Heavy Metal

Heavy Metal

د Polish ژباړه ډاونلوډ کړئ

د خپرونې معلومات

Heavy Metal 25 000 FPS DVD
د لخوا تبصره AmirianMcCoy
perfect for vsn: 1h26'42''

تګونه

DVD
په خپور شو: 2016-12-13
ډاونلوډونه: 47
د اوریدلو معیوبیت: No

د Polish سرليکونو مخکتنه

لومړۍ 198 کرښې.

Cień spowije wszechświat. Na jego ścieżce wyrośnie zło.

A z nieba spadnie śmierć.

- Co mi przywiozłeś? - Zobaczysz.

Zaczekaj na mnie!

Co to?

Nie próbuj uciekać. Jesteś pod moją kontrolą.

Spójrz na mnie. Jestem wcieleniem wszelkiego zła.

Patrz uważnie.

Mam władzę nad czasem, wszystkimi galaktykami i wymiarami.

Lecz wielu wciąż mnie szuka. Jak pożądanego zielonego klejnotu.

Patrz, jak niszczę ich życie.

Dobra. 12 stopni.

Tak, Nowy Jork. Wielkie coś. Centrum szumowin świata.

Podobno chcą tu nawet wpuścić niższe formy życia z innych planet.

Nazywam się Harry Canyon. Jestem taksówkarzem.

PROFESOR ZNAJDUJE STAROŻYTNY RELIKT

LOC-NAR W METROPOLITAN

- Jest pan wolny? - Tak, wsiadaj.

- Dokąd, kolego? - Do gmachu ONZ.

Do gmachu ONZ? Niezły kawał. To lokum dla ubogich, slums.

Dobra, frajerze, dawaj gotówkę! Już!

Głupek. Nikt nie tknie Harry'ego Canyona bez mojej zgody.

LOC-NAR W METROPOLlTAN

Ojcze!

Uciekaj!

Nie żyje! Łap dziewczynę!

Pomóż mi, błagam!

Zwykle się nie angażuję, ale ta damulka coś w sobie miała.

Chcieli Loc-Nara, ale mój ojciec nic im nie powiedział.

- Teraz zostałam sama! - Spokojnie, tu jest posterunek policji.

Możesz im powiedzieć... Cholera, tylko tego mi brakowało.

- Policja, czego? - Chcę zgłosić zabójstwo.

I co jeszcze?

- Wpuścisz mnie? - Tak. Chwila.

Co u ciebie, Harry?

Cześć, Harry. Zajeździłeś ją?

- Pocałuj mnie w dupę, dobra? - Zrobię to za 20 dolców.

Jestem obywatelem USA! Zgubiłam dokumenty.

Cholerni nielegalni przybysze.

Najpierw informuję, że to płatne z góry.

1000 dziennie za śledztwo, plus 1000 za złapanie.

Tu masz dolara.

Wielkie dzięki.

Myślisz, że sam lepiej potrafisz? Palant.

I tak to się zaczęło. Miałem na głowie śliczną dziewczynę.

Czułem, że będą z nią problemy.

- Gdzie jestem? - U mnie.

Zabiliby mnie, gdyby nie ty.

Za co chcą cię sprzątnąć?

Loc-Nar. Starożytny relikt, który mój ojciec znalazł na pustyni.

Dla Wenusjan jest wart majątek. Wierzą w jego magiczną moc.

A czy ją ma?

Odkąd go znaleźliśmy, wokół nas umierają ludzie.

Ojciec ukrył go tu, w Nowym Jorku. Teraz nie żyje.

Mnie zabiją następną. Wiem, gdzie to jest.

Nikt cię tu nie znajdzie.

Możesz spać na kanapie. W lodówce jest piwo.

Czuj się jak u siebie w domu.

Nie wiedziałem, czy jej wierzyć, czy nie. Może szukała jelenia?

Harry...

Mogę spać z tobą?

Tak, jasne.

Może byłem jeleniem, ale na pewno na mnie leciała.

