Death at a Funeral

Death at a Funeral

Download Polish Subtitle

Release info

Death At A Funeral 2010 DVDRip XviD-FiCO
A Commentary by funnykiddy

Tags

DVD
DVDRip
dvdrip
dvdr
XviD
Published on: 2010-07-13
Downloads: 44
Hearing Impaired: Yes

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

Kalifornia ZMARLI

MYJNIA SAMOCHODOWA

Chcesz go zobaczyć zanim...

Tak.

Brian? Kto to jest?

Zapytałem siebie o to samo, gdy mój tata zmarł.

Kim jest ten człowiek?

Nie, Brian. Kto leży w tej trumnie?

- Bo to nie mój ojciec. - Jesteś pewny?

Wiem, jak wygląda mój ojciec.

Będąc w żałobie można się mylić.

Spójrz na tego umarlaka.

O w mordę.

- To jakiś Jackie Chan! - Dobra, posłuchaj...

Wiesz, jak wygląda mój ojciec.

Mamy dziś urwanie głowy.

Zazwyczaj nie robimy pomyłek.

- Zazwyczaj? - Powiedziałem to na głos?

To nie jest Burger King. Nie możecie pomieszać zamówień.

Uspokój się, proszę. Chyba wiem, gdzie on jest.

Chyba?

Jak za godzinę w trumnie nie będzie ojca, to go w niej zastąpisz.

- Zrozumiano? - Bez obaw. Znajdę go.

Jest w jednym z dwóch miejsc. Myślę, że jest w tym drugim.

Chłopaki, zawijamy się. Zamknijcie trumnę.

Zmywamy się.

Chwila... Dawałem wam kluczyki?

Są w samochodzie. Zostawiłem je w samochodzie.

Chodźcie. Zostawiłem go na chodzie.

Czemu ze mną jedziesz, skoro się tak denerwujesz?

- Wiesz, czemu. - Nie znoszę pogrzebów.

Ciągle tylko śmierć, śmierć i śmierć.

Pogrzeby nie są po to, żeby je lubić, Norman.

Chyba tak.

Kiedy umrę, nie chcę mieć typowego pogrzebu.

Chcę, żeby moje życie uczczono.

Jak Anny Nicole Smith, Richarda Nixona, kogoś wielkiego i wpływowego.

A mój ma być najsmutniejszym dniem w historii.

Krach na giełdzie, zamykanie fabryk,

panienki płaczące na ulicach.

Coś w ten deseń. Zaćmienie słońca też by było fajne.

- Daj spokój. - No co?

Ciągle przypalasz?

Przestań, Norman. Kiedyś paliłeś.

Razem jaraliśmy.

Kiedyś lałem w gacie, ale w końcu przestałem.

Mam swoje problemy na głowie. Co mnie obchodzi twoje jaranie.

A jakie ty masz problemy?

- Mówiłem ci. Wysypkę! - Używaj gumek.

- Na ręce. - Ale i tak musisz używać gumek.

To pierwsza linia obrony.

To nie jest normalne. Spójrz.

- O kurwa. To nie jest wysypka. - A co?

Nie wiem, ale jest bardzo nieregularne.

Nieregularne? Umrę, na bank umrę!

- Nie. - A jestem taki młody!

Przynieśli nie te zwłoki.

Słyszysz, kochanie? Przynieśli nie te zwłoki.

Boże! Wiedzą, gdzie on jest?

Tak im się wydaje.

Mówiłam ci, żeby nie chować go u Marshallów,

ale ty chciałeś po sąsiedzku.

Nie dziś. Mam zbyt wiele na głowie.

Tata chciał pogrzeb w domu, więc się od niego nie wywinę.

Śmierć jest wszędzie.

Wcale nie, kochanie.

Mama ciągle płacze.

- Ryan nie pomaga. - Jak zawsze.

Jeszcze mam wygłosić mowę pożegnalną.

To będzie najlepsza mowa, jaką kiedykolwiek wygłoszono.

Nieważne.

Wszyscy będą się zastanawiać: "Czemu nie przemawia Ryan?

"Spadaj i zrób miejsce pisarzowi".

Nawet ja tak będę myślał.

To może niech on ją wygłosi?

Więc teraz chcesz, żeby on mówił?

Nie, mówię tylko...

Mówisz, żeby on wygłosił mowę.

Nie. Ty jesteś najstarszy...

Mam to zrobić tylko dlatego, że jestem stary.

Uspokój się, Aaron.

Potrafisz pisać tak samo dobrze, jak twój brat.

Musisz tylko dać w końcu komuś swoją książkę do przeczytania.

Nie jest gotowa.

Dobrze. Ale pamiętaj, że za tydzień sprzedajemy dom.

- Wiem. - Kocham twoją mamę,

ale chcę się już przeprowadzić.

Wiem, kochanie. Musimy tylko przetrwać dzisiejszy dzień.

Dokładnie.

Wiem, że jest ci ciężko.

Ale dziś mam ostatni dzień cyklu.

Mam 37 lat, musimy spróbować.

Musimy to dziś zrobić przynajmniej raz.

- Kotek. - Tak?

Przystopuj z tym cyklem, dobrze? Przynajmniej na chwilę.

Możemy chociaż najpierw odnaleźć ciało?

