Pierwsze 200 wierszy.
Brawo, Hüseyin!
- Osman, koza już gotowa? - Piecze się.
Pijemy, na zdrowie!
Hüseyin!
- Co jest? -Müjgan rodzi!
- Co? - Müjgan zaczęła rodzić!
Müjgan rodzi!
- Za wcześnie. - Spokojnie.
- Müjgan rodzi! - Zawieziemy cię.
Biegiem!
Gdzie ty idziesz?
- Do Ezine. - Szybko!
- To za wcześnie. - To nic.
Termin był za tydzień.
Mogłem z nią zostać.
Wyluzuj, będzie zdrowe i idealne.
Nie martw się.
Hüseyin, zostań ze mną.
Jestem tu piękna, moja miłości!
Nie martw się, jestem tu.
Dobrze ci idzie, Müjgan, dobra robota.
Pamiętaj, wdech, wydech i przyj.
- No już! - Ok.
Hüseyin?
Oddychałem razem z nią i teraz mi słabo.
- Muszę wyjść. - Hüseyin!
Pani doktor, może zrobimy cesarkę?
Boli ją.
Nie ma takiej potrzeby, dobrze jej idzie.
Przyj dalej, a ty nie stresuj mamy.
Potrzebuję wody.
Czy mogę trochę wody?
Ciepłej czy zimnej? Do cholery!
Przez ciebie się spina, gdzie to twoje wsparcie?
- Przyj, Müjgan, ignoruj go. - Co innego mam robić?
Przestań się wtrącać i tam uciekać.
Ja mam wyciągnąć to dziecko?
A co z psychiką pacjenta? Prosiłem o wodę, a nie o rakı.
Bardzo się tu stresuję.
A gdzie wsparcie ojca, męża?
Co, cholera?
Chciałem ją przestraszyć, żeby się rozluźniła.
Idiota!
Wynoś się!
Mam się zajmować tobą, czy odebrać poród?
Podnosimy!
Ty się wynoś, to twoja wina.
To przy tobie się zestresowała. Idź po innego lekarza.
Nie ma innych w tym szpitalu?
Już jest?
6 MIESIĘCY PÓŹNIEJ...
Kto się obudził?
Kto się obudził?
Mój skarb.
Mój tygrysek.
Mój mały Bayram.
Chodź tu do mnie.
Mój duży chłopiec.
Taki ładny.
To śmierdzi!
Mama dawała ci pulpety?
Chodź.
Nie płacz, tata włączy TV.
Położę cię.
Wiesz co?
Gdzie ta sardynka?
Włączyłem ci TV.
Patrz, telewizja.
Bayramie Berku, jesteś prawdziwym cudem.
Jesz 2 gramy, a robisz 3 kilo.
Już, spokojnie.
To Firuzan.
Męczę się na scenie.
Wszystko ma być idealnie.
Panowie, teraz jest zła pora.
Teraz jest gwiazdą.
Musisz być na to gotowy.
Nawet na zakupach.
W domu chcę o tym wszystkim zapomnieć.
Tak wygląda mój dom.
Rızgara, ucieczka od wrzawy.
Rızgara czeka na ciebie.
Rızgara - mieszkania na sprzedaż.
Tutaj nawet pies by nie zamieszkał.
To dostaję za reklamę?
Zły biznes, w końcu robię reklamę...
A to strata czasu.
Robiliśmy to w zamian za mieszkanie.
Za mieszkanie w Stambule.
Czy to jest Stambuł, Yaşar?
Prawie, metro niedługo tu będzie.
Spaniard, weź go zabierz ode mnie.
Bo włosy mu powyrywam.
Przepraszam, Yaşar, zwalniam cię.
Spadaj!
- Słyszałeś? - Firuzan, spokojnie.
Metro będzie, ciekawe gdzie?
Tak samo Morze Czarne.
Cudownie!
Czego mogłabym więcej chcieć?
Tak, Hüseyin?
Zapomniałaś o nas.
Hüseyin, oddzwonię później.
Dobrze.
Miłego dnia.
Nie mogę rozmawiać tak zdenerwowana.
