Pierwsze 198 wierszy.
DLA WAS...
TATO I MAMO
Kamalo!
Twoja mama jest w pracy!
Co ty tu robisz?
Idź do szkoły!
Idź!
Woda jest lodowata! Dobrze, że już kończę. Tylko wypłukać.
Kamalo, przestań się dąsać i martwić.
Twój mąż nie odzywa się od pięciu miesięcy.
Jedź do Shimli na spotkanie z Rakeshjim.
Na nim można polegać.
Siostra Haruda coś mówiła?
Mieszka z mężem w wiosce obok, ale pewnie ma własne problemy.
Znasz Mukesha? Dozorcę?
Mówił mi, że turyści wyruszają jutro do Shimli.
Zapytam, czy cię zabiorą.
Nie kłóć się z Mukeshem. Powiedział, że nie możesz jej zabrać.
Dlaczego nie mogę wziąć Manyi?
Kto się nią zaopiekuje?
Rozmawiałem z turystami. Nie możesz zabrać dziecka.
Wyruszają rano. Podwiozą cię jeepem.
Masz pieniądze?
- Tak. - To załatwione.
- Zaopiekujesz się Manyą? - Tak. Nie martw się.
Kamalo, jedzie samochód.
Mukesh!
- Co nowego? - Nie jest dobrze.
Lawina zasypała wszystkie drogi.
A co z turystami?
Utknęli.
Nie mają wyjścia, muszą iść pieszo.
Odstawiam samochód.
- Interes ci się posypał. - Nie tylko mnie, wszystkim.
Nie wiadomo, kiedy służby oczyszczą drogi.
Kamalo, szef o ciebie pyta.
Dlaczego?
Co się stało? Kto im powiedział?
Mukesh też tam będzie?
A ty tu czego? Idź.
Dzień dobry.
- Masz od niego jakieś wieści? - Nie.
Dzwoniłaś do niego?
Tak.
Czemu się tak martwisz? Przecież telefon działa.
- Kiedy z nim rozmawiałaś? - Pięć miesięcy temu.
- Pokłóciliście się? - Nie.
Prakash pracuje z Harudem?
Nie, pracują na różnych budowach.
Często zdarzają się tam wypadki. Nikt nie dba o bezpieczeństwo.
Mahesh stamtąd nie wrócił. Ponoć ma nową żonę.
Gdyby stało się coś złego, Rakeshji by nas poinformował.
Zadzwonię do niego jeszcze raz. Ostatnio nie działały telefony.
Harud jest odpowiedzialny. Wróci.
Nie martw się.
Pośpiesz się albo odjadą!
Nie krzycz!
Manya!
Kamalo.
Co znowu?
Ponieś mnie.
A kto poniesie kozę?
Postaw ją i ponieś mnie!
To dlaczego marudziłaś, żeby ją zabrać?
Idź sama!
Kto tu jest o tej porze?
To kobieta?
Dokąd idziecie?
Dokąd idziecie o tej porze?
- Możemy was podwieźć. - Łapcie go!
Skąd on się tu wziął?
Nie dajcie mu uciec.
Przyłóż mu!
- Trzymaj go! - Na co czekasz?
- Weź jego torbę. - Przyłóż gnojowi.
Cholera! On ma broń!
Siedział w naszym aucie?
- Walnij go! - Kop, skurwysyna!
Sukinkot!
Skurwysyn!
Zostawmy go tu!
Ma też naboje.
Zabierz broń.
Czekaj, dajcie mi...
Bittu!
Jak masz na imię?
Nawazuddin.
To jest imię?
Wracaj! Idź z tamtą kobietą!
Chcę iść z tobą.
Kamala jest daleko za nami.
Zgubiła but.
Jak się masz, mała?
Hej!
Masz igłę i nitkę?
Co?
Masz igłę?
Anitha?
Wszystko w porządku.
Zadzwonię później.
Jesteście z Chitkul?
Mój brat poślubił dziewczynę z tej wioski.
Jedziecie do Shimli?
Manya.
Idź, zanieś mu to.
Nie.
- Idź. - Nie!
No idź!
Kamala kazała mi dać ci to.
Proszę, weź.
Uwaga! Pasażerowie jadący do Shimli.
Uwaga! Odjazd do Shimli.
Odjeżdża autobus do Shimli!
Uwaga! Pasażerowie jadący do Shimli.
Proszę siadać też z tyłu.
- Dokąd? - Do Shimli.
Ten autobus odjeżdża do Shimli, ale nie wolno przewozić w nim zwierząt.
- Zapłacę. - Przykro mi.
- Schowam ją pod fotelem. - Proszę ją zostawić i wsiadać.
- Jadę z dzieckiem. - Proszę się odsunąć.
Muszę jechać do Shimli.
Muszę się dostać do Shimli.
Proszę mi pomóc.
Nazywa się Nawazuddin.
Muszę się tam dostać.
Ile zapłacisz?
- Dam ci 300 rupii. - To za mało.
Chcę dwa razy tyle.
Nie mam tyle.
Sprawdź.
Dobra, niech będzie 500.
Zobacz. Może tyle masz.
Dlaczego skłamałaś?
Wyglądam na idiotę?
Daj 200 z góry.
- Dawaj. - Dostaniesz, gdy dotrzemy na miejsce.
Nie ufam ci.
- A jeśli mnie oszukasz? - Nie oszukam.
Skąd mam to niby wiedzieć?
A ja mam ci zaufać?
To idź z kimś, komu ufasz.
Sknera!
Wsiadajcie. Szybko.
Punkt kontrolny!
Dhaniram, sklep numer 175. Na dolnym targowisku.
To tam. Idź w lewo.
A moja zapłata?
Na miejscu.
Idź szybciej.
Nie wlecz się jak koza.
To ten sklep.
Zaczekaj tu. Zaraz wrócę.
A kto mi zapłaci?
Gdzie jest Rakeshji?
Spytaj w środku.
Zostaw tę kozę w spokoju!
Kim jest ten Harud?
Widziałaś go?
- Tak? - Rakeshji?
- A ty to kto? - Kamala.
Wejdź.
- Usiądź. - A Rakeshji?
Nie ma go. Wyjechał na kilka dni.
A gdzie dziecko?
Nie zabrałaś córki ze sobą?
Kiedy wróci?
Nie wiem. Gdzie jest twoja córka?
- Jest u mojej siostry. - W Shimli?
Tak.
Wyjechałaś bez słowa.
Wszyscy wydzwaniają do mojego męża. Zachowałaś się nieodpowiedzialnie.
Harud nie odzywa się od pięciu miesięcy.
- Harud to twój mąż? - Tak.
Pewnie ma dużo pracy. Zadzwoni.
Rakeshji go zatrudnił.
Mój mąż nie pracuje już na budowie.
Nie dzwoni do mnie.
Masz do niego numer, to sama zadzwoń.
Nie odbiera.
Może zmienił numer.
Pisał listy, ale ostatnio żadnego nie dostałam.
Powtarzasz się. Co mam niby zrobić?
Dam znać twoim bliskim, że jesteś bezpieczna.
Przyjadą i zabiorą cię do domu.
Chodź, Manya.
Twoje pieniądze.
Tu jest 250. Cholerna suka. Kto dopłaci pozostałe 50?
Nie dotrzymałaś słowa, szmato.
Suka!
Kim jest Harud?
To twój mąż?
Rozumiem. Zostawił cię.
Pewnie znalazł sobie inną.
Tak było?
No co?
Wracaj do swojej wioski.
Nic tu po tobie.
Ja wędruję.
No comments yet. Be the first to leave one.