Pierwsze 200 wierszy.
Nie chcemy promieniować!
Musimy protestować! Nie chcemy promieniować!
Cofnąć się!
WŁĄCZCIE SŁOŃCE
ZAKAZAĆ WYDOBYCIA URANU
AUSTRALIA WOLNA OD URANU
ENERGIA SŁONECZNA
Hej. Coś mnie skaleczyło.
Usiądź.
Przez takie rzeczy upadają rewolucje.
Nabijasz się ze mnie?
Tak, trochę.
Nie jest to skala Joanny d'Arc.
Ale naprawdę bolało.
Pewnie uważasz, że powinni nas wszystkich skopać, co?
Pal sześć prawo do pokojowych protestów.
Myślisz, że jestem z nimi?
Studiuję tu. To moja weekendowa praca, która pozwala mi opłacać czynsz.
Studiujesz tu?
Licencjat z filozofii.
Może nie zmienię świata, ale nad nim pomyślę.
Jesteś dojrzałym studentem albo czymś takim? Ile masz lat?
Niektórzy z nas dłużej docierają do celu.
Jesteście ze mną?
Nie powinnaś tam być?
- Jak masz na imię? - Gemma.
Miło cię poznać. Jestem Dale.
Powiedz, Dale…
Pewnie masz tu masę fajnych leków.
Mogę dać ci aspirynę.
Nuda.
Zawsze jesteś taki nudny?
Jeśli będziesz niegrzeczna, będę musiał wyrzucić cię z karetki.
Zostanę tu z tobą.
Wszystko dobrze.
Co ty tu robisz?
Chciałam cię zobaczyć po raz ostatni, kochanie.
Jestem ci to winna.
Po raz ostatni?
Skazali cię na 19 lat, Dale.
Zrobiłem to, żebyśmy mogli jechać do Indii.
Kochanie… Nie martw się o mnie.
Jestem czysta.
Tata zapłacił za odwyk.
Nic mi nie będzie.
Nic ci nie będzie?
Hej.
Hej. Spokojnie.
Nie. Nie możesz tu być.
- Połóż się. - Mam cholerę.
- Tu nie jest bezpiecznie. - Już dobrze.
Kim jest Gemma?
Co ty tu robisz?
Może nie tylko ty szukasz odkupienia.
Dasz radę trochę wypić?
Pod ścianę.
Sprawdź tę stronę!
Ty chodź ze mną. Znajdź ją!
Idź!
Tutaj!
Jest tutaj.
Odprowadźcie ją.
Zostawcie mnie.
Zostawcie mnie.
Niech twoi rodzice sprzedadzą to mieszkanie na 6. piętrze
i kupią coś w miłym, nowym budynku
z windą.
Proszę, do środka.
Co to jest?
Czerwone noty.
Jeśli Lin jest zbiegiem, znajdziemy go w tych aktach.
Obecność funkcjonariusza Mishry była jednym z warunków,
bo własności CBI nie wolno wynosić z budynku.
Twoje mieszkanie jest tymczasową placówką CBI
z jednym pracownikiem.
Jeszcze jakieś warunki?
Haan, obiecałem też, że poinformujemy wujka,
gdyby Lin był zamieszany w coś poważnego.
Jeśli tam jest, to musi być coś poważnego.
Dużo lepiej się czuję.
Rozebrałaś mnie?
Nie mogłam pozwolić ci leżeć we własnych ekskrementach.
A co? Krępuje cię to?
Tylko to, że się zesrałem.
Trochę inaczej wyobrażałem sobie pierwszy raz, kiedy mnie widzisz.
Wyobrażałeś to sobie?
Nie jesteś dobrą osobą, skoro kpisz z umierającego.
Nie umierasz. I nie mówiłam, że jestem dobrą osobą.
Zjedz.
Dobrze.
Co miałaś na myśli, mówiąc o odkupieniu?
Słucham?
Mówiłaś, że nie tylko ja szukam odkupienia.
To, że tu przyszłaś, to nie jest drobnostka. Ryzykowałaś.
Chyba dlatego, że czujesz się winna.
Czego jestem winna?
Madame Zhou. Spraw w Pałacu.
Zhou ścigała mnie,
więc to właściwie twoja wina, że mnie napadnięto,
dotarłem tutaj, złapałem cholerę i prawie umarłem.
Wszystko jest moją winą.
Żartuję.
To nie znaczy, że nie masz racji.
Znałam ryzyko. Po prostu nie znałam ciebie. Nie wtedy.
Wykorzystałam cię.
Zhou wspominała o Ahmedzie, którego garnitur miałem na sobie.
