The first 178 lines.
Miał być dzisiaj to…
jeden z najfajniejszych dni w moim życiu,
ale no, wyszło nie za bardzo, tak?
Wyszło raczej smutno.
Chciałam zobaczyć mamę szczęśliwą.
- Wow . - Cud. Naprawdę.
- Przepięknie. - Byłam zachwycona.
Nie namawiajmy jej, bo jeśli tego nie czuje to…
…to ja bym jej nie namawiała.
Wiem, że to przytłacza wszystko.
Podejmujemy bardzo ważną dla nas decyzję w krótkim czasie.
Możesz mieć wątpliwości. Daj sobie na przeżycie tych emocji. Proszę cię.
- Dobra! - Pamiętaj, co mówiła Zosia,
że to ma być wasza decyzja, tak?
- Wiem. - Bo jakby ja też się odcinam od wpływów.
Wiem, że bliscy chcą dla nas jak najlepiej, ale też czasami się boją.
Ciesz się z takich rzeczy jak dzisiaj. A decyzję – w zgodzie ze sobą.
Dziękuję, że mnie tak z mamą wsparłyście.
No, zawsze. Mama to po prostu też już cię tak, wiesz…
tak jest twój team , że nie masz pojęcia.
No, kochana mama.
Dzięki, Daria.
Jesteście świeżo po. I jak wasze wrażenia?
Wyglądam jak milion dolców, musisz nadgonić.
Będę wyglądał seksownie.
Mało tego, wyjątkowy jesteś. Jak królewicz.
Dziękuję, że jesteście ze mną dzisiaj.
- Koledzy z wojska. - Ta jest.
Niestety, moi najbliżsi nie mogli być podczas tego dnia.
To było bardzo ważne dla mnie, właśnie ich obecność.
Życie mnie sprawdza.
Podczas tego eksperymentu towarzyszy mi bardzo dużo problemów w życiu prywatnym.
To się po prostu odbija na człowieku.
Stresujesz się ślubem?
Stresuję się trochę, wiadomo, nie?
Jeszcze teraz są ostatnie kłótnie, ostatnie spinki.
A co, masz jakieś obawy, ogólnie, o was?
Trochę tak.
A powiedziałem: „Oby Filip tego nie spieprzył”.
- - No, mam nadzieję.
Dzień dobry, panowie.
- Dzień dobry. - Witam serdecznie. Filipie.
Zapraszam.
Kurwa. W co ja się wjebałem?
Przecież ja mam zaraz się chajtnąć.
Że teraz do ciebie to dochodzi, tak?
- Jeszcze mierzę, kurwa, smokingi… - Słuchaj, eee…
nikt nie powiedział, że będzie łatwo.
- Eee! - A-u!
- Ojej. - Yip !
Nieźle.
Świetne.
To jest Ojciec Chrzestny. Z Podlasia.
- -
Bardzo mi się podoba.
Ściągnij marynarę.
- Bo tak będzie na dance’ach. - Swój chłop, znaczy mój chłop.
- Hu! - O.
Nieźle.
Zakochałem się w Darii.
I, i zaraz mam jej powiedzieć „tak”,
ale teraz w tym momencie się po prostu bardzo stresuję. I…
Nie wiem, co się dzieje.
- Jak tam? -
I co, panie Johnny Bravo?
A-u.
Nie no, było, kur… Hu! To się dzieje, kurwa.
- Robi się poważnie. - Poczułeś teraz.
- No. O ja. -
- W co ja się wjebałem? - Eee…
To się dzieje tak szybko, to jest wszystko takie chore.
- A-u. - A-u.
O kurwa.
[rosnące napięcie, emocjonalny damski wokal]
Pięknie dziś wyglądasz.
Dziękuję.
- Nakarmić cię? - Nie.
Czemu jestem taka niezdarna?
- Nie byłabyś sobą, gdyby nie spadło. - Mhm.
- Aha. - No.
- A cieszysz się na kawalerski? - Mhm.
Tylko bez striptizerek.
Obiecujesz?
No, czas pokaże, czas pokaże.
Ale jak się czujesz z tym, że tak szybko ten czas zleciał?
Bardzo szybko, chyba za szybko.
- W dobrym towarzystwie… -
Cieszę się, że wybrałem ciebie.
