Pierwsze 200 wierszy.
- Jak to możliwe, że jesz tak dużo, Manners,
a wcale nie przybierasz na wadze?
- Spokojnie, nie siedzę cały dzień na dupsku,
jak niektórzy gliniarze, których znam.
Ciekawe, którzy to?
Pewnie połowa naszych sił,
ale Sloane, mówię o tobie.
- Może powinienem ruszyć swoje grube dupsko
i zrobić porządek na ulicach,
żebyś był zadowolony.
- Bez nerwów, Sloane, facet w twoim stanie
to pierwszy kandydat do zawału serca.
Cholera.
Jednostka 12, zgłoście się.
- Tu jednostka 12, co tam macie?
- Mamy zgłoszenie na temat białego mężczyzny,
po dwudziestce, który odpowiada rysopisowi podejrzanego.
Ostatnio widziany w Quincy, porusza się piechotą wzdłuż Jefferson.
Może być uzbrojony. Przyjęliście? Odbiór.
Przyjęliśmy.
Jedziemy na Jefferson, odbiór.
Szlag. To może być to.
Dopadniemy tego skurwiela.
- Niech mnie, pewnie, że go dorwiemy.
Zgwałcił i zarżnął moją siostrę, Maggie.
Była jedną z 200 lasek,
które zarżnął ten skurwiel.
Nie ma mowy, żeby tym razem udało mu się wymknąć.
Nie ma mowy.
Dopadniemy do, cholery.
Wiesz...
Słyszałem, że jedyna dziewczyna, której nie zabił, zaszła w ciążę.
-Miejmy nadzieję, że zmądrzeje i dokona aborcji na tym małym draniu,
zanim będzie za późno.
Dorwijmy tego skurwiela.
Sloane, podjedź od tyłu.
Jezu Chryste.
Ile jeszcze?
Nawet o tym nie myśl, zjebie!
Cipka.
To twój koniec, sukinsynu.
Ty cipo.
Manners, wszystko w porządku?
Manners? - Tak.
Ty gnoju, ty skurwielu,
pierdolony pojebie!
Manners, jesteś ze mną?
Mamy tego skurwiela.
Jesteś ze mną?
Ty sukinsynu!
Lubisz gwałcić kobiety, co?
Lubisz gwałcić kobiety, sukinsynu!
Skurwielu!
Lubisz, co?!
Już dobrze, mamy go.
Co jest z tobą?
Już dobrze. Mamy go.
Co w ciebie wstąpiło?
Nic mi nie jest,
nic mi nie jest.
Na pewno?
Mamy go.
Mamy skurwiela.
Dalej, Manners, bierzemy tego sukinsyna
na komisariat.
Ty chory skurwielu!
Jedna z tych dziewczyn, którą zgwałciłeś, zaszła w ciążę,
ty sukinsynu!
- Manners, co do cholery w ciebie wstąpiło?
- Ten skurwiel zgwałcił twoją siostrę, człowieku.
- Tak, ale to już koniec. Nic nie możemy już z tym zrobić.
On zabił twoją siostrę!
To koniec. Mamy tego skurwiela.
- Nic mi nie jest. - Chcę cipki.
Nic mi nie jest.
Łeb mi napieprza.
Martwię się o ciebie, Manners.
Musimy pojechać do lekarza, żeby obejrzał twoją głowę.
Pojedziemy na posterunek i zajmiemy się tym, co?
Dobra.
Wynośmy się stąd.
Chcę cipki.
Chcę cipki.
Ty śmieciu!
Czas przebudzenia jest bliski.
Nasz ojciec, Szatan, sprowadził moc i mądrość,
która poprowadzi nas do jego piekielnego królestwa.
Jesteśmy wybrańcami.
Prowadź nas, Szatanie,
aby krew niewiernych
na wieki płynęła z naszych rąk.
Pod nami, moje dzieci, leżą pogrzebane
zgniłe szczątki człowieka tak obrzydliwego
i tak niezmiernie złego,
że sama obecność tego plugawego stworzenia
odkupi nas na zawsze, w cieniu
jego piekielnego majestatu.
Usłysz mnie, Szatanie, o wielki Książę Piekła,
mistrzu wiecznej nocy.
