Pierwsze 200 wierszy.
DYLEMAT WAGONIKA
GIMNAZJUM JICHEONG
Dziś poznamy dylemat wagonika.
Kto wie, co to jest „wagonik”?
- Co to? - Wagonik?
- Nie mam pojęcia. - Co to?
Tramwaj. Teraz poznajecie to słowo?
- Widziałem to w telewizji. - Rozumiem.
Widziałem to na filmie.
Hamulce wagonika nie działają,
a na torach pracuje pięciu robotników.
Jeśli nic nie zrobicie, cała piątka zginie.
Ale możecie przestawić dźwignię
i poprowadzić wagonik
na inny tor.
Jednakże
na tym torze także pracuje jeden robotnik.
Zastanówmy się.
Jeśli nic nie zrobicie,
tramwaj zabije pięć osób.
Jeśli przekręcicie dźwignię,
pięciu robotników przeżyje,
ale jeden zginie.
Jaką podejmiecie decyzję?
Pociągnę za dźwignię.
Nie jestem pewien.
Tak?
Zdecydowanie przestawiłabym dźwignię. Pięciu do jednego.
Ale tych pięciu miało umrzeć.
Jeśli pociągnę za dźwignię,
zginie jeden z robotników.
Męczyłoby mnie to.
Głowa mnie od tego boli.
Musimy zdecydować?
A kto inny?
Nie ja.
Ty zdecyduj.
Nie. Dlaczego ja?
W tym dylemacie nie ma prawidłowej odpowiedzi.
Każdy ma swoją opinię.
Dobrze. Napiszcie rozprawkę o tym, co byście zrobili i dlaczego.
Macie dwa tygodnie. Dobrze?
Seung-kyu.
Seung…
- Seung… - Seung-kyu.
- Seung-kyu. - Seung-kyu.
Seung-kyu!
- Seung-kyu! - Seung-kyu.
Proszę tędy. Już dobrze.
Pomocy!
Proszę, pomocy.
- Pomocy! - W porządku.
MORDERCA NAM JONG-DO
WINA
Dobra robota.
- Dobra robota. - Dobra robota.
Tu Nam Joong-do.
Oczywiście, pamiętam panią.
Pani Na Mun-suk, przewodnicząca komitetu mieszkańców Taeyang.
Nie spotkaliśmy się ostatnio w biurze regionalnym?
Tak, to mój prywatny numer.
WIADOMOŚĆ SEKRETARZ LEE SANG-HUN
Cholera.
Ji, student medycyny i napastnik ze sprawy Sinyang-gu,
który doprowadził do samobójstwa ofiary, Namgoong,
popełnił samobójstwo, wyskakując dziś z okna mieszkania
po wydaniu nakazu aresztowania.
- Boże. - Radny Nam Joong-do
- z partii Daehan… - Niemożliwe.
- Kurde. Niemożliwe. - …mówił o nim w mediach.
W rezultacie znalazł się w centrum uwagi
- jako oskarżony w sprawie karnej. - Cholera.
Policja, która uznała go za…
Rozumiem.
Jak mówiłem,
nie mam na to wpływu.
Tak, to mogłoby być problemem.
Czyżby?
O co chodzi?
Dobrze.
Przekażę wiadomość do biura regionalnego
i się odezwę.
Do widzenia.
O co chodzi?
Proszę pana.
Co robi?
Nie wiem. Jest w swoim pokoju.
Co tam robi cały dzień?
Do tego zgubiła telefon.
Daj jej spokój. Tak.
Zadzwoń w razie czego, dobrze?
Dobrze. Do wieczora. Pa.
Badanie ojcostwa nienarodzonego dziecka jest nielegalne.
Nie jest to niemożliwe,
ale przed wyborami to za duże ryzyko.
Niech zostanie.
To obniża ryzyko,
a nawet może nam pomóc.
Nie tylko stracili państwo syna,
ale przyjęli też jego ciężarną dziewczynę bez dachu nad głową.
Poczują pani szczerość.
Nie to miałam na myśli, Woo-jae.
