Pierwsze 200 wierszy.
Wolność! Wolność! Wolność!
Jebać Fedrę! Jebać Fedrę!
Wyżej!
RZĄDOWA AGENCJA DS. REAGOWANIA KRYZYSOWEGO
Kansas City należy do ludzi.
Kolaboranci, poddajcie się, a zapewnimy wam sprawiedliwy proces.
Panujemy nad strefą kwarantanny i otwartym miastem.
Każdy ukrywający się odpowie za działalność kontrrewolucyjną.
Kansas City należy do ludzi.
Patrz na mnie, nie tam.
Jesteśmy prawie na miejscu.
Jeszcze dwa przecznice.
Idź za mną.
Kiedyś wszyscy oni budzili we mnie strach.
Spójrz na nich teraz.
Jak się czuliście,
donosząc na sąsiadów Fedrze?
Patrząc, jak pakują nas do więzienia,
jak nas wieszają,
żebyście mogli dostać lekarstwa, alkohol,
pieprzone jabłka?!
Czuliście się lepiej?
A może bezpieczniej?
Jak czujecie się teraz?
Na szczęście dla was nie jestem z Fedry.
Nikt nie musi umierać.
Tak, postawimy was przed sądem,
a ponieważ wszyscy jesteście winni,
posiedzicie trochę czasu i tyle.
Ale najpierw musicie coś dla mnie zrobić.
Gdzie jest Henry?
Donosiliście,
to donoście.
Gdzie jest Henry?
Chyba nie wiedzą.
Zabij ich.
Z Edelsteinem!
Edelstein był kolaborantem?
Ukrywał to dużo lepiej niż wy, idioci.
Gdzie są?
Mówił, że ma się spotkać z Henrym i Samem.
Jasne.
Ma jakąś melinę w otwartym mieście.
Na wypadek kłopotów.
Kłopoty się skończyły,
nie wiecie?
Kansas City jest wolne.
Gdzie ta melina?
Nie mówił.
Przysięgam. Powiedziałem wszystko.
Pewnie.
Bo jesteś kapusiem.
Ciągle jest w mieście.
Macie sprawdzać budynki, aż go znajdziecie.
Teraz?
A jak długo radzisz czekać?
Dzień, dwa? Tydzień?
Pieprzyć to! Dajmy mu miesiąc.
Nie mówię o bezczynności.
Zamknęliśmy miasto, przeczekamy go.
Poszukiwania angażują ludzi.
To nie jest byle kto, Perry.
Chyba że dla ciebie?
Nie.
Naprawdę chcesz ich sądzić?
Nie, naprawdę to nie.
Po wszystkim spal ciała, będzie szybciej.
Idziemy do góry.
Na pewno nie wiedzą?
To prezent od oficera Fedry.
Pacjenta.
Miał dług.
Mówił, że znalazł
i nikomu nie powiedział.
A jeśli go dorwą?
- Już dorwali. Słowa więcej nie powie. - Kurwa.
Woda, kibelek?
Mieszkania niżej są połączone z siecią.
Korzystamy, ale szybko i ostrożnie.
- Jedzenie? - Tylko wasze.
- Ja wiałem, jak stałem. - Czyli głodujemy.
- Amunicja? - Pusty.
Mój też.
Broń i tak nas nie ocali.
Dlatego się wymkniemy.
- Jak? - Tunelami.
Serio?
Po co się męczyć? Od razu się zabij.
20 konserw i 2,5 kg wołowiny dla trójki.
Ograniczając się, pociągniemy 11 dni.
Tyle mamy na znalezienie wyjścia.
Boi się?
Tak.
Nic nie poradzę, że się napatrzył.
Boi się, bo ty się boisz.
Co powiedział?
Że jesteśmy tu bezpieczni.
Nikt nas nie znajdzie.
Na pewno?
100%.
Hej,
widzisz moją twarz?
Wyglądam na przestraszonego?
Jest tylko jeden problem.
To miejsce?
Jest paskudne.
10 DNI PÓŹNIEJ
Jestem głodny.
Później otworzymy.
Co?
Jestem głodny.
Później!
Kiedy wróci?
Nie wiem.
To już cały dzień.
Trudno znaleźć jedzenie.
Ale na pewno wróci?
Tak.
On nie wróci.
Przykro mi.
Nie mamy jedzenia.
Musimy odejść.
Obserwowałem ich.
Znam trasy patroli.
Możemy iść pieszo.
Oni go zabili?
Pewnie tak.
Zamknij oczy. Nie zaciskaj,
ale nie otwieraj.
Jest dobrze.
Nic nie słyszysz?
Co się dzieje?
Strzelają.
I co się dzieje?
Nowy plan.
Hałas?
Hałas .
Pamiętasz, co robić?
Joel.
Joel!
Patrz na mnie! Na mnie.
Nic nie mów.
Nie chcemy was skrzywdzić. Chcemy pomóc.
Dobra.
Dobra.
Nie wiem, jak to powinno działać,
ale opuszczę broń. Nie zrobiliśmy wam krzywdy,
to wy też nam nie zrobicie, tak?
Jasne.
- Co to za ton? - Tylko gada jak dupek.
Powiedz, że wszystko gra.
- Cacy. - Stary!
Kurwa!
Dobra. Słuchaj.
Zaufam ci.
Zaufam mu.
Jesteś pewien?
Tak.
Jeśli czegoś spróbujesz...
Jasne?
- Tak? - Tak.
Mogę usiąść?
Tak.
Powoli. Tylko powoli.
Kim jesteście?
Mam na imię Henry.
To mój brat, Sam.
Jestem tu wrogiem nr 1.
Choć w tej chwili
chyba idziemy łeb w łeb.
- Skąd to masz? - Od Billa.
Nie żyje.
Dziękuje.
Sami oszczędzacie. To wiele znaczy.
Ile ma lat?
- Osiem. - Super.
Ellie.
Jestem Joel. Zjedliście, nie pozabijaliśmy się.
Brawo. Co dalej?
Zakładam,
że weszliście tu, żeby poszukać drogi ucieczki.
Gdy wzejdzie słońce,
pokażę wam ją.
Witamy w Killa City.
Nie ma Fedry?
Już od dziesięciu dni.
Słyszałem, że Fedra to...
Potwory, dzikusy?
Dobrze słyszałeś.
20 lat gwałcili, torturowali i mordowali.
Wiesz, jak to się kończy?
Kto może, odpłaca ci tym samym.
Ale nie byłeś w Fedrze?
Nie.
Gorzej.
Kolaborowałem.
Nie słucham kapusia.
Właśnie, że tak.
Dzisiaj.
Bo ja tu mieszkam, a ty nie.
No comments yet. Be the first to leave one.