Pierwsze 200 wierszy.
Dzika Australia.
Pradawny świat pustkowia i piasku.
Tu, pośród najwyższych szczytów gór, kryje się tajemna dolina.
W tej oto magicznej oazie
gromadzą się liczne zwierzęta uciekające od pustynnej suszy.
Dla stworzeń, które stworzyły sobie tu dom,
jest to prawdziwy raj.
Jednak krajobraz doliny zdominował jeden gatunek.
Kangur olbrzymi.
DOLINA KANGURÓW
Dolinę zamieszkuje ponad dwa tysiące kangurów,
a to jest historia jednego z nich.
Poznajcie Malę.
Wkrótce czeka ją największe wyzwanie w jej życiu.
Do tej pory jej matka Lowanna zapewniała jej ciepło i ochronę.
Dziś po raz pierwszy w życiu
Mala zamierza opuścić bezpieczną torbę swojej mamy.
Witamy na świecie, Malo.
Od teraz Mala będzie mierzyć się z wieloma przeszkodami.
Ma tylko 12 miesięcy, by nauczyć się sztuki samodzielnego przetrwania.
Szanse, że się jej to uda, są niewielkie.
Tylko jedno na pięć młodych dożywa pierwszych urodzin.
To dlatego, że w tym raju czyha ogromne niebezpieczeństwo.
Czarny las.
Otacza on dolinę.
W tym strawionym przez pożary lesie pozostały już tylko największe drzewa.
Reszta to spalone szczątki niegdyś bujnego krajobrazu.
Kangury tu nie przychodzą.
To dlatego, że mieszka tu ich największy wróg.
Wataha psów dingo.
Migaloo jest wieloletnim przywódcą stada.
To najlepszy myśliwy w rodzinie.
Jego synem jest młody czarny dingo o imieniu Miro,
który, tak jak Mala, przyszedł na świat zeszłej zimy.
Miro uczy się polować.
Dziś będzie mógł się wykazać.
Lowanna była tu już wiele razy.
Jako doświadczona matka wie,
że najlepiej uciekać z Malą dopiero wtedy, gdy będą je ścigać.
Panika może okazać się śmiertelna.
Miro jest nowicjuszem w tej grze.
Uczy się, że dorosłe kangury potrafią przechytrzyć i uciec dingo.
Musi poszukać kogoś wolniejszego i bardziej bezbronnego.
Takiego jak kangurzątko.
Albo kangurzyca niosąca w torbie młode.
To jego szansa.
Kangurzycę obciąża młode, które jest dużo większe od Mali.
Ale samica nie podda się bez walki.
Uciekając w takim tempie, samica ledwo utrzymuje młode w torbie.
Miro nie potrafi się skupić.
Jest niedoświadczony i łatwo się rozprasza.
To widać.
Miro musi nauczyć się radzić sobie sam.
Kończy mu się czas.
Miro w końcu opuści watahę i założy własną rodzinę.
Kiedy nadejdzie ten czas, będzie musiał być lepszym myśliwym.
Młode, które uciekło, ma szczęście, że żyje.
To ważna lekcja dla Mali.
Torba Lowanny nie jest już bezpiecznym schronieniem.
Do doliny zawitało lato.
Dni są długie,
a trawa wysoka i złocista.
Młode pająki unoszą się wysoko na cienkich nitkach pajęczyny,
pokrywając okolicę jedwabistym welonem.
Minął miesiąc, odkąd Mala postawiła pierwsze kroki poza torbą mamy.
Ma teraz przepiękne bladoszare futro,
takie samo jak jej matka.
Mala urodziła się w rodzinie kangurów zwanej stadem.
Jest tu najmłodsza
i nadal uczy się, kto jest tu kim.
Każdy z jej krewnych
ma własną, wyjątkową osobowość.
Kangury porozumiewają się ze sobą
za pomocą gdakań i pomruków.
Bamir, największy samiec w dolinie i ojciec Mali,
jest królem stada.
Rozdarcie w lewym uchu to blizna będąca pamiątką po walce o tron.
Jako król, Bamir jest jedynym samcem, który może otwarcie flirtować z paniami.
Gdy przechodzi obok,
inne samce muszą kucnąć i kaszlnąć, żeby okazać mu szacunek.
On sam również przypomina reszcie, kto tu rządzi.
W stadzie dorasta także brązowe kangurzątko o imieniu Buru.
Urodził się w tym samym czasie co Mala
i jest prawdziwym łowcą przygód.
Podczas gdy Mala niechętnie opuszcza torbę mamy,
Buru wyrusza na zwiedzanie świata.
Opanował już sztukę skakania.
Problem w tym, że Buru ma tylko jedną prędkość.
Pędem, ile fabryka dała.
Mala najchętniej przemieszczałaby się tylko w torbie mamy,
ale tak niczego się nie nauczy.
Kangur, który nie umie skakać,
nie zdoła uciec przed niebezpieczeństwem.
W dolinie stado ma wielu sąsiadów.
Jedni są mili, a inni wrogo nastawieni.
Komu Mala może ufać?
W podziemiach doliny mieszka ktoś, komu kangury wolą nie przeszkadzać.
