Pierwsze 200 wierszy.
Jaki to przywilej móc być martwą.
Jak to, martwą?
Martwą.
To niedobrze. Chcę poczuć więcej bólu.
Nie krzycz. Nie ma większego bólu niż te paskudne wspomnienia.
To musi być spektakularne. Musisz wyglądać reprezentatywnie przed królową.
Królową?
Conann. Nie znasz Conann, kobiety barbarzyńcy?
Nie? Zadziwiasz mnie.
Przynieś mi Cuba libre.
Skoro mamy nieograniczony czas i jeśli sobie tego życzysz... Poprowadzę cię.
Musisz zapłacić.
Zostaw mnie. Później.
Musisz zapłacić.
W każdym razie wyglądasz dobrze. To wielka chwila.
Dziękuję, dziewczęta. Dobra robota. Muzyka!
Co my tutaj robimy?
Zaraz zobaczysz barbarzyństwo.
Niech zacznie się show. Amoralność ma swój smak.
To jest Conann. Rzuci się dla ciebie w rzekę pełną żalu.
Conann? Słyszysz mnie? Chciałabyś cofnąć się do wspomnień?
Postawić z powrotem na szali swój tytuł Królowej Barbarzyństwa?
Tak. Jeśli znajdzie się ktoś gorszy i okrutny ode mnie, oddam mu swój tron.
Mamy tutaj poważną kandydatkę, Conann.
Bardzo poważną.
Zapomniałam o wszystkim.
To nic. Wszystko powróci.
Najpierw jednak zgubione serce. W innym czasie, gdy rządziło barbarzyństwo.
Pamiętaj, Conann.
Zostałam zrodzona z matki szamanki i nieznanego ojca. To były mroczne czasy, gdy ludzie wierzyli w demony i w cuda.
Matka bardzo mnie kochała. - Barbarzyńcy są niedaleko.
Boisz się?
Ten, kto nie widział barbarzyńców, nie mógł tego wiedzieć. Skórowali i zabijali wszystkich na swojej drodze.
Barbarzyńcy nie są straszni.
Los wrzucił nas w sam środek barbarzyństwa, w krainy wyjące niepokojem.
To tam zobaczyłaś mnie po raz pierwszy. Mnie, która miała odmienić twe życie.
Co to?
Moja chora córka. To wszystko, co mam.
Czy to coś ma jakieś imię?
Conann. Nazywam się Conann!
Conann? Wielkie imię jak na takie małe ciałko.
Jesteś gotowy, Rainer?
Moje ciało pulsuje serce w ogniu.
Demon. Wiedziałam.
Nie. Tylko świadek, madame.
Śmierć pożre życie.
Smutek. Robak, który żeruje na pięknie. Uśmiechnij się, piękna.
Mamo, to ja krwawię.
Chcesz żyć? Zjedz swoją matkę! W przeciwnym razie umrzesz jak ona!
Moja matka opuściła mnie w ramiona zemsty. A ja chciałam żyć. Dla zemsty. Tylko po to.
Mamusiu!
Los. Ta lina, którą chwytasz po to, by się na niej powiesić, lub wspiąć.
Moje plecy stały się pajęczyną bólu i złości.
Byłam niej niż martwa. Beznamiętny widz zwykłego barbarzyństwa. Uczyłam się walki.
Oraz sztuki przełykania zemsty.
Wypij to, jeśli chcesz przeżyć, zanim nadejdzie moja kolej skąpania się w twojej krwi.
Kto jest haczykiem, a kto rybą?
Założę się o prawe oko, że umrze z wyczerpania, zanim przyjdzie zima.
Zawiązałaś supeł na linie losu. Nie jesteś w stanie go rozwiązać.
Masz rację, Sanja. Nie przetrwa zimy, ani nawet tej nocy.
Rób to, co musisz. Mam już dosyć słuchania tych żałosnych przepowiedni Rainera.
Ustanowię więc zasady, jeśli nie masz niczego przeciw.
Rainer dał mi szansę. Ode mnie zależało, czy z niej skorzystam.
W tym świecie miłość i śmierć są ślepe.
Conann podniosła swe pierwsze zwycięstwo jak bukiet jeżyn.
Ona umrze jutro. Jej oczy otwarte szeroko.
Smutek żąda snu.
Zamknąć ją.
Mamy klatkę, prawda?
Mam jedną. Małą, lecz bezpieczną.
Tego wieczoru padał deszcz. A ja odzyskałam nadzieję.
Conann, powiedz mi... Czy zabijanie sprawiało ci radość?
Tak.
To dobrze. Straciłem wiarę w proroctwa.
Staniesz się najpiękniejszą.
Chociaż nadal nie ufałam Reinerowi, wiedziałam, że był kluczem.
I z jakiegoś powodu, zazdrościłam mu.
Zazdrościsz mi, Conann?
Tak, zazdrościłam ci, parszywy psie.
Jej ciało było niewiarygodnie miękkie.
Pamiętasz jej ciało, kochana?
Zamknij się.
Jej serce jednak było tamtej nocy gdzieś indziej.
Sanja opuściła obóz w środku nocy.
Bez żadnego dźwięku.
Ponieważ co miesiąc, kiedy krwawiła, Sanja udawała się do świata duchów, by spotkać się z tym, którego kochała.
Nikt nie wiedział o sekretnej miłości Sanji.
I co z tego?
Chciałabyś ujrzeć przyszłość?
Po co?
Daj spokój. Masz jakieś wątpliwości?
