Raising Arizona

Raising Arizona

Pobierz napisy Polish

Informacje o wydaniu

Raising Arizona 1987 BDRip 1080p DTS-HD multisub-HighCode
Komentarz od HighCode

Tagi

bdrip
bdr
1080
TS
BDR
HD
Opublikowano: 2014-06-09
Pobrania: 46
Dla niesłyszących: Yes

Podgląd napisów Polish

Pierwsze 200 wierszy.

Nazywam się H.I. McDunnough.

Mówcie mi Hi.

Po raz pierwszy spotkałem Ed w kiciu w Tempe, w Arizonie.

- Pamiętaj o profilu, Ed! - W prawo!

Dzień, którego nigdy nie zapomnę.

Zwrot w prawo!

To imię nie pasuje do takiej piękności jak ty.

To skrót od Edwina. Zwrot w prawo!

Jesteś kwiatkiem. Małym pustynnym kwiatkiem.

Daj mi znać, jak wyszły.

Więzienne życie jest bardzo ułożone, bardziej niż większość by chciała.

Ale wśród ludzi istnieje duch braterstwa,

jaki spotyka się jedynie w boju

albo w klubie koszykówki tuż przed meczem ligowym.

W celu samodoskonalenia musieliśmy rozmawiać z psychologiem,

który próbował pomóc nam zrozumieć, dlaczego byliśmy, jacy byliśmy.

Pancho marzył o gorącej bułce z masłem.

Dlaczego używacie słowa "uwięziony"?

- Co? - Dlaczego czujecie się "uwięzieni"

w ludzkim ciele?

Cóż, czasami miewam silne bóle menstruacyjne.

- Nauczyło cię to czegoś, Hi? - Tak. Może pan na to liczyć.

- Nie okłamywałbyś nas, co, Hi? - Nie, proszę pani, nie.

A więc dobrze.

Starałem się wyjść na prostą,

ale ten sukinsyn Reagan w Białym Domu mi tego nie ułatwiał.

Sam nie wiem. Mówią, że to przyzwoity gość.

Więc... może to jego doradcy są powaleni.

Zwrot w prawo.

Co się stało, Ed?

- Mój przyszły mnie rzucił. - Podobno jej narzeczony uciekł

ze studentką kosmetyki, która wiedziała, jak użyć swych kobiecych wdzięków.

- Sukinsyn. - Pamiętaj o jego rozmowie telefonicznej, Ed!

Powiedz mu, że jest idiotą, Ed.

Powiedz mu, że tak powiedziałem, ja - H.l. McDunnough.

Jak chce o tym pogadać, wie, gdzie mnie szukać.

Zakład poprawczy dla mężczyzn o zaostrzonym rygorze,

numer 31 State Farm Road, Tempe, Arizona. Będę czekał!

Będę czekał.

Nie mogę powiedzieć, że byłem zadowolony z powrotu do kicia,

ale znajome widoki, dźwięki i twarze upodobniły to do powrotu do domu.

Większość mężczyzn w waszym wieku żeni się i zakłada rodziny.

- Cóż, prawdę mówiąc... - Więzienie nie byłoby dla nich zastępstwem.

Czy ktoś pokusi się o komentarz?

Czasami kariera jest ważniejsza od rodziny.

Praca sprawiała nam przyjemność.

Próbowałem zrozumieć, co doktor Schwartz miał na myśli,

ale w więzieniu trudno jest myśleć.

A jak zabrakło mięsa, jedliśmy drób.

A jak zabrakło drobiu, jedliśmy raki.

A jak nie mogliśmy znaleźć więcej raków, jedliśmy piach.

- Co jedliście? - Jedliśmy piach.

- Jedliście piach? - Zgadza się.

Hi, odsiedziałeś swoje 20 miesięcy.

A ponieważ nie użyłeś nigdy amunicji, musimy wypuścić cię na wolność.

- Drzwi stoją otworem. - Nie chciałem nikogo skrzywdzić.

- Doceniamy to, Hi. - Krzywdzisz jednak samego siebie

- tym niesfornym zachowaniem. - Wiem, proszę pana.

No dobrze.

Nie wiem, czy według was kara więzienia

to kwestia rehabilitacji, czy zemsty,

ale zacząłem myśleć, że zemsta to jedyny sensowny argument.

