tu, Karol.
Gdzie jest Jożo?
Wczoraj się kłócili.
Jożo nie chciał iść do domu. Szukał sobie dziewczyny.
- Kto? - Jożo.
Jożo to samiczka.
Widziałaś jakieś? Ja mam tylko dwa.
- Tu jakiś jest! - Trujący.
- Gdzie się podziały wszystkie grzyby? - Patrz, Jolana!
To listonosz?
Jakub, co robisz?
Tresuję je.
Co, nie umieją latać?
Kiedy jestem chory, roznoszą za mnie listy.
Chodźmy do domu.
Raz, dwa, trzy, cztery...
- Nie chce pani nowego grzejnika? - Teraz, w lecie?
- To dam pani wentylator. - Skończył pan już?
Komunikat miejscowego radiowęzła:
W sobotę będzie potańcówka w DK, początek o godzinie 19.
Wstęp - 7 koron.
Dla każdego coś miłego!
- Zatańczymy? - Teraz nie mogę.
Ma pani piękny głos.
A to co...?
But.
Kto ja tu jestem? Dyrygent czy szewc? Czy co?
Co jest, panie Babiak?
Nie będę pracował.
Pani popatrzy.
To przecież pański.
Jakub, gdzie jest drugi?
Panie Babiak...
Panie Babiak!
Przecież nie mam tu nikogo oprócz pana.
Uważaj na pieniądze.
Kiedy oddajesz pieniądze... Słyszysz?!
...musisz się przekonać namacalnie, czy ten człowiek żyje.
Jak śpi na łóżku - dotknij go.
Jak nie oddycha - nie należy mu się.
Właśnie minęło 5 sekund z pańskiego życia.
Taki sam z ciebie wariat, jak z twego dziadka.
Babciu!
Babciu?
Co się stało?!
Ale mnie wystraszyłeś, Jakub.
Tyle na ciebie czekałam...
Masz kupony?
Gdybym wiedziała, jak zagra Inter...
Nie mają dobrego ataku.
Powiedz mi jakąś cyfrę.
- Siedem. - Zapisz.
I dwadzieścia jeden.
Kiedy dasz mi gołębie?
Jakub, źle jest. Tchórza mamy.
Zadusił mi już siedem.
Skacze jej do gardła - i już po niej.
Trzymaj. Umiesz strzelać?
Nie daje mi jeść. Masz coś?
Coś mu dał? Nic mu nie dawaj. Taki żarłok!
Kiedy głodny jestem!
Uważaj. Kiedy cię zobaczy...
Uwaga!
Proszę!
Jezu...! Znów kura na obiad.
Przyniosłem panu "Życie".
Już idzie.
Ona chce z tobą porozmawiać.
Ze mną?
Co żeś tam robił?
Jolana, podejdź tutaj.
Widzieliśmy cię.
Ta już jajka nie zniesie.
Jest tu kto? Telegram do pana!
Jakub, gazeta!
Co robisz?
To dobre na krążenie.
Zdaje się, że mam mało krwinek.
Białych mam dość, brak mi czerwonych.
A zielone masz?
Jakie to?
No zielone krwinki.
Blady jestem, nie?
Nie spałem całą noc.
Jestem blady?
Tyle pieniędzy...
- Powinieneś dawać więcej mamie. - Płacę za mieszkanie i jedzenie.
- Każda korona się przyda. - Na co?
Co ty masz w głowie?
Nie każdy potrafi żyć powietrzem, jak twój wuj.
Jest na rencie, czemu się złościsz?
Się nie interesuj.
Powiedz mu, żeby mi oddał sto koron, albo podam go do sądu.
- Nie idę tam. - Póki u mnie mieszkasz,
będziesz robić co mówię. Przynieś mi tę stówę!
Biorą, biorą?
To mi się chyba śni... Jakub!
No wiecie...
Co, zastrzelona?
Takiej ryby jeszcze żem nie złapał.
To latająca ryba. Leciała, zwyczajnie.
A złotych jajek nie znosiła?