Szła na całość. Może byłem jej pierwszym nowojorczykiem.

Tak czy siak, nie ma to jak amerykańskie know-how.

Pokazałem jej Gwiaździsty Sztandar.

- Gdzie dziewczyna? - Jaka dziewczyna?

Nie rżnij głupa.

Przyszedłeś wczoraj na posterunek z laseczką. Gdzie ona jest?

O czym ty mówisz?

Jeśli się odezwie, zadzwoń. Jeśli nie zadzwonisz, będzie po tobie.

- Jasne? - Wyluzuj się, stary.

- Gdzie dziewczyna? - No nie... znowu?

Na twoim miejscu bym tego nie robił.

Przejdę do sedna sprawy. Nazywam się Rudnick.

Reprezentuję grupę inwestorów z pobliskiej planety.

Chcą coś odkupić od tej młodej damy.

Cena jest uczciwa, ale zaczynają się niepokoić.

Kiedy ją pan zobaczy, proszę powiedzieć, że czas się kończy.

Dziękuję, panie Canyon. Miłego dnia.

Zapach spalenizny przestrzegał, bym się nie angażował.

Ale nie potrafiłem o niej zapomnieć.

Coś w tym było. Element ryzyka. To mnie kręciło.

Trans-Com Message Service. Wiadomość dla Harry'ego Canyona.

Spotkaj się ze znajomą przy Statui Wolności, o 16:00.

Dziewczyna. To musiała być ona.

Ale najpierw musiałem załatwić paru pierdzieli.

- Więc o to ta cała awantura? - Chcę się tego pozbyć.

Chcę to skończyć. Rozmawiałam z Rudnickem.

Płaci 300.000 chronodolarów. Ale boję się.

- Nie ufam mu. - 300 kawałków to niezły szmal.

Pomożesz mi?

Kiedy na mnie spojrzała, nie potrafiłem odmówić.

Za 50 procent sumy.

Weźmiesz, ile zechcesz. Tylko zostań ze mną.

WJAZD NA WŁASNE RYZYKO

Są!

Dobra, będę cię ubezpieczać.

Kochanie, jesteśmy nadziani. Wyjedźmy w podróż, tylko we dwoje.

Bardzo chętnie, ale zmieniłam plany.

Biorę wszystko. Zatrzymaj się.

- Jesteś tego pewna? - Na sto procent.

Ładna, ale głupia.

Mimo że była gotowa mnie zabić, zrobiło mi się żal. Była w porządku.

Tylko trochę chciwa.

Zaksięgowałem to jako 2-dniową jazdę plus wielki napiwek.

To była twoja pierwsza lekcja, młoda istoto.

Moje zło niszczy nawet najniewinniejszych.

Wybrałem cię, ponieważ masz moc, której jeszcze nie rozumiesz.

Spójrz jeszcze raz. Zajrzyj we mnie głęboko.

W niektórych światach czczą mnie jak Boga.

Zaczęło się od tego, że znalazłem zielony meteoryt.

Czytałem, że dużo mniejsze obiekty

ulegają spaleniu w atmosferze. Ten, z jakichś powodów, nie uległ.

Umieściłem go w kolekcji minerałów i zapomniałem o nim.

Eksperymentowałem z elektrycznością. Zbliżała się burza

byłem pewien, że trafię bingo. Potrzebowałem tylko wyładowania.

Działa.

Łysy... wielki.

Nie miałem zamiaru paradować z fiutem na wierzchu.

Zupełnie jak z ''Dziesięciorga przykazań''.

Mocą gorejącego Loc-Nara w dłoni twojego idola

nakazuję ci przybyć, Ullatec!

Obdarz mnie własną siłą w zamian za żyjącą śmiertelną ofiarę.

Przybądź, Ullatec! Rozkazuję ci!

Czemu to zrobili?

Normalnie byłbym już martwy. Myślałem, że braknie mi powietrza.

Ale moje nowe ciało działało bez zarzutu. Miałem nadzieję, że jej też.

