Pierwsze 200 wierszy.
Dobra. Pora już iść.
Ahmad, co jest? Potrzebujesz pomocy?
Nie, dziękuję.
- Wszystko dobrze? - Wszystko w porządku.
- No to na razie. - Dziękuję, dziękuję.
Poproszę o kawę i o bagietkę?
- Wezmę tylko herbatę. Śpieszę się. - Dobrze.
- Cześć. - Cześć, co jest?
- Jak leci? - W porządku. Zwykłą kawę?
- Tak, proszę. - Robi się.
Dziękuję.
- Ile to będzie? - Dwa dolary, proszę pani.
Lekka, słodka kawa.
Torebkę?
- Kto idzie? - Chantee, Rex.
- Mel idzie? - Nie.
Mogę dostać czekoladową posypkę?
- Tę? - Tak.
- Mówiłeś serową śmietankę, tak? - Tak.
- Jesteś Pakistańczykiem, tak? - Tak
Z Lahore?
- Tak, z Lahore. - Ja też.
- Proszę. - Mohammad.
Ahmad.
- Jak długo tu jesteś? - Za długo.
Ile jestem dłużny?
- W porządku. - Na pewno?
- Tak, następnym razem. - Fajnie, dzięki.
- Co jest? - Co jest?
Lemoniadę z cukrem.
- Hej. - Co jest?
Długi dzień..
Niezłe. Wezmę.
- Proszę. - Dzięki.
- Jak sprawy? - Doskonale. Po staremu.
- Dobrze cię widzieć. Uważaj na siebie. - Na razie.
Co tam?
Co tam?
- Amin. - Amin.
Nasze kondolencje z powodu tej rocznicy.
To wola boska. On wybiera.
Jak się ma Sajjad? Jest teraz w przedszkolu?
- Cześć. - Cześć.
- Czy mój bajgiel jest gotowy? - Tak.
To dobrze.
- Widziałam, że byłeś wcześniej zajęty. - To prawda.
- Proszę. - Dziękuję.
Widzimy się jutro?
Na razie. Dzięki.
Co tam?
- Chcesz kupić film? - Film?
Chcesz kupić film?
Chcesz kupić film?
- Pokaż. - Ten widziałeś?
Ile?
- Osiem dolarów. Dwa za 15. - Osiem dolarów? Nie, nie.
- No dalej. Dwa za 15. - To za dużo.
Nie. W Bronxie dostanę za 4.
- Cztery dolary? Przestań. - Na Fordham Road. Nie kupuję.
Dzięki.
Gracias.
Yo, Ricky.
Przeprzaszam.
Przepraszam. W czym mogę pomóc?
- Czegoś pan potrzebuje? - Poproszę o Parliamenty.
- Słucham? - Parliamenty.
- Pa ... Parliamenty? Co to? - Papierosy. Tamte.
Ach. Przepraszam.
6.45.
Przepraszam.
Dziękuję.
- Jeszcze raz przepraszam. - W porządku.
Powiedziałem twojemu synowi, że musisz pracować
i dlatego nie mogłeś przyjść na ceremonię w zeszłym tygodniu.
Przykro mi, że nie mogłem go dzisiaj przywieźć.
Twoja teściowa zabrała go na plac zabaw.
Sporo teraz rysuje i jest w tym naprawdę dobry.
Pojedź ze mną do domu. Porozmawiamy z twoją teściową.
- Może... - Sajjad to mój syn.
Nie widziałem go od trzech miesięcy.
Nawet jeśli będę musiał zabrać go ze mną do pracy, przynajmniej mógłbym go widzieć.
Przynajmniej przez jeden dzień.
To wszystko?
- Dzięki. - Dziękuję. Miłego dnia.
- To mój numer. - Dobrze.
Zadzwoń. Mieszkam niedaleko Na końcu 6th Avenue.
- Zobaczę, co da się zrobić. - Byloby fajnie, gdybyś mógł mi pomóc.
Dzięki.
Wyglądasz na bardzo zajętego.
Na razie.
Poproszę pączka czekoladowego i herbatę.
- Robi się, szefie. - Dziekuję.
Hej, ty!
- Ładnie tutaj. - Dzięki.
Powinieneś zrobić tak u mnie.
Przepraszam.
Hej, Ajay, co tam? Pracuję w mieszkaniu.
Nie, nigdy nie wrócił. Znalazłem kogoś innego.
Tego Pakistańczyka, którego poznałem w okolicy. Tak, mówię poważnie.
Robi bardzo dobrą robotę i prawie za nic mnie nie kasuje.
Tak, zapytałem go już, czy zrobiłby też coś innego.
Jest z Lahore. Fajnie.
Oddzwonię do ciebie później.
Teraz wiem, kim jesteś.
Wiedziałem, że cię skądś znam, odkąd po raz pierwszy cię zobaczyłem.
Jesteś tym piosenkarzem, prawda? Nagrałeś płytę CD, w '95?
- Daj spokój, powiedz. - Tak, to ja.
Wiedziałem! Wiedziałem od razu, że skądś cię znam.
Pewnie mam tu gdzieś tę płytę.
Co ty robisz, stary? To niewiarygodne.
