187 rreshtat e parë.
Reprezentanci klasy absolwentów: Liniana Dedoldia i Pursena Adoldia!
Przyznam wam teraz dyplomy i certyfikaty członków Gildii Magów rangi D!
Mushoku Tensei
Jobless Reincarnation
III
Nie spodziewałem się, że przyjdziecie na rozdanie dyplomów Linii i Purseny.
Pomimo naszych różnic, pozostały tobie lojalne, mistrzu.
Dlatego też czułbym się źle, chowając do nich urazę.
Szczerze mówiąc, są tak prostackie, że mało się z nimi spoufalałem,
ale jako uczeń specjalny uznałem je za towarzyszki w dążeniu do wiedzy.
Dlatego chciałem je pożegnać jak należy.
Gdy zacząłem tu naukę, uczniowie specjalni średnio się dogadywali.
Zdaje się, że wszyscy się zmienili.
Nanahoshi. Wchodzimy.
Proszę.
Znowu się przeziębiłaś?
Na to wygląda.
Przez miniony rok Nanahoshi regularnie chorowała.
Zwykle symptomami były suchy kaszel i nagła gorączka.
Za każdym razem leczyłem ją magią odtruwającą,
ale po jakimś czasie jej stan znowu się pogarszał.
Magia odtruwająca nie uleczy chorowitego ciała.
Może daj sobie na wstrzymanie, aż minie ten paskudny kaszel?
Nie mogę odpoczywać, gdy czynię tak ogromne postępy.
Ma rację. Faktycznie robi znaczne postępy.
Teraz jesteśmy na fazie trzeciej.
Jej celem jest przyzywanie żywej istoty, rośliny lub zwierzęcia.
Byliśmy o krok od przyzwania warzyw z innego świata.
Idzie jak po maśle.
No dobrze. Zacznijmy eksperyment.
Proszę.
Wybaczcie za miauście!
Wchodzimy!
Szefie. Szukałyśmy cię, miau.
Masz może chwilę?
Dziwnie się dzisiaj zachowują.
Chcą kolejnego pojedynku?
Chcą rewanżu, zanim opuszczą miasto? Co chodzi im po głowach?
Proszę, szefie.
Prosimy.
No dobra.
Skoro się żegnamy, pójdę im na rękę.
No dobrze.
Nanahoshi, niedługo wrócę.
Ja byłam pierwsza. Co z eksperymentem?
Też pójdziesz z nami, miau.
To wyjątkowa okazja.
Masz nasze pozwolenie, więc okaż wdzięczność, miau.
Chwila! Czego wy chcecie?
Jestem zajęta!
To miejsce się nada.
Aż przywołuje wspomnienia, miau.
To tutaj razem z Zanobą napadliśmy i pojmaliśmy Linię i Pursenę.
To miejsce naszej pierwszej walki, więc jest dość nostalgiczne.
Mistrzu. Myślisz, że chcą rewanżu za tamtą walkę?
Możliwe.
Co?
Chcemy, żeby szef i reszta nas obserwowała.
A co mamy oglądać?
Dzisiaj Linia i ja przekonamy się, która z nas jest silniejsza.
W jakim celu?
Ta, która wygra, będzie nowym wodzem Doldian.
Dedoldia i Adoldia to dwa osobne klany.
Nie możecie zostać wodzami waszych klanów?
Na początku też tak miauślałyśmy.
Aż nie sprałyśmy każdego śmiałka podczas okresu godowego.
Koniec końców nie zjawił się nikt silniejszy od nas.
Dlatego silniejsza zostanie wodzem, a druga może żyć, jak tylko zechce.
Życie to coś więcej niż samo bycie wodzem.
Nie będę chować urazy, miau.
Gdzie w tym logika?
No dobrze.
Skoro tego chcecie, walczcie, ile dusza zapragnie.
Na pewno chcesz im pomóc zacząć walkę?
Zawalczą ze sobą, nawet jeśli nie będę ich obserwować.
Docemiaumy to.
Dziękujemy.
Sądzę, że pod kątem siły są na równi.
Lepiej będę je obserwował, by nie doszło do wypadku.
No i nie chcę się czepiać, ale to nie walka. To pojedynek.
Rozstrzygający pojedynek.
Będziemy świadkami prawdziwej walki dwóch zwierzoludek na śmierć i życie.
Pursena. Chciałam ci to powiedzieć od dawna.
Mam ciebie serdecznie dość, miau!
Z ust mi wyjęłaś!
Za dzieciaka opiekowałaś się mną niczym siostra,
a teraz jesteś taka zadufana w sobie!
Co?! Praktycznie cię niańczyłam!
Nie pamiętasz, jak cię kryłam, gdy zsikałaś się w łóżku w wieku czterech lat?!
A niby to Adoldianie pamiętają o długach przez setki lat.
