Pierwsze 200 wierszy.
Zaczynamy.
Zaczynałam się już o ciebie martwić.
Przy barze był przystojny facet.
Oczywiście, że był.
- Jeszcze jeden? - Mam dla ciebie prezent.
Dziękuję.
„Rozkręcamy imprezę”.
Słyszałaś faceta. No dalej, zapalmy je.
Dlaczego zawsze robię to, co mi każesz?
Zwłaszcza gdy wiem, że to sprowadzi mnie na złą drogę.
Dobra, dobra...
- Wznosimy toast. - Małe palce w górę.
Nie jesteśmy tu długo,
jesteśmy tu, żeby się dobrze bawić!
Wzniesiemy jeszcze jeden.
Ten...
Za twoją mamę.
Serio?
Panie Stone. Dzień dobry.
Nie. Przepraszam, to znaczy, tak, mam, proszę pana.
Mój urlop jest zatwierdzony
od zeszłego roku, a zrobiłam wszystkie dodatkowe godziny
i pracę.
Panie...
Zobaczymy mnóstwo zwierząt.
Jakich zwierząt?
Aligatory, żółwie, mnóstwo ptaków.
Jak poszło?
Chyba skończę na dziś i wrócę do hotelu.
Nie, nie, nie, nie. To jest Rodrigo.
Właśnie dał nam zniżkę na oglądanie aligatorów.
Na bagnach.
Idźcie się dobrze bawić i oglądajcie mnóstwo aligatorów,
a ja spotkam się z wami...
Proszę pani.
Pani przyjaciółka już zapłaciła za was obie.
Jedenasta, jutro rano.
Obiecuję, że będzie świetnie.
Do zobaczenia jutro.
Do zobaczenia.
Niespodzianka.
Właśnie mnie zwolnili.
Co? Nie.
O cholera! Tak mi przykro.
Mówiłam ci, że ten facet to dupek.
W takim razie nigdzie nie jedziemy.
Nie, nie.
Mam kartę kredytową mamy,
a ona powiedziała wprost: „Wydaj wszystkie moje pieniądze”.
Hannah, naprawdę potrzebowałam tej pracy.
Poradzisz sobie.
Zawsze sobie radzisz.
Jak myślisz, dlaczego cię przy sobie trzymam?
Jeszcze jeden. Proszę?
Aligatory?
Tak, możemy obcować z naturą.
Na zdrowie.
Potrzebujemy więcej.
Dobra, jedenasta. Wycieczka z Gator Joe.
Nie wstydź się.
- Nie gryzę. - Cześć.
Podpiszę tutaj.
Chcesz nastolatka?
O nie, mam już trójkę własnych.
Córek.
Wygrałeś.
Proszę.
Jest nas troje.
Dalej, tato.
Nie mam czasu na szybkiego papierosa, prawda?
Powinniśmy ruszać, ale kiedy dotrzemy na miejsce, będzie dobrze.
- Mogę poczekać. - Dziękuję.
Wsiadajcie.
O nie.
O cholera.
Dzień dobry, panie.
Jak się dziś czują wasze głowy?
Dobrze się bawiłyście w nocy? Czekajcie, nie odpowiadajcie.
Okulary mówią same za siebie.
Witajcie w Nowym Orleanie.
Mike, gotowy zobaczyć aligatory?
Mike.
- Co? - Gotowy zobaczyć aligatory?
Co?
Ludojady.
Wszystko pachnie jak wybielacz, którym próbuje się zamaskować wymiociny.
Z niecierpliwością czekam na twoją recenzję na Tripadvisorze.
To było dobre. Rodrigo, prawda?
Tak, wsiadajcie.
Śmierdzi.
- Cześć. - Cześć.
Cześć, jestem Sistine.
A to jest skacowana Hannah.
Sally, Tim, mój syn Mikey.
Miło was poznać.
Właściwie to Mike. Cześć.
Dionne Edwards.
Widzę, że ubrałaś się specjalnie na tę okazję.
Wyjazd służbowy. Spakowałam się tylko na jedną noc.