- W porządku? - Tak, całkowitym.

No dobra... Trochę się denerwuję.

Dlatego, że znów zobaczysz się z moim tatą?

Chyba nikt mi tak otwarcie nie okazywał niechęci.

Nawet moi uczniowie.

Będzie przejęty śmiercią brata a nie...

- Kotku. - Przepraszam. To przez korki.

Kiedy powiem mu, że się pobieramy,

będzie cię musiał zaakceptować.

- Jezu! W porządku? - Boże.

- Dupek! - Wal się, suko!

Wsadź se ten palec. Nie widzisz, że jest korek?

Jak wybijesz sobie oko, twój ojciec mnie zabije.

- Oscar, kochanie. - Tak.

- Spójrz na mnie. - Dobrze.

- Rozluźnij się. - W porządku.

Wszystko w porządku. Oddychaj.

Dobrze.

- Lepiej? - Lepiej.

Już dobrze.

Pierdol się!

Wszystko jest w najlepszym porządku.

Teraz nagle jesteś profesjonalistą.

Masz kluczyki? I swojego Blackberry?

Jak go pochowamy, to nie będziemy potem wykopywać,

żebyś sobie mógł wysyłać wiadomości.

Staram się, dobrze?

Jak się trzyma twoja mama?

Doskonale.

- Na razie zgonów nie będzie. - Dobrze.

A wujek Russell? Nie było z nim najlepiej.

- Co z nim? - Narka.

Tylko pytam. Próbuję zagadać.

Dajcie znać, gdybyście mnie potrzebowali. Dziękuję za wszystko.

- Chodź tu, Michelle. - Pa, Brian.

Nie musisz.

Wszyscy wiedzą, że pułkownik Sanders

zakosił przepis na kurczaki od niewolnika imieniem Jubalai.

Kolesław jest jego, ale to wszystko.

Hej! Co tam?

Potrzebuję przysługi. Musisz podjechać po wujka Russella.

Wiem, że to problem, ale ty jesteś najbliżej.

- Cholera! Zawsze jest w złym humorze. - Zgódź się. Pojedziemy.

To nie humor skoro zawsze w nim jest. Taką ma osobowość. Podjedziesz?

No dobra.

Jak się trzymasz, mamo?

Tak wiele rzeczy chcieliśmy jeszcze zrobić.

Podróżować. Do Australii i do Chin.

Chciał pojechać do Tajlandii.

Daj spokój. Nie wytrzymasz 25 godzin lotu.

Nie o to chodzi. Nie czuję się ostatnio dobrze.

Kto wie, ile jeszcze bez niego pożyję?

Może gdybym miała wnuka,

nie myślałabym o tym wszystkim...

- No cóż. - Cynthio, staramy się.

Wiem o tym, Michelle. Non stop, dzień i noc. Staracie się.

Ale nie bardzo wam wychodzi.

- Gdzie Ryan? Rozmawiałeś z nim? - Niedługo będzie.

Poczuję się o wiele lepiej, gdy go zobaczę.

Tak bardzo za nim tęsknię.

Mogę coś dla ciebie zrobić?

Możesz zabrać rękę z trumny mojego męża.

Zostawisz plamę.

Pokazuje nam faketa, czy macha?

Dziękuję, drogie panie!

- Tam jest. - Co?

- Jest spoko. - Nie potrzebuje pomocy.

Po prostu jest zrzędliwy.

Trzeba umieć go podejść.

Wygląda na miłego gościa.

- Cześć, wujku! - Cześć, wujku!

Pamiętasz mnie? Jestem Norman.

Przyjechałem zabrać cię na pogrzeb.

Gdzieś ty kurwa był, spaślaku? Jeszcze trochę i sam bym wykitował!

Fajnie, że wiesz, jak go podejść.

Chcesz sobie postrzelać?

Przestań grać, dobra?

...łap kulkę.

- Słuchaj. - Piguły? Mam je.

- Mam. - Mogę po nie wpaść?

- Muszę jechać na pogrzeb. Kurde! - To tam podjadę.

- Kurwa. - Próbowałeś ich?

Nie, ja je tylko robię.

Ale to dobry towar?

Muszę lecieć. Nie łykaj tego, co sprzedajesz kolego.

Odlecisz. Gwarantuję ci.

Będziesz w siódmym niebie. Narka!

Zawsze otwierasz drzwi pół nago?

Jeff, spóźnimy się.

Założę tylko jakieś gacie.

Jestem u siebie, więc... U ciebie wszystko gra?

- Tak. Denerwuje się tylko. - Wszystko gra?

- Prawie mieliśmy stłuczkę. Ja krzyczałam. - Jakiś koleś zajechał nam drogę.

- Nie zauważyłem go. - Nieprawda.

- Przepraszam, kochanie. - Nic się nie stało.

Jesteście zabawni. Może być?

- Co? - Nie.

- Idź założyć spodnie. - Dobra.

Mają być czarne!

Dobrze, mamo.

- Ale jestem głodna. - Serce mi wali.

Nie wiem, co mi jest.

Weź to. Dobrze ci zrobi. Jeff nie będzie miał nic przeciwko.

A co to w ogóle jest?

More Polish subtitles for Death at a Funeral

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left