لومړۍ 200 کرښې.
NETFLIX PRZEDSTAWIA
Bójka ze względów uczuciowych?
Nie wiem, co powiedzieć.
Zmieniłeś się.
Jak to ma wyglądać?
Zaczynajmy.
Co to za dziewczyna?
Pieśń nad pieśniami 8,7: „Żadne wody miłości tej nie ugaszą,
Choćby człowiek wszystko za miłość oddał, z pogardą jeno się spotka”.
Zgodnie z dekretem prezydenckim z 14 lipca 1987 roku
i rozporządzeniem Izby Ustawodawczej numer 1641,
od północy 15 lipca 1987 roku stan wojenny w Tajwanie zostaje zniesiony.
Prezydent Chiang Ching-kuo,
premier Yu Kuo-hwa,
minister obrony Cheng Wei-yuan.
ROK 1987 TAJWAN PO ZNIESIENIU STANU WOJENNEGO
Jesteś tu nowy?
Klasa H, sztuki wyzwolone.
Klasa 11A, nauki ścisłe.
Na koniec zwiększanie pojemności płuc. Weźcie głęboki oddech i zanurzcie się.
Zobaczymy, kto wytrzymaj najdłużej.
Zaczynamy!
Dowiedziałem się…
że mówią na niego „Ptasiek”.
To z filmu o takim tytule…
o dwóch przyjaciołach.
Jeden jest normalny,
a drugi to wariat.
Wariatem był Ptasiek.
Dwie minuty i cztery sekundy. Pobiłem swój rekord.
Odbiło ci?
Ojcze.
Co najbardziej szalonego zrobił ojciec w młodości?
Przed snem sprawdzamy sale sypialne.
Obym tu nie znalazł zakazanych przedmiotów.
Kołdry mają być porządnie złożone.
Macie dbać o higienę.
Nie bądź taki dumny.
Kiedyś taki jeden ukrył świerszczyk pod materacem.
A gdy go zobaczyłem… No proszę!
To nie moje!
Spokojnie, nic tam nie ma.
Nie pękaj.
Nie wieszajcie tu gaci.
Te są już pożółkłe. Wywal je, bo capią.
Robię to dla waszego dobra fizycznego i psychicznego.
I żadnego słuchania muzyki tego gogusia.
Przechowam tę kasetę.
Co się tak czaicie?
Może i zniesiono stan wojenny, ale tutaj panują te same, surowe zasady.
Ogarnijcie tę szafkę.
Warunkiem zbawienia jest porzucenie zła.
Robię to, bo was kocham. Zawsze mam was na oku.
Pamiętajcie o tym.
Co ty wyprawiasz?
Co robisz? Po co tu przyszedłeś?
- Przebieramy się. - Co tu robisz? Życie ci niemiłe?
Pożyczcie mydło.
Masz.
Szybko.
O kurwa!
Ja pierdolę.
Odbiło ci?
Co to ma być?
Gdzie byłeś?
Ale mnie wystraszył.
Chodźmy.
Cześć wszystkim.
To był zespół Horn!
- Jestem Horn. - Rocky.
- Phil. - Jia-han.
Złapię cię! Wiem, że tego chcesz!
No chodź! Nawet nie wiesz, jak nam ciężko w szkole dla chłopaków.
Napaleni jak dziki na żołędzie!
Nie lubisz bezpośrednich osób?
Gracie tam na instrumentach.
Potraktuj moje ciało jak instrument muzyczny.
I jak?
Nadal nic.
No to poczekaj…
Przepraszam.
Instrument ma być dla was niczym kochanka!
Musicie obdarzyć go miłością.
Inaczej będzie wam ciążył, a publiczność wyjdzie niezadowolona.
Pamiętajcie.
Profiter du moment.
Żyjcie chwilą.
W takim wieku warto się zakochać.
I jeśli jest wam pisana miłość, nic jej nie powstrzyma.
Skąd ojciec o tym wie, skoro nigdy nie był zakochany?
Skąd wiesz, że nie?
- A był ojciec? - Byłem.
- Jak to? - Kiedy?
No to mam pytanie. Całował się ojciec z dziewczyną?
Właśnie. Jak było?
Posłuchajcie.
Miłość nie ma wyłącznie fizycznego podłoża.
Też była z Montrealu?
Tak, poznałem ją na potańcówce.
Nasze spojrzenia się spotkały.
Mam opowiadać dalej?
- Przygotujcie się do wciągnięcia flagi. - Opowie ojciec?
- Następnym razem. - Moja flaga jest już wciągnięta.
Wymknąłeś się, by kupić sobie kolację?
I alkohol?
Na co się gapisz?
Chcesz też oberwać?
Trzymać ręce w górze!
Niektórzy z was też wymknęli się w nocy.
Nie myślcie sobie, że o tym nie wiem.
To chrześcijańska szkoła.
Bóg was obserwuje.
Macie się zachowywać!
Ptasiek.
Ptasiek!
To dla ciebie.
Pomoże na siniaki na tyłku.
Dzięki.
Poczekaj, zaraz wyjdę.
Bierzesz zimny prysznic?
Nie boli?
Następnym razem wsadź sobie gazety pod ubranie.
Wolne.
Bierzcie go!
Do rogu z nim!
- Puszczajcie! - Phil, dalej z nim.
Nie macie dość?
- Dawajcie! - Jebany pedał.
- No chodź! - Skurwiel.
Podkablowałeś nas opiekunowi?
- Nie. - Oby.
- Na pewno? - Nie.
To dlaczego tak nas ciśnie?
- Jeśli tak, to niech fiut ci zgnije. - Podglądałeś mnie?
Dawać tu tego chujka!
Nadal masz problem?
Nie gap się, gdzie popadnie.
Jesteś jak wirus.
Nie gap się na mnie!
Podobno geje mają bezwłose ciała.
- Ściągnijcie mu gacie. - Szybko!
Chodź tu!
Nie!
Popatrzmy.
Nie ruszaj się!
Nie szamocz się!
- Znowu fikasz? - Przestań!
Przypalmy mu fiuta.
Ani drgnij. Dawać go.
Kto tam jest?
Wyłaź!
No dalej!
To ja.
Kurwa, wystraszyłeś mnie.
- Miałem sraczkę, więc wziąłem prysznic. - A ty co, już się ubierasz?
Dawać go.
Przywal mu.
- Dokąd to? - Nie.
- Uciekasz? - Co, jeśli nas zakabluje?
- Zasraniec. - Ani drgnij!
Przywal mu, Jia-han.
Co noc gapi się Hornowi na jaja.
Obrzydliwe.
Zajeb mu.
No dalej!
Na kolana.
Ale już!
Jia-han.
Inaczej na podglądaniu się nie skończy. Zarazi nas tym gejostwem.
Załatw go.
Dalej.
Zrób to.
Bijcie do krwi.
Spryskam was tą trucizną.
Wszystkich.
Śmiało.
Jak długo tam siedział?
Wszystko słyszał.
Chang Jia-han. Byliście w tej samej kabinie?
Nie, byłem obok.
Co ty wyprawiasz?
Jest tu Horn i cała reszta.
Dlaczego nie śpisz?
Będziesz miał przejebane.
Nie bałeś się problemów, gdy do nich wyszedłeś?
Patrz.
Skąd je masz?
Z biura Brudasa.
Serio?
Tak.
Trzymaj.
Takie dźwięki pośród cichej nocy…
są jak bicie serca.
Bicie serca?
Co robisz?
- Co robisz? - Suń się.
To samochód Brudasa.
Wang Po-te!
Ja pierdolę!
Kurwa!
No comments yet. Be the first to leave one.