Troop Zero

Troop Zero

د Polish ژباړه ډاونلوډ کړئ

د خپرونې معلومات

Troop Zero 2020 2160p AMZN WEBRip DDP5 1 x264-AJP69 Polish
د لخوا تبصره nortwing
Amazon Official subtitle., runtime 01:37.27 , 23.976 fps

تګونه

webrip
web
x264
BRip
په خپور شو: 2020-01-21
ډاونلوډونه: 23
د اوریدلو معیوبیت: No

د Polish سرليکونو مخکتنه

لومړۍ 200 کرښې.

Zeszłego lata mama dała mi latarkę, bym mogła nadawać sygnał do kosmitów.

Powiedziała: „Oni gdzieś tam są.

Leć już na dwór”.

A teraz zostaliśmy sami, ja i wy, obcy we wszechświecie.

Jeśli mnie słyszycie...

Jestem Christmas Flint...

ludzka kobieta.

Polubilibyście mnie.

Moglibyśmy się zaprzyjaźnić.

Kurczę.

SATURN - MERKURY - PLUTON JOWISZ - MARS - URAN - WENUS

Tylko nie ubrudź znów stron keczupem.

Dobrze.

Mama wierzyła, że fale dźwiękowe roznoszą się po wszechświecie.

Mówiła, żebym nadała sygnał, jeśli kiedyś będę czuć się samotna.

- Joseph! - Daj piłkę.

WIGGLY, GEORGIA ROK 1977

Tu adwokat Ramsey Flint.

- Jak leci, Szefunciu? - Jak leci, Szefunciu?

Chwileczkę, panienko.

Jestem waszym adwokatem.

I musisz się mnie słuchać.

Nie gadamy o granicy posesji.

To naprawdę duży traktor. Doradzam, aby zejść mu z drogi.

Tak, to porada prawna.

Nie jesteś głodny?

Nie, mówiłem do psa.

Próbuję jedynie ocalić ci życie.

Oto Szefuncio. Jest moim tatą.

Szlag.

Naprawdę się stara. To nie jego wina, że przegrywa sprawy.

Gdzie są spodnie?

Odkąd zmarła mama, kiepsko idzie mu ze wszystkim.

Myślisz, że gdy kończymy mówić,

to nasze słowa nadal krążą wiecznie we wszechświecie?

Mam nadzieję, że nie.

Mówię wam.

Zamorduję kogoś, jak nie dostanę wypłaty.

Panno Rayleen?

Lecę zająć się sprawą Joe Franka w Live Oak.

Załóż spodnie.

Wisisz mi 400 dolców i pleciesz o Joe Franku.

- Posłuchaj. - To panna Rayleen.

Międzygalaktyczna wojowniczka.

Może i jesteś tu szefem, ale całkowicie spłukanym.

Ale utknęła tutaj i pracuje dla taty

zamiast studiować prawo.

Nie ma nic złego w pomaganiu innym.

To najmądrzejsza osoba, jaką poznacie.

Pogadamy potem. Muszę znaleźć spodnie.

Schowałaś mi je?

Nie mam z nimi nic wspólnego.

Nadal nie mam pieniędzy, ale przyniosłam kilka awokado.

- Co? - Awokado.

To taki majonez, tylko po bożemu.

Niebawem ci zapłacę.

Nie trzeba ci majonezu, tylko forsy.

Wiesz, ile masz na koncie?

- Ja tak. I jest źle. - Nie zwracaj na nią uwagi.

- Idę na pokład. - Staram się ci nie przyłożyć.

Szefunciu.

- Chwila. - Muszę nawiązać kontakt.

Nie wyjdziesz tak. Zdejmij to.

Popatrz na te włosy. Ludzie pomyślą, że wychowały cię wilki.

O tak, jestem twym wspaniałym obrońcą

- Jak leci? - Co tam, Dwayne?

Jak tam, panno Rayleen?

Nie gadam z tobą, chyba że masz 200 dolców.

To zaczeka. Tak się składa, że jestem potrzebny.

Chodźmy. Pora iść na front.

Joe Frank znów dał się aresztować. Muszę za niego poręczyć.

- Tu są te spodnie. - Nie rozumiem tych ludzi.

Nie dotykaj włosów. Poburzysz je.

Będziesz tak miła i podasz mi piwo?

I nie zapomnij dać go również panu Dwayne’owi.

- Słodziak, nie? - Zupełnie jak mama.

Nie umiem.

Co...?

- Czemu to powiedziałeś? - Chwilkę.

To robi się tak.

To prawdziwe złoto. Król piwa. Stuknijmy się.

Za króla piwa.

Nie przestawaj próbować się z nimi skontaktować. Dawaj to.

Może przylecą tu, żeby się tobą zająć.

Tak jest.

Idziemy, Puszek. Miłego dnia.

Dwayne, ruchy.

Pomoże mi pani zrobić tak, by latarka świeciła jaśniej?

- Znowu tam idziesz? - Nie wiem.

- Nie masz koleżanek? - Mam ciebie.

Ja jestem dorosła.

Więc chyba nie.

A ten twój nietypowy koleżka?