Dziękuję.

Miała piękne oczy.

Chciałem nawiązać rozmowę, a zadałem odwieczne, durne pytanie:

Jesteś stąd?

Możesz mi nie uwierzyć, ale pochodzę z innego świata... zwanego Ziemią.

Ja też jestem z Ziemi.

Nazywam się Katherine Wells. Pochodzę z Gibraltaru.

Ocaliłeś mi życie. Nie mam się jak odwdzięczyć, ale...

jeśli któraś moja część ci się podoba, chętnie ci ją oddam.

Było ekstra. Na Ziemi nigdy bym nie wyrwał takiego towaru.

Był tylko jeden problem.

Idziemy.

Kimkolwiek byli, te gnoje wybrały sobie fatalną porę.

Rozdzielili nas i zabrali mnie do dziwacznego zamku.

Chciałem wypytać o Katherine, ale żaden nie mówił po angielsku.

A więc jesteś Denem z Ziemi, który skradł ofiarę królowej?

Był cherlakiem, więc zagrałem ostro:

Gdzie dziewczyna?

Jestem Ard, wódz rewolucji i przyszły władca świata.

- Dziewczyna! - Ale jesteśmy groźni.

Straż, wykastrować go!

Byłem w tym niezły.

Doskonale. Możesz mi służyć.

- Dziewczyna albo śmierć. - Jeśli mogę wybierać: śmierć.

Niech tak będzie.

To za mało.

Zrozumiałem, czemu był wodzem.

Jeśli zależy ci na dziewczynie...

Kazałem ją zamknąć w szkle.

Nie żyje.

Właściwie nie. Śpi. Ale tylko ja ją mogę obudzić.

- Czego ode mnie chcesz? - Żebyś ukradł święty Loc-Nar.

- Co to jest Loc-Nar? - Lśniąca kula królowej.

Tylko jej posiadacz może złożyć ofiarę Ullatecowi.

Norl!

Norl, mój najdzielniejszy wojownik. Wykradniecie razem Loc-Nara.

- Potem oddam ci dziewczynę. - A jeśli odmówię?

Wówczas zginiesz ty, ona, wszyscy.

Brzmiało to przekonująco.

Strażnik. Musimy zejść pod ziemię.

Norl wiedział, co robi. Jak na goryla nieźle władał angielskim.

Jesteśmy pod fosą zamku.

Co mówią?

Mówią o dzikiej bestii, która żeruje w tych katakumbach.

Ma zęby długości 14 cm.

Przepraszam... 40 cm.

Rozdzielamy się. Ty i Korg, drzwi do komnat królowej.

Reszta z nas wejdzie z drugiej strony.

Kto zdobędzie Loc-Nara, odda go Ardowi. Powodzenia, Den.

Loc-Nar!

Zupełnie jak kula, którą wykopałem na podwórku.

Patrząc na Loc-Nara, miałem zabawne uczucie.

Potem zapaliły się światła. Co za wstyd.

Zabić ich.

Mogę mu poderżnąć gardło, wasza wysokość?

- Tak, poderżnij. - Dziękuję, wasza wysokość.

Zaraz! Mam lepszy pomysł. Chodź ze mną.

- Znowu? - Zawsze to samo.

- Królowa robi, co chce. - Tak, oczywiście.

Jeśli mnie zadowolisz, pozwolę ci żyć.

- Co mam zrobić? - Zaspokoić moje potrzeby.

18 lat posuchy, a tu 2 okazje jednego dnia!

Co za miejsce!

Wschód księżyca to apogeum naszej miłości, Den. To znak.

Tak, znak.

Nie miałem pojęcia, o czym mówi.

Nigdylandia to niespokojna kraina. Przyniosłeś mojemu ciału ukojenie.

Możesz przynieść pokój wszystkim udręczonym tej ziemi.

Wiedziałem, że jestem dobry, ale nie wiedziałem, że aż tak.

Wasza wysokość, ukradziono Loc-Nara!

تبصرې

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left