De eerste 200 regels.
Rachel?
Dzień dobry.
Śniadanie do łóżka.
Urocze. Serduszka z mango.
Księżyce z jabłka i uśmieszek z bekonu.
Nie jadę nad Niagarę.
Mało śmieszne.
Wiesz, jak ciężko było załatwić pokój z jacuzzi?
Nie zwrócą mi zadatku, który już wpłaciłem.
Posłuchaj, Jordan. Przechodzę pewien etap i...
Myślę, że muszę... że my musimy...
Poczekaj.
Chwila.
Co ty wyprawiasz?
Dobra. Miałem to zrobić dopiero jutro wieczorem,
więc popełniam jakby falstart.
- Czekaj... - Jesteś kobietą, o której marzyłem.
Rachel Stern...
Wyjdziesz za mnie?
Nie mogę spędzić reszty życia,
uprawiając seks tylko z tobą.
Zrywamy.
Rachel?
Posłuchaj,
poprawię się.
No co? Mogę się poprawić.
Powiedz tylko, co robię źle.
- To chyba nie najlepszy pomysł. - Przyjmę wszystko. Wal.
Tak?
- Jedzie ci z gęby. - Da się naprawić.
Marnie całujesz. Nie masz pojęcia, co robić z piersiami.
Czasem mam wrażenie, że próbujesz wyssać pokarm.
Za szybko dochodzisz, a twój penis...
- Dobra, dzięki, starczy. - Nigdy nie robisz minety.
Mówisz na seks „słodki czas”.
Zbliżenie do mojej rozetki cię przeraża.
- Nie interesuje cię trójkąt. - Po co?
Żebym rozczarował dwie osoby naraz?
Trafna uwaga.
Posłuchaj. Możemy to wszystko naprawić.
Przeczytam książkę. Możemy zrobić jakieś listy...
Naprawimy to razem, we dwoje, zespołowo.
Jasne.
Ale jest tyle rzeczy, których nie doświadczyłam.
A po roku spędzonym z tobą potrzebuję...
Potrzebuję do ludzi.
Oboje potrzebujemy.
Staraliśmy się. Naprawdę.
Tak więc muszę iść do przodu i...
- Daję ci wolność. - Nie chcę być wolny.
- Chcę być z tobą. - Przestań.
- Przytul... - Nie!
Weź tydzień urlopu. Jedź do Toronto, do Dandaka.
Zaszalej!
Jak wrócisz, wyprowadzę się do siostry.
Nie.
Powoli.
Uwaga odnotowana i zrozumiana.
- Jestem beznadziejnym kochankiem. - Zgadza się.
Ale już nas odprawiłem.
Masz miejsce przy oknie, jak lubisz. Ja przy przejściu.
Porozmawiajmy o tym na wakacjach.
Gary jest zawalony.
A ty weź się do roboty,
skoro chcesz wyjść wcześniej, by pojechać na urlop.
- Wiesz, Kelly, my... - Będziesz płakać?
- Potrzebujesz chusteczki? - Nie potrzebuję.
Boże!
Ty naprawdę płaczesz.
- Cześć, mamo. - Czy tobie
kompletnie odbiło? Latami na nią czekałeś jak ostatni palant.
Co ci powiedziała? To nie tak...
Myślisz, że znajdziesz lepszą? Powinieneś się zaręczyć, a nie zrywać.
Nikt z nikim nie zrywa, dobra?
Za trzy godziny spotykamy się na lotnisku,
- by udać się w wyjątkową podróż... - Nie mogę rozmawiać. Ćwiczę.
Ostatnie wezwanie na lot 632 do Toronto.
Pasażerowie proszeni są na pokład.
Pasażer Jordan Abrams.
Jordan Abrams proszony jest o stawienie się przy bramce.
Czekam na kogoś.
Ona nie przyjdzie.
- O co chodzi? - Przeszłaś już przez odprawę?
Nie lecę.
Pośpiesz się, bo zamykają bramki.
Nie lecę. Potrzebujemy przestrzeni.
Wiesz co? Wracam do domu, polecimy jutro.
Nie! Nie słuchasz mnie.
Jordan, to mi jest potrzebne.
Zobaczymy się za tydzień.
Wygląda pan na... Halo!
Wyglądasz na człowieka, od którego ludzie chcą odpocząć.
Dusisz ją.
Wsiadaj do samolotu.
Jesteś!
Przez tydzień będziesz obserwował każdy mój gest,
robił to, co ci każę. Patrz i ucz się. Chłoń wszystko jak gąbka.
Życie jest jak bufet.
