لومړۍ 200 کرښې.
Kurwa...
DZIEWCZYNA MILLERA
Co to jest ta dorosłość?
Nie stałam się wyjątkowa ani ważna.
Mam 18 lat i jestem zwykła.
Kisnę na odludziu Tennessee,
w grobowcu odziedziczonym po wielkich i samolubnych rodzicach.
Nie umarli, ale udają, że ja nie żyję.
Są za granicą.
Literatura jest pociechą w próżni.
Pisanie to ucieczka.
Bo...
ja stąd nigdy nie wyjechałam!
Jest naprawdę gotycko.
Samotna dziewczyna marzy o ratunku przed miażdżącą nudą.
Chce się liczyć.
Chce być kochana.
W książkach to romantyczne tęsknoty, ale one pożerają.
Noszę je jak pieprzony welon.
Ale dzisiaj?
Wydarzy się coś nowego.
Zaskakującego.
Poznam drugiego pisarza.
Nauczyciela.
O dziwo to miejsce go inspiruje.
Jakimś cudem...
Cóż...
Nawet na cmentarzach rosną kwiaty.
PRECZ Z CENZURĄ
Dzień dobry.
- Do zajęć jeszcze godzina. - Wiem. Ale nie lubię tłumów.
- Mieszkasz daleko? - Przychodzę piechotą.
- Skąd? - Z Lovel Hill.
Mieszkasz tam?!
Myślałem, że tam mieszkają duchy.
Tak mówią?
Naprawdę tam mieszkasz?
- To wielki dom! - Rodzice są prawnikami.
- Jakimi? - Drogimi.
- Chcesz być prawniczką? - Tak samo, jak licealistką.
- Jak się nazywasz? - Cairo Sweet.
- A ja Miller. - Wiem
od przyjaciółki.
Dostaliście listę przed świętami? Miałaś czas zerknąć?
Przeczytałam.
- Wygląda groźnie, ale pójdzie szybko. - Przeczytałam wszystko.
To?!
Tu jest 12 książek.
Poszłam na całość.
Winnie!
- Jeden semestr nie wystarczył? - Tęsknił pan?
Skąd!
Szkoda!
- Jak zwykle cała w kolorach! - Jak zwykle cała w bieliźnie!
Nudy! Internet wyklucza cenzurę.
A jednak! Wiesz, dlaczego?
Wiem.
A pan?
Ignorancja to skutek lenistwa, nie ograniczeń.
Ups! Co tam mówisz?
Bułka sodowa z kurczaczkiem i Colka?
Ty tu rządzisz! Czas na papu-capu, idziemy!
Chce pan coś?
Nie, dziękuję, Cairo. Słodka jesteś.
"Cairo Słodka", widzę tę grę słów.
Dobre!
Jezu.
Rany boskie.
Co czytasz?
Nic.
- Nie wygląda. - Wziąłem z ławki.
- Uczennicy? - A może ucznia?
- Chłopcy pornoli nie czytają. - To nie pornol.
"Marcelle chce, żebym ją zerżnął. Wstaje i wciska się między nas.
Cudowne i straszne. Nie mogę drgnąć. Napręża rozpękniętą figę...".
- Już się spełniłeś. - I sru, teścik!
- Pęknięta figa! - Kawa dla mnie?
- I bułka. - Twoja?
Twoja!
- Nie wiem, co ty planujesz... - Uwodzę cię!
Czytam "Paris Review", taka jestem mądra!
Chodzę do ogólniaka, ale jestem lepsza od innych!
I jej pamiętnik? A to?
"Apostrofy i ampersandy.
Sześć rozpaczliwie romantycznych opowiadań"
Jonathana Alberta Millera.
Ma moją książkę?
Ktoś ją wreszcie wypożyczył!
Nie masz jakiejś lekcji?
- Nie umiem zacząć dnia bez ciebie. - Właśnie widzę.
- Jak sobie załatwiłeś tę salę? - Skasowali zajęcia teatralne.
- A ciebie zatrzymali? - Z innymi rekwizytami.
- Cześć, żono. - Cześć, mężu.
Beatrice?
- Co? - Spójrz na mnie.
Święto? Szkoła załatwia komputery?
- Lepiej. - Kanalizację?
Mamy pisarkę! Czyta "Finneganów tren"! Uwierzysz?
Z trudem wierzę, że tu znają literki.
- I zgadnij, co jeszcze czyta. - "Nagi lunch"?
"Apostrofy i ampersandy". Wypożyczyła z biblioteki!
