The first 200 lines.
Z TIGEREM MENTAL nie pogubisz się w tym dramacie.
ZACK I MIRI KRĘCĄ PORNO
Wstawaj, Zack!
/Zapłacone rachunki /Niezapłacone rachunki
Szybciej. Już jestem spóźniona do pracy.
/- Wyłaź! - Zamykaj pierdolone drzwi, gdy srasz!
/- Były zamknięte! - Były przymknięte!
/- Zamknij te pierdolone drzwi. - Dobra.
Kurwa!
Co to?
Ogrzewacz do dłoni.
Jedziemy.
Czujesz to?
Czy to samochód? Kurwa.
- Przykleiło mi się do kutasa! O, nie! - Co?
- Pali mnie w kutasa! - Jak to?
- Pali mnie w kutasa! - Jakim cudem?
Przylepiło mi się do jaj!
- Jajko klei mi się do uda! - Co się dzieje?
Zjedź na bok. Zjedź.
- Zjedź na bok! - Dobrze!
/- Pali mi jaja do czerwoności! /- Co?
/Przykleja się mocniej!
/- Dobrze! /- Zassało się!
/Przyssało się!
O ja pierdolę!
Chyba sobie naderwałem jajka.
To nie jest zabawne.
Pomożesz mi wybrać strój na wieczór?
Pracuję do szóstej.
Cóż.
Może w sklepie mi coś doradzą.
W sklepie? Nie. Może lepiej postaraj się znaleźć sobie przyjaciela.
- Misiu, ty jesteś moim przyjacielem. - Przyjaciela, kobietę.
KAWA-I W-NOGI
Panie Delaney. Może pan jutro pracować?
Jutro jest Święto Dziękczynienia.
No to musi pan przyjść pojutrze, mówię panu.
- To Czarny Piątek. - Czarny Piątek?
Jedyny taki dzień w roku. Szał zakupów w supermarketach.
A gdy szczury z supermarketu wyjdą z zakupów na ulicę...
Chciałbym, aby pan popracował.
- W Czarny Piątek? - Pewnie.
A może w Asfaltowy Poniedziałek też?
- Że co? - A może we Wtorek Czarnucha?
Wtorek Czarnucha? To jakieś nowe święto?
Przychodzisz do ziomala i każesz mu pracować w Czarny Piątek.
Masz w ogóle pojęcie, jak rasistowsko to brzmi?
Każesz mi przyjść do pracy. Jesteś moim właścicielem?
Nie powiedziałem, że każę.
Ale o tym pomyślałeś, co?
Pomyślałeś: "A jebać tego czarnucha."
Dzięki mnie ma co jeść i czym okryć swoje czarne plecy,
"więc nie ma nic do gadania!"
- Powiedz, że jesteś tu gwiazdą. - Zamknij się!
Ma świętą rację, mówiąc, że jestem gwiazdą!
Nie mogę się doczekać, gdy dostanę kasę za pozew złożony przeciw poczcie.
Wtedy pójdę stąd w pizdu, bo będę oprah-bogaty!
- I będziesz mnie całował w zad! - Wiesz co?
Jeb się i pierdol! I ssij pytę!
- Chuj z tobą. - Chuj z tobą też.
Zachary popracuje. Zack, mój chłopcze.
No?
- Doniesiono mi, - Tak.
że pewnej nocy grałeś tu w baseball?
Chodzi o football.
I... nie, to nie byłem ja.
Może tajny informator tak mówił, że brzmiało to jak baseball?
Tak, pewnie. Może źle pan usłyszał przez akcent.
- Pierdol się! - Dobrze.
Pewnego dnia zainstaluję tu kamery.
Będę wiedział na pewno, co robisz, gdy mnie nie ma.
Wszystko! Drapanie po jajach, sranie, wszystko!
- Dobrze? - Dobrze.
Złamas.
Obu was nienawidzę, pierdolone czarno białe kutafony!
Mówię wam!
I czego się tak wkurwił?
Pierdolić go! Mówię ci.
Bardzo dobrze.
Uwierzysz, że pierdolony Gandhi kazał mi pracować w Czarny Piątek?
- No co za gówno. - Tak.
Mam zamiar wybyć na zakupy w ten dzień największych wyprzedaży.
Planuję kupić plazmę, a on niech spada.
To właściwie moja wina. Poprosiłem o wolne w piątek rano. Wybacz.
- Na co ci wolne? - Będę potrzebował czasu, by dojść do siebie.
Dziś wieczorem mamy z Miri zjazd z okazji dziesięciolecia zakończenia liceum.
Mam w planach zatruć się alkoholem.
- Zjazd? - Tak.
Jutro jest Święto Dziękczynienia.
Wiem, czyż to nie popierdolone?
Mówią, że to najlepsza okazja zebrać wszystkich,
ludzie wracają na święta,
ale wiesz co?
Mogliby to zrobić w środku lata,
łącząc z konkursem robienia laski, w którym byłbym sędzią
i wciąż byłoby to popierdolone.
To po co tam idziesz?
Miri mnie zmusiła.
Sam się posłuchaj.
Czemu ciągle łazisz za tą laską, wiedząc że nigdy nie da ci dupy?
Dobrze się zgrywamy. Płaci czynsz, zmywa naczynia,
a rano mnie budzi. Po co komplikować to seksem?
Poza tym znam ją od pierwszej klasy. Nie dyma się koleżanki z pierwszej klasy.
Wybacz. Poznałem żonę w przedszkolu.
