Pierwsze 200 wierszy.
Zapaśnicy sumo są młodymi gigantami, którzy wyglądają,
jakby wyszli wprost z obrazów na suficie Kaplicy Sykstyńskiej.
Dzięki tradycyjnym metodom treningowym osiągają ogromne brzuchy
oraz w pełni rozwinięte biusty.
Istnieją różne typy zawodników,
jednak wszyscy mają kok oraz kobiece twarze.
Cechuje ich niezachwiana równowaga.
Nogi splecione,
palce suną między mawashi a ciało,
zaś sagari wykonuje obrót o 180 stopni.
Stopy wbijają się w piasek, żyły pęcznieją,
a ring zmienia kolor na bladoróżowy.
SUMO TAK, SUMO NIE
ODCINEK 1
Osłaniaj mnie!
Jasne, robi się.
- Morichimu! Gdzie jesteś? - Tak.
Znam właściciela. Postaram się.
Naturalnie.
W porządku. Dziękuję bardzo!
KLUB E-SPORTOWY
Tak, skontaktuję się, jak tylko otrzymam wiadomość.
Morichimu ma telefon.
Tak, dziękuję!
Wszystko w porządku?
Załatwiłem!
Co załatwiłeś?
- Co? - Pracę. Załatwiłem pracę!
PORAŻKA
DZWONI RUI
To był mecz rankingowy.
Całą noc obmyślaliśmy taktykę.
Co teraz? Mam ją przyjąć, prawda?
Co?
Wybacz, Rui, muszę zmykać.
- Dokąd? - Co? Czekaj...
Saki!
Cześć, Ryota.
Co porabiasz?
„Członek Klubu Lekkoatletycznego, Daiki Kawarada, zapewnia o determinacji”.
Transkrypcja wywiadu to kupa roboty.
Jesteś redaktor naczelną. Czemu tego nie zlecisz?
Pójdziemy coś zjeść?
Tak ciężko pracujesz, a ja tak ciężko szukam pracy.
Przyda ci się odskocznia.
Może choć raz byś spoważniał?
Jak idą poszukiwania pracy?
Dostałem ofertę.
Co?
Dostałem telefon, gdy grałem. Nieźle mną trzepnęło.
To z tej firmy, z którą rozmawiałeś wcześniej?
Tak.
Ale tamta branża cię nie interesowała, prawda?
Nie interesowała, ale pomyślałem: „Czemu nie?”.
Jasne.
Gratulacje.
A wiesz...
Tak?
Może...
No co?
Zostaniemy parą?
Co? Zaraz... Co ci strzeliło?
Czekałem na właściwy moment i pomyślałem, że może teraz.
Co teraz?
Skoro mam pracę, teraz jest ten moment.
Mówisz poważnie?
Owszem.
Oto moja odpowiedź.
Przepraszam. Nie mogę.
Ej, zaczekaj!
Powiedz dlaczego.
- Chcesz wiedzieć? - Chcę.
Jesteś za leniwy, pogardzasz innymi, spóźniasz się,
brak ci odpowiedzialności i cierpliwości...
Nic ci się nie chce.
Zaraz się rozpłaczę.
Weź, mówisz, jakbym był do niczego!
Tylko tak potrafię cię opisać.
Że co? No nie.
Ryota!
Co tam? Coś się stało?
No wiesz...
Co?
Nic się nie stało. Chodź, Daiki. Spóźnimy się na trening.
Na razie.
Hejka.
Hej.
Sorki, chodźmy.
Proszę bardzo.
Stało się coś?
Nic.
Ryota Moriyama, mam rację?
Tak.
Gratulacje. Masz tu raport dla szukających pracy.
Prześlij go do jutra.
Dziękuję.
A, właśnie! Profesor Kawamura cię szuka.
Co?
Przepraszam.
Proszę.
Moriyama z wydziału socjologii.
Jest profesor Kawamura?
W dziekanacie mówili, że pan mnie szuka.
Poradzę sobie sama.
Dziękuję.
Miło mi pana poznać. Jestem Kawamura.
