Pierwsze 200 wierszy.
O kurwa. Nightingale ci to zrobił?
Nie. Biciem zajmował się głównie ten drugi.
Dokąd cię zawieźć? Do Didiera?
Nie, do Karli.
Żadne kłamstwa i brednie nie miały już znaczenia.
Liczyło się tylko to, żeby Karla żyła i nie zginęła, próbując mi pomóc.
Coś ty, kurwa, zrobił, Abdullah?
To wszystko zrobiliście ty i Karla, nie ja.
Gdzie ona jest?
Nie wiem.
Nie jest dobrze.
Modena, słyszysz mnie?
- Modena. - On nie przeżyje.
Musi przeżyć.
Tylko on może nam powiedzieć, gdzie są Karla i Lisa.
Wypuść nas, a Khader cię nie zabije.
Khader jest skończony. Walid o to zadba.
Próbowaliście mnie wyruchać, ale to ja wyruchałam was.
Khader nic o tym nie wiedział.
W takim razie zniszczyłaś i siebie, i jego.
Uciekaj, dopóki możesz.
Dokąd? Do czego?
To wszystko, czym jestem.
Zgiełk pojawi się i zniknie,
a Pałac zostanie.
Co z nami zrobisz?
Sprzedam was obie temu, który zapłaci najwięcej.
Nie!
SEKS, SKANDALE I SAGAR WADA.
„KORUPCJA KWITNIE W DOMU PUBLICZNYM CUDZOZIEMKI”
Stracił dużo krwi, ale jest stabilny.
Lin, nie mogę dłużej zostać.
Walid atakuje nas w całym Bombaju.
Co ci to wszystko dało? Powinieneś był posłuchać Khadera.
A ty nie powinieneś był kłamać.
Zostań. Zadzwonię, jeśli się czegoś dowiem.
Jeśli się obudzi, będę u Khadera.
Utrzymajcie go przy życiu. Za wszelką cenę.
„Arogancja bombajskich gangów wymknęła się spod kontroli.
Zakładają, że mogą pracować z obcokrajowcami,
by korumpować demokratyczne instytucje.
Każdy, kto się im przeciwstawia,
zostaje zabity albo usunięty.
Walid Shah rozkoszuje się strachem, jaki budzi jego nazwisko,
i doskonale rozumie, że chciwość motywuje większość ludzi
bardziej niż honor”.
Ma niezłe pióro, co?
Ludzie Khadera uciekają, a on sam ukrył się w domu jak szczur.
To go nie uratuje.
Rozmawiałem z innymi firmami.
Im też nie podoba się artykuł Khadera.
Dali słowo, że nie będą się wtrącać.
Dalej wywieraj presję, Rafiq.
Cios za ciosem.
Niszcz wszystko, co należy do Khadera, aż nic mu już nie zostanie.
- Wtedy zabierzemy się za niego. - Tak jest.
A ta gnida też nie może liczyć na taryfę ulgową.
Nieważne, jakie ma pióro.
Zaatakowali fabrykę dokumentów. Trzech zabitych, wszystko zniknęło.
Zadbajcie o nich.
Gdybym był Walidem i to czytał, robiłbym to samo.
Kiedy Karla coś robi, robi to dobrze.
Powiedz to tamtym ludziom.
Myślisz, że Walid ją ma?
Karla albo zginęła, albo uciekła, albo Walid trzyma ją na wymianę.
Nie mogę siedzieć bezczynnie.
A pozostali bhai?
Bhai i ich firmy się nie wtrącą.
To jebane tchórze.
Nie. Chcą przetrwać.
Arre, nie. Jesteś u mnie w gościach, ja będę gotował.
Nie możesz potem mówić: „Ki Vikkie mnie zaprosił
i kazał mi robić własne andaaz”.
- Nie? - Jak chcesz, yaar.
Gazeta świetnie się sprzedaje.
Cały Bombaj mówi o twoim artykule.
- Moim artykule? - Co?
Nishant się pod nim podpisał.
Jebany złodziej. Złodziej!
Może to pomyłka?
Gazety w kółko przepraszają za pomyłki.
Zapłacą ci, prawda?
Arre, nie o to chodzi, yaar.
To moja praca.
Dokąd idziesz?
Jesteś tu, żeby się nie narażać.
A co niby mi grozi,
skoro nie miałam nic wspólnego z artykułem?
Wszystkie szczegóły zostały zweryfikowane.
Więc ta Zhou kupuje Hinduski i sprzedaje ich cnotę?
- Za kogo ona się ma? - Bardzo niedobrze.
Ludzie będą bardzo źli.
To plama na…
Hej, Modena.
Hej. Słyszysz mnie?
Lisa?
Nie wiem.
Kiedy cię znalazłem, nie było ich.
Kto to zrobił?
Maurizio.
- Zhou. - Zhou? Co ona ma z tym wspólnego?
Jej pieniądze. Zabrali je. Pałac.
Modena, posłuchaj.
Wykrwawisz się. Musisz leżeć spokojnie.