Przywołuję cię, słowem i ofiarą,
byś powstał jako siódmy klucz Salomona.
Wzywam cię, byś się zjawił.
Na siłę mojej wiary,
zaklinam cię, byś pobłogosławił nas swoją świętą mądrością i magią.
Weź to niemowlę zrodzone z gwałtu.
Niech jego krew rozleje się
i wskrzesi jego ojca gwałciciela, i niech na mocy przymierza potępionych
powstanie, by spełnić twą wolę!
Powstań.
Powstań,
powstań,
powstań!
Przybądź!
Powstań!
Przyjdź do nas, o nikczemniku.
Niech twój piekielny powrót
podsyci ogień naszego piekielnego wyzwania.
Duchy przeklętych,
napijcie się tych brudnych płynów
i tchnijcie nowe życie w swojego wybrańca.
Szatanie, czuję, że nadchodzisz!
Jezu, o nie. O mój Boże!
O nie!
O cholera!
Szatanie, pomóż mi!
O cholera.
Co to jest, do cholery?
- Nie wiem stary, dołączyłem do tej sekty,
ponieważ myślałem, że tu mogą być jakieś laski.
Nie sądziłem, że to gówno może faktycznie działać.
Wynośmy się stąd.
Niech to szlag.
O co ci chodziło?
Ten pieprzony śmieć, człowieku,
myśli sobie, że może traktować mnie jak dupka.
Jestem pieprzonym gliną.
Spokojnie, to tylko śmieć.
Szumowina!
Wszyscy są pieprzonymi szumowinami!
Nie zasługują na to, żeby żyć!
Powinni wyświadczyć światu przysługę.
Powinienem odstrzelić im łby!
Manners, skończ z tym.
Ten uraz poważnie spieprzył ci mózg.
- 15 psychiatrów z wydziału niczego u mnie nie znalazło!
Dlaczego myślisz, że coś jest nie tak?
Masz problem, człowieku!
- To nie w porządku. Jakby on tutaj nadal był.
Tak jakby mordował i gwałcił przez cały czas.
A w przypadku Maggie, nie mogę zrobić niczego, żeby jej pomóc.
Wiem, że byłeś z siostrą blisko,
ale Logan nie żyje.
Rozwaliłem jego mózg po podłodze, pamiętasz?
Już nigdy nikogo nie zgwałci.
To chyba coś dla ciebie znaczy.
Chyba masz rację, sam nie wiem.
Pewnie, że mam rację.
A teraz przymknijmy jakichś śmieci.
Może i masz rację.
Jasne, że mam.
Dobra. Zróbmy to.
Kto tam?
To ja. Otwórz te cholerne drzwi.
Masz tu żarcie, stary.
Musimy coś zrobić, Barney.
Dłużej już nie wytrzymam.
No nie wiem, stary,
nie sądzę, żebyśmy mogli coś z tym zrobić.
Tak sobie myślałem,
musi być jakiś sposób, żebyśmy mogli powstrzymać to coś.
W końcu stworzyliśmy to. Możemy więc to chyba zabić, co?
Może masz rację.
Wydaje mi się, że pamiętam coś w stylu
przeciwzaklęcia lub czegoś w tym stylu,
jakiś demon, którego moglibyśmy przywołać,
żeby zrobił z tym porządek.
Jest tutaj.
Tu jest napisane, że jeśli coś pójdzie nie tak,
jest demon, którego można przywołać, żeby zrobił porządek.
- Masz na myśli demona pomocnika?
Dokładnie.
Zróbmy to.
Co to jest, do cholery?
Zapomniałem o cynamonowych chipsach.
Co jest z tobą nie tak, stary?
- Przepraszam. - Boże.
Przygotuj się, kochanie.
Bądź pewna siebie i grzeczna.
Jesteś gotowa?
Nie.
Co powiesz na ciało na ciele?
Podoba ci się to?
Nie.
Wiem, że to lubisz.
Nie powinnaś kłamać.
Przerwa w dostawie tlenu. Fajne uczucie?
Nie powinno takie być.
To twoja kara.
Chyba mam ciekawsze rzeczy do roboty,
niż stać tutaj i biczować cię przez całą noc.
No comments yet. Be the first to leave one.