Pierwsze 200 wierszy.
DYLEMAT WAGONIKA
Moja córka zaginęła.
Proszę się uspokoić.
Zaginęła, a jej telefon jest wyłączony.
Rozumiem.
Nazwisko?
Nam Yoon-seo.
Tak się pani nazywa?
Nie, ja jestem Kim Hye-joo.
Nam Yoon-seo to moja córka.
Kiedy się urodziła?
W 2008 roku. Jest w ósmej klasie.
Chodzi do gimnazjum Jicheong.
Gdzie pani mieszka?
Sumyeong-ro 3-gil 14, Sinyang-gu.
Numer telefonu?
Proszę posłuchać. Myślę, że moja córka uciekła z domu.
Czyli zniknęła dobrowolnie?
Nie została porwana ani nie zaginęła?
Porwana?
Rzadko się to zdarza,
ale jest to możliwe.
Nie należy tego wykluczać, zwłaszcza w przypadku kobiet i nastolatków.
Dlaczego miałaby uciec z domu?
Napisała wiadomość albo zostawiła liścik?
Nie.
Ale pokłóciłyśmy się dzisiaj.
Pokłóciłyście się. Rozumiem.
Uciekła już kiedyś z domu?
Nie, to nie w jej stylu.
To stało się
po raz pierwszy.
PRELUDIUM
13 GODZIN WCZEŚNIEJ
KONSERWACJA KSIĄŻEK
Powtórzę wszystko, co do tej pory ustaliłyśmy.
Po pierwsze,
odrestauruję rozerwane, zniszczone
i poplamione strony, takie jak te.
Co do nowej okładki,
mam grube i cienkie kartony.
Użyję grubszego.
Co do obicia,
użyję jedwabistego, które już pani wybrała.
Na okładce będzie zdjęcie pani syna.
Proszę spojrzeć na tę próbkę.
Może pani dotknąć brzegów?
Tak. Zrobię wgłębienie
i włożę do środka zdjęcie.
Dobrze.
Nie mogę się doczekać.
Może to pani obejrzeć,
a ja sprawdzę formularz zamówienia.
Dobrze.
Boże.
Naprawiła pani te poniszczone książki.
Tę książkę syna znalazłam niedawno,
w czasie przeprowadzki.
Słyszałam, że istnieje studio konserwacji książek, więc przyszłam.
Cieszę się, że tu przyszłam.
Boże.
Jest pani mężatką?
- Tak. - Rozumiem.
Ma pani dzieci?
Tak.
Syna czy córkę? Ile mają lat?
Syn ma 22 lata, a córka jest w ósmej klasie.
Syn ma 22 lata?
Musiała pani młodo wyjść za mąż.
Myślałam, że ma pani dziecko w wieku szkolnym.
Mój syn też ma 22 lata.
Boże.
Kiedyś był taki uroczy.
A teraz nawet nie odpowiada na wiadomości.
A kiedy jestem sfrustrowana i zrzędzę, to się dąsa.
Wpędzi mnie kiedyś do grobu.
Kiedy był mały, byliśmy jak papużki nierozłączki.
Kto by pomyślał, że synowie się od nas oddalą?
Zazdroszczę mamom, które mają córki.
Może pani przyznać szczerze.
Nie kocha pani córki bardziej niż syna?
Oczywiście, że nie. Kocham ich oboje tak samo.
Wszystko potwierdziłam.
Zadzwonię, gdy książka będzie gotowa.
Może pani dziś zapłacić połowę, a resztę przy odbiorze.
- Okej. - Zgadza się?
- Dziękuję bardzo. - Nie ma za co.
- Do widzenia. - Żegnam.
Będzie padać?
BUDZIK
No tak.
KLINIKA DLA KOBIET
Hye-joo.
Hej, myślałam, że się spóźnisz.
Też tak myślałam.
Myślałam, że nie przyjdziesz.
Przykro mi, że rzadko przychodziłam.
Mamy będą zachwycone.
Wszystkie z niecierpliwością czekają,
by poznać mamę przewodniczącej klasy i najlepszej uczennicy.
To dlatego nie przychodziłam.
Zupełnie nie pomagam Yoon-seo.
Dobrze. To świetnie.
- Proszę. - Wygląda wspaniale.
