Pierwsze 200 wierszy.
Osoby, miejsca, organizacje
i wydarzenia są fikcyjne,
choć inspirowane prawdziwym wydarzeniami.
Podobieństwo nie było zamierzone.
AGENCJA WYWIADU
Szefie, myśli szef, że to, co robimy, zmieni świat?
Myśli szef, że to w ogóle możliwe?
Dyrektor jest wściekły jak nigdy.
MIĘDZYNARODOWE LOTNISKO W MANILI
Co oni tu robią?
Nie wiem.
Co tu robicie?
Burmistrz nas przysłał.
Burmistrz? Dlaczego?
Mamy dopilnować,
żeby Cha bezpiecznie wsiadł do samolotu.
Wychodzić!
- Szybko! - Ruchy.
Ruszać się.
Podejrzany o zabójstwo Koreańczyk,
Cha Moosik, został aresztowany
i jest obecnie transportowany do Korei.
Aresztowanie go nie było łatwe,
bo znajdował się pod ochroną rządu.
NBI odegrało kluczową rolę w aresztowaniu.
Pan Cha, poszukiwany w Korei, jest właśnie deportowany.
GRA O WSZYSTKO
OSTATNIA DECYZJA
JEDNOSTKA SPECJALNA, AGENCJA WYWIADU
POCZEKALNIA
Zdejmuj to.
Ty gnoju.
Co robisz?
Przykro mi,
ale wypełniłeś swoje zadanie.
Jak to wypełniłem?
Miałeś doprowadzić tu pana Cha.
Możesz już zniknąć.
To wy?
Wy po mnie przyjechaliście?
Niełatwa robota.
Podejdź.
Wyjdź.
Jasna cholera.
Niech to!
Jak się nazywasz?
Detektyw Kim Dukgu.
A ty?
Podinspektor Choi Mingu.
A pan? Czemu tylko pan nosi garnitur?
Jestem konsulem w ambasadzie.
Kiedy przyjechaliście?
Wczoraj.
I dopiero dziś zabieracie mnie do Korei?
Dobijacie mnie.
Dlaczego nie przyjechaliście do mnie wczoraj?
No dalej, siadajcie.
Nie stójcie tak i nie denerwujcie się.
Usiądźcie.
Samolot i tak odlatuje za cztery godziny, prawda?
Hej.
Ilu was jest?
Około 40.
Czterdziestu? Aha.
Czterdzieści plus ty i reszta?
Sto kaw i sto zestawów sushi, jasne?
- Tak jest. - Dobrze.
Panie konsulu, porozmawiajmy.
Ile osób dziś wraca?
Tych dwoje i ja. Pan też wraca?
Nie.
Nie?
Czyli tylko oni i ja?
Razem trzy osoby. Co z biletami?
- Lotniczymi? - Tak.
Co z nimi?
Pierwszy raz od 15 lat lecę do Korei.
Kupił pan bilety w pierwszej klasie, prawda?
To zlecenie rządowe, więc nie możemy.
Lecicie ekonomiczną...
Słucham? Żartuje pan sobie?
- To ja nie lecę! - Proszę?
Niechże pan da spokój. Tak nie można.
Pierwszy raz od 15 lat lecę do Korei!
Chcę bilety w pierwszej klasie.
Nie możemy.
Ja o tym decyduję, dobrze?
Wy też powinniście lecieć klasą biznesową.
Żyje się tylko raz.
Ja płacę.
A poza tym,
jak przyniosą sushi, najedzcie się. Jedliście już lunch?
Mają tu saunę.
Idźcie do sauny. Udanej zabawy.
Nie chcecie iść do sauny? Nie lubicie?
Ja wejdę pierwszy.
Założę teraz panu kajdanki.
Hej!
Co robisz?
Proszę pamiętać o manierach. Jesteśmy na terytorium Korei.
Tylko spokojnie. Dobrze?
Nawet postawiłem wam lunch.
Spokojnie. Odczytam nakaz aresztowania.
„Zgodnie z artykułem 200 Ustawy o postępowaniu...”
Ciszej.
- „Cha Moosik znajdzie...” - Dobrze.
Nie czytaj. Tylko mi wstyd robisz, kretynie.
Ma pan prawo do adwokata.
Chodźmy.
Poważnie? Naprawdę to zrobicie?
Dziękuję.
Klasa biznesowa jest całkiem fajna.
Owszem.
Słuchaj.
Mam iść w tym do łazienki?
Zdejmij mi je.
Nie.
Dupki. Będziesz musiał mi je zdjąć.
Dokąd pan idzie?
Na kupę.
Idę z panem. Szlag.
Wychodzimy!
Jeszcze się załatwiam.
Szybko. Wychodzimy.
Nie wyjdę, póki nie skończę.
Poważnie?
Skończyłem robić kupę, ale sam tam nie sięgnę.
O nie! Chyba nie dam rady się podetrzeć.
Musisz wejść i wytrzeć mi tyłek.
Podetrzyj mnie.
Dobra, zdejmę kajdanki, tylko niech pan nie robi scen.
Naprawdę?
Tak, niech pan wyjdzie.
- Można tak było od razu. - Na pewno.
Idziemy.
LOTNISKO W INCZONIE, KOREA
WEJŚCIE SPECJALNE
Dokąd idziemy? W dobrą stronę?
Tak. To wyjście dla pracowników.
Są jacyś reporterzy?
- Są? - Nie.
Konsul zabronił wpuszczać reporterów.
- Tak? - Nikogo nie ma.
Musicie grać fair.
Dziennikarze nie dawali mi żyć, gdy mieszkałem na Filipinach.
- Rozumiecie? - Tak.
Dopilnowaliśmy, żeby w Korei było inaczej.
Gówno prawda. Jest identycznie, narwańcy.
- Nieudacznicy. - Do zachodniego wyjścia.
Dobrze. Wychodzimy zachodnim wyjściem.
Wszystko w porządku.
Stoję przed przejściem.
Jestem tutaj. Tak.
Wróciliśmy ze służby.
Moosik.
Jonghyun?
Jestem za ciebie odpowiedzialny.
Naprawdę?
Głodny?
Jak wilk.
Chodźmy coś zjeść.
Ładnie tu.
- Smakuje ci? - Smakuje.
Słuchaj, Jonghyun.
Napijmy się po kieliszku soju.
Nie mogę pachnieć alkoholem.
Jeden kieliszek.
- Nic się nie stanie. - Nie.
- Gulasz jest przepyszny. - Cholera.
Niech cię szlag!
Przepraszam. Poproszę butelkę soju.
Dobrze.
Poważnie.
Jak miło być w Korei.
Znowu się spotykamy i zajadam się gulaszem.
- Boże. - Daj. Naleję ci.
- Czekaj. - Proszę.
Naleję ci.
Wystarczy.
Mnie też nalej.
Daj. Naleję ci. Niech to!
Dziękuję.
- Proszę. - Pijmy.
Nie wierzę, że się spotykamy. Życie jest... Niech to!
Niech to szlag.
Jonghyun.
Przepraszam za kłopoty.
Nie musisz mnie przepraszać, idioto. Wszystko jest w porządku.
Wszystko w porządku.
Jonghyun.
Co?
Muszę prosić cię o przysługę.
Jaką?
PRAWO I PORZĄDEK DLA KAŻDEGO
Wezmę to.
- O rety. - Proszę to dać.
Miło was poznać.
- Pana też. - Pana też.
Czemu wszyscy...
Czy wy...
No comments yet. Be the first to leave one.