Przez sekundę nawet nie żałowałam, że ciebie wybrałam.
Musisz powiedzieć: wybrałam najlepiej.
Ciężko mi było rozmawiać o, o uczuciach, bo…
mama mi powiedziała, że Kamilowi nie ufa.
Że jestem bardzo zmanipulowana.
Że to są nieszczere, y, intencje z jego strony.
A tutaj z drugiej strony mi na nim zależy.
No nie wiem, no. Przy poprzednich relacjach też mi to później mówili,
ja tego nigdy nie widziałam i się broniłam przed tym.
Więc nie wiem, nie chcę na nieg… no, nie chcę na razie.
Nie wiem.
Wiesz, że nie zawsze będą takie piękne, fajne dni
i też trzeba się kochać w te gorsze dni.
Wiem.
Ale musimy popracować nad komunikacją.
No i nad paroma innymi sprawami też.
Nie?
No pewnie. Związek to wieczna praca.
Nie płacz, ej.
Aa.
- Tak zrobię. - Hola.
Czemu płakałaś?
Co cię nurtuje?
Mm.
Czyste mam zęby?
Między jedynkami krzesło stoi.
Ha, ha, ha.
Ej, no…
- Co? - To był żart.
Ale ja wiem.
Dobrze wyglądasz.
W moim życiu, no, no pozmieniało się i uważam,
że obecnie jestem gotowy na ten ślub.
No i mam taką nadzieję, że eksperyment pozwoli mi na, na…
na zbudowanie tej rodziny. Ee…
No.
Hopa. Wiesz o tym, że ja się boję wysokości?
- Pamiętam… - Małpko, co to za samolot?
Nie. Ja tobie powiedziałam…
- Co to za samolot? - …że ja z tobą skoczę.
Tak?
Powiedziałam ci tak, wiem.
- Co to jest za… - Ty się niczego nie boisz. Nie gadaj.
Ja się niczego nie boję?
Czy my naprawdę będziemy skakać ze spadochronem?
Uważasz, że prostszy jest ślub czy to?
- To. - O!
To był mój pomysł.
Mamy ten związek troszkę za spokojny.
Skok doda nam fajnej pikanterii troszeczkę, skoku adrenaliny.
- Cześć. - Cześć.
- Hejo. - Ja jestem Wojtek.
- Marta. - Cześć, Marta.
- Damiś. - Cześć, Damiś.
- Czuć od ciebie… pewność. - Dobrą energię?
- Tak. Dajesz poczucie bezpieczeństwa. - Dobrze.
Musimy się przygotować do skoku.
Pierwszym krokiem…
fajnym, czyli wybieracie sobie strój, w którym będziecie dzisiaj skakać.
Łii!
- Ty będziesz unicornem. - Ta? O, dobra.
Jest Spider-Man.
- O Jezus, z nadwagą będzie. - Musisz być decyzyjny.
- Wolę misia. - Jak w wyborze żony.
- Ojejku. - Ja już mam.
Zapraszam do mnie. Odwracamy się tyłem. Najpierw nóżki.
- Prawa noga. - Prawa to ta, co jak śpisz od ściany.
- Ja wiem. - Teraz rączki wkładamy tutaj.
- Jak śpisz od ściany, to ta noga. - Odwróć się przodem do mnie.
- A jak długo to robisz, Wojtek? - Ty, masz ogonek.
Ogonek ci przytrzasnął.
- Spytałam… Możesz być cicho? - Od ’98 roku skaczę.
Okej.
Ja też mam ogonek? Też mam.
- Kuszę ogonkiem. -
- Idę się styknąć z twoim ogonkiem. - Uspokój się.
Przeczytać ci, co masz na plecach?
- Nie. - Czasami system „ fail to operate ”.
Prosiłbym, żebyś teraz nam nie mieszał. Przyjdzie twoja kolej.
Odwróć się tyłem do mnie. Noga. Prawa.
Druga noga.
- No. - Ło panie.
Odwróć się teraz do mnie.
Chcesz zobaczyć mój ogonek?
Nie, dziękuję.
Trollowanie Damiana robi się już dla mnie…
e, chlebem powszednim
i nie śmieszy mnie już to.
- A teraz? - Straszne to jest teraz.
Okropne.
No comments yet. Be the first to leave one.