- Dawno tego nie robiłam. - Wiem.
Proszę. Jedz.
Słyszałam, że Yoon-seo nie chodzi na dużo zajęć pozalekcyjnych.
Bierze korepetycje?
Nie, chodzi tylko na zajęcia pozalekcyjne.
Daj spokój. Nie musisz być taka skryta.
A może ty pomagasz jej w nauce?
Nic z tych rzeczy. Nie mam z tym nic wspólnego.
Uczy się sama.
Wdała się w ojca.
Boże. Kim jest twój mąż?
Jest profesorem?
Cóż…
Ma normalną pracę.
Twój mąż jest profesorem. I to na Uniwersytecie Seulskim.
No tak. Zjedzmy u niego brunch w niedzielę.
W tej kawiarni z ładnym widokiem.
- Jasne. - Dobrze.
Spotkamy się o 11.00?
- Dobrze. - Jasne.
Ji-soo, przyjdziesz z Hye-joo, prawda?
Taki mamy plan.
Na uniwersytet?
Po co?
Yoon-seo nie mówiła?
O czym?
- Spotkajmy się tu znowu. - Do niedzieli.
- Dobrze. - Do niedzieli.
- O 11.00. - O 11.00.
- Chodźmy. - Miła restauracja.
Wybacz, że nie mówiłam ci wcześniej.
Dodanie imion naszych dzieci
do prac naukowych profesora otworzy im wiele drzwi.
Wszyscy to robią.
Tylko ci bez znajomości nie mogą.
Czemu miałabyś odmówić, skoro nadarza ci się okazja?
Doceniam propozycję,
ale spasuję.
Mówisz poważnie?
Tak.
Muszę już iść.
Dobrze. Też mam pacjentów po południu.
Do zobaczenia.
Pa.
KLUSKI SONMAT
Hej.
DARMOWE POSIŁKI DLA DZIECI I CIĘŻARNYCH
BEZ IDENTYFIKATORA.
- Dziękuję za posiłek. - Nie ma za co.
Nie musisz pokazywać. Już ci mówiłam.
Wróć, jak wszystko zjesz.
Zawsze jesteś tu mile widziana.
Można zamówić pierożki na wynos.
Dzieci jedzą tu za darmo.
Zapraszamy ponownie.
- Dziękuję. - Proszę. Do widzenia.
Rety, ale się napchałam. Nie mogę oddychać.
Tak dużo zjadłaś. Nie jadłaś lunchu?
Oczywiście, że jadłam.
Byłam w restauracji.
Ale nie zjadłaby, gdybym ja nie jadła.
Dlatego zjadłam.
Ale twoje jedzenie jest tak pyszne,
że nie mogłam się powstrzymać.
Myślałam, że nigdy nie będę gotowała jak mama Joong-do.
- Może już jestem blisko. - Po co się do niej porównujesz?
Ma swój styl, a ty masz swój.
Ale się podlizujesz.
- Byłaś na zakupach? - Tak.
Chcę zrobić żeberka dla Ji-hoona.
Szczęściarz.
Powinnam już iść.
Cały dzień byłam bardzo zajęta.
Muszę też kupić olej z pachnotki.
Znalazłam sklep, gdzie tłoczą olej bez prażenia nasion.
Sprawdzę go. Jest niedaleko apartamentów Taeyang.
- Co cię tak śmieszy? - Mówiłaś z akcentem.
Naprawdę?
Tak, z akcentem powiedziałaś: „Jest niedaleko apartamentów Taeyang”.
Skąd pochodzisz?
Chungcheong.
Rozumiem. A dokładniej?
Zapytaj, czy mają olej sezamowy.
Dobrze. Pa.
- Pa. - Do widzenia.
Powiedziałam coś nie tak?
Nie lubi mówić o rodzinnym mieście.
Miała trudne dzieciństwo,
więc pewnie nie ma miłych wspomnień.
Rany. Rozumiem.
Ale i tak odniosła sukces.
Nie bądź śmieszna. Nie ma pieniędzy.
Przekazuje wszystkie zarobione pieniądze.
Nie mówię o pieniądzach. Chodzi mi o to, że jest szczęśliwa.
Dobra robota.
- Raz, dwa, trzy. - Raz, dwa, trzy.
No comments yet. Be the first to leave one.