- Co się wydarzyło? Czy ty i on… - Nie. Boże, nie.
Byliśmy przyjaciółmi.
Ahmed zakochał się w jednej z dziewczyn Zhou, Christinie.
Zmusił Zhou, by ją uwolniła, ale Zhou nie mogła na to pozwolić.
I nasłała na niego swoich ludzi?
Za Christiną.
Ktoś oblał jej twarz kwasem.
Ahmed chciał się zemścić.
Myślałam, że go od tego odwiodłam. Myliłam się.
Ciało odnaleziono kilka dni później.
To Zhou go zabiła, nie ty.
Tak.
Ahmed kochał Christinę. A ja nigdy jej nie ufałam.
Uważałam, że go wykorzystuje.
Ale nie chciał słuchać.
Wtedy Christinie zaproponowano pracę w Pałacu.
Wiedziała, że pracuję z Zhou, więc do mnie przyszła.
Powiedziałam jej, że wszystko będzie dobrze.
Chciałam, żeby zniknęła.
Nie możesz się o to obwiniać.
Ktoś cię zaatakował i wybuchł pożar.
Mówiłeś, że mama tego chłopca zginęła przez ciebie.
Dlaczego to twoja wina, a nie napastników?
Ahmed nie żyje przeze mnie.
Była tu Sunita?
Znam każdego mężczyznę, który tu przychodzi.
Nie widziałam cię tu wcześniej.
Mogę zapłacić.
Miałam dziewczynę o imieniu Sunita, ale opuściła ten dom kilka dni temu.
To za mało.
Byłoby lepiej, gdybym cię nie zapamiętała, prawda?
Muszę wyjechać.
Kavita przy mnie węszy,
odkąd się upiłem i zacząłem gadać w Reynaldo's.
Chce napisać o mnie artykuł.
Mogę z nią porozmawiać. Namówić ją, żeby odpuściła.
Posłuchałabyś na jej miejscu? Jeszcze bardziej byś się podekscytowała.
Nie mam wyboru.
Jeśli mnie znajdą, wrócę do więzienia albo i gorzej.
Ale nie chcę wyjeżdżać…
Bo się w tobie zakochałem.
Mówiłam ci, co o tym myślę.
Tak. A ja uważam, że to ściema.
Nie proszę, byś powiedziała to samo, nazywaj to jak chcesz,
- ale nie zaprzeczysz, że to czujesz… - Lubię cię, Lin.
Mogłabym zatracić się w tym lubieniu cię.
To kolejny powód, dla którego powinieneś wyjechać.
Potrzebujemy czystej wody.
Idź. Masz zgodę na zabieganie o moją córkę.
Która jest?
Karlo?
Patrzcie. Z Linbabą już dobrze.
Arre, Linbaba!
Nie widziałem cię przez trzy długie dni.
Tak się cieszę, że żyjesz. Co za szczęśliwy ranek, yaar!
Mam świetne wieści.
Pomagałem w sklepie z chaiem Kumara
i powiedzieli mi, że mogę zabiegać o Parvati!
- To świetnie. Słuchaj, Prabhu. - To nie byłoby możliwe…
- Tak? - Muszę się wysrać.
Jeśli pójdę, oni pójdą za mną?
Zajmę się tym.
Słuchajcie! Linbaba chce iść się wysrać.
Sam!
- Dzięki, stary. - Nie ma za co.
Chodź. Dobrze spałeś?
Tak.
Tak? Gdzie pani Karla?
Dobre pytanie.
Dwieście tysięcy.
Jest tu cała kwota.
Ta Lisa
to dopiero coś.
Prawie złamaliśmy łóżko.
Prawie złamałem kutasa.
Myślałem, że to twoja kobieta,
ale nie ma opcji, żebyś podzielił się taką sztuką, co?
Racja. Jest tu cała kwota.
- Dajcie spokój. To głupie. - Bez obaw.
Idź i rób swoje. Załatw swoje, yaar.
- Też się w to włączasz? - Po prostu się cieszę.
Nie jest tym, za kogo go macie.
Gnojek!
To morderca!
Co się dzieje, Ravi?
Zabił moją matkę.
- Rozmawialiśmy o tym… - Zabił ją.
Próbował ratować twojej matce życie, Ravi…
To on wywołał pożar.
Słyszałem, jak rozmawiał z kobietą gora. Zabił ją!
- Wywołał pożar! - Posłuchaj.
Cokolwiek sądzisz, że słyszałeś…
Słuchaj, Ravi…
Mówiąc to kłamstwo, to ty podkładasz ogień.
No comments yet. Be the first to leave one.