Hüseyin, gdyby to było tylko wesele.
Gdy grasz w klubie, to martwię się.
Kochanie, to moja praca, tak zarabiam.
Müjgan, daj mi zajrzeć przed wyjściem.
Nie ma mowy, dopiero zasnął.
Proszę, zgódź się.
Tylko zajrzę na chwilkę.
Dobrze, ale cicho.
Jasne.
- Jest jak ja. - Cicho!
O nie!
Pięknie, co teraz?
Co mogłem poradzić? Hej, Bayram Berk?
- Hüseyin. - Hej, Bayram Berk.
Brawo, Hüseyin, dobra robota.
Obudziłeś się?
Bayram, co tatuś ma ci przywieźć?
Co tatuś ma przywieźć?
Co tatuś ci przywiezie z klubu?
Idź już, nie zaśnie całą noc.
Jeszcze chcę buziaka, skoro już nie śpi.
Dobrze, wiem, po co tu jestem.
Kobiety tak zrzędzą po porodzie.
Jeden buziak nie zaszkodzi.
Niech cię!
Deniz!
O Boże!
Najpierw zginiesz ty, potem ja.
Nie chowaj się.
- To do ciebie. - Nie porzucaj mnie.
Uspokój się.
Cisza!
Wyjdź, albo go zastrzelę!
- Rób jak mówi. - Nie, proszę!
Co jest, przyjacielu?
Dałem jej wszystko, a ona i tak mnie rzuciła.
Teraz radośnie tańczy, bo ze mnie został wrak.
Wstyd.
Porozmawiajcie o tym.
Bez broni będzie lepiej. Jak się nazywasz?
- Esat. - Kim jesteś?
- Sprzedają wodę. - Piękna, czysta praca.
- Co powiedziałeś? - On kłamie.
Zdradził mnie z fryzjerką.
No to co? Nie jestem waszym rozjemcą!
Macie porozmawiać.
Pogadajcie ze sobą.
Opuść broń!
Mamy rodziny, a ty tu pijany wywijasz bronią!
Hej, chyba nie jesteś stąd?
- Z Çan, a co? - Tak jak Kamil.
- Który Kamil? - Bezręki Kamil.
To Kamil Obrzezywacz. Mylisz ich.
Nie mamy takiego. Myślisz o Ferruhu?
Tak, Ferruh.
Tak, on. Co u niego?
Nieźle, stary jest, ale jary.
- Dalej taki gadatliwy? - Tak, ma świetną historię o kozie.
Niech ci opowie, prześmieszna.
Widzisz, jesteśmy przyjaciółmi. Opuść broń.
Siądźmy, porozmawiajmy. Chcesz się napić?
No dobrze.
Cholera, Süleyman!
Wielki mi bohater!
Ja go uspokoiłem, a ty mi klarnet popsułeś!
- Mój klarnet! - Spokojnie.
Bogu dziękować.
Jedna kula unicestwiłaby naszą rodzinę.
Policja trzymała nas całą noc. Nie byłem w domu.
Klubu nie ma, pracy też.
Klarnetu również.
Patrz, cały połamany.
Jak mam kupić nowy?
Idź odpocząć, my się tym zajmiemy.
Niby jak, tato?
Zainwestowałeś każdy grosz w ten lokal.
Tak.
Dziadek jest nakręcony. Zobaczymy.
Boże pomóż.
Amen.
Boże, daj ci rozum, Halim!
Jak wielbłąd nas uratuje?
Mówiłam nie rób tego, staruchu!
Trzymaj się z daleka, jędzo! I tak nie mam pieniędzy.
Jak chlejesz i grasz w karty całą zimę...
To grzech! On zamorduje ciebie w przyszłym życiu!
Jak mnie złapie. Wszystko, co ci się nie podoba, to grzech.
Kto morduje małe kozy i wpycha im ryż w tyłek?
To nie to samo, idioto!
Cześć, Hüseyin.
Cześć.
Chodź już.
Tato, o co chodzi?
Dziadek robi kiełbasę z wielbłąda.
No comments yet. Be the first to leave one.