Odsłoń tatuaż!

- W prawo! - Pamiętaj o odciskach palców, Ed.

Słyszałaś, że wóz policyjny zderzył się z betoniarką, Ed?

Uciekło dwunastu groźnych przestępców.

Słyszałam.

- Masz nowego chłopaka? - Nie, Hi, nie mam.

Nie martw się, zapłaciłem za niego.

Mówi się, że rozłąka wzmaga uczucia.

To może być akurat prawda.

Opuściłeś kawałek.

Moje myśli zwracały się coraz częściej ku Ed

i w końcu poczułem ból uwięzienia.

Mama wrzucała żywe raki do garnka z wrzącąwodą.

Aż pewnego dnia postanowiłem przyrządzić raki sam.

Widzisz, wrzuciłem raka do garnka bez wody.

Było zupełnie tak jak przy robieniu prażonej kukurydzy.

Tak, ciupa to samotne miejsce po wieczornym zgaszeniu światła,

kiedy ostatni z więźniów zostanie utulony do snu przez dobrąwróżkę.

Ale nie mogłem pozbyć się myśli, że czekała mnie światlejsza przyszłość.

Przyszłość odległa o jakieś osiem do czternastu miesięcy.

Na takich jak ty jest określenie, Hi.

- To określenie to "recydywa". - Recydywista!

- Nie brzmi ładnie, co, Hi? - Nie, proszę pana. To głupie określenie.

- Ale ono się już do mnie nie odnosi. - Mówisz tylko to, co chcemy usłyszeć?

- Nie, proszę pana, nie ma mowy. - Bo my chcemy usłyszeć prawdę.

Cóż, więc chyba mówię to, co chcecie usłyszeć.

- Czy nie prosiliśmy, abyś tego nie robił? - Tak jest, proszę pana.

No dobrze.

W prawo!

Wchodzę tu na kolanach, Ed, oświadcza ci się wolny człowiek.

Sie masz, Curt.

- Nadszedł dzień ślubu. - Nie zapomnij bukietu, Ed!

- Tak. - Pewnie, że tak.

No dobrze.

Tato Ed pożyczył nam na przyczepę na przedmieściach Tempe,

a ja dostałem pracę przy wierceniu dziur w metalowych płytach.

Pracowaliśmy z medykami dla stanowego zarządu autostrad.

Nie praktykowaliśmy oczywiście. Ja i Bill patrolujemy ulicę...

- Bill Roberts? - Nie, nie ten sukinsyn. Bill Parker.

Podchodzimy do wraku

i widzimy, że na jezdni leży jakiś kulisty przedmiot.

l to nie jest część samochodu.

W większości ta praca była jak więzienie,

tyle że pod koniec dnia czekała na mnie Ed, a na koniec tygodnia czek.

Rząd ucina lwią część, co?

To były szczęśliwe czasy, błogie chwile.

Ed uważała, że poczęcie potomka było kolejnym logicznym krokiem.

Myślała tylko o tym.

Według niej, jak na nas dwoje mieliśmy zbyt dużo miłości i piękna.

Dziecko mogłoby nam mieć kiedyś za złe, że straciliśmy tyle czasu.

To było piękne.

Więc pracowaliśmy nad tym w dni, które miały być najbardziej płodne.

Oraz w większość pozostałych dni, tak dla pewności.

Ed cieszyła się, że skończyłem z przeszłością i że założymy rodzinę.

I wtedy doszło do tragedii.

Hi... Jestem niepłodna!

Z początku w to nie wierzyłem.

Ta kobieta z wyglądu płodna jak dolina Tennessee nie może mieć dzieci?

Ale lekarz wyjaśnił, że jej wnętrze było jak jałowa skała,

na której moje nasienie nie znajduje zaczepienia.

Ed była niepocieszona.

Próbowaliśmy adopcji.

To prawda, że Hi nie ma różanej przeszłości.

Ale Ed jest odznaczonym dwukrotnie stróżem porządku, więc to się wyrównuje.

KARANY

Ale natura i uprzedzenia innych spiskowały przeciwko nam.

Nasza wzajemna miłość była silniejsza niż kiedykolwiek.

Ale miałem przeczucie... że beztroskie dni nie wrócą.

Iskra nadziei zniknęła z naszego życia.