Mieli to w bibliotece?!
PIEPRZONA AMY - Kurwa.
Chwila dla debila.
Oddychaj i myśl o czymś miłym.
Myślę o ich głowach nabitych na pióra Montblanc.
Podziel się!
Cześć, Amy.
Co?! Chyba żartujesz!
APOSTROFY I AMPERSANDY. Dla Beatrice June Harker. Każde słowo.
I po sprawie!
Zdrowie!
Dobre.
Czytałaś "Pod dachami Paryża" Henry'ego Millera?
Mój pierwszy egzemplarz się tak kleił, że musiałam go wyrzucić.
A początek z prostytutką i wytryskiem? Klasa!
"Wyjąłem z kieszeni pierwszy lepszy banknot i wytarłem kutasa.
Potem zgniotłem i położyłem na jej nagim brzuchu, obciążywszy monetą...".
- Uwielbiam, kiedy to robisz. - Chcesz się bawić?
Spuszczę się na dolary i ulepię cię z masy papierowej.
Masz wielkie zamiary?
Zamierzam mieć coś wielkiego. Chodź.
Zatańcz ze mną.
- Jesteś piękna. - Zamknij się.
Na litość boską!
Umyjesz naczynia? Obciągnę ci potem.
To Puszkin, Amy, nie pieprzona Polyanna!
Co za koszmarny weekend!
Dlaczego mi nie dajesz kawy?
Bo czuję się w obowiązku wyplenić z ciebie dobro.
- Sadysta! - Nauczyciel!
Amen!
Dobra!
Myślisz, że tam straszy?
Idź i sprawdź.
W życiu. Kudzu rośnie na duszach zmarłych.
Dlatego tak go dużo.
- Dzień dobry! - Zawsze chodzisz tam sama?
Dwuznaczne pytanie do młodej damy.
- Czego słuchasz? - Celine Dion.
Naprawdę?
- Dlaczego?! - Bo jest świetna!
Olej go, na moim wieczorze kawalerskim płakał przy piosence z "Titanica".
- Byłem pijany. - Łkałeś!
- Jesteś pieprzonym zdrajcą. - A ty pieprzonym hipokrytą!
- Może bułkę sodową? - Chętnie.
Dobra! Sam pan piecze?
- Nikomu nie mów. - Dlaczego?
- No wiesz. - Nie wiem.
Zgadnij.
Drużyna nie może wiedzieć, że trener piecze i płacze.
Będę szedł. Do widzenia i do nie widzenia.
- Kocham cię. - Nieprawda.
Nie boisz się w tym lesie?
Ja tam jestem najstraszniejsza.
Wysil się bardziej.
Nic pan nie powie?
Wyszykowałam się dla pana.
O co ci chodzi?
- Chcę chodzić do pana na fizykę. - Dlaczego? Odstawałabyś.
- To mnie pan poduczy. - Nie potrzebujesz fizyki.
To czego potrzebuję?
Zobaczy się.
- Będę wdzięczna! - Ja myślę!
Porąbało cię!
Masz.
Uwodzę trenera.
Przecież jesteś lesbijką!
Jestem oportunistką.
Zazdrościsz?
- Jak powiem, że tak, to dasz mu spokój? - A ty mnie poniepokoisz?
Idziemy na papu-capu?
Teraz będziesz jarać?
Teraz tak.
Potem nie wiadomo.
- Gdzie są twoi rodzice? - W Bombaju.
Do kiedy?
Kto wie?
- Ubiorę cię ładnie! - Nie chcę być seksowna, tylko mądra.
Możesz być taka i taka.
Co robisz?
Czekam na wenę, żeby napisać esej do Yale.
Nie masz pomysłu?
Kwalifikacji.
A jaki jest temat?
"Twoje największe jak dotąd osiągnięcie".
Co mam napisać? Że przetrwałam zalew nudy na zadupiu?
Ogłuszył mnie śpiew twojego funduszu powierniczego.
Moje osiągniecie to brak osiągnięć.
- Będziesz miała czerwony pasek. - To nudne.
Masz średnią cztery sześć! I udało ci się...
- No? - Udało ci się...
Kurde!
Faktycznie jesteś przeciętną bogatą z domu laską mieszkającą w rezydencji.
Kurwa...
To może...
...doświadcz czegoś.
- Czego? - O czym warto napisać.
Rozprawę o romansach nauczycieli z uczennicami.
I to by było osiągnięcie?
No comments yet. Be the first to leave one.