لومړۍ 200 کرښې.
Kiedy ktoś dowiaduje się, gdzie służysz,
od razu pyta, ile osób zabiłeś.
Nikt nie pyta, ile uratowałeś.
Wszystko w porządku? Mdłości?
Pierwszy raz lecę śmigłowcem.
Trzeba głęboko oddychać. I patrzeć na horyzont.
Nic mi nie jest.
Nie będę sprzątał pawia.
Widzę cel.
Wylądujemy najpóźniej za 20 minut.
Przejmujemy więźnia i wracamy do bazy w Mirosławcu.
- Czas nas goni. Czy to jasne? - Tak jest.
Proszę się nas trzymać do końca operacji.
To jak bal maturalny.
Ona nie jest dla ciebie. Za bystra.
Wiemy, co przeskrobał? W raporcie nic nie ma.
Może być świadkiem w pilnej sprawie.
Nieważne, kto to ani co zrobił. Mamy go szybko przetransportować.
To lubię!
Gostek nie może być taki ważny, jak mówicie.
A skąd wiesz?
Bo wysłali ciebie.
Racja. Co tu robisz?
Dobra, zdejmijcie słuchawki.
Wysiadamy.
Dietler, ubezpieczaj nas. Ash i Whit, ze mną.Tędy proszę.
Tutaj!
- Tom Shields, zastępca szefa. - Porucznik Harris.
Miał przylecieć Mike Marshall, nie całe komando.
Odwołali mu lot z Brukseli. Wysłał mnie. Zoe Anderson, analityczka.
- Chodźmy, mamy mało czasu. - Tędy.
Polacy mówią na to miejsce "Czarna Wyspa".
Kiedyś prowadzili tu manewry wojskowe. Wydzierżawiliśmy ją, jak wstąpili do NATO.
Razem z całym syfem.
- Są tu jeszcze inni? - Tylko my. I nasi goście.
Kto to?
Bojownicy. Rozmaici rebelianci z ISIS.
Głównie europejscy dżihadyści wracający z Syrii, z tyłu paru z Bałkanów.
Ci są z somalijskiej Asz-Szabab. Organizacja terrorystów zjednoczonych.
Sądziłam, że już nie ma takich miejsc.
Jesteśmy ostatni. Pięć gwiazdek na TripAdvisorze.
A nasz podopieczny?
Mansura przywieźli 10 dni temu.
Przyskrzynili go, kiedy próbował wylecieć z Turcji na Heathrow.
Pewnie macie go przesłuchać.
Przewieźć.
Musicie mieć przepustkę. Tutaj. Najpierw do szefa.
Tutaj.
Koleś nie znosi niespodzianek.
- Nikt nam nie wspomniał o transferze. - Przepraszam, sytuacja jest rozwojowa.
Zaraz się zacznie walka samców. "Przepraszam" nie wystarczy.
Wejść!
Jestem Zoe Anderson. A to porucznik Harris.
Muszę mieć dostęp do Amina Mansura.
Proszę usiąść.
- Sprawa jest pilna, więc wolałabym... - Siadać!
Zakładam, że pan woli stać.
Jak długo pracuje pani w agencji?
Trzy lata.
Więc powinna pani wiedzieć, że nie zaczyna się od żądań.
Nie chciałam pana urazić. Jego dokumentacja, proszę.
Skąd to nagłe zainteresowanie?
Nazwisko Mansura widnieje na przelewie od sponsora Państwa Islamskiego.
Przesłuchać go pod kątem źródeł finansowania?
Nie. Mam go zabrać do Stanów.
Po co?
To ściśle tajne.
Jestem tylko eskortą.
Wie pani, czym się tu zajmujemy?
Przesiewaniem.
Sprawdzamy ich, zanim wrócą do świata.
Naszej dobrej roboty nikt nie zauważa.
Ale jeśli nawalimy i któryś z nich dokona zamachu, trąbią o tym media.
Rozumiem pańskie obawy.
Więźniowie są u nas, póki ich nie zweryfikujemy.
Jeśli chcecie coś wiedzieć, wycisnę to z niego.
Ale Mansur się stąd nie ruszy.
On stanowi bezpośrednie zagrożenie. Wniosek podpisał wicedyrektor Finch.
Henry jest taki łatwowierny.
Wykonam parę telefonów.
- Nie mamy... - Shields!
Daj jej z nim pogadać.
Nic osobistego. Cały tydzień chodzi wściekły jak osa.
Rzucił palenie i usłyszał, że Waszyngton chce nas zamknąć.
Dlaczego? Złoczyńcy się kończą?
Nowy prezydent, nowe priorytety. Dwa słowa: terroryzm wewnętrzny.
Yorke od początku jest tu szefem.