Razem z przyjaciółmi słuchaliśmy jej bez przerwy.
Wiem, że widziałem cię na imprezie w Junaid Siddiqui.
- Wow. To było tak dawno temu. - Dość dawno.
Jak to jest, że odklejasz taśmy z moich okien, co?
W porządku.
Nie, posłuchaj. Gdybym wiedział, kim jesteś,
nie prosiłbym cię o pomalowanie mojego mieszkania.
- W porządku. Potrzebuję pieniędzy. - No dobrze, ale... Zrób sobie przerwę.
Napij się piwa. Mówię poważnie. Proszę, usiądź. Proszę.
Proszę.
To dobre.
To mój dobry przyjaciel. Organizuje duże imprezy Desi.
Pogadam z nim i zobaczymy, może będzie mógł cię gdzieś wkręcić.
Co masz na myśli?
Urządza te wielkie imprezy w tym klubie, Étoile.
Zna w mieście wszystkich.
Mogę z nim pogadać. Może będzie w stanie ci pomóc.
Kto wie? Może sprawi, że wrócisz na scenę.
Mówisz poważnie?
Nie, żartuję.
Pewnie, że mówię poważnie! Żartowałbym sobie na taki temat?
Zobaczysz, że nie żartuję sobie z takich rzeczy.
Muszę zadzwonić w kilka miejsc. Może zamówię nam coś do jedzenia?
Później powiesz mi, o co chodzi z tym całym wózkiem.
Manish w to nie uwierzy. Założę się, że ma twoje CD.
Pokochasz tego faceta. Jest totalnie zakręcony.
Nie wierzę, że nie jadłeś wcześniej tajskiego żarcia. To jest Nowy Jork, stary.
Ja po prostu... Sam nie wiem.
- Smakowało ci? - Tak, bardzo dobre. Dzięki.
- Nie przejmuj się tym. - W porządku.
Mówię poważnie. Nie martw się tym. Ktoś inny to zrobi.
Zostaniesz... odrobinę?
Nie, pójdę już.
- Pójdziesz tę całą drogę aż do Brooklynu? - Tak, to nic takiego.
Godzinę zajmie ci dotarcie tam i potem godzinę z powrotem.
Później będziesz musiał wrócić do pracy. Musisz odpocząć.
Rozgość się, pooglądaj coś, weź sobie piwo.
- Wiesz, poczuj się jak u siebie. - Jesteś pewny?
Tak. Po prostu zamknij rani za sobą drzwi.
- Dziękuję. - Nie ma sprawy.
- Dzięki za jedzenie. - Nie ma za co.
Na razie.
- To Ahmad! Zatrzymaj się. - Tak, to on. Cześć, Ahmad.
Cześć, Ahmad!
- Co jest, bracie? - Co tam? Chodź tu.
Minął rok, a aty nie kupiłeś jeszcze nowego vana? Wskakuj tu.
- Jedziemy dzisiaj na karaoke. - Dalej, wskakuj. Jest zimno.
Pokażę ci prawdziwego śpiewaka.
Zacznijmy tę imprezę. Pokażę ci, o co chodzi.
- Odłóż to. - Dawno się nie widzieliśmy. Gdzie się ukrywałeś?
- Jedziemy Duke. - Słyszę cię, Q. Nie krzycz mi do ucha.
Pieprzyć wodę. Daj mi coś prawdziwego do picia.
Johnny Walker Black. To piję.
Pijesz to samo gówno. Na co ty narzekasz?
Nalej mi drinka. Co jest?
- Przestań narzekać. Nie do wiary. - Zamknij się.
- Co jest z tym gościem? - Cześć, głąbie.
- Obudź się! - Cześć.
- Obudź się, stary. Podaj mikrofon. - Podaj Duke'owi mikrofon.
- On śpi. - No dalej, zaśpiewaj coś..,
Śpi, akurat. Chcesz usłyszeć prawdziwego hiphopowca Desi?
Obczaj to.
Posłuchajcie tego. Próba mikrofonu.
Siadaj na dupę!
- Siadaj na dupę! - Potrafisz lepiej?
- Pokażę ci prawdziwą piosenkę. - Siadaj. Siadaj.
- Siadaj. - Wierzysz mu?
- Czekaj. On to Sister Souljah. - Niewiarygodne. Słuchaj tego.
To dla ciebie, Duke.
- Cześć. - Cześć.
Zgadza się?
Masz dobrą pamięć.
Dziękuję.
Przedtem pracował tutaj ktoś inny.
Tak. Już tutaj nie pracuje.
- Więc teraz to ty jesteś nowa? - Ja jestem nowa.
- Dzięki. - Dziękuję.
- The Sun? - Dolar.
- Wielkie dzięki. - Dzięki.
Przepraszam!
Pomógłbyś mi z czymś?
To trochę żenujące, ale...
Robiłam to pudło przez cały dzień i chyba nie dam już rady.
Jasne.
Musimy przenieść je tam.
A są ciężkie.
Dziękuję.
Bardzo dziękuję.
Mam... położyć to tu?
Sama chciałam to zrobić.
No comments yet. Be the first to leave one.