Lot przesunięto na późną noc.
To wycieczka VIP? - Tak.
Cieszycie się na widok aligatorów?
Żartujesz? Nie mogę się doczekać, jasne.
Na pewno zobaczymy dziś jakieś aligatory, prawda?
Jasne, zobaczymy ich mnóstwo.
Obiecałam synowi zdjęcie wielkiego aligatora.
Na bagnach jest zasięg?
Sygnał na wodzie jest trochę słaby,
ale możecie wysłać zdjęcia, jak wrócimy.
Proszę.
Na pokład. Ja się tym zajmę.
Śmiało. Wchodźcie.
Dziękuję.
Jestem Dionne, ale możecie mówić mi Dee.
Ładne szpilki.
Pracujcie ciężko, moje panie.
Gotowi?
Ruszajmy.
Moja głowa.
Witajcie u Gator Joe.
Teraz przerwa na toaletę, przekąski, odpoczynek dla nóg.
Łódź odpływa za 30 minut, OK?
Kiedy będziecie gotowi, idźcie, proszę, w tamtą stronę.
Znajdziecie mnie, kiedy będę przygotowywał łódź, OK?
Ty też prowadzisz łódź?
Wolę określenie „kapitan”.
Do zobaczenia za chwilę.
Kapitan Rodrigo.
El Rodrigo.
Rodrigo...
Muszę zrobić zdjęcie.
Kapitanie. Zaczekaj.
Tak?
Na mapie widziałam, że...
Gotowa?
Miejsce na okulary.
Masz?
Pięknie.
- Mój Boże. - Co?
Zabrałaś na bagna swojego byłego chłopaka.
Jason był o wiele brzydszy od niego.
Jesteśmy na bagnach.
Idziemy oglądać aligatory.
Aligatory. Mam na sobie kurtkę z aligatorem.
Czekaj. Zawsze zapominam ją włączyć.
Szybciej, szybciej.
- Spójrz tylko. - Tego właśnie ci brakuje.
Hej, Mikey.
Tym można kogoś zabić.
A potem możesz założyć tę koszulę.
O mój Boże.
Wygląda jak „kryminalista”.
Rany, spójrzcie na to.
Przerażające.
Chodźcie to zobaczyć.
Co to jest?
Szablozębny?
Nieprawda.
Złapałem go w Afryce w 1998 roku.
To najniebezpieczniejsze zwierzę, jakie tam mają.
Terytorialne, skrajnie agresywne,
odpowiedzialne za śmierć ponad 500 ludzi rocznie.
Roślinożerne,
co oznacza, że nie zabiją cię, żeby cię zjeść.
Zabija cię dla zabawy.
Co to jest?
Hipopotam.
Hipopotam?
To znaczy, to...
Myślisz, że jest coś zabawnego
w patrzeniu w paszczę trzyipółtonowej bestii,
która nie ma naturalnych wrogów?
Widziałem, jak powalały lwy, krokodyle, samochody.
Samochody?
Nie boją się niczego.
I niczego nie mają na sumieniu,
poza ochroną młodych.
Matki umrą za swoje młode.
Jesteś myśliwym. Skąd jesteś?
Z Portugalii. Jestem właścicielem tego miejsca.
Zabiłem wszystko, co tu jest.
Ale tu brudno.
Tu jest napisane, że prawie sprowadziliście hipopotamy
tutaj, do Luizjany?
Brak mięsa,
na przełomie ubiegłego wieku.
Robert Broussard chciał sprowadzić hipopotamy z Afryki,
żeby zastąpiły krowy.
- Naprawdę? - To szalone.
To jest jego czaszka?
Zawsze uważałam, że hipopotamy są takie słodkie.
Te ich małe uszka.
Jedyny słodki hipopotam to martwy hipopotam.
Mogę zrobić sobie z nim zdjęcie?
Pięć dolców.
Serio?
Dobra, róbcie sobie zdjęcia.
I tak mam robotę.
Możesz zrobić nam zdjęcie?
Jasne.
No comments yet. Be the first to leave one.