To wombat Warren.
Zrzęda z sąsiedztwa.
Po codziennym porannym drapaniu
Warren zabiera się do pracy.
Jak wszystkie wombaty, Warren mieszka sam.
I zażarcie broni swojej cennej posesji.
Warren nie toleruje intruzów.
Dziś więc nie zazna chwili spokoju.
Intruz wdziera się na jego teren,
wcinając trawę Warrena.
Strasznie się tu szarogęsi!
Skandal!
Warren musi pokazać temu pyszałkowi, kto tu rządzi.
Trochę nam żal Warrena.
Nie każdy ma rodzinę, która się o niego zatroszczy.
Będzie go chronić.
W południe temperatura gwałtownie wzrasta.
Kangury liżą łapy, żeby się ochłodzić.
A potem można się odprężyć.
Drzemki kangurów są krótkie, kilkuminutowe,
a jedno ich ucho nieustannie nasłuchuje zagrożeń.
Mala uczy się znaczenia różnych dźwięków.
Dolina wypełniona ptasią pieśnią to znak, że wszystko jest w porządku.
Ale skrzek… to ostrzeżenie.
Orzeł australijski.
Ten złapał właśnie królika.
Skrzydła o rozpiętości ponad dwóch metrów pozwalają mu zaatakować dorosłego kangura.
Buru nic nie zauważył.
Orzeł zaczyna polowanie.
Korzystając z prądów powietrznych,
szuka odpowiedniego celu.
Niedoświadczone kangurzątko byłoby łatwym posiłkiem.
Na szczęście straż sąsiedzka czuwa.
Chroniące swoje terytorium sroki i kruki
nękają orła, póki nie opuści on doliny.
Teraz Mala widzi, jak ważne jest dostosowanie się do otoczenia.
Następnym razem Buru może nie dostać drugiej szansy.
Podczas długich letnich dni
w powietrzu roi się od namolnych, gryzących owadów.
Są ich miliony.
Dość dużo, by doprowadzić kangura do szaleństwa!
Mala nie wie, jak uciec od tych maleńkich natrętów.
Jest jednak jedno małe stworzenie, które może pomóc kangurowi.
Oto pliszka Willie.
Willie nie może się oprzeć pysznym, skrzydlatym owadom.
Co prawda trudno je złapać,
ale Willie ma asa w rękawie.
Kiedy kangury się poruszają,
wzbudzają owady do lotu.
Willie skacze z kangura na kangura,
atakując w idealnym momencie.
Udręczona natrętnymi owadami Mala
właśnie znalazła nowego przyjaciela.
Zbliża się jesień.
Dni są coraz krótsze.
Gdy zapada noc,
pojawia się nowy, spektakularny świat.
W blasku księżyca
dolina przypomina gobelin pełen dziwnych widoków i dźwięków.
Mala zaczyna pojmować zasady swojego świata.
I jego niebezpieczeństwa.
Ale wciąż jest tyle do odkrycia.
Nawet strachliwe kangurzątko może tu poczuć zew przygody.
Oczom Mali ukazuje się nowy widok.
Świecące grzyby rozkwitają niczym magiczne parasole.
To las, który tętni życiem.
Ukryte w najgłębszych jaskiniach świetliki
mienią się w ciemności.
To istne morze złożone z tysięcy migoczących pochodni.
Każdy świetlik generuje własne światło.
Ale w głębi lasu widać coś jeszcze dziwniejszego.
Światło księżyca przemienia tutejszy krajobraz.
I wiele jego stworzeń.
Łuski, futro i pióra pochłaniają światło ultrafioletowe,
tworząc nowe, żywiołowe barwy.
Różowe plamki na futrze niełaza.
Albo neonowy grzebień kakadu.
To rzadkie zjawisko
występuje często jedynie w lesie otaczającym dolinę Mali.
Wraz z nadejściem świtu Mala zaczyna nowy etap życia.
Wreszcie nauczyła się skakać
i odnalazła pewność siebie, aby cieszyć się światem poza torbą mamy.
Ale to dopiero pierwszy krok.
Za sześć miesięcy zostanie sama.
Trzeba się jeszcze wiele nauczyć.
Wraz z nadejściem jesieni
kończą się męczące upalne dni.
Buru wpatruje się z zaciekawieniem w nowe zjawisko zwane mgłą.
W powietrzu czuć wiatr zmian.
Chłodna pogoda to zwiastun początku walk bokserskich.
Buru też chce wziąć w nich udział.
Trzeba opanować kilka ruchów.
Przyduszanie.
Klasyczne zapasy.
Oraz chwytanie rywala niezwykle ostrymi pazurami.
Ale główna broń kangura jest najtrudniejsza do opanowania.
Ich potężne kopniaki mogą połamać kości.
Buru odkrywa, że prawidłowe kopnięcie wymaga siły…
i równowagi.
Na razie Buru jedynie ćwiczy swoje umiejętności.
Ale pewnego dnia będzie musiał opuścić stado
i walczyć o pozycję dominującego samca.
Król Bamir też kiedyś przebył tę drogę,
No comments yet. Be the first to leave one.