لومړۍ 158 کرښې.
[utwór „Muzyka na wodzie” Georga Friedricha Händla]
Koniec imprezy!
Uratowałeś mnie.
Mój bohaterze.
Kocham cię.
Halo?
No czemu ty nie odbierasz, jak dzwonię?
Aaa… bo nie słyszałem. A co tam?
Jak będziesz jechał do pracy, to weź kup po drodze dwa hot dogi
- i coś do picia. - Dobra.
Jeden z musztardą i keczupem, a drugi z tysiąca wysp.
- Yyy… dobra. Coś jeszcze? - Nie. Wszystko.
- No to bę… -
- Dobry. -
Dobry.
Yyy… Te dwa soki pomarańczowe
i dwa hot dogi: jeden z keczupem i musztardą,
drugi z sosem siedmiu wysp i…
i se zapakuję.
A ile za to razem?
Dwadzieścia złotych.
A ty tu, kurwa, co?
Won!
Tu jest to 20 złotych.
I jeszcze jedno. Jest takie coś jak ustawa o obronie praw zwierząt.
Z sierpnia 1997 roku.
Jeszcze raz zobaczę, że pan kopie psa albo co innego,
zawijam pana na komisariat i inaczej pogadamy.
Rozumie pan? I zobaczymy, jaki z pana jest chojrak.
Wypierdalaj.
- Serwus. - Hej.
Yyy… kupiłem ci sok pomarańczowy.
Mhm?
Ja nie piję pomarańczowego.
A, no tak.
- Serwus. -
- Te zakupy zrobiłem, to… - Dawaj.
Z musztardą i z keczupem.
Siedmiu wysp.
- I dwa soki pomarańczowe. -
Dzisiejsze?
Yyy… no dzisiaj robiony.
A co tu się działo?
Była jakaś akcja w nocy, tak?
Kim są tamci w celach?
Może mi sierżant coś powiedzieć?
Wczoraj przyjechała tutaj ta dziewczyna.
Ta, co w celi tam siedzi.
Cała brudna, zakrwawiona,
jakaś taka popierdolona w oczach.
I zaczęła opowiadać coś z dupy o meteorach czy meteorytach.
I mówiła, że wszyscy jej przyjaciele nie żyją.
No i że zabili ich grubasy mordercy.
A ona później w odwecie tych grubasów zabiła.
Jednego niby maczetą, a drugiego niby przejechała autem.
Mówię „niby”, no bo te grubasy też tu siedzą.
No, tośmy pojechali tam do tego domku.
No i rzeczywiście zastaliśmy jednego grubasa,
tośmy go zawinęli.
Nie minęła godzina
i Mariusz z bratem przywiózł drugiego grubasa,
bo natkli się na niego po drodze.
No i w końcu jest tak, że… mamy kilka trupów.
W tym jednego policjanta z sąsiedniej gminy.
Kupy dupy się to nie trzyma.
Rozumiesz coś z tego?
- O łał! - No łał.
To może trzeba zadzwonić do wojewódzkiej?
- A może już zadzwoniłem? - Do wojewódzkiej?
Do stołecznej… Co ty się, kurwa, przypierdalasz do mnie?
Nie, nie, się pytam po prostu gdzie. To dobrze, że do stołecznej.
I co powiedzieli?
No że przyjedzie specgrupa ze stolicy.
Specgrupa?
No, kurwa, specgrupa. Co ty, nie wiesz, co to jest specgrupa?
Nie no, że specgrupa, że no…
- No a kiedy będą? - Nie wiem kiedy.
W nocy, nad ranem,
bo są urodziny jakiegoś arcybiskupa, z ministrami,
no i ta specgrupa obstawia tych ministrantów.
No i co jeszcze chcesz wiedzieć?
A to sami z Wanessą daliście radę z tymi grubymi?
- No. - Strasznie wielcy są.
Wiesz, dostali pałą, pstrykłem ich paralizatorem
i chodzą jak w zegarku.
Hej.
Chcesz się napić?
To woda.
Adam jestem.
Yyy… jestem posterunkowym tutaj.
No.
Zosia.
Słyszałem.
Dzięki.
Jakbyś czegoś potrzebowała, to zawsze możesz mnie zawołać, nie?
Zamknij potem. Wstajemy.
Wstajemy!
Odwróć się i rączki.
- Co się dzieje? - Jedziemy na wizję.
Chodź.
Zamknij.
Słuchaj. Daj mi te notatki z przesłuchania.
I podaj mi czapkę.
Jak skończysz raport, to wyślij do Warszawy.
Nie jechać z tobą? Może się przydam, pomogę trochę.
Nie. Skończyć raport, iść do domu.
Chodź.
Wchodzimy, proszę. Proszę wchodzić.
Proszę wchodzić. Co ja powiedziałem? Proszę wchodzić.
Proszę!
Wchodzimy i opowiadasz wszystko od początku,
jak było dokładnie.
Kto wchodził pierwszy, kto wchodził ostatni,
którędy wyszliście, czego dotykaliście, czy coś zabraliście
i w którym momencie do piwnicy zeszliście.
Dajesz.
Pani Iza,
nasza opiekunka, weszła pierwsza.
„Pani Iza pierwsza”.
Dobra, skąd była ta maczeta?
Skąd ten nóż był, którym w brzuch dostał ten wasz kolega?
Jurek? Julek, Julek.
No?
O… Odwróć się.
Odwróć się!
Siadaj. Siadaj!
- Zaraz… zaraz wracam. -
Kurwa.
Kurwa!
Halo?
Halo!
Zosia, kurwa!
- Dzięki. - Proszę.
Dziwne, że jeszcze nie wracają.
Czy nie dziwne?
Zadzwoń do Waldka.
- Poczta głosowa… - Mhm?
Wyłączony ma. No ale tam może nie być zasięgu.
Spróbuję radiem.
Sierżancie, Waldek, tu Adam Adamiec.
Proszę się zgłosić, odbiór.
Sierżancie Waldek, proszę się pilnie zgłosić, tu Adam.
Odbiór.
Sierżancie Waldek, wszystko w porządku? Odbiór.
No nie zgłasza się.
No dobra, to może się tam przejedź.
Sam bym wolał nie jechać.
No ja jeszcze nie skończyłam raportu.
No to poczekam na ciebie.
No ja pierdolę.
No ale Wanessa, co ty się denerwujesz? Są jakieś zasady bezpieczeństwa, tak?
No jest taki punkt w regulaminie BHP, że…
Ruszaj dupę.
Włączyć koguty? Włączę.
A fajnie dzisiaj…
Yyy…
Ładnie wyglądasz.
W ogóle.
No comments yet. Be the first to leave one.