Pierwsze 200 wierszy.
Czołem.
Najwcześniejszy udokumentowany przykład
zwierzęcia, które mowiło jak człowiek,
datuje się na piąty wiek przed naszą erą,
kiedy to grecki fizyk, Ktezjasz, napisał:
"W swoich podróżach do Indii,
widziałem papugę wielkości jastrzębia,
z ludzkim językiem, czarną brodą, ciemnoczerwonym dziobem
i niebieskimi piórami sięgającymi czerwonego jak cynober karku.
Mówiła po indyjsku jak prawdziwy Hindus
i gdyby nauczyć ją greckiego, mówiłaby po grecku."
W 1962, papużka falista imieniem Sparkie Williams
otrzymała rekord świata za największe słownictwo
opanowane przez gadającego ptaka.
Głupi drań.
W chwili swojej śmierci,
znała 531 słów.
Głupi drań. Głupi drań.
Tak jak ci mówiłam,
to naprawdę bardzo, bardzo dobry chłopak.
To nie jest teraz ważne.
W 1995, papużka o imieniu Park,
została umieszczona w Księdze Rekordów Guinnessa
za największą liczbę słów znaną ptakowi.
Nigdy nie potrząsaj małym ptaszkiem, to z pewnością byłby absurd.
Konnichiwa!
Podczas gdy papużka falista
może nauczyć się większości słów,
uważa się, że gwarek czczony
brzmi najbardziej podobnie do człowieka.
Cześć, jak się masz?
Cześć, jak się masz?
Kruki uważane są
za jedne z najbardziej inteligentnych zwierząt na ziemi.
No dalej.
W niektórych przypadkach, potrafią się nauczyć
naśladować ludzką mowę oraz śmiech.
Jaki dobry chłopak.
I kiedy najczęściej,
kiedy myśli się o zwierzętach
mówiących jak człowiek...
...myśli się o ptakach.
Niektóre inne zwierzęta potrafią wydawać dźwięki.
które są niezwykle podobne do tych wydawanych przez nas.
To są jednak bardzo odosobnione przypadki.
Raczej wynik zbiegu okoliczności
niż czegoś paranormalnego.
"Można powiedzieć, że lęk przed śmiercią zaczyna się w chwili narodzin" - Dr Nandor Fodor
Jest pan uważany za najsłynniejszego na świecie eksperta
w dziedzinie parapsychologii.
To pole badań, przyznaję,
z którym aż do niedawna nie byłem zaznajomiony.
Cóż... Większość tak ma.
Odkąd tylko umówiliśmy ten wywiad, jest coś,
gra słów niezamierzona,
o co wręcz muszę zapytać.
Mam nadzieję, że moja nomenklatura nie jest zbyt nieokrzesana.
Cóż to takiego?
Czy wierzy pan w duchy?
Cóż, odpowiedź na to pytanie
jest w zasadzie skomplikowana.
Jak to?
Czy wierzy pan, że duchy są prawdziwe?
Teraz to już zupełnie inne pytanie, na które
odpowiedź jest jeszcze bardziej skomplikowana.
Obawiam się, że się pogubiłem.
Jak my wszyscy.
Proszę mi pozwolić odpowiedzieć
pytaniem do pana.
To znaczy, jak definiuje pan termin "prawdziwy?
Zakładam, że to coś, co mogę zobaczyć i odczuć.
Usłyszeć, poczuć. To co jest oczywiste wokół mnie.
Dokładnie. To, co możesz zobaczyć,
co możesz odczuć,
to, co cię otacza.
- Racja. - Pozwólcie, że wyjaśnię
wam to za pomocą pewnego ćwiczenia.
Przypuśćmy, że gdy spoglądam
w kąt tego pomieszczenia,
widzę stojącego tam mężczyznę, który na mnie patrzy.
Jednak tam nikogo nie ma.
Pan tak mówi.
A co, gdybym kogoś widział?
A widzi pan?
Dla celu tej demonstracji,
tak - widzę jak powiedziałem, mężczyznę.
Jest stary i ma długą brodę.
Niebieskie oczy.
Stroi sobie teraz miny.
Wyciąga język.
No tak, ale... Tam nikogo nie ma.
Widzi pan tam kogoś?
Co? Więc pan nikogo nie widzi, ta samo jak on.