Dobra. Spokojnie. Mam je.
Lin, pieniądze są na dworcu.
Musisz ją uwolnić, Lin. Proszę.
Dobrze. Posłuchaj mnie. Musisz leżeć spokojnie, dobra?
Uwolnię je.
Ile tam jest?
Nie wiem. Minimum 200 tysięcy.
Lin, to 150 lakhów.
Nigdy w życiu nie widziałem takiej sumy.
Tym bardziej w jednej torbie.
Jedźmy.
POLICJA
Zaryzykuję kolejną nauczkę i zapytam,
co robicie w sprawie blach taksówki, które wam podałem?
Wie pan, ile mamy tu w Bombaju taksówek?
Właściciel jest w Sagar Wada, ale taksówki tam nie ma.
Musimy liczyć na to, że jakiś funkcjonariusz
zauważy taksówkę i to zgłosi.
- Do czego pan zmierza? - To musi potrwać.
Może pan nie zauważył, ale w Bombaju trwa wojna gangów.
Dale Conti nie jest priorytetem.
Nishant Patel.
To jego odwiedziliśmy.
Napisał o tych samych slumsach, w których prawie złapaliśmy Dale'a.
To nie może być przypadek.
Cokolwiek mówię, pan nie słucha.
Posłuchałbym, gdyby powiedział pan: „Wally. Znalazłem twoją taksówkę”.
Dobre, detektywie.
Widziałeś kiedyś tyle pieniędzy?
Niestety nie.
Też mnie kuszą. Nie dziwię się, że Maurizio był gotów za nie zabić.
Dobrze, że nie tylko ja mam takie myśli.
Czy to najlepsza droga, Lin?
Może pójdę tam jako pośrednik i nakłonię ich do wymiany w innym miejscu.
Nie mamy czasu.
Zaczekaj chociaż na Abdullaha.
Abdullah ma na głowie wojnę.
Jeśli nie wrócimy za dwie godziny, przekaż mu, dokąd poszedłem.
Czekaj.
Tym razem musisz go wziąć, nawet jeśli tylko na pokaz.
To nigdy tak nie działa.
Chodźmy.
Ja to wezmę. Chcę poczuć ten ciężar.
Masz.
Walid szaleje w całym Bombaju, a ja nie wykonałem żadnego ruchu.
Policja nie powstrzyma Walida?
Jak sądzisz, co spotka rodzinę każdego, kto spróbuje aresztować Walida?
Nikt nic nie zrobi, dopóki wojna się nie zakończy.
Wtedy aresztujemy pokonanych i dobijemy targu ze zwycięzcą.
Wiesz, gdzie jest Walid?
W swoim nocnym klubie.
Ma więcej ludzi od ciebie, Khaderbhai. I ma przewagę.
Martwisz się, że postawiłeś na złego konia?
Jeśli jego ludzie nas atakują, to nie chronią jego.
Co sugerujesz?
Zaatakujmy go w klubie. Nie będzie się nas spodziewał.
Myśli, że się boimy. Postawmy wszystko na jedną kartę. Zakończmy to.
Coś takiego zrobiłby sam Walid.
I dobrze. Niech na własnej skórze poczuje, jak to jest.
Zhou obserwuje cele. Są tu ukryte przejścia.
Co ty robisz?
Wydostaję nas.
Przestań! Usłyszą cię.
Wiem, że ludzie są wściekli,
ale zabójstwo ministra Pandeya, trwająca obecnie wojna gangów
i fakt, że pan ze mną rozmawia, potwierdzają wiarygodność tego artykułu.
A mimo to prosi pan,
żebym zaprzeczył?
Potwierdzi pan to oficjalnie?
Tak myślałem. Dobrze, dziękuję.
Ukradłeś mi jebany artykuł.
Chciałem, żebyś była bezpieczna.
Omówiłem to z naczelnym i się zgodził.
- Kiedy sytuacja się uspokoi… - Zrobiłbyś to mężczyźnie?
Nie mogłeś znieść, że ja to odkryłam,
że to ja podpiszę się pod czymś tak ważnym.
Nie. Jestem z ciebie dumny,
ale chcę, żebyś była bezpieczna, bo cię kocham.
Gdyby tak było, nie zrobiłbyś tego.
Kavvie, on może mieć rację.
Twój artykuł się ukazał i zmienia świat.
Gdyby cokolwiek ci się stało, nie wybaczyłbym sobie, Kavita.
Ale to ja nigdy ci nie wybaczę.
- Kavito. - Milcz!
Straciłeś prawo, by wypowiadać moje imię.
- Kavito. - Daj jej czas.
- Pogadam z nią. - Proszę, yaar.
Kavvie, zaczekaj.
Paczka dla Nishanta Patela.
Skurwiel jest w gabinecie, tam.
- Tam? - Tak.
Przesyłka dla pana.
Od Walidbhaia.
- Nishant. Nish… - Czekaj.
Nishant!
Nishant.
No comments yet. Be the first to leave one.