Czekaliśmy przed kurnikiem.
Ciotka Mučková dała mi strzelbę,
chciałem zabić tchórza, a trafiłem kurę.
Jak ten, co strzelał do kukułki, a zestrzelił zegar.
Celował w sarenkę, zastrzelił Basieńkę...
Gdzie mam szlugi?
Zostawiłaś w wózku, tam leżą.
- Jolana, podaj mi je! - Sama se podaj!
- Dziecko karmię! - No to nie pal!
Ja tu nie zostanę!
Marie pracuje, czemu ja nie mogę?
Ty nic nie umiesz robić.
Chcę być fryzjerką.
Zwariowała! Pracować się jej zachciewa!
Za mąż wyjdź raczej!
Żeby co roku dzieciaka rodzić, jak ty?
Uważaj, co gadasz! Trzeba babce podać śniadanie.
Nie będę pilnować wam dzieciaków, żebyście mogli mieć więcej zasiłków.
Wiem, że chcesz wyjechać.
Wiosną wyjeżdżamy, a wracamy na zimę.
Jak ptaki.
Jedz, babka.
Cyganie nawet włosy teraz farbują!
Ubierasz się jak kobiety gadżów.
Gadże mają brudne serca.
Daj mi to! Przecież to mój syn.
Tylko do rąk własnych.
To w sprawie Štefiny, ja wiem.
Przed bogiem, nic z nią nie miałem!
- Podpisz mi tu. - Nie płaci alimentów, posadzą go.
A ty dokąd?
Znowu zabrała moje buty! Oddawaj, ściągaj je!
Chodź, dziewczyno! No chodź!
Ożenisz się z nią teraz? Ożenisz? Wszyscy wiedzą, zę to twoje!
- /Ja też wiem, że to ty! - Coś sobie wymyśliła!
Sama przecież chciała!
I co, i brzuch też chciała?
Przysięgnę w sądzie, że groził jej nożem!
Na co mi jest młoda żona, skoro mnie nie kocha...
- Co oni robią? - Nawożą chyba.
Śniło mi się kiedyś, że siedzę na skrzydle samolotu.
Trochę się obrócił, a ja obudziłam się na ziemi.
Śniło mi się to w Czechach.
Czasami we śnie lecę, jeszcze z tą torbą,
a pode mną słupy telegraficzne.
Boli mnie tyłek. Chciałabym być blondynką.
Nałożyłam nawet żółtko na włosy... ale wciąż jestem czarna.
Ale to jest piękne.
Czarne ma każdy.
- Ty i tak z kimś chodzisz... - Nie chodzę.
Jak to zrobiłeś w tym oknie? z tą małą kurką?
- To tajemnica pocztowa. - Jolanka!
Nie chodź z gadżem, bo cię oszuka!
- Nie twój interes! - Za tydzień cię porzuci.
Pilnuj swojej dziewczyny!
Nikogo prócz ciebie nie chcę!
Co on mówił?
To Vojto. Kocha się we mnie.
Co masz w tej torbie?
A co byś chciała?
Jabłko.
Kiedy się żenisz?
Jutro. A ty?
- Pojutrze. - Mussolini?
- Że jak? - Musisz?
Ty, listonosz, daj jej spokój!
Cyganki sobie nie bierz, nawet guzika ci nie przyszyje!
No to... cześć.
Najbardziej lubi pieniądze. Prawda, Rex?
Czekaj, dostaniesz.
Co mu przeszkadza?
Że mieszkam w domu ojca?
Przecież stoi pusty.
Za mieszkanie mu płacić nie będziemy.
Najlepsze pieniądze to te w albumie.
Dobrześ ją trafił!
Zadam ci zagadkę.
W Afryce było takie plemię...
...na sznury nawlekali muszle i szklane perły,
psie zęby...
...i jeszcze świńskie ogony. Co to jest?
Świńskie pieniądze. Zwyczajnie tym płacili.
Zaczekaj tylko, za chwilę będzie sztuczne jedzenie,
sztuczni ludzie...
No comments yet. Be the first to leave one.