Mówiłem ci to już milion razy. Czas z niego korzystać.
Jak tam twoja strefa intymna? Ogolona? Pewnie nie.
Nie szkodzi. Mam gąszczo-miota.
Wybacz, ale nie mam zamiaru zdradzać Rachel.
Zdradzać? Puściła cię kantem, gościu.
To było miłe, pełne współczucia.
Przestań. To nie fair.
Patrzyłem, jak od 12 roku życia piejesz za tą dziewczyną.
Przekonanie jej, by dała ci szansę, zajęło ci 24 lata.
Spróbowałeś, nie wypaliło. Przykro mi.
Czas iść do przodu.
Jako twój mentor seksualny, apeluję o skupienie.
Przepraszam, że przeszkadzam.
Po pierwsze, świetne buty.
Mogę cię o coś spytać?
Oto mój kumpel.
Czy naszym zdaniem jest atrakcyjny?
Może być.
Dałabym mu siedem.
Na 20?
Na dziesięć?
Ja bym dał pięć albo sześć, ale jesteś w świetnej formie.
Siedem na dziesięć. Tak?
- Siedem. - Na pewno?
Urządzamy mu dziś imprezkę powitalną.
Może ty, twoje piękne buty, może twoje znajome,
przyjdziecie około 20? Mieszkanie 4.
Co ty na to?
- Dobra. - Tak? Fantastycznie.
Widzisz? Odrobina pewności seksualnej czyni cuda.
To nie geny ani żadna sztuczka.
Znam Rachel lepiej niż ona sama.
Dziś do mnie zadzwoni, a jutro wsiądzie w samolot.
Nie ma szans.
Weź te pomarszczone rodzynki, które nazywasz jajami,
i włóż z powrotem do wora, który należy całkowicie ogolić.
Tak kwestia manier. Kobiety tego oczekują.
Spokojnie.
Im mniej się wiercisz, tym mniej szczypie.
Dziękuję, Reynaldo. Proszę, to dla ciebie.
Na litość boską!
Zaraz wrócę.
Facet, co ty odwalasz?
Patrz!
Wiem, ale mam pytanie.
O co chodzi z półnagim kelnerem?
Dzięki niemu pobzykasz.
Wprawia panie w rozwiązły nastrój itd.
Nie rozumiem. Dlaczego więc nie bzykają się z nim?
- Jest przystojny. - O to chodzi.
Ów dżentelmen woli towarzystwo innych homoseksualnych dżentelmenów.
0 NIEODEBRANYCH
Nie będą miały wyboru, jak tylko...
- Nic z tego. - Oddaj telefon.
Dosyć tego.
Nie oddam, póki z którąś nie porozmawiasz.
Zrób to dla mnie. Zamień kilka słów.
Wiem, że się stresujesz, ale jesteś mocną siódemką.
Jasne? Spodobasz im się.
Już dobrze! Zrobię to.
Mógłbyś mi wskazać damę, z którą nie spółkowałeś?
To z nią porozmawiam.
Te dwie nie.
W niej też byłem.
Ta. Analny seks się liczy?
- Nie. - To tamta brunetka.
Zabaw się jej rozetką.
- Jestem Tanya. - Tanya!
Jordan.
- Witaj. - Miło cię poznać, Tanyo.
No to... czym trzęsiesz?
Czym trzęsiesz?
- Proszę? - Czym... kręcisz?
Na czym grasz?
Nie rozumiem.
Robota. Czym się zajmujesz?
Nieruchomościami.
Poważnie? Nieruchomościami?
Nie ruch... Nieruchomości... jestem właścicielem.
Jest spoko. Tak, znaczy...
No wiesz, jest spo...
Dobrze się czujesz?
Po prostu tęsknię za moją dziewczyną.
Przepraszam.
Już. Pogadałem. Wyszedłem na osła.
A ty dokąd?
Po co ten kostium?
Muszę spławić kolejną kandydatkę na żonę.
Boże. Starzy nadal cię swatają?
Z córką każdej zamożnej rodziny w Zachodnim Bengalu.
Cóż, to nieuleczalna choroba. Zostawiam cię na straży.
Daj mi tylko telefon.
Co dać?
- Telefon. - Tego właśnie chcesz?
Zobaczmy.
Tak jak myślałem.
Zero nieodebranych.
Po co miałaby dzwonić?
Bo...
Bo jest zazdrosna.
Zazdrosna! W zeszłym roku byłem na zjeździe w Calgary
i wrzuciłem fotkę z tą rudą, co mnie obejmowała.
No comments yet. Be the first to leave one.