Pierwsze 200 wierszy.
Walka o prawa kobiet odbywa się na wielu frontach.
Podróżując po świecie,
poznałem kobiety w różnym wieku i o różnym pochodzeniu.
Obserwowałem, jaką rolę odgrywają w rodzinie i w społeczeństwie.
Uważam, że rozwój społeczeństwa
mierzy się wagą przywiązywaną do praw kobiet.
W niektórych krajach Afryki, Ameryki Łacińskiej i Azji
nie przyznaje się im podstawowych praw,
a równość kobiet i mężczyzn pozostaje marzeniem.
Prawo do aborcji, edukacji, opieki medycznej i godnej pracy…
Czeka nas wiele pracy, by osiągnąć równość płci.
W Kambodży, Senegalu, Etiopii, Kamerunie i Nikaragui
poznałem pięć bohaterek.
Pięć wspaniałych kobiet, które wzięły los we własne ręce
i które na miarę swoich możliwości
walczą przeciwko niesprawiedliwości i przemocy, których padły ofiarą.
Walczą da siebie i swoich bliskich, oraz wszystkich dziewczynek.
Ich historie są osobiste, ale zwycięstwa uniwersalne.
Od 1995 roku prawami kobiet zajmują się międzynarodowe organizacje.
KAMERUN
Edukacja dziewczynek od początku była priorytetem.
Mimo ostatnich postępów, w Afryce
do szkół chodzi mniej dziewczynek niż chłopców.
A ponad połowa dziewczynek nie kończy podstawówki.
Tradycja, religia, bieda i aranżowane małżeństwa
to powody, dla których dziewczynki rezygnują ze szkoły.
Kamerun nie jest najgorszym przykładem,
ale w La Briqueterie, biednej dzielnicy w stolicy kraju,
smutna rzeczywistość mnie zszokowała.
Jedna trzecia dziewczynek nie chodzi do szkoły.
Od dziesięciu lat,
Hawaou Adamou walczy o samodzielność kobiet i dziewczyn w jej dzielnicy.
Zmuszona do małżeństwa i niepiśmienna do wieku 35 lat,
ucieleśnia cierpienie kobiet na całym świecie.
Wydano mnie za mąż w wieku 16 lat.
Urodziłam sześcioro dzieci.
PREZESKA STOWARZYSZENIA KOBIET HAUSA DLA ROZWOJU
Byłam w dwunastu ciążach do trzydziestki.
Ale urodziłam normalnie sześć razy.
Moje małżeństwo zaplanowały nasze rodziny.
Zamieszkałam w obcej rodzinie.
A młoda żona w nowej rodzinie
musi robić wszystko w domu.
Gdy mój mąż zmarł, wyrzucono mnie z domu wraz z moimi dziećmi.
Nie chodziłam do szkoły, nie miałam pracy,
więc uznali mnie i moje dzieci za ciężar.
Musiałam odejść po 19 latach mieszkania z nimi.
Musiałam spakować 19 lat życia.
Gdybym chodziła do szkoły, miałabym pracę.
Dopiero niedawno zaczęłam się uczyć.
Dostałam dyplom ukończenia podstawówki w wieku 41 lat.
Dziś żyje czwórka moich dzieci, trzech chłopców i dziewczyna.
Wszyscy chodzą do szkoły.
I ja też.
Moim największym marzeniem było…
Właściwie nie wiem, czy miałam marzenie.
Nie wiem.
Do czterdziestki nie wiedziałam, że można marzyć.
Gdy nie otrzymało się edukacji,
czy można wiedzieć, że marzenia są możliwe? Nie wiem.
Edukacja to podstawowy warunek, by marzyć o lepszym życiu.
By dać dziewczynkom i kobietom możliwość marzenia,
Hawaou działa na wszystkich frontach.
Chcę pomagać kobietom,
by innym nie przytrafiło się to, co mnie.
Ja i wszyscy inni musimy walczyć,
by nasze dzieci nie cierpiały tak, jak my.
Dziś jestem prezeską stowarzyszenia,
które promuje edukację dziewczynek.
Budujemy też świadomość, że kobiety muszą być niezależne finansowo.
Jeśli masz własne pieniądze, możesz pomóc mężowi i córkom,
a twój mąż może pomagać synom.
Można uczestniczyć w domowym życiu i mieć coś do powiedzenia.
Bo gdy jest się całkowicie zależnym od mężczyzny…
musisz się go słuchać.
Nie możesz uczestniczyć, bo nie możesz mu pomóc.
Ale gdy się dokładasz, możesz wyrażać swoje zdanie.
Dla Hawaou
i dla wszystkich kobiet, które poznałem, które walczą o swoje prawa,
postęp zależy od trzech konkretnych warunków:
niewychodzenia młodo za mąż, edukacji
i równości między nimi a chłopcami.
Jej ostatnim zwycięstwem jest to prowizoryczne boisko
w głównie muzułmańskiej dzielnicy.
Dziewczynki mogą tu grać w piłkę, wyrażać siebie i być po prostu sobą.
Nie są to profesjonalne mecze piłki ręcznej z prawdziwymi sędziami,
ale widzieliście, jak kibicowali chłopcy,
gdy dziewczynki strzeliły gola.
To daje im poczucie własnej wartości.
Taka banalna scenka bawiących się dzieci jest tu niezmiernie symboliczna.
Każdego dnia Hawaou spotyka się z ojcami dziewczynek i starszyzną,
by przekonać ich o konieczności edukacji dziewczynek.
Nie zawsze jest łatwo.
To dom jednego z dzielnicowych włodarzy.
On wspiera naszą misję edukowania dziewczynek.
Wyjaśniłyśmy mu sytuację i wysłał własne dzieci do szkoły.
