The first 196 lines.
– Cemal, tak? – Tak.
Europa,
księżyc orbitujący wokół majestatycznej planety Jowisz,
może pewnego dnia stać się domem dla ludzkości.
Pod 40-kilometrową masą lodu
może kryć się ogromny ocean, tętniący życiem.
To ciało niebieskie zawiera najwięcej wody
w naszym układzie słonecznym – zaraz po Ziemi.
Podróż na ten pełen tajemnic księżyc
zajmie co najmniej trzy lata przy obecnej technologii.
Zrobiło się zimno. Deszcz nasila się w całym kraju.
Władze ostrzegają przed gradem i śniegiem w niektórych regionach.
Gdzie dokładnie wystąpią opady?
I jaka będzie pogoda? Obejrzyj nasz specjalny materiał.
Cześć.
Dobrze, bracie.
Dobrze, bracie. Już jadę.
Co jest? Co się dzieje?
Przepraszam, że tak dzwonię, Cemal.
Ale nie dzwoniłbym, gdyby to nie było ważne.
Tak naprawdę to sprawa ma już kilka dni.
Zmarła młoda dziewczyna. Przywieźli ją tutaj.
Co ja mam z tym wspólnego?
Nie chcą, żeby przez jakiś czas dziewczyna była widziana.
Nasz dyrektor o tym wie. Dał zgodę.
Jak niby ma stać się niewidoczna?
Dziewczyna jest w kostnicy. Jest wpisana w rejestrach.
Mają znajomych, wyczyszczą to. Jakoś to zniknie.
Ale potrzebują trochę czasu.
Krótko mówiąc, zabierz jeden z naszych pojazdów międzyregionalnych.
Weź dziewczynę i zniknij na jakiś miesiąc. Tyle.
Bracie,
bez urazy, ale to, co mówisz, to jakaś bzdura.
Co to w ogóle jest? Co się dzieje?
Są dla ciebie pieniądze. Nie rzucam słów na wiatr.
Dostaniesz 50 tysięcy. Nie byle co.
Bez kłamstw, ja też coś z tego wezmę.
Co to za interes, bracie?
Jest martwa dziewczyna. Mam z nią zniknąć na miesiąc?
Chcecie mnie w coś wrobić?
Nie, ty durniu. Mówię ci...
Nasz dyrektor o wszystkim wie. Nic ci się nie stanie.
Dlaczego ja? Nie macie nikogo innego?
Jesteś jedynym frajerem, który nikogo nie ma.
Poza tym lubię cię. Chciałem ci pomóc.
– Nie mieszaj mnie w to. – Nikt cię w nic nie miesza.
Załadujemy trumnę do państwowego karawanu.
Jesteś państwowym kierowcą. Masz po prostu zniknąć na miesiąc.
Po to jest karawan.
Dlaczego ją zabili?
Kto daje pieniądze?
To córka wpływowej rodziny z innego miasta.
Dziewczyna uciekła tutaj. Przyjechali i ją zabili.
Coś jak zabójstwo honorowe, czy coś takiego. Tyle wiem.
Dobra. Zadzwońmy do dyrektora.
Nie mieszaj dyrektora. Jak zadzwonisz, to cię zwolni.
Pierdolę to.
Dali mi też telefon. Masz używać tylko tego.
Dzwoń czasem.
Dobra, bracie. Zadzwonię.
Jak miała na imię ta dziewczyna?
Po co ci jej imię?
Nie wiem, bracie. To ja będę z nią jechał.
Boże!
Miała na imię Zeynep.
HOTEL
RECEPCJA
Cześć, siostra. Jak tam?
To ja. Tak.
No właśnie. Minęło trochę czasu.
Po prostu zadzwoniłem.
Tak.
Mam sprawę w twoich okolicach.
Ta sama robota, tak.
Myślałem, żeby wpaść.
Wciąż mieszkasz u mamy?
Oczywiście. Jasne.
Nie, Siostra. Nie ożeniłem się.
Cześć, Ekrem.
Nie, nie ma problemu.
Jak zmarła ta dziewczyna?
Rozumiem. Wiem, że mi mówiłeś...
Ale rozmawiałeś z lekarzami albo z kimś?
Została postrzelona? Co się stało?
Kiedy zmarła?
Czyli była w kostnicy przez dziesięć dni?
Nie, nie ma problemu.
Tak. Jestem trochę roztrzęsiony.
Zadzwonię. Wszystko w porządku.
Dobrze.
Nie. Nie. Chodź tu.
Spokojnie. Oddychaj.
Oddychaj. Wszystko dobrze. Oddychaj.
Oddychaj. No dalej.
Trzymaj się.
Woda. To woda. Napij się.
No dalej. Dasz radę. No już.