Jego żona zginęła w północnej wieży. Odtąd napędza go nienawiść.
Sądząc po waszych gościach, nie tylko jego.
Tutaj.
Tędy.
Siedzi tu jakiś czas. Nie wiem, na ile będzie przytomny.
Proszę założyć.
Na pewno da pani radę?
Światło.
Cześć, Śpiąca Królewno.
Obudź go.
Przestań! Błagam!
Wystarczy!
Odwiążcie go.
Słucham?
Ma być odwiązany.
Odwiązać go.
Pani ładna do ciebie. Bądź miły.
Nie, proszę...
Nie chcę cię skrzywdzić.
Amin Mansur?
Powiedziałem wam wszystko, co wiem.
Nie jestem jedną z nich.
Puśćcie go.
Proszę im wydać rozkaz.
Puśćcie go.
Jestem Zoe Anderson.
Odpowiesz mi na parę pytań?
Nazywasz się Amin Mansur?
Tak.
Brawo.
Zaszła pomyłka.
Jestem biznesmenem. Nie zrobiłem nic złego.
Twoja firma sprzedaje skanery medyczne?
Tak.
- Proszę, pomóż mi się stąd wydostać. - Właśnie próbuję.
Byłeś kiedyś w Stanach?
Nie.
A chciałbyś?
Mogę cię zabrać do Nowego Jorku.
- Nie rozumiem... - Do Bostonu?
Nie mnie szukacie.
Może do Waszyngtonu? Warto zobaczyć Mauzoleum Lincolna.
Chcę prawnika.
Mam prawa.
I brytyjskie obywatelstwo!
Wczoraj ci je odebrali.
Już nie masz ojczyzny.
Nie! Poczekaj!
Za blisko podeszłaś.
Brak doświadczenia, co?
Jestem analitykiem, nie żołnierzem. Nie ja powinnam tu być.
Bać się to nie wstyd.
- Ważne, co się z tym strachem robi. - Tego uczą was na szkoleniu?
Tak. Zaraz po pływaniu.
- Żartujesz? - Nie.
Prawda, Ash?
On nigdy nie żartuje.
Jezu.
Nie jesteś fanką metod Yorke'a.
Na torturach ludzie powiedzą wszystko, co chcesz usłyszeć.
Dostajesz fałszywe informacje.
Więcej można się dowiedzieć dzięki jedzeniu i paczce papierosów.
Podobno jesteś analityczką. A gadasz jak agent operacyjny.
Robię oceny psychologiczne.
Próbuję dojść, czego ludzie chcą. Wiedząc to, masz na nich haka.
Co on twoim zdaniem wie? Nas chyba nie doinformowano.
Zaprzepaściliśmy szansę, żeby powstrzymać 11 września.
Jesteśmy tu po to, żeby to się nie powtórzyło.
Możecie wejść. Trochę spokorniał.
Sprawdzę, co z waszym wnioskiem.
Bądźcie mili.
Nie mamy czasu na biurokrację. Jak stamtąd wyjdę, to z nim.
Mam za zadanie eskortować ciebie i zatrzymanego. Nic ponad to.
Kupujesz to?
Nie wiem.
Moim zdaniem ten koleś gówno wie. Tej biurwie chodzi o awans.
Mamy rozkazy.
A formalności?
To jej sprawa.
Jeśli z nim wyjdzie, to zakładamy, że je załatwiła.
Chyba że ktoś powie, że nie.
Ty decydujesz. Ale on nie jest terrorystą.
Mam to w dupie.
Kończmy już. Chcę wracać do córki.
Jaki jest plan?
Jak z nim wyjdzie, spieprzamy do Mirosławca.
Otworzymy parę puszek browara i pogadamy z dziećmi na Skypie.
Mnie pasuje.
Bo przypomina ci ciebie.
Nie mam kompleksów. Ja dla odmiany mam kochającą matkę.
Zbieramy się.
- Tak jest! - Nie cierpię was. I konwojowania.
Przecież to wyspa.
Dostawczaki. Przypływają promem. Polscy dostawcy.
Kierowca i pasażer.
Przyjechali planowo?
Nie było o tym w wytycznych.
Coś jest nie tak.
Dietler, zostań. Ash i Whit, ze mną.
Tak jest.
Proszę zgasić silnik i otworzyć drzwi.
Mamy problem przy bramie. Słyszy mnie ktoś?
Odsunąć się!
Wyciągnijcie ich z kabiny. Obu.
Wysiadać, do cholery!
Wyłącz silnik!
Kierowca z wozu!
Powiedz, że inaczej go zastrzelisz!
Ognia!
Sierżancie, sprawdź pakę!
Sprawdź tył!
W lewo!
60 minut! Wiecie, co robić. Ruchy!
No comments yet. Be the first to leave one.