Wspiera edukację dziewczynek.
Dlatego się zgodził.
Chce być przykładem dla innych.
To jego żona była sędzią na meczu i trenerką.
Zabrał z salonu wszystkie meble,
by dzieci tu rysowały i się bawiły.
Tym dziewczynkom ciężko jest odnaleźć się w tak patriarchalnym kraju,
gdzie mężczyzna rządzi rodziną i całym klanem.
„Kobiety przyszły”.
„Kobiety wróciły”.
„Ona wyszła”.
Hadja Hawa spytała w szkole koranicznej, kto nie chodził do szkoły.
Podniosłam rękę.
UCZENNICA
Spytała, czemu nie chodzę do szkoły.
Powiedziałam, że rodzice są za biedni, by mnie zapisać.
W szkole koranicznej Hawy nie uczono czytać ani pisać.
Miała 12 lat,
a jej mama chciała ją wysłać do szkoły,
ale nie wiedziała, czy nie jest już za duża i czy sobie poradzi.
Spytałam Hawę, czy chce chodzić do szkoły.
Powiedziała, że tak.
Poszłyśmy do szkoły porozmawiać z dyrektorką.
Powiedziała, że nie ma problemu, ale Hawa musi iść do pierwszej klasy.
Mama spytała mnie, czy nie jestem za duża na pierwszą klasę.
Powiedziałam, że skończę podstawówkę i pójdę do gimnazjum.
Pierwszego dnia w szkole czułam się świetnie.
Chcę się dalej uczyć, by znaleźć później pracę.
Dzięki Hawaou, w ostatnich latach,
ponad 9000 dziewczynek z La Briqueterie mogło pójść do szkoły.
Zdobyła zaufanie głów rodzin oraz przywódców religijnych
i mentalność w końcu się zmienia.
Hawaou robi wszystko, by dziewczynki pozostały w szkole.
Zobaczmy, co napisała Vanessa.
Przesuń się.
Ona mówi: „Oni wyszli”. A napisała końcówkę „ient”.
Co to za czasownik?
- Czy tak jest poprawnie? - Nie.
Jak powinna to napisać?
„Wyszli”. Zastanów się.
Musisz sama wymyślić.
Vanessę odkryliśmy w szkole.
Jest najlepsza w klasie.
Marzy, by zostać prezydentem albo dziennikarką.
Czemu dziennikarką?
By dowiedzieć się, co się dzieje na świecie.
Jest elokwentna,
ale widząc jej sytuację rodzinną, zastanawiamy się, czy tu zostanie…
czy będzie musiała odejść po podstawówce.
Nie wiadomo.
Ale to prawda, że jej rodziców na to nie stać.
Chcę chodzić do szkoły, żeby nie cierpieć.
UCZENNICA
Na świecie jest coraz ciężej.
Niektórzy nawet nie mają jedzenia.
Dzięki szkole dziewczynka może pracować i osiągnąć w życiu, co chce.
Bo jak kobieta nie może pracować, rodzice wydają ją za mąż, a to niedobrze.
Dlatego dziewczynki powinny chodzić do szkoły,
by zarabiać pieniądze i robić w życiu to, co chcą
i zostać, kim chcą.
Moim marzeniem jest to,
by wszystkie dziewczynki umiały czytać i pisać.
Nie tylko w Kamerunie, ale na całym świecie.
Bo to jest ważne.
Nierówności między kobietami i mężczyznami zaczynają się wcześnie.
Brak edukacji pogłębia różnice między płciami.
Bez szkoły nie ma studiów ani pracy.
A przez to nie ma dochodu, który przerwałby błędne koło biedy.
Zmienić to może jedna rzecz, która jest wyzwaniem dla społeczeństwa:
Dostęp do edukacji i kursy zawodowe.
Ale to prawo nie przysługuje bardzo wielu ludziom.
KAMBODŻA
W Kambodży, jednym z najuboższych krajów południowo-wschodniej Azji,
dostęp do zawodów z godną płacą jest ograniczony dla kobiet.
Co roku tysiące kobiet opuszcza wieś
i jedzie do Phnom Penh, miasta liczącego 1,6 miliona mieszkańców.
Przez brak kwalifikacji,
jeśli nie są zmuszane do prostytucji albo sprzedawane,
młode kobiety podejmują się niebezpiecznych i niepewnych prac.
Głównie w szwalniach.
W Phnom Penh odkryłem stowarzyszenie, które na co dzień wspiera te kobiety.
CENTRUM SZKOLEŃ FRIENDS INTERNATIONAL
Taki ciężki los spotkał Min.
UCZENNICA FRIENDS INTERNATIONAL
Gdy byłam mała, tata pił i bił mamę.
Rozwiedli się.
Tata uchylał się od obowiązków i nie dawał nam pieniędzy.
Starsza siostra i ja odeszłyśmy ze szkoły.
Rodzina Min, jak wiele innych,
do szkoły wysłała synów, a nie córki.
W Kambodży co drugie dziecko pracuje, by pomóc rodzinie,
choć nauka jest kluczowym elementem walki o emancypację kobiet.
Gdy rodzice się rozwiedli, byłam w drugiej klasie.
Poszłyśmy z siostrą do pracy w fabryce.
Wieczorami pracowałyśmy z mamą na targu.
Wszyscy musieliśmy pracować, by się utrzymać,
płacić za szkołę braci i za czynsz.
Mojej mamie i całej rodzinie było ciężko.
January.
February.
March.
Niewykształcone kobiety mają ciężkie życie.
W Phnom Penh większość kobiet pracuje w fabrykach,
w rozrywce, jak w barach karaoke…
No comments yet. Be the first to leave one.