Napij się.
No już, wszystko będzie dobrze. Dalej. Dalej.
Napij się trochę.
Dobrze. Już dobrze. Wszystko będzie dobrze.
Dobrze. Dobrze.
Oddychaj. Oddychaj przez nos.
Oddychaj przez nos.
Okej. Spokojnie. Już dobrze. Trzymaj się.
Trzymaj się. Wszystko będzie dobrze.
Popatrz na mnie. Spójrz na mnie.
Dobrze. Już jest w porządku. Dobrze. Spokojnie.
Wszystko w porządku, proszę pana?
W porządku. Wszystko w porządku.
Może pan brać te tabletki rano i wieczorem.
Coś jeszcze?
Nie. Dziękuję.
Zeynep.
Zeynep. Chodź tutaj.
Cholera.
Dlaczego wyszłaś?
A co, jeśli ktoś cię zobaczył? Co wtedy?
Masz pojęcie, co by nam zrobili?
Pierdolę to wszystko.
Dobrze.
Nie rób tego więcej, dobrze?
Zawsze wrócę. Obiecuję.
Dobrze?
Zabiorą cię.
Rozumiesz? Zabiorą cię. Nie rób tego więcej.
Nie. Nie.
Nie. Jestem tutaj. Nic nie rób. Po prostu nie.
Tak.
W porządku?
Tak. Złapał mnie deszcz.
Coś się stało?
Pomyślałam, że może posprzątamy pański pokój, panie Cemal.
Wymienimy pościel i ręczniki.
A pani Hafize, sprzątaczka, mówiła mi...
że ostatnio słychać było dziwne odgłosy z pańskiego pokoju.
– Panie Mehmet, chce pan problemów? – Nie, panie Cemal.
To co w takim razie?
Przychodzisz pod moje drzwi i mi grozisz.
– Mamy mieć jakieś problemy? – Nie, panie Cemal.
Dam znać, jeśli będzie potrzeba.
Dzięki.
Dzięki, bracie.
– Czekasz na kogoś? – Co, bracie?
Myślałem...
– że na kogoś czekasz. – Nie, bracie.
Codzienne problemy.
Jakie problemy?
Co tu robisz, stary?
Interesy.
Ze Stambułu.
Tam zaczął się mój problem.
Miałeś problem w Stanbule?
Coś w tym stylu.
Często jeździłem do Stambułu, bracie.
Była tam dziewczyna, z którą się spotykałem.
No i?
Więc...
Odwiedzałem wtedy wujka w Istanbule.
Mieszkała w tym samym bloku. Piękna dziewczyna.
Na pewno chcesz tego słuchać, bracie?
Nie mam nic do roboty. Posłucham, jeśli opowiesz.
No dobra.
Spotkaliśmy się w windzie.
Wiedziałem, że jej się podobam.
Zacząłem działać. Trochę się całowaliśmy.
Zaczęliśmy się spotykać. Zwykła historia.
Chodziłem tam, kiedy mieliśmy mieszkanie dla siebie.
Zbliżyliśmy się. Ale nic wielkiego. Nie byłem zakochany.
Nie zamierzałem się z nią żenić. Rozumiesz?
Wróciłem tutaj. Przestałem się odzywać.
Dzwoniła, ale nie odbierałem. W końcu znowu zadzwoniła.
Cholera, zaszła w ciążę. Niewiarygodne.
– I co zrobiłeś? – A co miałem zrobić, bracie?
Co miałem powiedzieć? Nie jesteśmy małżeństwem.
Gdyby moi rodzice się dowiedzieli, zabiliby mnie.
Powiedziałem: załatw to. Grzech nie grzech.
Zaczęła płakać. Przeciągała to.
Zaczęła dzwonić codziennie.
Zadzwonili do mnie z sąsiedztwa. Jej brat przyjechał do miasta.
Najpewniej chce mnie dorwać.
Naturalne.
– Co ty mówisz, bracie? – Mówię, jak jest.
Co mam zrobić, bracie?
Możesz zatrzymać się u mnie, jeśli chcesz.
– W jakim sensie? – Mieszkam w motelu.
I...
mam wolne łóżko, jeśli chcesz.
Nie. Nie chcę wciągać cię w kłopoty.
Miło było cię poznać, bracie. Nie mogę się odwdzięczyć.
Ten sukinsyn może mnie teraz dalej szukać.
Wszystko okej, bracie? Milczysz.
Nie, po prostu się zapatrzyłem. Jestem też kompletnie pijany.
Rzadko się tak urżnę.
Masz piwo w pokoju, bracie? Wypijemy po jednym przed snem.
Pewnie. Mam trochę w hotelu.
No comments yet. Be the first to leave one.