Great Freedom

Great Freedom (Große Freiheit)

د Polish ژباړه ډاونلوډ کړئ

د خپرونې معلومات

Great Freedom 2021 BDRip x264-SCARE
د لخوا تبصره 84LV4N
Tekst polski: Maciej Kurzyk

تګونه

bdrip
bdr
x264
BDR
په خپور شو: 2022-06-20
ډاونلوډونه: 47
د اوریدلو معیوبیت: No

د Polish سرليکونو مخکتنه

لومړۍ 200 کرښې.

– To wszystko? – Tak, z obserwacji numer dwa.

Jakie praktyki?

Przeciwny naturze nierząd zgodnie z paragrafem 175.

Dotykanie członków, wzajemny onanizm.

Fellatio czynne i bierne.

Jeden przypadek coitus analis.

– Brak sprzeciwu? – Brak.

O jaką karę pan wnosi?

24 miesiące, bezwarunkowo.

Podkoszulek.

Stopy.

Tu czekać.

Zaczekać w środku.

Tam czekać.

Do góry.

Aż tak za mną tęskniłeś?

Tylko za twoim fiutem.

– Tak się teraz noszą cioty? – Owszem.

Nie umiesz się powstrzymać, co?

A ty wciąż tu siedzisz.

Już niedługo. Staram się o zwolnienie.

Jakie masz szanse?

Takie jak ty, że znowu tutaj trafisz.

Czyli całkiem dobre.

– Gdzie cię złapali? – Proszę?

Gdzie?

W toalecie.

Na pikiecie? Mnie też.

Wiem.

Jesteś jednym z nich?

– Czego chcecie? – 175 mają stać tam.

Przestańcie.

Chodź.

Dajcie mu spokój.

Nie wtrącaj się, co?

Odpuść.

Co robisz, pedale?

Stać, na ziemię.

Na ziemię, mówiłem.

Odsuń się, już.

Wstawaj. Idziemy.

Stać.

Ej, matole.

Nie nudzi ci się to?

Ej ty, chodź tu.

Jest problem?

Stań prosto, jak do ciebie mówię.

Tak jest.

Otwierać, już.

Chodź, chłopcze.

Nic ci nie zrobimy.

Ale nie możesz uciekać.

Jeśli znów spróbujesz zwiać, zastrzelą cię.

Zrozumiano?

Czekać.

Następna cela.

Zwolnić pryczę.

Spieprzaj stąd.

Wynocha.

Ogłuchłeś?

Won stąd.

Wypierdalaj!

Ej, co to ma być?

– Nie chcę tu zboczeńca. – Mam to w dupie.

– Wsadźcie go gdzie indziej. – Dość.

Wstawać.

Do środka.

Tknij mnie, to zginiesz.

Zabieraj łapy.

Co tam masz?

Trafiłeś tam z paragrafu 175, tak?

Czyli pedałów też wywozili...

Nie przeszkadza ci?

Ten...

Mogę ci pomóc.

Przykryć to czymś innym.

Jeśli chcesz, daj tylko znać.

Co ci będzie potrzebne?

Oprzyj się.

Co ma być?

Co mam ci wytatuować?

Musisz mi powiedzieć.

Obojętnie, rób.

Było tam tak źle, jak gadali Jankesi?

Nie znam angielskiego, ale coś się słyszało.

Co to?

To? Grzechy młodości.

Pierwsza dziara, ale ciągle widać, co to było.

Nocna inspekcja!

Nocna inspekcja!

Liczenie.

Pokazać się.

Ile dostałeś?

Za to, za co tu jesteś.

18 miesięcy.

Sporo czasu, żeby to skończyć.

Zostały mi cztery.

To reszta wyroku. Tam odsiedziałem 14.

Reszta? Przenieśli cię do pierdla prosto z obozu koncentracyjnego?

Poważnie?

Nie wyobrażam sobie tego.

Czego? Obozu?

Nie, braku panienek.

Będziesz musiał przywyknąć.

Nie zostanę tu do końca życia.

Na pewno.

Gówno o tym wiesz.

Jebana ciota!

Popraw to.

Kto to zrobił?

Co to jest?

To moje.

Wchodź.

Pozdrowienia od Viktora.

Wstawać.

Zamknij drzwi.

Uważaj. Tu nie ma nic za darmo.

– Ile dostałeś? – 12 miesięcy.

– A ty? – Więcej.

Czym się zajmujesz? To znaczy na zewnątrz.

Tym i tamtym. A w końcu wracam tu do szycia.

Ja jestem nauczycielem.

Nauczycielem?

Czego uczysz?

Niemieckiego i muzyki.

– Umiesz na czymś grać? – Na skrzypcach.

Cholera, pozwolą ci znów uczyć, skoro teraz jesteś zboczeńcem?

Nie mam pojęcia.

Lepiej wrócę do sprzątania.

Czekaj, co robisz później?

– Kiedy? – Dziś wieczorem.

A co mam robić?

Nie wstawaj dziś w nocy.

Co?

Podczas nocnej inspekcji.

Leż dalej.

Zrób to i już.

Inspekcja!

Wstać do liczenia.

Wstawaj albo sam cię wyciągnę.

Rusz się, dzieciaku!

Ubieraj się.

Szybciej.

Czekać.

Do środka.

Niezbyt tu przytulnie.

Jak na randkę?

– Często to robisz? – Co? Pieprzę się?

Nie. Trafiasz tutaj.

Nie.

Raczej rzadko.

A na pikietę chodzisz często?

Tak, całkiem.

Powiedziałem im,

że wszedłeś do mojej kabiny.

Komu?

Policji.

Zrobiłem to, prawda?

I co jeszcze?

Powiedziałem, że mnie zmusiłeś.

Nie uwierzyli ci, prawda?

Pewnie, że nie.

Możesz jeszcze raz?

Chcesz teraz ty mnie?

Ruchy, wychodzić.

Cholera, jest 1969!

Wiesz, że tamten gwałci dzieci?

– Skąd taki pomysł? – Jest nauczycielem.

– Czyli posuwa uczniów? – Z takimi nie wiadomo.

– Jesteś zazdrosny? – Nie, tylko się martwię.

– Ty? – Tak, a czemu nie?

O mnie?

Co to za durny uśmiech?

– Spójrz na siebie. – Bo co?

– Nic. – Dalej, powiedz to.

Wszyscy wiedzą, że dajesz w żyłę.

Spokojnie, mam to pod kontrolą. Pilnuj lepiej swojego bajzlu.

Pomyśl o sobie, i o nim też.

Zapomniałeś już, jak to się kończy?

Wypuśćcie mnie!

Wiem, że mnie słyszycie.

Nie macie prawa!

Wypuśćcie mnie, gnoje!

Wstawaj.

Wstawaj!

Rusz się, świnio!

Chodź.

– Dokąd cię zabrali? – Do karceru.

To nic takiego.

– Musisz się ciągle stawiać, Hans? – Nie mają prawa.

Niby tak...

Gdzie mieszkasz?

– Na drugim piętrze. – Która cela?

Chyba 163.

– Sam? – Tak.

Pracujesz?

Na dachu.

Na dachu?

Pięknie. Na świeżym powietrzu.

Co niby w tym pięknego?

تبصرې

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left