لومړۍ 200 کرښې.
P-R-A...
C-A!
Praca.
Tematem dzisiejszej lekcji jest...
Praca!
Moja mama jest lekarzem.
Mój tata jest kierowcą ciężarówki.
Moja mama jest nauczycielką.
A twój tata?
Mój tata...
jest... kłamcą.
Kłamcą? Na pewno się pomyliłeś.
Nosi garnitur i chodzi do sądu rozmawiać z sędziami.
Rozumiem. To znaczy, że jest prawnikiem.
Jak poszło, Fletcher?
Kolejne zwycięstwo niesłusznie oskarżonych.
Panie Reede, dobra robota. Oddać panu płaszcz?
Nie, na pewno jeszcze nieraz się przyda.
- Ma pan chwilkę czasu? - Jestem spóźniony na spotkanie z synem.
Dziennikarze chcieliby porozmawiać o pańskim sukcesie.
Tak? Jak moja fryzura?
Doskonale. Wygląda pan świetnie.
Która godzina?
Na pewno przedłużyło się w sądzie.
- Tato! - Maximilian!
Jak się masz, żabo?
Dobrze.
Ja też, poza tym, że mam kłopoty z ręką.
Nie, tato!
Zamienia się w pazur!
Nic nie powstrzyma Pazura!
Uciekaj, chłopcze! Ratuj się!
Zrób Pazura mamie!
To pięta achillesowa Pazura. Temperatura poniżej zera!
Miałeś kłopoty ze znalezieniem drogi?
Spóźniłem się. Przepraszam. Zabrakło mi benzyny.
Zepsuła się kontrolka.
No i ta niebezpieczna okolica.
Na szczęście nie wyglądam jak gangster.
Byłbym zmuszony użyć broni.
Nic ci nie grozi z ich strony. Jesteś ich prawnikiem.
Cios poniżej pasa. Podnieś rękawice.
Idziemy z tatą oglądać zapasy!
- Fletcher! - Audrey!
Czy on musi oglądać tę całą przemoc?
Musi wyrosnąć na wojownika.
Tylko najlepsi zapaśnicy
mogą go wtajemniczyć w arkana sztuki walki.
Znakomicie!
- Jak się masz, Jerry? - Czołem, mistrzu! Niech ci się przyjrzę.
Rośniesz z minuty na minutę!
- Miło cię widzieć. Cześć, kochanie! - Cześć.
Ładny obrazek. Zapomnieć.
- Mam dla ciebie kartony. - Jesteś aniołem.
Kartony?
Mówiłam: Jerry przenosi się do Bostonu.
Prawda! Do pracy czy coś takiego. Przypomnij mi, co robisz.
- Zarządzam administracją szpitala. - Właśnie!
- Kartony są w moim samochodzie. - Niech poczekają.
Obiecałem coś temu młodemu człowiekowi, prawda?
Masz czas trochę porzucać?
- Jasne! - No to chodź!
- Zapomniałem, że on się przeprowadza. - Jerry!
Ma na imię Jerry! I przeprowadza się.
Przykro mi. Znosiłem go lepiej niż twoich poprzednich facetów.
- To było na poważnie? - Dość.
Ale wy nie... no wiesz...
Spotykam się z nim od siedmiu miesięcy.
- Co sobie wyobrażasz? - Naprawdę?
Dziwne, że po małżeństwie ze mną masz jeszcze siłę na seks.
W trakcie naszego małżeństwa ja kochałam się znacznie rzadziej niż ty.
Punkt karny za zagranie nie fair.
- Schodzisz! - Max będzie za nim tęsknił.
Ma mnie.
Gotowy?
Gramy.
Max, chodź. Musimy już jechać.
- Tato, naprawdę idziemy oglądać zapasy? - Oczywiście.
Musimy tylko wstąpić po drodze do biura.
- Przepraszam. Ma pan jakieś drobne? - Przykro mi. Skończyły mi się.
Nie mogę tego zrobić.
Fred, twoim obowiązkiem jest przedstawić najmocniejsze argumenty.
Tak, ale zgodne z prawdą.
Sędzia zdecyduje, co jest zgodne z prawdą.
Za to mu płacą. Tobie płacą za wygraną sprawę.
Jeśli nalegasz, żebym ja to poprowadził,
mogę reprezentować panią Cole agresywnie i zgodnie z zasadami etyki.
Ale nie będę kłamał, Mirando.
To będziemy musieli znaleźć kogoś, kto skłamie.
Dwudzieste pierwsze piętro. Odzież męska.
Witam, panie Reede!
Cześć. Coś się stało z twoimi włosami?
Przesadziłam?
Nie! Taka jest teraz moda, prawda?
- Fryzjer mówił, że podkreśla rysy twarzy. - Mówił prawdę!
Zdecydowanie podkreśla rysy twarzy.
Wejdziemy tylko do biura...
- Cześć, Fletcher. - Cześć, Pete.
- Schudłeś? - Być może.
Wygląd i osobowość. Stwarzasz podwójne zagrożenie.
- Witam, panie Reede. - Dzień dobry...
- Mam na imię Randy. - Wiem.
Zbieram zamówienia na lunch. Coś dla pana?
Nie, dziękuję.
Zjadłem tyle na śniadanie, że chyba pęknę.
