Pierwsze 200 wierszy.
KRÓLOWA ŁEZ
Wybacz, że krzyczałem.
Prawda jest taka…
że nie pamiętam.
Nie mam pojęcia, co tu robię.
Stałam przed domem
i nagle znalazłam się tu.
Nie wiem, kiedy ani jak
tu trafiłam.
Mam czarną dziurę.
Byłam…
przerażona.
Swoją drogą, dlaczego tu przyjechałaś?
Twoja siostra napisała do mnie.
Że ojciec traci wyborców.
Jego rywal przekupywał ich jedzeniem.
I dlatego przyjechałaś?
Pomyśl: przegrywał
z wieprzowiną i zupą ryżową.
Miałam na to pozwolić?
Więc ruszyłaś do kontrataku z wołowiną i homarem?
Żałuj, że nie widziałeś,
jak bezlitośnie pokonałam 200 misek zupy.
Hae-in!
Jest?
Nie ma jej!
- Hae-in! - Nie znaleźliście?
Gdzie przepadła?
Gdzie ona jest?
Biedna dziewczyna!
Dzwońcie na policję!
- Trzeba! - Hae-in!
- Hae-in! - Gdzie jesteś?
Hae-in!
- Hae-in! - Dokąd poszła?
- Hae-in! - Hae-in!
Jest!
O Boże.
Moje biedactwo!
Jesteś! Chwała Bogu!
ODCINEK 5
Napędziłaś nam strachu.
Gdzie się podziewałaś?
Nie przepytujcie jej.
Tato, idź już spać.
Idę, idę.
Nie przejmujcie się nami.
Ludzie na wsi chodzą spać z kurami.
- Ale rozgośćcie się. - Właśnie.
- Ignorujcie nas. - Właśnie.
Niemożliwi jesteście.
Jak mają ignorować, kiedy tu stoicie?
- Dobranoc. - Dobranoc.
Dobranoc.
Mam mokre włosy.
Jest suszarka?
Poczekaj.
Jest strasznie stara.
Nie szkodzi.
Nie działa.
Musisz mocno przycisnąć na dole.
Tak?
Chwyć kabel.
Pozwól.
Tak trzeba.
- Już suche. - Dobrze.
Chyba tak.
Mamo!
Spójrz.
Ludzie się tak nie zmieniają. Co z nią?
Co to jest?
Hae-in nagle odwiedziła teściów.
- Po co? - Tego właśnie nie rozumiem.
Prowincjusze są niemożliwi.
Nagrali to i udostępnili.
Co takiego?
Co tu robisz?
Miło mi państwa widzieć.
Nie było mnie na taty urodzinach,
więc przyjechałam zaprosić mieszkańców na poczęstunek.
PIĘKNA DYREKTOR
Mnie nigdy nie zrobiła niespodzianki na urodziny.
Nie do wiary.
Jesteś głodna?
Zjadłabyś coś?
Objadłam się.
Proszę spróbować.
Krab w sosie sojowym.
Ma w środku ikrę.
Słyniemy z sosu sojowego.
To mrożony boczek grillowany nad brykietem.
Proszę jeść, nim wystygnie.
Za chwilę, jem po kolei.
- Co następne? - Proszę to.
Przesuńcie się! Udusicie mi dziewczynę.
Nie przesadzajcie.
Dobrze gryź, bo rozboli cię brzuch.
I popijaj wodą.
Nałóżcie jej jajek.
Ja nałożę.
Muszą jej się tak narzucać?
I czemu je wszystko, co jej dają?
Boczek najlepszy jest gorący.
Co?
300 000 wyświetleń?
Czemu ona tyle je?
Wołowina, wieprzowina, kaczka i ryba.
Jadłam wszystkie rodzaje mięs.
Czuję, że przytyłam.
- Serio? - Serio.
Karmiły mnie kurczakiem, jakiego nawet zięciom nie robią.
Miejscowi chyba mnie polubili.
Wygląda na to, że się pogodzili, więc nie ważcie się mówić o rozwodzie.
Jasne.
Mówiłeś komuś?
Masz mnie za idiotę?
- Co tak milczysz? - Ja?
O nie! Komu powiedziałeś?
Jadłem makgeolli z Yeong-songiem i…
- Co? - Co?
Powiedziałeś mu, że…
Że Hyun-woo chciał się rozwieść?
Yeong-song doradza miejscowym parom,
radziłem się go.
Rozpaczałem.
To wszystko.
A co, jeśli rozgadał?
Wieści szybko się roznoszą.
Porady zasięga się w sekrecie.
Nie obowiązuje go tajemnica. Nie jest psychoterapeutą.
Ale jednak…
Ty i twój długi język!
Cicho.
Przyszedłeś tak późno, bo się martwisz.
Mówiłeś komuś?
Jasne, że nie.
Tylko matce.
Po kiego diabła?
Poza nią nie mam rodziny.
Wszystko sobie mówimy.
Poza tym wiesz, w jakim jest stanie.
Kiedy wróciłeś, skarbie? Czemu nigdy cię nie ma?
Gdzie ty ostatnio sypiasz?
Mamo, idź spać.
A ty kto?
Widzisz? Nią się nie martw.
Martw się o syna i synową.
O nich nie muszę.
Hae-in taka zajęta,
a przyjechała aż z Seulu mi pomóc.
- O czym to świadczy? - No?
Że bardzo się kochają.
Co to? Słodki.
Mój ulubiony plaster.
Daj rękę.
Nie możesz zostawać sama.
Robisz sobie krzywdę.
Podobno to linia życia.
Czemu jest taka krótka?
Oburzające.
Przestań.
Wierzysz we wróżby z ręki?
Nie, ale przykro się składa.
Śmiertelna choroba i krótka linia życia.
Nie jesteś śmiertelnie chora.
Zabroniłaś tak się traktować.
Mówiłaś, że wyzdrowiejesz.
Że sprzyja ci Bóg i zdarzy się cud.
Że najlepszy ośrodek w Europie wyleczy wszystko!
Nie mówiłam, że wszystko.
Ale ja tak myślę.
Z jakiegoś powodu są najlepsi.
Tak myślisz?
Pojedziesz…
ze mną?
Nie to, że boję się jechać sama.
Ale tylko ty wiesz o chorobie.
Poważnie pytasz?
To chyba oczywiste.
Nadal piecze?
Zwariowałeś?
Co ty ćwiczysz?
Nie mów,
że chciałeś ją pocałować.
Jezu.
Zwariowałeś.
Nienormalny.
Mimo wszystko
nie powinienem tak wybiegać.
Wystraszyłem ją.
Wracasz?
I co jej powiesz? Co zrobisz?
Jak tam wrócisz, już nie wyjdziesz.
Nie wyjdziesz.
Nie będę mógł wyjść,
jeśli wrócę.
Już nie wyjdę.
Uciekł?
Nie.
Na pewno
No comments yet. Be the first to leave one.