Ed straciła zainteresowanie tak pracą, jak i domem.

Wkrótce potem złożyła rezygnację.

Nawet moja praca wydawała się być jałowa i gorzka jak gorący wiatr prerii.

Więc Bill idzie sobie w dół ulicy... No wiesz, Bill Parker.

W jednej ręce trzyma kanapkę, a w drugiej pieprzoną głowę!

Przyłapałem się nawet na odwiedzaniu sklepów,

które nie były po drodze do domu.

Aż pewnego dnia stan obiegła największa wiadomość od czasu zbudowania zapory.

Narodziny pięcioraczków Arizony.

"Pięcioraczki Arizony", bo urodziły się kobiecie o nazwisku Florence Arizona.

Jak zapewne zgadliście, Florence Arizona jest żoną Nathana Arizony.

A Nathan Arizona... Cóż, kurczę,

wiecie, kim on jest.

Więc odwiedźcie Surową Arizonę,

gdzie znajdziecie najlepszy wybór elementów instalacyjnych i armatury

do łazienek, sypialni i buduarów.

A jak znajdziecie gdzieś niższe ceny, to nie nazywam się Nathan Arizona!

Właściciel największej sieci sklepów z meblami z surowego drewna

oraz armatury łazienkowej na całym południowym zachodzie.

Tak, Florence brała lekarstwa na bezpłodność i w końcu im się udało.

PlĘClORACZKl ARlZONY lDĄ DO DOMU

Więc niech ci bez winy rzucą pierwszy kamień.

To niesprawiedliwe, że ktoś może mieć tak wiele,

podczas gdy inni nie mają nic.

Patrząc wstecz, to chyba nie był najbłyskotliwszy z pomysłów.

Ale tamtego dnia plan Ed wydawał się być rozwiązaniem naszych problemów

i odpowiedzią na nasze modlitwy.

800 rozkładanych stołów i żadnego krzesła?

Nie możesz sprzedawać stołów bez krzeseł.

Z krzesłami masz komplet, a bez krzeseł głupka sprzedawcę!

Moja żona ma więcej rozumu.

DOM PAŃSTWA ARlZONÓW

Miles, wziąłem parę dni wolnego, żeby pobyć z dzieciakami,

a wszystko wali się na łeb, na szyję! Nie może tak być!

ŚRODA, 12 KWlETNlA

Gdyby babcia miała wąsy, to by dziadkiem była. Mam dosyć twoich wymówek, Miles!

Jest teraz... 8.45 wieczorem.

Dokładnie za 12 godzin będę w sklepie, żeby skopać komuś tyłek!

Albo nie nazywam się Nathan Arizona!

To chyba Larry.

Nie, nie, nie, nie.

Cicho, cicho, cicho.

Cicho, cicho.

Już dobrze, w porządku.

Cicho, cicho, cicho.

Tak jest. Dobrze.

Masz tu grzechotkę. Grzechotka.

W porządku? Dobrze.

Nie, nie. Cicho, cicho.

Chodź tutaj.

DR SPOCK - NlEMOWLĘTA l DZlECl

Proszę, wracaj tu.

ldź sprawdzić, czy nic im nie jest. Wydają się być niespokojne.

- Co się stało? - Przykro mi, skarbie. Nie udało mi się.

- Jak to, nie udało ci się? - No cóż, one...

Zaczęły płakać, nie wiedziałem, co robić. Przeraziło mnie to, skarbie. Wpuść mnie.

- Pewnie, że płakały. Dzieci płaczą. - No cóż, wiem to.

- No już, skarbie. Wracajmy do domu. - Wracaj tam i przynieś mi dziecko.

Ja muszę mieć dziecko, Hi. Oni mają ich aż nadto.

- Skarbie, ja... - Nie wracaj tu bez dziecka!

Christian Dior, akurat!

- Ludzie płacą za to pieniądze? - Tak, kochanie.

- Jak dzieci? - W porządku, kochanie.

- Którego wziąłeś? - Nie wiem. Chyba Nathana Juniora.

- Daj mi go. - Tu masz instrukcje.

NlEMOWLĘTA l DZlECl

Jest śliczny.

Tak, jest cholernie ładny. Wybrałem chyba najlepszego.

Założę się, że wszystkie były śliczne. Wszystkie niemowlęta są śliczne.

Komentarze

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left