Nie ufam ci.
Powiedz... Czy znasz tę roślinę, która rośnie przy twojej klatce?
Matka zabroniła mi jej dotykać.
Może pora przestać jej słuchać, co, Conann?
To szaleństwo, jak bardzo trzyma się swego życia.
To życie trzyma się jej.
Matczyna trucizna zadziałała.
Wspaniały widok.
Conann dojrzała.
Czułam się wyzwolona.
Lekka.
Czułam się nieśmiertelna.
I barbarzyńska.
Osiągnęłaś razem ze mną sukces, kochana.
Osiągniesz ze mną sukces.
Nie ufam ci.
Zawdzięczam ci życie. To wszystko.
O wiele więcej. Udowodnię ci, że możesz ufać mi bezgranicznie.
Ale jak?
Chcesz zobaczyć przyszłość?
To będzie dla mnie przyjemność.
Witaj, Conann.
Wiesz, kim jestem?
Nie.
Jestem tobą.
W wieku 25 lat.
Spójrz, jaka będziesz przystojna i wysoka.
Obejmij się.
Na co czekasz?
Obejmij swoją przyszłość.
Chcesz stać się mną szybciej?
Tak.
Nie wyobrażałam sobie takiej przyszłości.
Nie widziałam, kiedy upływał czas.
Mała gąsienica stała się motylem.
Patrzyłam na swoje 15-letnie ciało jak na pleśń. Nic więcej.
Co za zmysł teatralny.
Udało ci się dojrzeć bez bólu. Gratulacje, Conann.
Nadal ci nie ufam.
Spójrz na swoją młodość. Rozgorączkowana i brudna.
Teraz podobasz mi się bardziej. Jesteś bardziej w moim guście.
Zabijam teraz bez wstydu, rozumiesz?
Widzę, że zdecydowałaś wziąć przyszłość we własne ręce. I dobrze.
Chciałbym zrobić ci tylko na pamiątkę kilka zdjęć wśród trupów.
-Jesteś chory, Reiner. -Jesteś mi dłużna przynajmniej to.
Jesteś chory, ale podoba mi się to.
Tak, to dobrze. Łzy.
Łzy. Zemsta. I seks.
Zapozowałam dla niego. W zamian za to zdecydował, że zaprowadzi mnie do Sanji.
Czułam się zobowiązana. Czułam się pożądana.
Oprócz swojej zemsty nie miałam innego celu.
Pamiętasz Conann, kiedy miałaś 25 lat?
Spójrz, jaka jest poruszona. To prawdziwe łzy.
Barbarzyńskie łzy. Nie dla tych, których zabijała i szlachtowała, ale dla niej samej.
Zamierza skoczyć.
Jeśli jest tutaj ktoś gorszy od niej.
Reiner!
Co Sanja robi w świecie duchów?
Co ona tutaj robi?
Spotyka się ze swoją tajemniczą miłością. Mówiłem ci.
Trup?
Ja też nie wiem wszystkiego.
Wyciągnij ręce i spójrz na mnie.
Myślałam, że chcesz mi pomóc.
Tutaj mogę być jedynie twoim przewodnikiem.
Reiner!
Reiner!
Właśnie skrzyżowałaś ścieżki ze swoim dzieciństwem. Uwierz mi, barbarzyństwo już zakiełkowało w twojej głowie.
Kłamiesz.
Nie kłamał jednak.
Jezioro straconych lat wyznaczało granicę korytarza czasu.
Miejsca pełne brudnych wspomnień.
Kłopotliwej przyszłości
i niepewnej teraźniejszości.
To jak deja vu, ciągle i ciągle, bez przerwy...
To twój świat, Conann Zamknięty i mglisty.
Jest tam. Ta, którą chcesz zabić.
Sama chcę ją zranić.
Ani słowa. Zajmę się tym.
Kiedy Barbarzyńca była z metalu, jej pragnienie wzrastało.
Poprosiła piekło, aby urodziło maszynę.
W zamian za to Barbarzyńca miała karmić maszyny swoim własnym ciałem.
Ciało jest przejrzałym owocem.
Ciało jest owocem, który spada i roztrzaskuje się o lśniącą ziemię.
Ciało...
Kim ona jest?
Przyrodnia siostra. Jest nieszkodliwa.
...pancerze żarłocznych owadów.
Ciało jest smutną pieśnią.
Kiedy Barbarzyńca zakosztowała metalu, jej pragnienie wzrosło.
Musiała nakarmić maszyny swoim własnym ciałem.
Życie jest falującym wężem.
Pod rozjarzonym słońcem metalu...
Życie... jest owocem, który spada i roztrzaskuje się o lśniącą ziemię.
Otwiera się przed wystającymi ptasimi dziobami
i pancerzami żarłocznych owadów
Życie jest smutną pieśnią.
Pragnienie jest początkiem wszystkiego.
Kiedy Barbarzyńca zakosztowała metalu, jej pragnienie wzrosło.
Poprosiła piekło, aby urodziło maszynę.
W zamian za to Barbarzyńca miała karmić maszyny swoim własnym ciałem.
Życie jest falującym wężem
Pod rozjarzonym słońcem metalu...
Życie... jest owocem, który spada i roztrzaskuje się o lśniącą ziemię.
Jego ciało otwiera się przed wystającymi ptasimi dziobami
i pancerzami żarłocznych owadów
Psujesz spektakl.
Stój!
Czas trwał bez ruchu, jednak nie mój umysł.
No comments yet. Be the first to leave one.