Everybody Loves Somebody

Everybody Loves Somebody

د Polish ژباړه ډاونلوډ کړئ

د خپرونې معلومات

Everybody Loves Somebody 2017 1080p NF WEB-DL DDP5 1 x264-NTb
Everybody Loves Somebody 2017 SPANISH WEBRip x264-ION10
د لخوا تبصره ZEDSUB
Official Subtitle 👌

تګونه

Web-DL
web-dl
web
WEB-DL
x264
1080
webrip
BRip
په خپور شو: 2019-03-26
ډاونلوډونه: 45
د اوریدلو معیوبیت: No

د Polish سرليکونو مخکتنه

لومړۍ 200 کرښې.

Widzę to codziennie.

Iluzję miłości.

Zaskoczy was to...

Widzę tych, którzy niedługo odczują zawód.

Tych, którzy już go odczuwają.

Oraz tych, którzy mają nadzieję, że go nie odczują.

Patrzenie na takie rzeczy to moja praca.

Seks, uczucia...

Pary, rodzina, miłość...

Wiele się można nauczyć.

Wszystko wygląda dobrze...

Na przykład ona...

Wiecie, gdzie jest ojciec jej dzieci?

Ona też nie wie.

Wiele lat czekała na miłość swojego życia,

aż ta nadeszła, tylko że w probówce.

A oni? Wyglądają uroczo, prawda?

A jednak nie.

Wielu ludzi jest w błędzie, gdy myślą, że wiedzą, jakie jest ich życie.

Chcą żyć, jak w bajce, a godzą się na to, co mają.

Nudy.

A to dlatego, że nie potrafią zaakceptować prawdy:

Natrafienie na prawdziwą miłość...

jest w najlepszym przypadku mało realne.

Miłość nie jest dla wszystkich, a tylko dla uprzywilejowanych.

A jeśli uda ci się ją znaleźć, to i tak ją stracisz.

Najlepiej zaakceptować ją taką, jaką jest.

- Czekasz na kogoś? - Nie. Siadaj.

Zaakceptować to, że jest szybka.

Bawić się nią.

I cieszyć się tym, że kończy się tak szybko, jak się zaczyna.

No dobra.

- Zaczekaj? - Co jest?

Kocham cię.

W porządku.

- Tak? - Jasne.

Mamo! Nie po to dałam ci klucz.

Jak wyglądam?

- Biała suknia? - Oczywiście.

Ksiądz się nie obrazi?

Skąd! Spodobał mu się ten pomysł!

- I co powiedziała Clara? - Że nie powinnam iść w białej sukni.

- No tak. - To znaczy...

A co na to tata?

Nie widział mnie. To przynosi pecha.

Pecha? Jesteście razem ponad 20 lat.

- I nagle wierzą w małżeństwo. - Pamiętasz, jak brałaś ślub?

Nie musimy w nie wierzyć. Mamy na to dowód.

Wasz dziadek ucieszyłby się widząc, że biorę ślub w obecności księdza.

Umarł, martwiąc się, że pójdziecie do piekła,

bo urodziłam was bez ślubu.

Nie martw się, możemy iść do piekła za coś innego.

Idź się wykąpać. Cuchnie od ciebie alkoholem.

No ładnie!

Masz przymierzyć sukienkę. Po to jestem w Los Angeles.

Nie mogę, mam pacjentkę i poród.

Jest sobota.

Dzieci rodzą się w soboty.

Bezczelne, nie? Rujnują mi weekend.

Hej!

- Gdzie wczoraj spałaś? - Poszłam na imprezę i zabalowałam.

Nie wiedziałam, że wpadnę w pułapkę z samego rana.

Wyszłaś z domu nago?

Nie, ale tak się sprawy potoczyły.

Nie wierzę, że rodzice biorą ślub przed tobą.

Tak to powinno działać, to oni są dziwni.

Nie wierzę, że kobieta z twoim intelektem i nogami

nie ma partnera na wesele.

A ten z wczoraj nie był dość dobry?

Nie był dość dobry nawet do tego, do czego go potrzebowałam.

Nie sypiaj z facetami, na których nie możesz patrzeć

i uciekasz bez ubrania.

- Nie było na co patrzeć. - Skąd wiesz, skoro szybko wyszłaś?

Byłam zakochana. Wiem, jakie to uczucie.

I wiem, kiedy to nie jest to.

To było wieki temu.

Osiem lat.

Musisz spróbować.

Dlaczego?

Bo w moim wieku mam się zgodzić na cokolwiek?

Bo potrzebujesz towarzysza.

Jeśli tego nie zrobisz, panna młoda nie spocznie,

póki cię nie zeswata z kuzynem z Guadalajary.

A oni nie mają nic przeciwko własnym kuzynkom.

Znajdź sobie jakiegoś przystojniaka.