A jednak widzę.
Jest więc prawdziwy czy nie?
Cóż... Nie.
Ale ja mówię, że on tam jest.
Nie ma go.
Ale ja...
Mówię, że jest.
To, że wy go nie widzicie,
jest dla mnie nieistotne.
Mógłby pan przyprowadzić tutaj tysiąc osób
i zapytać ich wszystkich, czy go widzą,
a oni powiedzieliby, że nie, ja go jednak widzę.
Dla mnie więc on jest prawdziwy.
Chyba teraz rozumiem.
Dobrze. Jakkolwiek...
Boże. Co jeszcze?
Pole moich badań w odniesieniu do tego scenariusza
ma niewiele wspólnego z faktem,
że wy nie widzicie nikogo w tym kącie.
Tak naprawdę, to nie ma znaczenia, że ja go widzę.
To, o co mi chodzi...
To, co jest moją obsesją i co próbuję zrozumieć,
to kwestia dlaczego ja go widzę?
Rozumie pan?
W ogóle.
Witaj, Anno.
Jak było?
Poproszę o drinka.
Rozumiem.
Wolisz Burnsa czy Calverta?
Na początek Calverta.
Po takim dniu, z pewnością
nie jesteś w nastroju, żebym przeczytała ci listy.
Cóż... Możesz, jeśli chcesz.
W przeciwnym razie...
Będą się zbierać.
Tak.
"Drogi doktorze Fodor,
mam nadzieję, że dobrze się pan czuje.
Nazywam się..."
Przepraszam, Anno.
Mogłabyś ominąć te uprzejmości,
nie jestem w nastroju.
Oczywiście.
"Mieszkam w Dundee, w Szkocji,
razem z synem Oliverem.
Kiedy przeprowadziliśmy się do chatki w..."
W porządku.
Oto co zrobimy.
Sama przeczytasz te listy,
później zrobisz małą przerwę.
A następnie podsumujesz je dla mnie.
Tak, proszę pana.
Jak krótkie ma być to podsumowanie?
Cztery zdania, nie więcej.
- Jak to brzmi? - Cztery. Tak.
Chyba już wiem.
Czy to się liczy jako jedno?
- Nie. - Wybornie.
Młody szkocki chłopak. Widzi swoją martwą babcię.
Matka w to nie wierzy.
Matka znajduje na poduszce naszyjnik zmarłej babci...
Raz, dwa, trzy.
A chłopak cierpi w szkole
z powodu swoich wizji.
Następny.
Biblioteka w Kalkucie.
Duch poprzedniego bibliotekarza nawiedza skrzydło historyczne.
Książki porozrzucane.
Załączone zdjęcie fantazmatu.
Widzisz? Tutaj.
Rany boskie.
Następny.
Dobrze.
Isle of Man. Rodzina mieszkająca na farmie.
Piszą, że w ich stodole mieszka gadająca mangusta.
Stworzenie nazywa się Gef.
Gadająca mangusta.
Tak.
Stworzenie nazywa się Gef,
przypomina mangustę lub jakiegoś innego...
Mogę?
Dziękuję.
"Drogi doktorze Fodor, ślemy pozdrowienia.
Mamy nadzieję, że czuje się... Isle of Man.
Zacznę od tego, że najwcześniej opublikowany dokument stwierdzający
istnienie zwierzęcia mówiącego jak człowiek,
pochodzi z 5 wieku przed naszą erą
i został napisany przez greckiego filozofa Ktezjasza..."
To od doktora Harry'ego Price'a.
Uważam, że odwiedził rodzinę Irvingów
i zbadał tę sprawę.
Gefa.
"Niestety nie widział go, ale go słyszał.
Irvingowie, podobnie jak inni mieszkańcy miasteczka
są zgodnie przekonani, że to stworzenie istnieje."
- Nalejesz mi jeszcze jednego? - Tak.
"Niestety nie widział go,
ale go słyszał.
Irvingowie, podobnie jak inni mieszkańcy miasteczka
są zgodnie przekonani, że to stworzenie istnieje."
Gadająca...
Mangusta.
Zamówiłem ci gin.
Niejasno pamiętam twoje zamiłowanie do...
Dziękuję.
Przepraszam za spóźnienie.
No comments yet. Be the first to leave one.