Pobraliśmy się w ostatniej klasie liceum.
Przez ten cały czas jest królową mojego świata.
- A gdybyś mógł zacząć wszystko od nowa? - Sam bym sobie walił konia.
Ta kobieta jest jarzmem mojego istnienia.
Widzisz!
Przepraszam. Mogę dostać kawę?
Czarną.
Nie widzi pan, że rozmawiamy. Białasie.
/Masz zamiar kastrować mnie /tymi przebierankami a'la Barbie?
Skorzystam z twojego laptopa.
Nie zapomnij go walnąć przy włączeniu. Bez tego nie włączy się ekran.
Czemu nie kupisz sobie nowego?
Z tego samego powodu, dla którego nie kupuję ciucha na dzisiaj. Jestem spłukana.
/Jest taka laska, która pracuje /w "Nastolatce" w centrum handlowym.
Nieźle jej naściemniałam /i pozwoliła mi pożyczyć to na wieczór.
Brachu!
Co?
Chcesz kupić w necie wibrator?
- Co się stało z tym, który już miałaś? /- Zdechł w zeszłym tygodniu.
Patrz na rozmiar tych gaci!
Kręć to! Kręć!
/Nie wiedziałem, że sprzedają na /Amazonie takie coś. To niewiarygodne!
Pierdolone babcine reformy.
/Po pierwsze, /nie podoba mi się,
/że naruszasz świętość /mojej listy życzeń na Amazonie.
/A po drugie,
/nie kupię tego na Amazonie, bo...
/okazało się, że nie uznają mojej karty kredytowej.
Jasny chuj!
Sorry, chłopaki. Stanąłem wam na drodze?
Jesteś pierdoloną ciotą. Zwijamy się do Starbucks.
Tutaj i tak jest chujowa obsługa.
Kutas.
I rzuca jak piczka.
I wiecie, co jeszcze wrzuciłem? Garść charchów do waszej kawy, frajerzy.
Widzieliśmy twoją laskę w bieliźnie, niedojebie.
Ach, jaka szkoda, że nie jest moją dziewczyną, mały kutasie.
/Ciągle do mnie mówisz?
Mówiłem, że oglądam następne seks-zabawki na Amazonie.
Ja pierdzielę!
Tutaj też sprzedają latarki!
A cóż to?
Pierdolona, podręczna cipa w kształcie latarki.
Zapewnia dyskretne trzepanie kapucyna.
Nie pomyślą, żeś świr, gdy cię przyłapią.
Ot, zwykły koleś, który lubi dymać swoją latarkę.
Bez dwóch zdań! Kupuję!
Masz jakieś pieniądze? To może zapłać rachunek za prąd.
A już czas?
Za listopad pewnie nie, ale ja mówię o rachunku za wrzesień.
Czyż nie wyglądam jak żyleta?
Wyglądasz jak pierdolony Ronald McDonald.
Nabrałem ochoty na McNuggeta.
A po kiego grzyba potrzebna ci podręczna cipa? To żałosne.
Ach, wybacz mi, wasza świętojebliwość.
Wibrator to dopiero godne urządzenie, wasza sekscelencjo.
Myślisz, że ratujesz dzieciaka w Darfurze,
za każdym razem, gdy wibrator doprowadza cię do orgazmu?
Poczucie prawdziwego zbliżenia.
O mój Boże.
Jeśli zaczniesz dymać małe urządzonka, to się wyprowadzam.
A wibrator to niby, co? To małe urządzenie.
Czemu ty możesz pierdolić się czymś z silniczkiem, a ja nie?
Bo nie spotkałam jeszcze faceta, z którym szczytowałabym jak z wibratorem.
Pierdolisz bzdury.
Jakim cudem nagle jesteś Buckiem Rogersem, który w XXV wieku dyma
pierdolonego Twiki i doktora Theopolisa,
a ja utknąłem w kiblu z butelką olejku?
No nawet nie pierdol, że użyłeś mojego olejku do walenia konia w łazience?
Ależ skąd. Tak naprawdę zapaliłem kilka świec,
rozłożyłem się na piernatach i słuchałem Stinga.
Nie, bo jestem facetem. Daj mi chomika i taśmę klejącą,
a ja znajdę sposób, by go wyjebać. Niczym obleśny MacGyver!
Dzięki Bogu, że nie jestem facetem!
A co powiesz o tym?
Tak w ogóle to nie wiem, czemu się tak bardzo przejmujesz.
Myślałem, że pójdziemy tam, posiedzimy i ponabijamy się ze wszystkich.
Nie mogę założyć starych ciuchów, jeśli planuję wrócić do domu z Bobbym Longiem.
Pierdolony Bobby Long?
Bez jaj! Czy to nie on nazwał cię Śmierdzącą Linky?
To było wtedy. Może teraz, dzięki niemu zaoszczędzę na zakupach w Internecie.
To może lepiej wypierdol właściciela naszego mieszkania.
Zapewnisz nam dach nad głową.
Nie masz na czynsz?
Zack, to twój miesiąc.
Za poprzednią wypłatę kupiłem łyżwy.
Potrzebowałem ich, żeby sobie pojeździć.
A ostatnia ledwo starczyła na zaległe rachunki za wodę.
Czy to jest seksy?
W zasadzie tak. Moda w stylu: złap drapieżcę w swoje sidła.
No to załatwione.
/Kurwa!
Zack!
- Chcesz, żebym wszedł? - Co się stało z wodą.
- Wyłączyli. - Cholera. To może...
No comments yet. Be the first to leave one.