Jego tata każe mu ćwiczyć futbol.

Boże, dopomóż chłopcu.

A znajomi w szkole?

Mówią, że się moczę, choć to nieprawda.

Nie, wcale nie.

- Co to? - Zalotka.

- Do czego służy? - Sprawia, że rzęsy wyglądają na dłuższe.

Dziwne.

Sądzi pani, że mogę być po części kosmitką?

Martwię się o ciebie.

Obejrzymy później Po tamtej stronie?

Wybacz, skarbie, ale jestem dziś zajęta.

Gdy mama zmarła, ludzie mówili różne rzeczy.

Że jest w niebie. Że jest niewidzialna obok mnie.

Szefuncio mówi, że stała się częścią gwiazd, komet i meteorów.

Sądzę, że tak właśnie jest.

Myślę, że żyje pośród gwiazd, komet i meteorów.

Chciałabym przedstawić paragon jako dowód na niewinność oskarżonego.

- Też bym tak zrobiła. -...więc robił coś innego.

Dobrze, że niektórzy z nas nadal pilnują porządku.

Sprawa oddalona.

Biegnij. Machaj tymi nogami. No dalej.

Dobra. A teraz zygzakiem. Wężykiem.

Wtedy nie dadzą rady cię złapać.

Dobra robota. A teraz długa piłka. Dalej.

Chciałabym powiedzieć Josephowi, że kiedyś będzie nam lepiej.

Osieroconym przez mamy,

zniewieściałym chłopcom i niesłusznie oskarżanym siusiumajtkom.

Ale musiałabym skłamać.

Przynieś ją. Dalej.

- Szybko. Dawaj piłkę. - To już koniec?

- Musisz być szybszy. Musisz... - Wcale nie muszę.

- Pewnego dnia będziesz. - Josephie, obserwuję cię.

Musisz się nauczyć biec najszybciej, jak się da.

Widzisz? Dobra. Długa piłka.

Dobra. Jazda.

Hej, odwróć się.

Ręce do góry. Cofnij się. Do dzieła.

Czeszę teraz swe włosy

I myślę, jaką sukienkę założyć

Składam za ciebie modlitwę

Już na zawsze będziesz w mym sercu I będę cię zawsze kochać...

- To Spadówa! - Wynośmy się stąd.

Dziś dzień zapłaty. Przyszedł wasz poborca.

Dawać mój podatek.

Lepiej trzymać się z daleka od Spadówy Price.

Cześć, Betsy Mokre-Majty.

- To nieprawda. - Nieważne. Uciekajmy.

Dopadnę was!

Jest okrutna jak tyranozaur i ma dwa razy większy apetyt.

Podobno zjadła swoich rodziców.

Złazić na dół!

Powiedziałam na dół.

- Szlag. - Macie zapłacić.

Nie macie czym?

To Rozwałka da wam wycisk.

- Nie zejdziemy. - Nie.

Nie mamy cukierków.

- Ani nic. - Potem ich dorwiemy.

Dla dobra wszystkich ludzi

Żałujemy nieszczęśliwców Słabeuszy i tych poniżanych

Ludzi, o których los zapomniał

Bądź dzielna i wierna sobie Czegokolwiek byś nie robiła

Uwaga na okropną dyrektor Massey.

Dorastała w domu obok panny Rayleen,

ale udaje, że jest lepsza od wszystkich.

Dzień dobry, Ptaszyny.

Dzień dobry, panno Massey.

Mamy dziś dla was niespodziankę.

Kto nie może się doczekać zlotu Jamboree?

A kto liczy na zwycięstwo?

W tym roku znów wygramy główną nagrodę.

W przeciwnym razie zostawię was w Mariecie.

Tylko żartuję.

A więc w tym roku odbędzie się coś specjalnego.

Mamy okazję, by każde z nas

stało się częścią świata nauki.

Witajcie.

To jest doktor Pers...

- Persad. - Przyjechał do nas z NASA.

Witam.

Podnieście rękę, jeśli interesuje was kosmos.

To dziewczynki.

W porządku.

Jedną z osób, które się nim interesują, jest nasz pan prezydent.

O rany.

Wysłał część z nas na misję do różnych części świata.

Chcemy stworzyć kronikę życia.

Kronikę?

Tak, Złotą Kronikę. Z tym, co najlepsze na Ziemi.

Spis, dzięki któremu każdy z nas trafi do kosmosu.

Ale ja nie chcę.

Cisza, złotko.

Nagrywamy pozdrowienia ludzi z całego świata

w ich ojczystych językach.

Jeśli jest szansa, że istnieje tam życie,

to być może ktoś to usłyszy.

Ale kosmici nie istnieją.

Piper, proszę cię.

Nie przerywaj.

Nasz prezydent to skromny człowiek z Georgii.

Zatem czemu dziewczynka z takiej miejscowości jak...

Wiggly.

Z Wiggly miałaby nie stać na straży naszej nieśmiertelności?

- Świetna fucha. - Dzięki za poświęcony czas.

Będziemy na zlocie Jamboree.

I z radością nagramy zwycięzców.

More Polish subtitles for Troop Zero

تبصرې

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left