Pierwsze 200 wierszy.
Halo.
Nawet nie zadzwoniłeś.
Przyjedziesz jutro czy nie?
Wybacz, ale byłem zajęty cały tydzień.
Zwolniłem Sambiego i...
Jutro przychodzi weterynarz...
Skarbie, idź do swojego pokoju. Zaraz tam przyjdę.
Nie mówiłam jeszcze Lucasowi o twojej wizycie,
ale jeśli zmienisz zdanie, możesz przyjechać pociągiem.
Nie musisz jechać autem. Odbiorę cię i możesz tu zostać.
W poniedziałek Lucas nie idzie do szkoły.
-Postaram się przyjechać jutro wieczorem. -Dobrze.
Dobranoc, tato.
Hej, Howie.
Co z tobą, mały?
Wiem, jak się czujesz.
Też musiałem dziś wstać.
Wszystko będzie dobrze, mały.
No dalej, Howie.
Rozłóż pośladki.
Chodź.
Wiadomości. W Moreno Valley i San Bernardino...
WSTĘP WZBRONIONY
Szlag.
No dobrze, mały.
Panie Eubanks.
Jestem Theodore Lindon
z Banku Południowego, pamięta mnie pan?
Oczywiście.
Wiem, że umówiliśmy się na 11,
ale GPS ma mnie za starą babę i obliczył podróż
na trzy godziny, a jechałem jedną.
Muszę jechać do weterynarza.
Wrócę przed 10.
Panie Eubanks, nasz bank nie chce iść z tym do sądu.
Proszę zaczekać.
Dobrze?
-Wrócę za niecałą godzinę. -Proszę...
Porozmawiamy, kiedy wrócę, dobrze?
GRANICA PAŃSTWA 8 KM
Zatrzymamy się, gdy tylko przekroczymy granicę. Dobrze?
Jesteśmy w Meksyku.
Cholera.
Pamiętaj, nigdy się nie starzej.
Kutas kurczy się do maleńkich rozmiarów i nie możesz już sikać na stojąco,
nie robiąc bałaganu.
Proszę zjechać na bok.
Na bok.
Szlag.
Kalifornijskie tablice.
-Dzień dobry, panie władzo. -Dowód...
Co to za zapach?
Przewożę wieprza.
W minivanie?
Zgadza się.
Dokąd pan go wiezie?
-Do Jalisco. -Jalisco?
Tak, si .
Proszę pokazać pozwolenie.
-Co takiego? -Proszę wysiąść.
Poproszę o A19.
Słucham?
Pozwolenie na przewóz żywego inwentarza meksykańską autostradą.
Ach, to.
Oczywiście, że mam.
Musiałem zostawić w domu.
Możemy załatwić to jakoś inaczej?
-Pomogę panu. -Co to znaczy?
To prowizja pobierana za wyciągnięcie gotówki.
Pieprzone banki, oszuści.
Nie musi mi pan mówić.
Panie Eubanks, prowizja wynosi 6000 pesos.
Najwyższa, wyraża pan zgodę?
Niech pan bierze, ile trzeba.
Gotowe.
-Wracajmy do pańskiego wieprza. -Dobrze. Dziękuję.
Tu jest miasteczko z potokiem, zbudowane z cegły suszonej na słońcu.
Będzie pan zachwycony.
Dzięki, ale nie mam czasu na zwiedzanie.
To niech pan zatrzyma mapę.
Może następnym razem.
Miło było poznać.
Wszystko załatwione.
Bezpiecznej podróży.
Ruszajmy.
-Wieprz był grzeczny? -Grzeczniejszy niż moje dzieci.
Wyślę je do niego, nauczą się manier.
Gracias.
Śpij.
Przed nami długa droga.
Śpij.
Napij się.
Dobrze ci zrobi.
Nie chcesz pić sam?
Napiję się z tobą.
Nie musisz mnie namawiać.
Transakcja odrzucona.
-Co? -Karta nie działa.
Chodź tu. Wiem, że tego nie lubisz. Też nie lubiłem.
Mama ścigała mnie po całej farmie.
Wkładała mnie do wiadra.
Teraz świetnie wyglądasz.
Tutaj nie marnuje się ani kawałeczka świni.
To jest gordita de moronga .
Świńska krew.
Dałbym ci spróbować,
ale nie chcę, żebyś się zmienił w wampira.
Cholera.
Halo.
Tato?
Wszystko dobrze?
Tato?
Słyszę cię.
Ambrose...
Co się, u diabła, dzieje?
Tato?
To farma La Leano , prawda?
- Señor Ambrose? -Tak.
Proszę jechać. Wpuścić!
Jesteśmy na miejscu.
Odetchniesz świeżym powietrzem.
Ambrose.
Nic się nie zmieniłeś.
Trochę tak.
Dobrze cię widzieć.
Dobrze.
Gdzie on jest?
Tutaj.
-A pomocnicy? -Przyjechałem sam.
Przyjechałeś...
Mówiłem, że to wariat.
Cudowny.
Jak się ma Eunice?
Dobrze.
Jest już dorosła, jak ty, Payo.
Od lat nikt mnie tak nie nazwał.
Teraz mówią do mnie "panie Calayo".
-Jesteś głodny? -Tak.
Pamiętasz, czego najbardziej nie lubił mój tata?
Tak. Mariachich.
Ich też.
Ale nie.
Wysyłania zwierząt do rzeźni
i tego, jak je tam traktują.
W końcu wybudowaliśmy własną.
W ciągu ośmiogodzinnego dnia pracy zabijamy tysiąc świń.
A możemy pracować na dwie zmiany.
Bardzo się z tego cieszymy.
Jesteśmy jedyną placówką, która ma pozwolenie na eksport.
Na przykład te...
jadą do Chin.
Dobrze się czujesz?
Wybacz. Nie pomyślałem.
Pewnie umierasz z głodu...
Wróćmy na ranczo, zjesz coś.
Szczerze mówiąc, wolałbym się napić.
Nie ma sprawy.
...zabrać do domu na rzeź.
Nigdy tego nie zapomnę. Nie potrafię...
Zawsze jest to samo.
Obejmowałeś je...
To rozkoszne.
Rozpiłem się przez to.
Wypijmy za to.
Mój tata był taki sam.
To znaczy, nie rozpił się, ale...
nie mógł zasnąć, jeśli następnego dnia miał wysłać świnie do rzeźni.
Oni byli inni, tworzyli życie.
Twój tata był dobrym człowiekiem, Payo.
To smutne, że już go tu nie ma.
Odszedł, ale nie został zapomniany.
To ci się spodoba.
Byli geniuszami.
Wymyślili nową rasę.
Czy on go zna z...
Wyjątkowa krzyżówka.
Spodoba ci się to, Ambrose.
To Marvin.
Zdobył wszystkie wstążki, jakie może zdobyć wieprz.
Wczoraj ten człowiek wyruszył samotnie z Kalifornii
z ostatnim potomkiem Marvina.
Marvin.
Staruszek.
Dobre wspomnienia?
O, tak. Dobre...
Ile mieliście wtedy lat? Po 25?
Dojrzewaliśmy.
Przyjacielu,
niczego tu nie zmieniłeś.
Niczego.
Nawet pajęczyny są te same.
Uważam, że to szaleństwo jechać z taką ilością pieniędzy.
Wypiszę ci czek.
Pozwól mi.
Wolę nie mieszać w to banku.
Tylko uważaj.
W Meksyku jest teraz inaczej...
Nie martw się.
Nie urodziłem się wczoraj.
Zapomniałem ci powiedzieć.
No comments yet. Be the first to leave one.