Paradise Beach

Paradise Beach

د Polish ژباړه ډاونلوډ کړئ

د خپرونې معلومات

Paradise Beach 2019 1080p NF WEB-DL DDP5 1 H 264-CMRG POL
د لخوا تبصره nortwing
Netflix Official subtitle , runtime 01:34:04, Frame rate 24.000 FPS

تګونه

Web-DL
web-dl
web
WEB-DL
1080
په خپور شو: 2019-11-09
ډاونلوډونه: 15
د اوریدلو معیوبیت: No

د Polish سرليکونو مخکتنه

لومړۍ 200 کرښې.

NETFLIX PRZEDSTAWIA

Dalej!

Jedź!

Szybko!

Wsiadajcie!

Mehdi!

Szlag!

Skurwiele!

Mehdi!

Szybciej!

- Mehdi! - Nie mogę się ruszyć!

- Rusz się! - Nie mogę wstać! Zostawcie mnie!

- Wstawaj! - Jedźcie beze mnie!

Gdzie Mehdi?

Oberwał.

Ani drgnij!

Ani drgnij!

15 LAT PÓŹNIEJ

Ja pierdolę. Co u ciebie?

Dobrze wyglądasz.

- Jak lot? - Dobrze.

No proszę.

Daj.

- Wsiądź z tej strony. - Tutaj?

Jak w Anglii.

- Prawdziwy raj. - Tak mówią.

Przyzwyczaisz się.

Pospieszcie się, tata przyjechał.

Wszystko gra?

Sean, Noam i moja żona.

- Witaj. - Dzień dobry.

Sio.

To tom yam kung,

tradycyjna tajska potrawa.

Zupa z krewetek. Uwaga, ostra.

Użyj łyżki.

Dobrze znasz francuski.

Dziękuję. Moja mama jest ze Szwajcarii, a tata z Tajlandii.

To wiele tłumaczy.

Myślałem, że mój brat cię nauczył.

Nie wierzyłem, bo kiepski z niego uczeń.

To są thot man kung, ciastka z krewetkami.

- Jecie tylko krewetki? - Nie.

Mamy nawet francuski ser.

Czuj się tutaj jak w domu.

Jasne.

Gdzie byliście? Co robiliście? Niech no was powącham.

Boże!

Ale smród. Idziecie pod prysznic.

Przepraszam.

Pójdę umyć te małpeczki.

Idziemy, szybciutko.

Śmierdzące małpeczki!

Skąd wziąłeś taką dupeczkę?

Mają nas tu za Francuzów, nie Arabów.

Nie wyglądamy dla nich na terrorystów.

Jej ojciec to biznesmen.

To kretyn, nie gada ze mną. Nie akceptuje mnie.

Dla niego jestem falang.

Przynajmniej byłem przy forsie.

„Falang”?

Francuzem, zasranym obcym.

Ale to dobrze dla firmy. Mam ochronę.

Jej przyrodni brat jest komendantem w Phuket.

Mój brat został biznesmenem i sprzymierzył się z psami.

To nie tak.

Nie wybierałem teściów. Ale w tym kraju...

ochrona...

ułatwia życie. Jest potrzebna.

Najpierw ucałujcie tatusia.

Cmok!

Idziemy.

Ucałujcie wujka.

Pożegnajcie się.

Komuś się chce spać.

Chodźcie.

Idę spać, tatusiu.

Chodź, kochanie.

Urocze dzieciaki.

Nie wiedziałem, że masz dzieci.

Mieliśmy się nie kontaktować.

Chcesz iść spać? Wszystko gotowe.

Muszę się przewietrzyć.

- Pójdę z tobą. - Wolę iść sam.

Jasne.

Wezwę Songchaia, kierowcę.

Tu masz mój numer. W razie czego dzwoń.

I forsa, zabaw się.

Zabierze cię do barów na Bangla.

Money Night to knajpa Zaka. Korzystaj.

Musimy jutro pogadać.

Nie mówiłeś, że masz brata.

Nie widziałem go od 15 lat.

Coś jeszcze ukrywasz?

Nie.

Ma swoje za uszami. Nie chciałem o tym mówić.

Co takiego?

Nieważne. To przeszłość.

Zawsze mnie bronił.

Mówiłeś, że miałeś trudne dzieciństwo.

To eufemizm.

Coś się stało?

Nie, nic.

Dobrze.

Nie martw się, zaopiekujemy się nim.

- Nie chcesz pogadać? - Nie.

Twoja decyzja, skarbie.

Siema, Hicham. Jak tam?

Po co ją zabrałeś?

Nie będzie przeszkadzać.

Mnie będzie. Chciałem pogadać.

Co się dzieje?

Mehdi wrócił.

Wyszedł z paki.

Twój brat?

A znasz innego?

Wybacz.

Wszystko u niego dobrze?

Na to wygląda.

Piętnaście lat.

- Ale zleciało. - Pewnie nie dla niego.

Cieszę się, że wrócił.

Oby się nie awanturował.

Mówił coś o mnie?

Nie. Ani o nikim innym.

Diabeł powrócił.

Gdzie jest?

Na Patong.

- Ładna, nie? - Co?

- Kurwy ci nie wystarczą? - Że co?

- Kto ci pozwolił jej dotykać? - Spokojnie.

Czy ja jej dotykam, dupku?

Kochanie...

Pokaż.

Goyave, weź Winny'ego na SOR. Krwawi.

Chodź.

Jak się nazywasz?

Nieważne.

No nie, Mehdi!

Nie do wiary!

Dobrze cię widzieć.

Pomyślałem, że siedzi tu gość, który wygląda jak Mehdi.

Poznaj chłopaków.

Weź Awę.

Piękna.

Prawdziwa seksbomba.

Nie przyszedłem na kurwy.

To nie kurwy, to księżniczki!

Nie wiesz nawet, co potrafią.

Miałem 15 lat, żeby sobie wyobrażać.

Rany, spójrz na nią.

Spójrz.

Jak się nazywasz?

Mehdi.

Miło mi, panie Niegrzeczny.

Nie, Mehdi.

W tajskim to znaczy „niegrzeczny”.

A imię twojego brata znaczy „rozjechana cipa”.

- To nie miejsce dla nas. - Dla każdego. To raj.

Czekałem piętnaście lat! Ale się cieszę.

Trzeba to uczcić.

Jest nieswój. Większość uwielbia Tajlandię.

Nie mów tak o nim. Ocalił mi życie.

- No i? - Bez niego by mnie tu nie było.

- Wygląda jak grabarz. - Nie mów tak!

Wszystko gra?

Czego chcesz?

Nie dotykaj mnie.

Boisz się?

Niczego się nie boję.

Nie podobam ci się?

Nie lubię suk.

Znam takich jak ty.

I potrafię ich uszczęśliwić.

Nie sądzę.

Nie obudźcie go.

Rany!

Jak Śpiąca Królewna po 15 latach sjesty.

Kto całuje pierwszy?

Co za chuj!

Raz, dwa...

Nie wyglądam głupio?

- Kwiaty ci pasują. - Tak?

Spójrz.

Morze, panienki, biznes...

Przesłodko.

Nie lubię słodyczy.

Masz racę, nie trać czujności.

Będziesz się śmiał, ale myślałem, że to pedalskie.

- Gram w golfa. - Powaga?

Uspokaja mnie.

Mam cel, koncentruję się...

a mimo to relaksuję.

Pod koniec uderzenia

splot słoneczny jest napięty.

Chodzi o to,

żeby trafić do dołka. Super.

I zrobić to dobrze.

Trzeba umieć machnąć.

Tylko nie pomyl dołka

تبصرې

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left