Wiem.
Rozumiem.
Chodzi mi o to, że ta dziewczyna może się wydawać tykającą bombą,
ale może być dla nas obusiecznym mieczem.
Zaledwie kilka dni temu
Partia Ludowa huczała o nas
na temat narkotyków Ji-hoona i przysługi policji.
Wybory są za siedem miesięcy.
Jeśli ją państwo wyrzucicie, sytuacja wymknie się spod kontroli.
To dobrze, że tu przyszła.
Co by było, gdyby poszła do opozycji?
Póki co nie znamy jej prawdziwych zamiarów,
ale na razie powinna tu zostać
i być dobrze traktowana.
Proszę pana.
Musi się pan skupić na wyborach.
WRĘCZENIE DYPLOMÓW GIMNAZJUM JICHEONG
Kto to był i czemu musiałaś rozmawiać na zewnątrz?
- Jakiś facet? - Nie bądź śmieszna.
Masz jeszcze dużo pracy.
Znów ci się kręci w głowie?
Usiądź. Boże.
- Wszystko w porządku? - Tak.
Leki ziołowe ci pomagały.
Dokończę robić pierożki. Idź do domu i odpocznij.
Od dawna wychodzę wcześnie, mimo że jestem właścicielką.
- Teraz też mam wyjść wcześniej? - Tak.
- Boże. - Chcesz wody?
Proszę.
Co porabiasz?
Nic.
Muszę iść do pracy. To twój lunch.
Dobrze. Do widzenia.
Pomyślałam, że się nudzisz, bo zgubiłaś telefon.
Podobały się mnie i Yoon-seo, może ci się spodobają.
Dobrze. Spróbuję.
Dobrze. Niedługo wracam.
Dobrze.
Zabierz ją do szpitala i przebadaj na obecność narkotyków.
Czy jutro…
Tak. Później pójdę do szpitala.
Zrobię ten test na narkotyki.
Przemyślałam to.
To logiczne, że pani i pani mąż
nie możecie mi zaufać.
Przecież Ji-hoon też kupił narkotyki.
Ale ich nie wziął.
Przysięgam, że też jestem czysta.
Udowodnię wam.
Dobrze. Dzięki.
Nie ma sprawy.
W takim razie dziś wyjdę.
Pójdę do pracy. Wrócę przed obiadem.
Dobrze. Do widzenia.
Wiesz, ta skuwka…
KONSERWACJA KSIĄŻEK
Proszę.
Wszystko wygląda tu tak ciekawie.
Podobno naprawia pani książki.
Ji-hoon mi powiedział.
- Tak ci powiedział? - Tak.
Jak się naprawia książki?
Cóż…
wolę mówić o konserwacji, a nie o naprawianiu.
Dlaczego?
Usiądź i spójrz.
BIURO POSELSKIE
Przepraszam. Chwileczkę.
Poinformowałem go.
Wracajmy do pracy.
- Tak jest. - Tak jest.
Dzień dobry, tu Ko Min-seok.
Damy znać, gdy będziemy gotowi.
Pan Park Yeong-su.
Kiedy pójdziemy się napić?
Nie zna mnie pan, bo rzuciłem pracę osiem lat temu?
Dlaczego musiał upaść przed autobusem przedszkolnym
i straumatyzować dzieci?
Oświadczenie radnego Nama?
Wciąż nad nim pracujemy.
Tak.
Wyślę wam je, jak skończymy.
Dobrze.
Do widzenia.
Będzie nam potrzebny szkic oświadczenia.
Jasne.
Zaraz wracam.
- Dobrze. - Dobrze.
Radny Nam Joong-do z partii Daehan
wspomniał o nim w mediach.
Dlatego znalazł się w centrum uwagi
jako oskarżony w sprawie karnej.
Dzień dobry.
Dziękuję za poświęcenie nam czasu.
Nie ma sprawy.
To ja powinnam dziękować za zaproszenie.
Przez trzy miesiące ciężko pracowała
nad przygotowaniami do pani wizyty.
No comments yet. Be the first to leave one.