Meksykanina uznają ci za prezent ślubny.

Przystojny Meksykanin.

Jasne. Przyj!

Tak!

Proszę bardzo!

Gratuluję. Dobra robota!

- Wszystko z nim dobrze? - Tak.

Nowonarodzony syn.

- Gratuluję. - Dziękuję.

Co?

Przyszedłem po kartę na oddział noworodków.

Byłem na porodówce z tobą i panią Betanzos...

Wiem.

Dzięki.

- Co twój chłopak przeskrobał? - Słucham?

Albo dziewczyna...

Gdy ktoś przysyła tyle kwiatów, musiał coś przeskrobać...

No tak. Ja...

Nie mam chłopaka.

To są przykładowe stroiki na ślub moich rodziców.

Muszę jeden wybrać.

- Jestem druhną. - Odnawiają przysięgę? Super!

Nie, dopiero ją składają. Nie mają ślubu.

W latach 70. byli hipisami, a skoro są razem już czterdzieści lat,

znaleźli nowy sposób,

by mi to wypomnieć.

- Przepraszam. - Nie...

No cóż...

Jesteś przystojny.

Co proszę?

Nie jesteś Meksykaninem?

MEKSYK

Jesteśmy spóźnieni.

Mama mnie zabije.

Nie będzie potrzebny.

Przekraczamy granicę.

Wiem. Będą nam potrzebne w drodze powrotnej.

Nie obchodzi ich, kto wjeżdża do kraju?

Nie, wyczuwają, że jesteś nieszkodliwy.

To doskonały opis mojej osoby,

ale na przykład ty. Ty mogłabyś być...

Co to jest? No weź!

- Dzień dobry. - Dobry.

- Coś do oclenia? - Nie.

Proszę jechać.

- Teraz jest dobrze. - Dzięki.

Dzięki. I dziękuję, że ze mną jedziesz.

Dziękuję za zaproszenie.

- I gotowe. - Z powrotem ja prowadzę.

- Mówiłam. - To jest...

Te widoki są niesamowite!

Nie macie takich w Australii, co?

Mamy, ale miło zobaczyć coś odrobinę brzydszego.

Jeszcze raz, jak brzmiało imię?

Jacinta.

Twoja babcia miała na imię Jacinta. Urodziła się w Sonorze.

- I poznała... - Ostrożnie!

- Poznała Australijczyka w Teksasie. - Jasne.

Możemy dać jej prostsze imię. Poradzisz sobie z Marią?

Wcale się nie wywyższasz, prosząc mnie o tę dziwaczną przysługę.

- Pomożesz mi z... - Jasne.

Co?

Nic. Jesteś potwornie brzydką kobietą.

- Ciocia Clara! - Bobs!

Miło cię znowu widzieć!

- Masz partnera na wesele! - Tak.

- Babcia się ucieszy! - Co tam?

Nie dopnie się!

Właśnie, że dopnie.

Nie siej defetyzmu, synu.

Dobra, głęboki wdech.

- Dzięki. - Cześć!

Nienawidzę cię. Jesteś taka ładna.

Nie, wypchnij je.

- Tak? - Tak.

No dobra.

- Dzień dobry. - Cześć.

Nie jest Meksykaninem.

Nie, ale ma babcię Meksykankę o imieniu Jacinta.

Właśnie tak! Jestem Asher.

Gdy ja poznałem rodzinę, też miałem babcię Meksykankę.

- Miała na imię Timotea. - Tak!

- Tęsknię za nią. - Jest uroczy.

Dziękuję, ty również.

To nie fair, tato. Kiedy ty się nauczysz hiszpańskiego?

Gdy mama zacznie pościć w Jom Kippur.

Powodzenia, tato.

I ty to mówisz?

Dzięki.

Ja, Eva, biorę sobie ciebie, Francisco...

za męża, ponieważ...

Ponieważ jesteś moim najlepszym przyjacielem.

Popatrz, co nam się udało razem zrobić.

Ten dom.

Nasze ukochane córki.

Wszystko wyszło idealne,

bo robiłam to razem z tobą.

Panno Barrón, bardzo cię kocham.

Napisaliśmy razem wspaniałą historię.

Z chęcią o tym zapomnę i wezmę z tobą ślub.

Prosimy o obrączki.

Dzięki temu dokumentowi nie jesteśmy już z nieprawego łoża.

Poważnie?

Daniel?

Miło cię widzieć. Wspaniale, że jesteś.

Wzajemnie.

- Danielu, witaj! - Moje gratulacje!

Chcesz uciekać?

Tak.

- Tak. - W porządku.

Clara!

Daniel?

Daniel!

Co słychać? Co ty tu robisz?

Zobaczyłem, że Eva napisała o ślubie na Facebooku

تبصرې

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left