- Znaczy, nie jestem głodny. - Dobrze.
- Max! - Cześć, Greta!
- Co nowego? - Jutro są moje urodziny. Będzie impreza.
Tata na pewno ma dla ciebie wspaniały prezent.
Jasne!
Posłuchaj.
Pobaw się trochę w moim biurze. Wytocz komuś proces.
Możesz też wysłać faks do swojej dziewczyny. Przepraszam.
Cholera! Kompletnie zapomniałem.
To coś nowego.
Jest pani aniołem. Powinienem kupić pani prezent.
- Już pan to zrobił. - Mam klasę. Ktoś dzwonił?
- Sędzia Rollins prosi o raport. - Jest w poczcie.
Czyli zrobi to pan w przyszłym tygodniu. Pan McKinley potwierdził spotkanie.
Ból gardła. Jakiś wirus. Na co można teraz chorować?
- Grypa azjatycka? - To niezłe.
- Dzwoniła też pana matka. - Jestem na urlopie.
- To już piąty tydzień. - Zablokowały mnie śnieżyce.
Złamać serce matce. Dobrze. To wszystko.
Miranda pana szukała.
Jak długo muszę się podlizywać, żeby zostać partnerem w tej firmie?
- Złamałem nogę i musieli mnie zastrzelić. - Niech pan sam jej to powie.
Proszę wysłać formalne powiadomienie o mojej dzisiejszej wygranej.
Zaraz to zrobię.
Miranda! Nie zauważyłem cię. Wyglądasz ślicznie.
Popatrz! Mam dla ciebie prezent.
Dzięki. Słyszałam o twoim sukcesie. Gratulacje.
Zrobiłeś dobre wrażenie na partnerach.
Prawda! Niedługo macie spotkanie.
Byłem tak zajęty, że nawet o tym nie pomyślałem.
Dobra. Mam w biurze klienta.
- Lepiej go nie przetrzymywać. - Pojawiło się coś ważnego.
Jesteś zajęty dziś wieczorem?
Nigdzie nie idziemy, prawda?
Audrey. Są takie momenty w życiu, kiedy decydują się najważniejsze sprawy.
I trzeba dokonać wyborów,
od których zależy przyszłe szczęście.
To jest jeden z takich momentów.
Co chcesz przez to powiedzieć?
Wyjdziesz za mnie?
- Przeprowadzasz się. - Chcę zabrać ze sobą ciebie i Maxa.
Długo się nad tym zastanawiałem.
Nie ulegam gwałtownym, romantycznym porywom.
Ale nie możemy zignorować faktu, że pasujemy do siebie.
Jestem gotowy. Myślę, że ty również. Kocham Maxa. Ty go kochasz.
Wszystko gra.
Co ty na to?
Czołem, żabo. Wszystkiego najlepszego.
Ile masz lat, 22 czy 23?
- Pięć, tato. - Dobra.
Odesłać skrzynkę piwa.
Odwołać tancerki.
Nie wiem, co robić. Nie jestem na to przygotowany.
Kupiłem ci prezent, ale wczoraj wieczorem...
przez przypadek połknąłem go.
- Jest w twoim brzuchu! - Podaj skalpel.
Mam nadzieję, że nie przetrawiłem go.
Uważaj!
Fajnie!
Co to jest?
Niespodzianka.
No dobrze, to kucyk. Otwórz!
Pomogę ci, bo nie mogę wytrzymać!
Sprzęt do gry w baseball!
Fajnie! Pogramy?
Ja będę Nomo. Ty możesz być Jose Canseco. Gramy?
- Jasne. - Tak!
Pogramy zaraz po twoim przyjęciu. Ty i ja.
Teraz naprawdę muszę skupić się na tej sprawie.
Cześć!
Cześć! Najlepsze życzenia.
- Dziękuję, mamo. - Wszystkiego najlepszego, Max!
Raz, dwa, trzy, cztery, pięć. I jeden na szczęście!
Uderzył dziecko. Widziałaś?
- Zobacz, co dostałem od taty! - Wspaniale!
Moja rękawica jest w samochodzie.
Moglibyśmy się zatrzymać po drodze w parku i pograć.
Wieczorem nasmarujemy ją olejem i założymy gumową przepaskę.
Świetnie! Wspaniały prezent, tato!
Dzięki, synu. Cieszę się, że prezent ode mnie pomógł im się zbliżyć.
Mój plan, żeby zniknąć z jego życia, prawie się powiódł.
Coś się wydarzyło, musimy porozmawiać.
Chodźmy, mamo. Chcę pograć!
To dość ważne, może moglibyśmy porozmawiać dziś wieczorem.
- Dziś wieczorem? - Tak.
- W trakcie przyjęcia urodzinowego. - Tak.
Jasne. Oczywiście. Porozmawiamy. Świetnie!
- Maximus! Ja się zmywam. - Cześć, tato.
Jerry, miłej zabawy z moją żoną.
Tak, to jest dobre. Bardzo sprytne.
- Dziękuję. - Tylko...
To nie jest prawda. Czy to ma jakieś znaczenie?
Pani Cole, znaczenie ma tylko fakt,
że przez wiele lat była pani oddaną, kochającą żoną, wspierała go i...
wychowywała jego dzieci... Są jego, prawda?
No comments yet. Be the first to leave one.