Co za banialuki, miau!
Ocaliłam ci życie, gdy topiłaś się w rzece!
Jesteśmy kwita!
Będąc tak niewdzięczna, nigdy nie znajdziesz sobie faceta!
To dlatego, że zmiażdżyłaś wszystkich pretendentów!
Ale z ciebie matoł, Purseno!
A z ciebie idiotka, Linio!
A z ciebie…
grubaska, Purseno!
Nie jestem gruba!
Cóż to? Pursena uderza w Linię niczym czołg, ale ona odpiera jej atak!
Pursena ma przewagę w sile, a Linia w szybkości!
Pursena wyprowadza prawy sierpowy!
Linia się chwieje,
a Pursena jej nie odpuszcza!
Co zrobi teraz Linia?!
Ucieknie czy utrzyma pozycję?
Utrzymała pozycję!
Linia wali dwoma lewymi prostymi!
Pursena zbiera tu niezłe cięgi!
Jednak Pursena stara się odeprzeć prawego Linii!
O! Linia rozerwała mundurek Purseny!
Musimy zrobić przerwę reklamową!
To było poniżej pasa!
Co o tym sądzisz, komentatorze Zanobo?!
Pursena rozkręca walkę na całego!
Jej ciosy zneutralizowały szybkość Linii!
Czy Linia zaliczy glebę niczym motyl z obciętymi skrzydłami?
Jednak Linia topi w niej swe kły!
Powala Pursenę na ziemię wraz ze sobą!
Jednak Pursena też ma kły!
Wgryza się w nią!
Cóż za nieprzyzwoity styl walki.
Biją się jak skłócone dzieci.
Cóż. Można tak to ująć.
Hej. Skoro biorą tę walkę na poważnie, czemu robisz sobie z nich żarty?
Wybacz.
Wygrałam.
Zapierała dech w piersiach. To było wspaniałe.
Widać było, że wygrała walkę na śmierć i życie.
Zwycięstwo jest moje.
Tak. Gratuluję.
Uzdrowię cię magią leczącą.
Dziękuję, ale nie trzeba.
Te blizny to moja duma.
Nie wiem czy spotkam jeszcze Linię, więc zostaną moją pamiątką.
Chwila. Nie możecie chociaż opuścić miasta razem?
Tutaj się rozdzielamy.
I tak już jesteśmy spakowane i jutro wyjeżdżamy.
Zgodziły się na to na samym starcie?
Na to, by się tu pożegnać i pójść własnymi ścieżkami?
To brzmi całkiem fajnie.
Niech ktoś cię opatrzy, nawet bez magii.
Dobrze.
Żegnaj, szefie.
Oboje mają życzliwą duszę.
A zatem.
Żyjesz?
Chyba tak, miau.
Teraz nie wyglądasz zbyt ładnie.
Bez kitu.
Dzięki.
Przegrałam, miau.
To był świetny pojedynek.
Słyszałam, jak komentowałeś, szefie.
Chyba dobrze się bawiłeś.
Przyznam, że nie za dobrze wyczułem nastrój,
ale to wciąż było ekscytujące starcie.
Cieszę się, że dobrze się bawiłeś ten ostatni raz.
Pewnie z boku wyglądało to na szaloną burdę.
A w życiu trzeba się dobrze bawić, miau.
Też nie chcesz, bym uleczył cię magią?
Cóż, zwykle nie lubię nosić oznak mej porażki,
ale dla tych zrobię wyjątek, miau.
Może za parę lat będę mogła się nimi chwalić.
To dumne rany.
Nie wiem zbyt wiele o pojedynkach zwierzoludów, ale ten był pasjonujący.
Nie spodziewałam się komplementu od ciebie, miau.
To spora zmiana od czasu, jak nas porwaliście.
Przepraszam za tamtą lalkę, miau.
Mój mistrz już wybaczył tamto zajście.
Dlatego też nie chowam do ciebie urazy, Linio.
Więc co teraz planujesz?
Myślę, że wyruszę w długą podróż, a potem otworzę własny sklep.
Własny sklep? Czarno to widzę.
Masz na to jakiś konkretny plan?
Miausna sprawa.
Może jak ma plan, to wszystko będzie git?
Choć mam przeczucie, że jednak nie.
Coś mi mówi, że oprze się na niedorobionych pomysłach i wpakuje się w kłopoty.
Sądzę, że za jakieś pięć lat będę się tarzać w forsie.
Cóż, w razie kłopotów, zawsze możesz liczyć na moją pomoc.
Na mnie także możesz liczyć.
Gdy już się wzbogacę, pozwolę wam pożyczać ode mnie pieniądze!
Naprawdę nigdy więcej się nie spotkają?
Przecież od zawsze były jak papużki nierozłączki.
Ale nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że to fajny styl życia.
No comments yet. Be the first to leave one.