Pierwsze 200 wierszy.
Przepraszam.
Wróciłam.
Cześć.
Obciąć ci włosy?
Dopiero skróciłam grzywkę.
Kiedy indziej.
Znowu przyniosłaś żarcie? Lodówka pełna.
Mój chłopak to ugotował.
Gotowanie na zapas bardziej się opłaca.
Nieźle, darmowe jedzenie.
A my musimy jeść na mieście.
Chciałam pokryć część wydatków.
Po co dzielić się 50/50?
I tak weźmiecie ślub.
Chu-Chu, chcę obciąć grzywkę,
dostanę rabat 50%?
Nie ma mowy.
Zamówiłabyś i zapłaciła za pół dania?
Rok temu mówiłaś, że chcesz otworzyć salon.
Kiedy to zrobisz?
To nie takie proste i tanie.
Nie miałabym czasu, by ścinać wam włosy.
Zapomnij. Jesteś w tym dobra
i przyjmujesz w domu, a to wygodne.
To okażcie trochę wdzięczności.
Nieźle pachnie.
Shan, na co wydasz oszczędności?
Chcę kupować bez patrzenia na metkę.
To wszystko?
Albo mieć apartament w Tajpeju.
Chyba w Zhonghe.
Centrum jest zbyt drogie.
Tak tylko myślałam.
Jak uroczo.
Chcę jedną.
To dla ciebie.
Co robisz? Twój chłopak przygotował je dla ciebie.
Choć nie stać mnie jeszcze na życie w Tajpeju,
przynajmniej mieszkam po drugiej stronie mostu.
Codzienne dojazdy mostem
napawają mnie obawami,
ale nie poddam się.
ODCINEK DRUGI
UBÓSTWO W SNOBISTYCZNYM MIEŚCIE:
KONIEC ODROBINY SZCZĘŚCIA W NOWYM TAJPEJU
Na podstawie kondycji skóry…
Dla cery suchej…
Nie otrzymałam numeru zamówienia. Proszę o podyktowanie.
Jeden, pięć, sześć.
Dwa, sześć, siedem.
Trzy, osiem.
Dwa.
Dobrze.
Proszę czekać, już sprawdzam.
Zamówienie zostało wysłane.
Polecam nasze inne produkty.
Dobrze.
Czy dołączył pan do naszego fanklubu?
OBOWIĄZUJE ODPRAWA PRACOWNIKÓW
Świetnie. Jesteśmy w kontakcie.
Dobrze, dziękuję.
Ile to trwało?
Pół godziny.
Pół godziny?
Sprawdzenie płatności kartą? Co za absurd.
Na szczęście sprzedałam mu produkty.
Żałosne.
Pół godziny,
dziesięć zamówień.
Pao-Mei.
- Ty stawiasz. - Luzik.
Lin I-Shan, masz wołowinę i przegrzebki,
a chcesz moje jajko?
Jasne, z chęcią.
Jesz jak ptaszek.
Tak jest taniej.
Oszczędziłam 25 dolarów.
Jak to?
Pilnuję gazetek sklepowych.
- Następnym razem daj znać. - Jakbyś potrzebowała.
Podzielę się.
Lunch zrobiony z miłością.
Ciekawe, czy się otruję.
- Od razu za przegrzebek. - Idę, pa.
Tak wcześnie?
Mówiłam zastępcy kierownika, że będę wychodzić wcześniej.
Co się dzieje?
Nic.
Po prostu…
coraz częściej mi niedobrze.
Lekarz kazał mi odpoczywać.
Cicho.
Uspokójcie się.
Jesteś w ciąży?
Gratulacje.
Kiedy ślub? Wyprawiacie wesele?
Nie, oszczędzamy na wychowanie dziecka.
Nie przejmuj się. Dzieci zwiastują dobry los.
Ale z ciebie boomer.
Dzieci to same wydatki.
Zadłużą cię na 10 milionów.
Dziesięć milionów?
Tak. Jesteś bardzo odważna.
My nawet nie rozważamy dzieci.
Mimo wszystko,
bardzo się cieszę, że jestem w ciąży.
Idź odpocząć.
Amy.
Czy ty aby nie jesteś…?
- Tak. - Idź do domu.
Podzielę się z tobą moim bonusem.
Ja też.
- Idę. - Jasne.
- Spieszę się. - Pewnie.
- Do jutra. - Pa.
Uważaj na siebie.
Co?
Zazdrosna?
Wcale nie.
Pachnie pysznie.
- Obudziłem cię? - Nie.
Uwielbiam smażony ryż z łososiem.
Tamagoyaki!
Jestem z A-Nanem dwa lata.
Czuję się pewnie i bezpiecznie.
To pospolity i stabilny rodzaj szczęścia.
Kto to zrobił? Pychota.
Nie dotykaj.
Masz brudne ręce.
A-Nan,
nie musisz mi gotować.
W porządku. Smacznego.
Mogę brać żarcie z knajpki.
Chciałabyś mieć psa?
Tak,
ale na razie nie stać mnie na swoje jedzenie.
A-Nan,
weź wolne w pracy.
Chodź ze mną i moją siostrą na Nocny Targ Lehua.
Na zakupy?
- Nie. - Serio?
- Przyrzekam na rękę. - Na pewno?
Jak coś kupisz, to ją utnę.
Tylko się rozejrzę.
- Ach tak? - Tak.
Hsiao-Hui.
HONEY BARBEQUE
ONION CHICKEN
Mam to!
Tak!
Ostatnia.
Chcę tego żółwia.
Dziękuję.
CREAM PUFFS
Kuleczki z batatów smakują dziwnie w Tajpeju.
Zgadzam się.
SHAVED ICE
Bez dodatków smakują najlepiej.
Po co je zamówiliśmy?
Tajpej lubi wyszukane rzeczy.
- Mam dość. - Ja też.
Nie dojem tego.
STINKY TOFU
Chcecie coś jeszcze?
Może tę gęstą zupę?
Jasne.
Z krewetką i makrelą?
Siostra, chcę spróbować.
Jest dużo droższa niż w Tainan.
Tęsknię za zupą z Kaiyuan Road.
Zupa z makreli.
Właśnie.
Ciszej.
Chodźmy.
Jest naprawdę smaczna.
Może być,
ale za droga.
Poproszę kolejną porcję zupy i smażonego makaronu.
Głodzą cię? Jakbyś nigdy nie widziała jedzenia.
Nie macie pojęcia, jak tęsknię za takim żarciem.
Racja, musisz jeść, by grać w gry.
Nasz plan treningowy jest napięty.
Jemy podczas treningów.
Jak to?
Jemy fast foody: frytki, nuggetsy, burgery…
Przecież mieli ci zapewnić wyżywienie.
Jesz tylko to?
Tylko nie mów, że mieszkasz w kafejce internetowej.
Mieszkamy w hotelu.
Fajnie.
Mamy nawet jacuzzi w pokoju.
Może chcecie wypróbować?
Idiotka.
- Dzięki. - Smacznego.
Daj jedną.
Dzięki.
Proszę.
Makaron dla pani.
- Smacznego. - Dziękuję.
Zapraszam ponownie.
No comments yet. Be the first to leave one.