Proszę usiąść.
Dobrze. Dziękuję.
R. MORIYAMA
Ma pan fatalne oceny, ledwo panu punktów starcza.
Jest pan zapisany na moje zajęcia, a widzimy się po raz pierwszy.
Wie pan, że jestem pańską promotorką?
Przepraszam.
Jest pan bystry i zaradny, ale punktów pan za to nie dostanie.
Przykro mi.
Słucham?
Jak idzie szukanie pracy?
Dostałem ofertę.
Czyli nie jest z panem tak źle.
Musi pan w końcu ukończyć studia.
Fakt.
Da pan radę?
To zależy od pani.
Bez wygłupów. Zależy od pana.
Proszę mi pomóc ukończyć studia.
Dobrze, ale pod jednym warunkiem.
Chcę, by dołączył pan do Klubu Sumo i wziął udział w jednym meczu.
Słucham?
Klub Sumo nie ma ostatnio dobrych wyników.
Zostanie rozwiązany, chyba że weźmie udział w meczu drużynowym.
Potrzebuję pańskiej pomocy.
Rozumiem. Dobrze.
Naprawdę? To wspaniale!
Kapitan jest dość surowy, więc musi pan podejść poważnie.
Inaczej wyrzuci pana jeszcze przed meczem!
Zrozumiano...
KLUB SUMO UNIWERSYTETU KYORITSU
Raz!
Dwa!
Trzy!
O rety...
Cztery!
Trafiłeś!
Och...
Profesor Kawamura mi powiedziała. Lubisz sumo?
Słucham? No tak.
Ja też! Jestem Arisa Tazawa.
Zarządzam klubem od czasu studiów.
Profesor Kawamura jest honorową opiekunką.
Rozumiem.
Czyli dziewczyny też uprawiają sumo.
Taki młody, a nie nadąża.
Słucham?
Myślisz, że jak sumo, to mężczyźni. Ona jest kapitanem i jedynym członkiem.
Nasz Klub Sumo ma długą historię, ale brakuje nam nowych członków.
Właściwie każdy taki klub potrzebuje świeżej krwi.
Po treningu serwujemy wyjątkowy kociołek chanko.
Czy są jacyś studenci, którzy uprawiają sumo tylko za jedzenie?
Ale ty sam chciałeś się zapisać, prawda?
No... Tak.
Dobrze.
Zaraz. Czyli klub ma tylko jednego członka?
Tak, z tobą już dwoje.
Można wziąć udział w meczu drużynowym z jednym?
Oczywiście, że nie!
Do meczu drużynowego potrzeba nam trzech osób,
więc żeby wziąć udział, trzeba znaleźć jeszcze dwie.
Że jak?
Cieszy mnie twoja motywacja.
Zróbmy wszystko, żeby zwerbować jeszcze dwie osoby.
- Do roboty! Dalej! - Ja?
- Idziemy! - Co?
Dwieście!
Dobra robota.
Dziękuję.
Rany.
Zdziwiłem się, widząc dziewczynę w przepasce na biodra.
Nazywa się ją mawashi.
Ach, mawashi.
Oto Ryota Moriyama. Chce dołączyć do klubu.
Cześć.
Ja to Honoka Oba, drugi rok.
„Ja to”?
- Mówi „jestem”. - Aha...
Przykro mi, ale nie mogę cię przyjąć. Do widzenia.
Czekaj! Co z nim nie tak?
Tam, skąd jestem,
za nazwanie mawashi przepaską na biodra urwaliby człowiekowi łeb.
Ojej...
Nie lekceważ sumo.
Jest początkujący, ale zmotywowany. Prawda?
Ja? No... tak.
Jakie sporty uprawiałeś?
Baseball od pierwszej klasy do pierwszego roku studiów.
Czemu go rzuciłeś?
Przez kontuzję łokcia.
Ale jestem w lepszej formie niż większość ludzi.
Ej, a to za co?
Zero mięśni.
Co za sprośna uwaga!
No comments yet. Be the first to leave one.